Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Wakacje

Przepis na wolniejsze życie

W modzie jest teraz slow life, czyli próba życia w zwolnionym tempie. Tę filozofię idealnie można wypróbować na Podlasiu, do odwiedzenia którego zaprasza ks. Paweł Rozpiątkowski.

2022-07-19 14:02

Niedziela sosnowiecka 30/2022, str. VII

[ TEMATY ]

wakacje

Podlasie

Jarosław Ciszek

Prawosławny krzyż nad rzeką Supraśl

Prawosławny krzyż nad rzeką Supraśl

Ciągnie mnie na Podlasie z uwagi na mniejsze nasycenie turystami. To prawdopodobnie najmniej ludne miejsce w Polsce. Ludzie żyją tam wolniej. Nie śpieszą się w sklepach i nawet obcym mówią „dzień dobry” – opowiada ks. Rozpiątkowski i podkreśla, że na miejsca swoich urlopów wybierał rejony Hajnówki, Siemiatycz i Białegostoku.

Dzikość i cisza

Każde z tych miejsc jest inne. – Najbardziej „naturalną” częścią Podlasia, stosunkowo najmniej dotkniętą przez wielkomiejskość, wydają się być okolice Siemiatycz z rozsianymi małymi, cichymi wioskami, które niestety są zamieszkałe przez starszych już ludzi – opisuje swoje doświadczenia kapłan. – Warta polecenia jest też niezwykle mała, zwłaszcza jak na stolicę diecezji miejscowość, czyli urokliwy Drohiczyn. Niedaleko znajdziemy też święte miejsce prawosławnych: usłaną krzyżami górę Grabarkę.

Miłośnicy przyrody, fotografii i ptasich treli zapewne zachwycą się terenami parków narodowych: Biebrzańskiego, który jest siedliskiem dla wielu ptaków, ale także największym zbiorowiskiem łosi, które można spotkać nawet przy drodze (na tzw. carskim trakcie), czy Narwiańskiego, z rzeką, która bywa nazywana polską Amazonką. Dzikie tereny można eksplorować szlakami wodnymi, rowerem i pieszo.

Wśród podlaskiej fauny nie można oczywiście zapomnieć o żubrze, czyli największym europejskim ssaku lądowym. Możemy go spotkać przede wszystkim w rejonie Białowieży podczas leśnych spacerów (Uwaga! Najbardziej dzika i pierwotna część lasu jest dostępna jedynie z przewodnikiem!), ale także w pokazowych rezerwatach. Warto się też zatrzymać w Krainie Otwartych Okiennic, by podziwiać niezwykłą drewnianą architekturę – świat, który znika na naszych oczach.

Religie i historia

Bliżej Białegostoku zachwyca Supraśl, podlaskie uzdrowisko, którego sercem jest ogromny prawosławny monastyr, wspaniała twierdza z cudownymi cerkwiami w środku oraz dwoma wyjątkowymi muzeami: ikon, gdzie rzeczywiście można oddychać religijnością Wschodu, oraz historii druku, w którym można zgłębić techniki otrzymywania papieru oraz jego zadrukowywania. Urzeka też niewielki, ale pełen historii Tykocin z królewską rezydencją i muzeum żydowskim, wreszcie sam Białystok z cudownymi ogrodami Pałacu Branickich, niezwykłymi muralami oraz nowoczesnym i przejmującym Muzeum Pamięci Sybiru.

Reklama

Podczas odkrywania religijności regionu nie możemy zapomnieć o XVIII-wiecznych meczetach w Kruszynianach i Bohonikach, gdzie osiedlili się Tatarzy, którzy służyli w królewskim wojsku. Kulturowy tygiel Podlasia owocuje także niezwykłymi doznaniami kulinarnymi, a lokalne specjały urzekają prostotą i cudownym smakiem.

Ważnymi miejscami kultu są sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku z grobem bł. ks. Michała Sopoćki i Sokółka – miejsce cudu eucharystycznego i sanktuarium, które pozwala docenić rzeczywistą obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Warto jednak przede wszystkim dać się porwać wolniejszemu trybowi życia, odpocząć od miejskiego zgiełku i pośpiechu, i zrozumieć, że można inaczej. – Tu można poczuć zapach i smak innego od wielkomiejskiego, pełnego pośpiechu życia – podsumowuje ks. Rozpiątkowski.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak nie zmarnować wakacji?

Niedziela wrocławska 27/2018, str. I

[ TEMATY ]

wakacje

©micromonkey/stock.adobe.com

Istota relaksu i odpoczynku to przede wszystkim dotykanie „innego”, bo to jest „od” i „począć” znowu. Zasadniczo dobre odpoczywanie polega na zmianie. Okazuje się, że bezmyślne leniuchowanie może powodować nie odnowienie, ale zmęczenie. Planując odpoczynek, głównie trzeba myśleć o zmianie codziennych obowiązków, przyzwyczajeń. Ale trzeba też myśleć o tym, że urlop to czas świętowania. Jeśli wakacje to wolny czas z rodziną, a to dotyczy przecież większości z nas, to niewątpliwie trzeba świętować siebie nawzajem, świętować człowieka. Co to znaczy? To znaczy skoncentrować się na nim bardziej. Życie tak się układa, że w codzienności wciąż nie mamy na to czasu. Nawet, jeśli się trochę szkolimy w empatii, to nie mamy czasu zatrzymać się z tą zdolnością po to, aby zauważyć potrzeby bliskich ludzi. A bliscy to jest mąż, żona, to są dzieci. I potem bywa tak, że wyjeżdżamy na drogi urlop i właściwie nic się nie zmieniło. Świętowanie w odpoczynku to przede wszystkim dziękowanie, również Panu Bogu, za to, że jest – wtedy się wraca odnowionym. Czas wolny to zatem także szansa na spotkania z Bogiem. Czas wolny dla małżonków to szansa na uzupełnienie tego, na co w szybkości życia nie ma czasu, czyli na dialogi małżeńskie. Można wtedy wygospodarować spokojne chwile i wrócić do tematów, które pozostały niedokończone i wołają o rozmowę, o to, by się nawzajem wysłuchać, oczywiście według zasad, że pierwszeństwo ma słuchanie, potem mówienie, pierwszeństwo ma zrozumienie przed polemiką. Chodzi o takie sprawy, które nie wyjaśnione nosimy w środku, które można próbować zamknąć, ale i tak kipią pod sercem. Urlop to dobra okazja, aby stworzyć warunki dla trudnych rozmów. Stworzyć dobrą atmosferę: siedząc z dobrym ciastem, a może lampką wina. Dobrze, aby dzieci miały wtedy własne zajęcia i co chwilę nie przybiegały. Myślę, że wtedy się wraca odnowionym. Można spostrzec, że wróciła radość, poczucie humoru – to tak owocuje. Zachęcam do świętowania siebie w czasie wakacji. Specyficznym sposobem spędzania wakacji jest udział w pielgrzymce. Jako przewodnik pielgrzymki od tylu lat wiem, że są ludzie, którzy cały urlop, jaki mogą otrzymać, przeznaczają na pielgrzymowanie i tak go planują, pod pielgrzymkę. W pielgrzymowaniu dostrzegam również szansę na świętowanie i to nawet w trzech wymiarach: siebie, drugiego człowieka i Pana Boga. Jeśli ktoś skonstatuje, że po tych rekolekcjach w drodze poznał siebie trochę bardziej, przybliżył się do ludzi, zapragnął ich poznawać, albo czasem, chociaż dostrzegł, że istnieją, wreszcie zbliżył się do Pana Boga, co często owocuje nawróceniem, spowiedzią, to pielgrzymka jest czasem, którego się nie żałuje. I też jest świętowaniem.

CZYTAJ DALEJ

9 sierpnia: 31. rocznica zamordowania o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego

2022-08-02 14:43

Niedziela Ogólnopolska 32/2022, str. 8-11

[ TEMATY ]

bł. o. Michał Tomaszek

bł o. Zbigniew Strzałkowski

Archiwum Franciszkanów Konwentualnych w Krakowie

9 sierpnia minie 31. rocznica zamordowania w Pariacoto w Peru zakonników – o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego. Polscy męczennicy zostali beatyfikowani w 2015 r. O tym, co dzisiaj się dzieje w miejscach, gdzie byli nasi misjonarze, opowiada o. Jacek Lisowski – delegat prowincjała franciszkanów konwentualnych w Peru.

Krzysztof Tadej: Czy w Peru, np. w Pariacoto i Chimbote, ludzie pamiętają o zamordowanych polskich zakonnikach? Od ich śmierci mija już 31 lat.

O. Jacek Lisowski: O tak! I jest to pamięć bardzo głęboka. Nie ogranicza się tylko do kilku wspomnień. W rozmowach z kapłanami mieszkańcy opowiadają o głębokiej przyjaźni z męczennikami. Mówią, jak bardzo są im bliscy. Wielu pamięta naszych braci i teraz modlą się za ich wstawiennictwem. Te relacje z męczennikami stały się siłą napędową wiary tych ludzi. O tym, jakie jest zainteresowanie nimi, świadczy również to, że ewangelicy, widząc, jak wiele osób przychodzi się modlić przy grobie męczenników, rozpuścili plotkę, że nie ma tam ciał franciszkanów, bo pewnie zostały zabrane do Polski. Te plotki jednak nie zmniejszają zainteresowania tamtejszej ludności, która wciąż pielgrzymuje do kaplicy bocznej w kościele w Pariacoto, gdzie zostali pochowani o. Zbigniew i o. Michał. Do świątyni, która jak sądzę, w przyszłości stanie się sanktuarium.

CZYTAJ DALEJ

Minister Błaszczak dla "Niedzieli": przekazując sprzęt wojskowy Ukrainie nie naruszyliśmy gwarancji bezpieczeństwa

2022-08-11 07:21

[ TEMATY ]

Mariusz Błaszczak

MON

Mariusz Błaszczak

Mariusz Błaszczak

Przekazując sprzęt wojskowy Ukrainie nie zrobiliśmy niczego, co mogłoby obniżać naszą obronność i naruszać gwarancje bezpieczeństwa - powiedział w "Niedzieli" wicepremier i minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Zaznaczył, że to było naszym dziejowym obowiązkiem, bo Ukraińcy walczą o wolność swoją, Polski i Europy.

Minister zapytany przez tygodnik o podobieństwa wojny z 1920 r. i z 2022 r. powiedział, że w obydwu przypadkach jest to samo zagrożenie. "Za każdym razem rosyjski imperializm uzasadniany był cynicznie, jako przeciwdziałanie zagrożeniu, bratnia pomoc, ochrona ludności czy rzekomych ziem etnicznych. Wszystkie te kłamstwa niezmiennie niesione są +na bagnetach+, czyli opierają się na zbrodni, przemocy, niesprawiedliwości i zwykłym bandytyzmie" - powiedział szef MON.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję