Reklama

Edukacja

Nowe wyzwania katechezy

Braki kadrowe, wypisywanie się uczniów z lekcji religii, ograniczanie w niektórych szkołach liczby godzin katechezy do jednej tygodniowo... O przyczyny tych problemów i próby ich rozwiązania zapytaliśmy ekspertów

Niedziela Ogólnopolska 36/2019, str. 10-12

[ TEMATY ]

szkoła

religia

©Africa Studio – stock.adobe.com

Czy katechizowanie w szkole jest zagrożone? Takie pytanie coraz częściej zadają ludzie zaniepokojeni sytuacją katechezy w polskiej szkole. Obok nich są tacy, którzy próbują znów dyskutować nad jej zasadnością i sugerują powrót nauczania religii do salek parafialnych. Jedno jest pewne: nowe czasy stawiają nowe wyzwania, także przed szkolną katechezą.

Miejsce katechezy w szkole

– Odkąd nauczanie religii w szkole zostało przywrócone, w 1990 r., raz po raz pojawiają się sygnały i działania z różnych stron i środowisk, które próbują podważyć zasadność szkolnej katechezy. Dzisiaj mówienie o jakiejś próbie zamachu jest pewnym nadużyciem – przekonuje bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, biskup pomocniczy diecezji legnickiej. – Patrzymy na katechezę z perspektywy prawie 30 lat jej obecności w szkole w kategoriach Bożego błogosławieństwa i działania Bożej Opatrzności. Katecheza wpisała się w system szkolny, czasami tylko na niej młodzi mogą usłyszeć o Bogu, mogą zadawać trudne pytania, mogą też szukać odpowiedzi na różne egzystencjalne problemy, które ich dotyczą – zaznacza. Z kolei ks. dr hab. Andrzej Kiciński, profesor i prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dodaje, że śmiało można stwierdzić, iż nauczanie religii w polskiej szkole jest dobrze zorganizowane, wzbogacane coraz to nowymi programami i podręcznikami, a katecheci są dobrze wykształceni. Nie oznacza to jednak, jak podkreślają obaj kapłani, że nie pojawiają się różne problemy.

Wypisywanie się uczniów z katechezy

– Na czerwcowym spotkaniu z dyrektorami wydziałów katechetycznych podejmowaliśmy to zagadnienie i szukaliśmy przyczyn – mówi bp Mendyk. Dlaczego tak się dzieje? – Nierzadko bywa tak, że źle zorganizowane zajęcia w szkole powodują, iż młodzi ludzie wypisują się z katechezy. Myślę tu głównie o nagminnych przypadkach, kiedy nauczanie religii organizowane jest na pierwszej i ostatniej godzinie zajęć w szkole. Dotyczy to zwłaszcza młodzieży, która pochodzi ze środowisk wiejskich – do szkoły trzeba dojechać, a później z niej wrócić, co jest uciążliwe – mówi ksiądz biskup. Młodzi nie uświadamiają sobie jeszcze, czym te zajęcia są i jak one skutkują na przyszłość. – Jest też prawdą, że coraz większa grupa młodzieży po prostu traci wiarę. To widać w dużych miastach. Problemem jest również alternatywa, którą daje szkoła, czyli wybór tzw. nic. To jest kwestia do rozwiązania na poziomie ministerialnym. Od kilku lat próbujemy przekonać Ministerstwo Edukacji Narodowej, że najwyższy czas tę sprawę uporządkować. Wrócić do początków, tak jak to było w zamyśle organizatorów powrotu nauczania religii do szkoły: albo religia, albo etyka. O takie prawo dopominają się też dyrektorzy szkół, gdyż wprowadzenie „nic” sprawia, że szkoła jest zdezorganizowana – mówi bp Mendyk. Wielu dyrektorów podkreśla, że nie ze złej woli, ale ze względów organizacyjnych ustawiają katechezę na pierwszych i ostatnich godzinach. Istnieje też niebezpieczeństwo, że „nic” może być wkrótce inaczej wykorzystane, np. przez wprowadzenie tzw. zajęć z edukacji seksualnej.

Reklama

Oczekiwania uczniów

Słyszy się opinie, że powodem wypisywania się młodzieży z katechezy jest osoba katechety, a właściwie jego wymagania względem ucznia. Katecheci zwracają uwagę, że często muszą godzić dwie rzeczy: realizację wytycznych programowych i wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom młodzieży. A te ostatnie są różne. W jednym z częstochowskich liceów katecheci przeprowadzili ankietę wśród uczniów nt. ich wizji nauczania religii. Wielu pisało, że katecheza powinna być lekcją bezstresową, odskocznią od natłoku zajęć, lekcją, na której panuje przyjazna atmosfera, zachęcająca do dyskusji. Uczniowie oczekują od katechety, że będą mogli razem szukać odpowiedzi na pytania dotyczące bieżących wydarzeń w świecie, konfrontować wiadomości przeczytane na portalach społecznościowych z nauką Kościoła. Chcą lekcji, która pomoże im zrozumieć problemy swoje i rówieśników. Chcą zobaczyć wspólnie dobry, wartościowy film. Cenią sobie to, że mogą wyrazić własne zdanie, porozmawiać z kimś dorosłym. Nie chcą klasówek, kartkówek, długich prac domowych, słabych ocen.

Jednak nawet jeśli katecheta stara się sprostać tym oczekiwaniom, znajdą się tacy, którzy rezygnują z katechizacji, bo np. mają korepetycje. Katechetów często obarcza się odpowiedzialnością za to, że uczniowie mimo obecności na katechezie nie praktykują wiary. Dlaczego nie praktykują? – Często wynika to z pragmatycznego podejścia rodziców do lekcji religii: zapisują swoje dzieci na katechezę w szkole podstawowej, bo pragną, by przystąpiły one do Pierwszej Komunii św. oraz do bierzmowania. Zgodnie bowiem z wytycznymi KWK KEP tylko te dzieci, które chodzą na lekcje religii, mogą przystąpić do tych sakramentów. Frekwencja dzieci i młodzieży w kościele jest odzwierciedleniem religijności w rodzinie. Jeśli rodzice nie chodzą na Mszę św., to i nie posyłają na nią swoich dzieci. Jest to znaczna część polskiego społeczeństwa, bo prawie 64 proc. – mówi ks. dr hab. Roman Ceglarek, wikariusz biskupi do spraw przekazu wiary, nauczania i wychowania katolickiego Kurii Częstochowskiej.

Katecheci próbują dotrzeć do swoich podopiecznych ze słowem Bożym na różne sposoby, przede wszystkim przez modlitwę. W Częstochowie np. katecheci i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego podjęli od lipca br. modlitwę wstawienniczą za uczniów szkół archidiecezji, zarówno tych gorliwych, jak i przeszkadzających na lekcji i wątpiących. Inicjatorką tego przedsięwzięcia jest dr Beata Stypułkowska, która prowadzi zajęcia z katechetyki.

Reklama

Brakuje katechetów

Pojawiły się też kłopoty z kadrą. Jakie są tego konsekwencje? Ks. Ceglarek tłumaczy: – Problemy kadrowe wynikają z faktu, że jest coraz mniej powołań do kapłaństwa i życia zakonnego. Zauważamy też, że coraz mniej osób świeckich pragnie studiować teologię. Skutkuje to tym, że co roku coraz mniej osób chce podjąć pracę katechetyczną. Niedobory kadrowe sprawiają, że trudniej jest obsadzić wszystkie etaty katechetyczne. W niektórych przypadkach musimy się liczyć z ewentualną redukcją liczby lekcji religii do jednej tygodniowo – podkreśla.

Faktem jest, że w ogóle brakuje nauczycieli, w tym katechetów. Co z tym zrobić? – Mamy świadomość, że za kilka lat może to być naprawdę wielki problem dla całej Polski – zauważa bp Mendyk. Ci, którzy weszli do szkoły w 1990 r., niedługo przejdą na emeryturę. Próbujemy temu zaradzić, m.in. w czerwcu br. podpisaliśmy z Ministerstwem Edukacji Narodowej porozumienie w sprawie możliwości nauczania religii przez osoby z uprawnieniami pedagogicznymi, które ukończyły studia podyplomowe katechetyczno-teologiczne. Apelujemy też do księży biskupów, żeby przy uczelniach katolickich uruchamiać kierunki studiów, na których przyszli katecheci zdobywaliby kwalifikacje do nauczania religii. Samych kandydatów na katechetów nie jest za dużo. Brakuje ich w dużych miastach, np. w Warszawie, we Wrocławiu, w Łodzi. Ale na szczęście są też takie miejsca w Polsce, gdzie jest ich w nadmiarze, np. w południowych regionach. Rozwiązaniem w przypadku braku nauczycieli nie może być redukcja zajęć do jednej godziny tygodniowo. Dlatego zachęcamy nauczycieli innych przedmiotów – dobrych, mądrych, roztropnych – aby wyrażali gotowość podjęcia odpowiednich studiów, by w przyszłości mogli uczyć religii. W Polsce mamy naprawdę sporo dobrych nauczycieli, prawdziwych mistrzów – podkreśla bp Mendyk.

Historia nauczycielką

Gdy widzimy pojawiające się problemy, warto dmuchać na zimne. Historia uczy nas przewidywać różne zjawiska i im zapobiegać. Paradoksem jest to, że dziś jeszcze niektórzy dyskutują nt. obecności katechezy w szkole, choć Kościół katolicki ma niepodważalne zasługi w szerzeniu oświaty. Zwraca na to uwagę ks. dr Paweł Kostrzewski, wykładowca historii Kościoła w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie. – Przez długie wieki system szkolnictwa opierał się na prowadzonych przez osoby duchowne szkołach parafialnych, klasztornych i katedralnych, z których wyłoniły się pierwsze uniwersytety – podkreśla. Warto też przypomnieć sobie metody rugowania katechezy ze szkoły w czasie II wojny światowej przez Niemców, a także w okresie PRL-u. Ksiądz historyk tłumaczy: – W XX wieku w ramach represji wobec Kościoła podjęto walkę ze szkolną katechezą. Zanim zamknięto dla niej drzwi szkół, pomniejszano jej rolę przez umieszczanie na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, sprowadzenie jej do statusu przedmiotu nieobowiązkowego, wyrzucenie ze świadectw itp. Niestety, i dziś, kiedy przykłada się przesadną wagę do wyników egzaminacyjnych, a spycha na drugi plan wychowanie młodego pokolenia, mamy do czynienia z analogicznymi praktykami, dezawuującymi nie tylko katechezę, ale też wszystkie przedmioty humanistyczne, które poza tym, że dają określoną porcję wiedzy, kształtują określone postawy. Czy rzeczywiście chcemy iść drogą prowadzącą do wykształcenia wyspecjalizowanego, choć moralnie i duchowo zagubionego społeczeństwa, dla którego jedynym celem będą dobra materialne i zabawa? – przestrzega ksiądz doktor.

Nowe wyzwania

W 2018 r. Konferencja Episkopatu Polski zatwierdziła nową Podstawę programową katechezy Kościoła katolickiego w Polsce. Nawiązuje ona do podstawy programowej ogólnej, przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w związku ze zmianami systemu oświaty w Polsce. – Zdaniem psychologów i socjologów, co pięć lat do szkoły przychodzi nowe pokolenie młodych ludzi. Chcieliśmy więc tę podstawę urealnić i dostosować do czasów, w których żyjemy, a także do środowiska młodych – podkreśla biskup pomocniczy diecezji legnickiej. Nowa podstawa programowa katechezy zastąpi dotychczasowy dokument, powstały w 2010 r. Na jej bazie są opracowywane poszczególne programy nauczania dla lekcji religii, a także nowe podręczniki. Trafią one do uczniów we wrześniu 2020 r. Ksiądz Ceglarek także widzi potrzebę ciągłego poszukiwania sposobów na to, by treści głoszone na katechezie miały realny wpływ na styl życia uczniów. – Bycie autentycznym świadkiem, wiarygodnym głosicielem Ewangelii, który żyje tym, czego naucza, i który pociąga własnym przykładem, to zadania dla katechety – mówi. Takich świadków Bożej miłości, gotowych podjąć wyzwanie Chrystusa, zapraszają uczelnie katolickie, m.in. Wyższy Instytut Teologiczny w Częstochowie zlokalizowany u stóp Jasnej Góry. – Dzisiaj w świecie cierpiącym na deficyt miłości potrzebni są głosiciele miłości Boga i zarazem narzędzia Jego miłości wobec ludzi. Właśnie takich świadków wiary usiłuje kształcić i formować nasza uczelnia w ramach studiów magisterskich, podyplomowych i okołoinstytutowych – mówi ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor WIT w Częstochowie.

Misja: katecheza

Rola katechezy w szkole, jak mówią eksperci do spraw wychowania katolickiego, jest nie do przecenienia, jeśli chodzi o ochronę przed deprawacją dzieci i młodzieży. – Może przez to jesteśmy w niektórych środowiskach tacy nielubiani, ośmieszani, wykpiwani, lekceważeni, sekowani, że podejmujemy z dziećmi i młodzieżą tematy, które dla wielu są często niewygodne. To, co dzisiaj idzie przez Europę, a właściwie już jest w Polsce, a w Europie już się dokonało – atak na rodzinę, na najświętsze wartości – ma na celu odciągnąć młodego człowieka od Kościoła, nie dać mu narzędzia, które by go motywowało do życia, do działania, do służby na rzecz innych. Patrzymy na to w kategoriach działania Bożej Opatrzności i myślimy, że jako Kościół w Polsce katecheci, nauczyciele wiary w szkołach, mamy jakąś misję do spełnienia – mówi bp Mendyk. – To, że urodziliśmy się w tym czasie – nie za 50 lat, nie 100 lat temu – oznacza, iż Pan Bóg stawia właściwych ludzi na właściwym miejscu we właściwym czasie. Musimy robić wszystko, aby ochronić wiarę i ocalić chrześcijański model rodziny – podkreśla.

15 września rozpoczyna się w Polsce 9. już Tydzień Wychowania. – Ten tydzień został pomyślany po to, aby się modlić o ducha chrześcijańskiego wychowania w polskich domach, w polskich szkołach, środowiskach wiary. Każdego roku podejmowane są różne tematy. W tym roku chcemy zwrócić uwagę na relacje nauczyciel – uczeń, a właściwie mistrz – uczeń. Będziemy wskazywać na osobę Jezusa Chrystusa jako tego pierwszego Nauczyciela. Zachęcamy, aby otworzyć się na tę inicjatywę i podejmować tak dobrze rozumianą współpracę środowisk wychowawczych, żeby odnowić przymierze, o którym mówi się w dokumencie Kongregacji do spraw Edukacji Katolickiej pt. „Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę. Z myślą o drodze dialogu na temat kwestii gender w edukacji”, który został ogłoszony 10 czerwca br. Razem możemy wiele, a co dopiero kiedy będzie nam towarzyszyła nasza osobista i wspólnotowa modlitwa, zwłaszcza jeżeli będziemy pamiętać, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

2019-09-03 13:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uczelnie: w nowym roku akademickim sporo zajęć - zdalnie

2020-08-10 07:29

[ TEMATY ]

szkoła

Adobe. Stock.pl

Uczelnie przygotowują różne scenariusze tego, jak zorganizować pracę w nowym roku akademickim. Często decydują się na zajęcia w trybie mieszanym: wykłady - online, a ćwiczenia i warsztaty - stacjonarnie. Część uczelni ostateczną decyzję odkłada jednak na wrzesień.

W październiku rozpoczyna się nowy rok akademicki. Do 30 września obowiązuje rozporządzenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zakłada ono - w dużym skrócie - że zajęcia dla studentów i doktorantów powinny odbywać się zdalnie wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe.

Resort nauki zapowiedział, że w drugiej połowie sierpnia wyda wytyczne – wskazówki dotyczące organizacji zajęć na uczelniach w związku z epidemią COVID-19. W rozmowie z PAP rzecznik resortu Katarzyna Zawada zaznaczyła jednak, że uczelnie są autonomiczne i nie powinny czekać na ostatnią chwilę z przygotowaniami do zajęć.

Uczelnie szykują więc różne scenariusze. Dominuje jednak podejście, że wykłady prowadzone będą zdalnie, przez internet, natomiast ćwiczenia, warsztaty czy zajęcia praktyczne będą się odbywały w trybie stacjonarnym, przy zachowaniu rygorów sanitarnych. Planowane są też zajęcia w tradycyjnej formie dla studentów pierwszego roku, które pozwolą im poznać działanie uczelni.

I tak np. rektor elekt UJ prof. Jacek Popiel pod koniec czerwca mówił, iż nie wyobraża sobie, aby od 1 października 35 tys. studentów UJ pojawiłoby się w murach uczelni. „To nadal jest kwestia zagwarantowania bezpieczeństwa” - powiedział. Od października 2020 r. część zajęć będzie się odbywać wciąż zdalnie, a część tradycyjnie.

Na Uniwersytecie Warszawskim w semestrze zimowym ma być podobnie - wykłady będą się odbywać w formie online, a zajęcia praktyczne – stacjonarnie, ale w małych grupach - zapowiedziała uczelnia. Zajęć w murach UW spodziewać się mogą studenci pierwszego roku. "To nie jest internetowa szkoła organizująca różnego rodzaju kursy. To uniwersytet. Życie uniwersyteckie formuje tych, którzy w nim uczestniczą" - powiedział cytowany na stronie swojej uczelni rektor prof. Marcin Pałys.

Również rektor Politechniki Opolskiej dr hab. Marcin Lorenc zapowiada mieszany tryb studiów i zajęć dla doktorów. "Część zajęć - wykłady - będą prowadzone w trybie online, czyli z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, a w przypadku zajęć typu ćwiczenia czy laboratoria - będą one prowadzone w trybie normalnym, czyli w budynku Politechniki Opolskiej" - zaznaczył.

Kształcenie w trybie mieszanym planuje też w nowym roku akademickim Politechnika Śląska w Gliwicach. Jak podała gliwicka uczelnia, taki tryb jest "najbardziej prawdopodobny" i "rekomendowany", choć ostateczny przebieg kształcenia zależy od sytuacji epidemicznej.

Z kolei rektor elekt Uniwersytetu Śląskiego prof. Ryszard Koziołek poinformował, że większość zajęć w zbliżającym się semestrze prowadzona będzie zdalnie. W formie zajęć stacjonarnych natomiast odbywać się będą laboratoria, ćwiczenia terenowe, praktyki i warsztaty. Rektor podkreślił jednak, że np. w przypadku osób z grup wysokiego ryzyka (wśród pracowników i studentów uczelni) UŚ przewiduje możliwość pracy i studiowania wyłącznie w formie zdalnej.

Natomiast Szkoła Główna Handlowa w Warszawie zapowiedziała, że zajęcia ze studentami, doktorantami i uczestnikami studiów podyplomowych będą prowadzone w formie kształcenia na odległość. Uczelnia zaoferowała przy tym swoim pracownikom i studentom możliwość wypożyczenia sprzętu, aby mieli dostęp do zajęć.

Z kolei rektor PWSZ w Nysie dr inż. Przemysław Malinowski w piątek ogłosił, że o ile nie pojawią się obostrzenia resortu nauki, to studenci wrócą na uczelnię. "Wypracowanie odpowiedniego poziomu wiedzy, umiejętności, kompetencji na studiach o profilu praktycznym wymaga realizacji zajęć w warunkach bezpośredniego kontaktu z nauczycielami akademickimi oraz wykorzystania infrastruktury dydaktycznej uczelni" - pisze w komunikacie na stronie uczelni rektor. Zapewnia, że zajęcia będą się odbywać z zachowaniem obowiązujących wytycznych sanitarnych.

Część uczelni nie podjęła jednak ostatecznej decyzji, jak wyglądać będą studia i zajęcia dla doktorantów w nowym roku i decyzję jeszcze odkłada. Utrudnieniem jest choćby zmiana kadencji rektorów, którzy swój urząd obejmą 1 września.

I tak np. na Uniwersytecie Łódzkim decyzja ma zapaść we wrześniu. Anna Rolczak z Centrum Promocji uczelni zapowiada jednak, że UŁ szykuje się do rozpoczęcia zajęć w formie mieszanej. "Większość wykładów oraz seminariów zapewne prowadzona będzie online. Mamy nadzieję, że zajęcia praktyczne, w małych grupach, przy zachowaniu rygoru sanitarnego uda się przeprowadzić w tradycyjnej formie" - informuje PAP.

Podobna sytuacja jest w Wojskowej Akademi Technicznej w Warszawie. "Nie wiemy, czy od października zajęcia będą odbywać się stacjonarnie – na uczelni, zdalnie czy w formule mieszanej" - tłumaczy rzecznik prasowa Ewa Jankiewicz. Najbardziej prawdopodobny wariant to jednak formuła mieszana.

Politechnika Białostocka przygotowuje się na wszystkie scenariusze, ale - jeśli nie będzie kolejnego "lockdownu" - najbardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz hybrydowy. "Zajęcia laboratoryjne, zamiast odbywać się raz w tygodniu przez cały semestr, byłyby zorganizowane i przeprowadzone intensywnie, wszystkie w ciągu 2-3 tygodni, w grupach odpowiadających bieżącym zaleceniom Ministerstwa Zdrowia" - tłumaczy p.o. rzecznik prasowej PB Aleksandra Toczydłowska. I dodaje, że dla danej grupy studentów byłby to jedyny czas fizycznej obecności na uczelni w ciągu semestru

Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach też jeszcze rozważa różne drogi, ale już wykluczył całkowity powrót studentów na uczelnie. "UE Katowice rozważa teraz dwa najbardziej prawdopodobne scenariusze. Pierwszy scenariusz zakłada formułę hybrydową (...) . A drugi scenariusz, który w związku z rosnącą liczbą zakażeń nabiera mocy, to pełny powrót do zajęć zdalnych, jak w poprzednim semestrze" - poinformował PAP pełnomocnik rektora UEK ds. kontaktu z mediami dr Bartłomiej J. Gabryś. Uczelnia chce jednak, by studenci pierwszego roku - z zachowaniem wszelkich obowiązujących rygorów bezpieczeństwa - mieli kilka tradycyjnych spotkań, które wprowadzą ich w życie uczelni.

PWSZ w Chełmie z kolei nastawia się, że wszystkie zajęcia będą się odbywać online. Nie jest to jednak jeszcze oficjalna decyzja. (PAP)

Autorka: Ludwika Tomala

lt/ agt/

CZYTAJ DALEJ

Św. Wawrzyniec

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 32/2004

[ TEMATY ]

święty

św. Wawrzyniec

TD

Św. Wawrzyniec, patron kościoła w Górnie

10 sierpnia obchodzimy wspomnienie św. Wawrzyńca, męczennika. Kościół pod wezwaniem tego świętego znajduje się w Brzostowie, dawnej wsi - dziś spokojnej, peryferyjnej dzielnicy Głogowa. Geneza tej świątyni sięga XIV w., choć jej obecny budynek pochodzi z początków XVI stulecia. O patronie tej świątyni przetrwało niewiele informacji, ale te które dotarły z zamierzchłej przeszłości, jednoznacznie wskazują, że był on osobą w pełni zasługującą na miano ucznia Pana Jezusa, a jego wierność Kościołowi budzi podziw i szacunek do dziś...

Aby przybliżyć sylwetkę św. Wawrzyńca, musimy cofnąć się aż do III wieku. A dokładnie do roku 257, kiedy to papież Sykstus II udzielił mu święceń diakonatu. Ten rok okazał się jednak szczególnie dramatyczny dla ówczesnych chrześcijan, cesarz Walerian wydał bowiem (ze względów polityczno-ekonomicznych) edykt ograniczający wolność religijną chrześcijan, w zasadzie redukując ją tylko do prywatności. Rozpoczęły się prześladowania, zaczęto konfiskować mienie i więzić wiernych. W tym trudnym czasie Wawrzyniec, choć jeszcze młodzieniec, pełnił odpowiedzialną funkcję pierwszego diakona i skarbnika wspólnoty (związane było to m.in. z troską o biednych).

Pierwsza fala prześladowań nie zadowoliła cesarza, w następnym roku wydał kolejny, jeszcze bardziej restrykcyjny i tragiczny w skutkach edykt, który ustanawiał karę śmierci za odmowę oddania czci bogom Rzymu. Wielką daninę krwi złożyli ówcześni chrześcijanie na czele ze swymi biskupami. W sierpniu, jako pierwszego, w stolicy cesarstwa zamordowano Sykstusa II.
Po zgonie papieża kolejną ofiarą stał się diakon Wawrzyniec. Rzymianie zażądali od niego wydania pieniędzy gminy, próbując wydobyć informacje za pomocą tortur - przypalano go i znęcano się na nim, na żelaznej kracie. Mimo straszliwych męczarni, zmarł pozostając wierny Kościołowi i nie ulegając oprawcom.
O. Hugo Hoever SOCist, w swoim Żywocie Świętych Pańskich odnotował: „Przed swą męczeńską śmiercią św. Sykstus polecił mu rozdzielić skarby Kościoła wśród biednych. Św. Wawrzyniec postąpił zgodnie z tym poleceniem, dając nawet naczynia kościelne, by powiększyć sumę, którą dysponował. (...) Prefekt Rzymu rozkazał św. Wawrzyńcowi wydać skarby Kościoła. Święty obiecał pokazać mu je. Nazajutrz zamiast przynieść złoto i srebro, przyprowadził biednych”.

CZYTAJ DALEJ

Sytuacja na Białorusi tematem odprawy premiera z wicepremierami i szefem MSZ

2020-08-10 20:21

[ TEMATY ]

Białoruś

KPRM

Trudna sytuacja na Białorusi była tematem popołudniowej poniedziałkowej odprawy premiera Mateusza Morawieckiego z udziałem m.in. wicepremierów Jadwigi Emilewicz i Piotra Glińskiego oraz szefa MSZ Jacka Czaputowicza – poinformowała Kancelaria Premiera.

W informacji po spotkaniu przekazano, że Polska jako państwo sąsiadujące, na bieżąco obserwuje sytuację za naszą wschodnią granicą.

Przypomniano, że rano szef polskiego rządu skierował list do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela oraz przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym zaapelował o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej.

Po południu premier odbył rozmowę telefoniczną z unijnymi przywódcami, podczas której wskazał, że jako państwa Zjednoczonej Europy mamy obowiązek solidarnego działania wobec Białorusinów. Szef rządu rozmawiał z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem, przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen oraz komisarzem UE ds. sąsiedztwa i rozszerzenia Olivérem Várhelyim.

Podczas spotkania z przedstawicielami rządu omówiono niestabilną sytuację na Białorusi oraz dalszy kierunek działań, jaki Polska powinna podjąć w obecnej sytuacji.

W spotkaniu oprócz szefa rządu uczestniczyli m.in. wicepremierzy Jadwiga Emilewicz, Piotr Gliński i Jacek Sasin, a także minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz oraz wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik.

PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

"Nasz kraj nie pozostaje obojętny wobec trwających wydarzeń i wzywa kraje UE do wsparcia społeczności białoruskiej. Ewentualna eskalacja konfliktu to także duże zagrożenie dla bezpieczeństwa – nie tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej" – wskazano w informacji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Demonstracje protestacyjne i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka uzyskując blisko 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów. Demonstracje odbyły się także w kilku innych miastach Białorusi. (PAP)

autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

ktl/ tgo/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję