Reklama

Afrykańczycy zmieniają oblicze Kościoła w Chinach

Na rosnącą i coraz bardziej zauważalną obecność młodych katolików afrykańskich w Kościele w Chinach zwrócił uwagę w swym najnowszym wydaniu dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica”. O zjawisku tym, występującym w różnych regionach kraju, rozmawiał na przykładzie miasta Guangzhou z prowincji Guangdong w południowo-wschodnich Chinach dyrektor pisma o. Antonio Spadaro z francuskim teologiem-antropologiem Michelem Chambonem.

[ TEMATY ]

modlitwa

Afryka

Adam Szewczyk

W każdy weekend katedra katolicka w mieście zapełnia się tysiącami ludzi zarówno miejscowymi, jak i przybyszami z wielu krajów, a Msze sprawowane są w miejscowym dialekcie kantońskim i ogólnochińskim mandaryńskim, po angielsku, koreańsku i w innych językach.

Młodzi Afrykańczycy, jacy przybyli do Państwa Środka na studia czy w poszukiwaniu pracy, pochodzą głównie z Nigerii, Kenii, Kamerunu i Ugandy. Ci spośród nich, którzy są katolikami, zaczynają chodzić do kościołów w miastach, w których mieszkają.

W Guangzhou (czyli dawnym Kantonie) uczęszcza do katedry średnio od 500 do 800 przybyszów z Czarnego Lądu.

Reklama

Według rozmówcy pisma ludzie ci przychodzą tam wczesnym popołudniem, modlą się lub rozmawiają z przyjaciółmi przy Grocie Matki Bożej z Lourdes i tam czekają na Mszę św. Inni w kościele ćwiczą śpiewy i przygotowują się do służby przy ołtarzu. W odpowiedzi na narastający napływ turystów, Nigeryjczycy zorganizowali służbę porządkową, surową i skuteczną, aby zachować atmosferę modlitwy w czasie liturgii w języku angielskim.

W ciągu tygodnia wierni afrykańscy przychodzą do katedry na katechezy biblijne i spotkania modlitewne, utrzymane najczęściej w duchu charyzmatycznym. Ożywili też działalność Legionu Maryi, który kwitł tam przez cały okres rządów komunistycznych, mimo utrudnień ze strony władz, niezadowolonych zwłaszcza z powodu „wojskowej” nazwy tego ruchu. Według Chambona, przez cały dzień „przed Panią z Lourdes klęczą zawsze jacyś Afrykańczycy”, inni klęczą też w pobliskiej kaplicy Najświętszego Sakramentu, „pochyleni w geście adoracji lub ze wzniesionymi rękoma”.

Ale występują również napięcia między wspólnotą przybyszów z Afryki a miejscową społecznością katolicką, mające podłoże głównie materialne. W Guangzhou po kryzysie finansowym z 2008 roku udział imigrantów z Czarnego Lądu w działalności przestępczej zrodził ogólną podejrzliwość do wszystkich „Czarnych”. Dzielnicę Xiaobei na północy miasta, w której mieszka większość Afrykańczyków, wielu Chińczyków postrzega jako miejsce przeklęte, rządzone przez gangi kryminalne. Imigranci afrykańscy to w większości młodzi samotni mężczyźni i po całym kraju krążą opowieści o młodych Chinkach, które zaszły w ciążę z niektórymi z nich, a później zostały przez nich porzucone. Zdarza się, że takie kobiety przychodzą potem do katedry, „żądając odszkodowania” – powiedział Chambon.

Reklama

Z drugiej strony podkreślił szczególny „zapał misyjny” – elastyczny i ekstrawertyczny – cechujący obecność afrykańską w Kościele chińskim. Przejawia się to, zdaniem badacza, w tym, że jeśli Afrykanin zaręczy się z Chinką, to zwykle prowadzi ją do kościoła, gdzie odbywa ona kurs katechumenatu i przyjmuje chrzest. Dodał, że w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba ochrzczonych kobiet. W mieście są już rodziny chińsko-afrykańskie, co było nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu – podkreślił rozmówca dwutygodnika.

Według niego katolicy afrykańscy, którzy zjawili się w najludniejszym państwie świata sami, bez „mandatu misyjnego” i wsparcia, „są znacznie bardziej elastyczni i łatwiej przystosowują się do miejscowych warunków niż wiele zgromadzeń i zakonów misyjnych”. Po przybyciu na miejsce musieli usilnie szukać kontaktów z miejscowym społeczeństwem, aby móc przeżyć fizycznie i finansowo. A imigranci katoliccy „przynieśli z sobą także swą wiarę, którą dzielili się z każdym, z kim się zetknęli”.

Także ich sposób nawiązywania więzi z miejscowym duchowieństwem jest szczególny i np. w odróżnieniu od wielu Chińczyków Afrykanie są bardziej otwarci, przedstawiając kapłanom swe potrzeby duchowe i duszpasterskie. Jako „nowi przybysze” proszą o dostęp do sakramentów i miejsc spotkań, pomagając tym samym także miejscowym duchownym rozszerzać ich własne horyzonty duszpasterskie.

Swe rozważania i spostrzeżenia uczony francuski kończy uwagą, iż podczas gdy wielu analityków roztrząsa w nieskończoność uwarunkowania polityczne, które uczyniłyby bardziej znośnymi sytuację ochrzczonych, „również w Chinach Kościół wzrasta bez proszenia o zezwolenie tzw. «ekspertów», bezinteresownie, w sposób «niezorganizowany», bez konkursu na jakąś misyjną strategię ewangelizacji”. Wpisuje się to w wątek żywotnych i konkretnych interesów zwykłych ochrzczonych, którzy prawdopodobnie nie wiedzą nawet nic o tymczasowym układzie watykańsko-chińskim z 2018 roku o mianowaniu biskupów w tym kraju.

2020-08-03 19:28

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Różaniec: historia i teologia

2020-09-29 10:09

[ TEMATY ]

modlitwa

różaniec

modlitwa zgiętych kolan

Karol Porwich/Niedziela

Październik nazywany jest miesiącem różańcowym. Kościół w tym czasie szczególnie zaleca tę prostą i zarazem głęboką modlitwę.

  • Widać jednak, że różaniec powstawał przez wieki i nie sposób przypisać jego genezę jednemu objawieniu czy człowiekowi. Niewątpliwie jednak Zakon św. Dominika, wędrowni kaznodzieje, którzy przemarzali Europę, ogromnie przyczynił się do rozpowszechnienia tej modlitwy.
  • Interesujące są również hipotezy dotyczące pochodzenia nazwy "różaniec" (rosarium). Jedna z nich kieruje nas na Daleki Wschód, gdzie ludzie także wykorzystują jako techniczną pomoc w medytacji sznur modlitewny.

Historia różańca

Tradycja monastycznej modlitwy zwraca uwagę na ciągłą potrzebę trwania w Bożej obecności. Kolejno anachoreci, benedyktyni, cystersi, kartuzi słysząc słowa: "Nieustannie się módlcie" (1Tes 5,17), na wzór Chrystusa uświęcali poszczególne pory dnia i nocy, obok Eucharystii, rozważaniem Ojcze nasz oraz modlitwą stu pięćdziesięcioma psalmami.

Wschodni chrześcijanie, wzrastając w tradycji medytacji, wprowadzili powtarzanie wybranych słów Pisma: "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu" czy "Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną". Czyniono to w rytm oddechu, posługiwano się często kamykami, by zliczyć ilość powtórzeń i pomóc w skupieniu.

W późniejszych wiekach różaniec połączy rozmaite tradycje, w tym także hezychastyczną modlitwę Jezusową. Na Zachodzie przy klasztorach w VIII i IX w. uczono świeckich wiernych oraz rozmaitych illiterati (analfabetów) modlitw, opartych na Piśmie Świętym, pobożnych hymnach, a przede wszystkim na Modlitwie Pańskiej. Taki zastępczy "psałterz" służył także mnichom, którzy nawet podczas pracy fizycznej mogli odmówić 150 modlitw - tyle, ile jest psalmów w Psałterzu.

Powoli powstawały różne nurty modlitwy medytacyjnej, powiązanej z kultem oddawanym Bogurodzicy. Znana nam w obecnej formie modlitwa Ave Maria ukształtowała się dopiero około XIII i XIV w., kiedy to najpierw powiązano ze sobą ewangeliczne słowa pozdrowienia anielskiego oraz słowa św. Elżbiety. Epidemie "czarnej śmierci", dziesiątkujące ludzi w średniowiecznej Europie, spowodowały, że do pozdrowienia dołączono następnie prośbę do Maryi o modlitwę za "nas grzesznych teraz i w godzinę śmierci naszej". Zdarzało się, że odmawiano pięćdziesiąt czy sto razy Zdrowaś Maryjo między innymi na pamiątkę dzieła stworzenia świata. Stopniowo utarło się stosowanie stu pięćdziesięciu wezwań do Maryi.

Interesujące są również hipotezy dotyczące pochodzenia nazwy "różaniec" (rosarium). Jedna z nich kieruje nas na Daleki Wschód, gdzie ludzie także wykorzystują jako techniczną pomoc w medytacji sznur modlitewny.

Indyjskie słowo "japamala" oznaczające "zbiór modlitw", bądź "zbiór róż" ("japa" - róża), służyło dla opisu metody modlitwy na paciorkach, która w VIII i IX wieku przeszła do islamu, a na przełomie XII i XIII wieku dalej, do chrześcijaństwa. Między innymi dominikanin Wilhelm de Nubruk, przebywając jakiś czas wśród Tatarów, relacjonuje: "Oni noszą sznury modlitewne (paternoster) tak jak my". Tradycja zachodnia podaje legendę o cystersie, któremu Maryja objawiła, że zamiast wieńca kwiatów składanego u stóp jej figury, może składać "wieniec róż" (niem. Rosenkranz; róża - kwiat symbolicznie związany z Bogurodzicą) w formie wielokrotnej modlitwy Ave Maria.

W XV wieku ostatecznie powiązano dwa wymiary: powtarzanie modlitewnych formuł oraz rozważanie tajemnic z życia Jezusa i Maryi. Obok maryjnego różańca, znane są inne jego formy. Przykładem może być Różaniec Najświętszego Imienia Jezus, odmawiany podobnie, choć odnoszący się do innych tajemnic radosnych z życia Jezusa. Ważną rolę w rozpowszechnianiu różańca odgrywają dominikanie, którzy uczą, jak się modlić, odwołując się przy tym do rozważań biblijnych. Bretoński dominikanin bł. Alain de la Roche porządkuje rozmaite tradycje i upowszechnia podział różańca (nazywa go Psałterzem Jezusa i Maryi) na piętnaście dziesiątków (jedno Ojcze nasz, dziesięć Zdrowaś) podzielonych na trzy części.

Od XV wieku rozkwitają także bractwa różańcowe, dla których pierwszy statut opracował w 1476 r. przeor dominikańskiego kościoła św. Andrzeja z Kolonii. Znamy też jeden z pierwszych obrazów różańcowych (ok. 1500 r.), przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem trzymającym w ręku różaniec, obok których klęczą św. Dominik i męczennik Piotr z Werony; pod płaszczem opieki Maryi zgromadzeni są licznie duchowni i świeccy. Za przyczyną żyjącego w XVI w. kartuza Dominika z Prus zaczyna rozpowszechniać się legenda o św. Dominiku, który otrzymał od Maryi sznur różańcowych pereł jako broń w duchowej walce z herezją albigensów. Przez długi czas powstanie różańca kojarzono z postacią św. Dominika, który miał go "otrzymać" od samej Matki Bożej podczas objawienia.

Widać jednak, że różaniec powstawał przez wieki i nie sposób przypisać jego genezę jednemu objawieniu czy człowiekowi. Niewątpliwie jednak Zakon św. Dominika, wędrowni kaznodzieje, którzy przemarzali Europę, ogromnie przyczynił się do rozpowszechnienia tej modlitwy.

Oficjalnie jednolity Różaniec Najświętszej Maryi Panny zatwierdza papież (też dominikanin) św. Pius V w 1569 r., a później, na pamiątkę zwycięstwa chrześcijan nad Turkami pod Lepanto, ustanawia dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej. Na różańcu modli się, zalecając go jednocześnie innym, wielu papieży, między innymi Leon XIII, bł. Jan XXIII, Paweł VI, aż przychodzi czas obecnego pontyfikatu. Jan Paweł II wpisuje się w ciągłość nauki o znaczeniu różańcowej modlitwy, a w liście "Rosarium Virginis Mariae" (RVM) z 2002 r. uzupełnienia ją przez dodanie rozważań tajemnic światła.

Zarys teologii różańca

Różaniec jest modlitwą co najmniej dwupoziomową. Pierwszy poziom urzeczywistnia się przez stosowanie specjalnej techniki modlitewnej: rytmicznym powtarzaniu formuły. Dzięki melodyce i rytmowi słów, serce i umysł mogą oczyścić się z natłoku uczuć i myśli, a skoncentrować na sprawach Bożych. Przywoływanie słów Modlitwy Pańskiej czy Pozdrowienia Anielskiego pozawala, by w sercu doświadczać bardziej opieki świętych osób. Powtarzanie jest jedną z metod pomagającą przez kontemplację wspominać i uobecniać Osoby Boże, a w powiązaniu z Nimi także Maryję. Przywoływanie imienia ukochanej osoby pozwala zobaczyć, że podobnie jak w centrum modlitwy Zdrowaś Maryjo tkwi słowo "Jezus", imię Zbawiciela może przenikać nasze życie.

Nasza pamięć przywołuje ukochaną Osobę, rozmawiamy z Przyjacielem, jakby "oddychamy uczuciami Chrystusa" (RVM 15), a to powoduje zacieśnienie więzów przyjaźni. By przyjaźń wzrastała, trzeba "przegadać" wiele godzin!

Powracanie do ukochanej osoby nie nuży, ale umacnia, podobnie jak trzykrotne wyznanie miłości do Zmartwychwstałego ze strony Piotra (RVM 26). Poziom rytmicznego powtarzania jest ściśle związany z używaniem paciorków, które pomagają odmierzać rytm modlitwy i dają szansę skupienia się.

Metoda modlitwy na różańcu znajduje liczne interpretacje i omówienia, z których na uwagę szczególną zasługuje "List o Różańcu" (RVM) Jana Pawła II. Co prawda, jak uczy św. Augustyn, kiedy dzięki jakiejś metodzie kontaktujemy się z Bogiem, to w rzeczywistości nie możemy na tym spocząć. Gdybyśmy się zatrzymali na określonym sposobie kontaktu, to poprzestalibyśmy na metodzie, a nie na żywym Bogu, którego żadna droga, metoda czy forma objąć i wyczerpać nie może. Bóg jest zawsze dalej, zawsze bardziej, zawsze inaczej niż pozwalają sięgnąć możliwości jego stworzeń. Jednakże w nauce wielu mistrzów duchowych słyszymy, iż metody, o ile nie "ubóstwiają" same siebie, służą pomocą w tym, co nazwać i określić nie sposób, czyli w osobowym spotkaniu z żywym Bogiem. Więź z Chrystusem, która jest celem, może być osiągana za pomocą różnych metod, spośród których szczególnie wartościową jest różaniec.

Różaniec łączy prostotę i głębię. "Rozwinięty na Zachodzie, jest modlitwą typowo medytacyjną i odpowiada poniekąd modlitwie serca czy modlitwie Jezusowej, która wyrosła na glebie chrześcijańskiego Wschodu" (RVM 5). Poziom medytacyjnego powtarzania, zaczerpnięty z tradycji wschodniej, łączy się z rozważaniem i kontemplacją tajemnic życia Jezusa i całej Trójcy Św. oraz Maryi i innych świętych, które są przedmiotem tzw. tajemnic czterech części różańca.

Tajemnice różańca są określane mianem miniaturowej Biblii. Trudno przecenić ich rolę w kształtowaniu biblijnej świadomości katolików. Najbardziej dotyczą nauki o Jezusie Chrystusie. Dokonane niedawno papieskie uzupełnienie wypełnia pewną chrystologiczną lukę. Otóż tajemnice radosne opisują akt Wcielenia oraz dzieciństwo Jezusa. Bolesne odsyłają nas do Jego męki i śmierci. Część chwalebna przypomina o tym, że nasz Pasterz wrócił do życia i jest zmartwychwstały. Dodanie tajemnic światła rozwija wymiar chrystologiczny, wnikając w tajemnice publicznego życia Chrystusa. Ewangelii i tak nie sposób wyczerpać. Wskazanie na chrzest w Jordanie, początek znaków w Kanie Galilejskiej, głoszenie Dobrej Nowiny i wzywanie do nawrócenia, Góra Przemienienia i ustanowienie Eucharystii pomagają nam zobaczyć, że bogactwo tajemnicy Chrystusa staje przed nami otworem.

Nie jesteśmy zatem ograniczeni piętnastoma, czy nawet dwudziestoma tajemnicami różańca. Pozostajemy otwarci na nie dającą się domknąć przestrzeń głębi Bożej tajemnicy (Kol 2,2-3), tajemnicy, która przewyższa wszelką wiedzę (Ef 3,19). Gdy wspominamy, wraz z Maryją, życie Chrystusa, światło łaski pozwala nam dostrzec w Nim nie tylko Boga, ale misterium człowieka, godność jego poczęcia, narodzin, nauki, wesela, pracy czy śmierci (25).

CZYTAJ DALEJ

Szczerski: prezydent spotkał się z premierem ws. zmian w rządzie

2020-09-30 12:04

wpolityce.pl

W środę przed południem rozpoczęło się spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z premierem Mateuszem Morawieckim dotyczące proponowanych zmian w składzie rządu - poinformował szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

"Rozpoczęło się spotkanie Prezydenta RP@AndrzejDuda z Premierem @MorawieckiM w celu omówienia proponowanych zmian w składzie Rady Ministrów" - napisał Szczerski na Twitterze.

We wtorek rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że prawdopodobnie w środę zostanie przedstawiona informacja dotycząca głównej struktury i składu rządu po rekonstrukcji.

W sobotę liderzy Zjednoczonej Prawicy - prezes PiS Jarosław Kaczyński, szef Porozumienia Jarosław Gowin oraz szef Solidarnej Polski - podpisali nową umowę koalicyjną. Według nieoficjalnych informacji PAP w toku negocjacji wewnątrz Zjednoczonej Prawicy uzgodniono, że liczba ministerstw ma zostać zmniejszona z obecnych 20 do 14, a część resortów ma być połączona. Przedstawiciele Porozumienia i Solidarnej Polski mają dostać po jednej tece ministerialnej. Obecnie każda z tych partii kieruje dwoma resortami.(PAP)

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka

sdd/ par/

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wybrano nowego prowincjała kapucynów

2020-09-30 21:40

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Podczas obrad 30. Kapituły Prowincjalnej Zwyczajnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej wybrano ministra prowincjonalnego.

Brat Marek Miszczyński został mianowany nowym ministrem prowincji krakowskiej.

Po wieczornej sesji wyborczej współbracia życzyli bratu Markowi światła Ducha Świętego oraz otwartości na wolę Boga i braci.

Obrady kapituły potrwają do piątku. Zachęcamy do modlitwy za nowego prowincjała i wszystkich zakonników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję