Reklama

Jan Paweł II

Zachować dla historii wizerunek św. Jana Pawła II

Niedziela Ogólnopolska 50/2015, str. 10-11

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Grzegorz Gałązka

Jan Paweł II podczas Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum

Jan Paweł II podczas Drogi Krzyżowej
w rzymskim Koloseum

Grzegorz Gałązka z Przespolewa pod Kaliszem już jako młody chłopak marzył o tym, by pojechać do Włoch. Był to kraj, w którym walczył jego dziadek, żołnierz II Korpusu gen. Andersa. Opowieści o bitwie pod Monte Cassino pobudzały zainteresowanie Grzegorza historią. Zawsze chciał zawieźć dziadka tam, gdzie ten walczył, ale pragnienie to nie spełniło się, bo dziadek zmarł w 1977 r. Rok później stało się jednak coś nieprzewidzianego, coś, co miało całkowicie zmienić życie Gałązki i ostatecznie skłoniło go do wyjazdu do Italii – gdy kard. Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową, Grzegorz stwierdził, że jego miejsce jest przy polskim Papieżu. Nie wyjechał jednak za granicę od razu – najpierw musiał odbyć obowiązkową służbę wojskową i dopiero wtedy mógł opuścić kraj. Na początku nie wiedział, co będzie robił we Włoszech, ale najważniejsze było to, by być blisko Jana Pawła II.

Trudności

Gdy przyjechał do Włoch, postanowił wykorzystać swoją pasję do fotografowania. Przywiózł ze sobą niemiecki aparat marki Praktica i japoński obiektyw, ale okazało się, że są one mało przydatne dla profesjonalnego fotografa. Dlatego pierwszą trudnością, jaką musiał pokonać, był zakup nikona z zestawem obiektywów – pierwszy japoński aparat fotograficzny Gałązka kupił w 1985 r. (do dziś miał ich ponad 20). Ale zakup sprzętu był tylko początkiem przełamywania trudności – by fotografować Papieża, należało uzyskać akredytację w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej, a tej nie można było dostać bez odpowiednich rekomendacji. Polski fotograf otrzymał je od abp. Bronisława Dąbrowskiego, a prymas Józef Glemp wystawił mu zaświadczenie, że pracuje dla Episkopatu jako miejscowy fotograf. W tych trudnych pierwszych krokach w Watykanie dużo pomogła mu Marjorie Weeke – Amerykanka pracująca w Radzie ds. Środków Społecznego Przekazu. Pierwsze zdjęcie papieskie, które zostało opublikowane, Grzegorz Gałązka wykonał 30 lat temu, 8 grudnia 1985 r., w Bazylice Matki Bożej Większej – była to fotografia Papieża modlącego się przed słynną rzymską ikoną „Salus Populi Romani”. Tak u boku Jana Pawła II zaczęła się praca zawodowa polskiego fotografa, która trwa po dzień dzisiejszy.

Reklama

Dla Gałązki fotografowanie Papieża było nie tylko zawodowym obowiązkiem, ale też wielką przyjemnością, bo Jan Paweł II był osobą bardzo wdzięczną do utrwalania na zdjęciach ze względu na spontaniczność swoich gestów i mimikę twarzy. Oczywiście, w tym wszystkim, co robił, Grzegorz Gałązka pamiętał, że należy się wielki respekt osobie, którą fotografował, szczególnie w takich okolicznościach, jak Msza św. czy chwile modlitwy.

Portret beatyfikacyjny i kanonizacyjny

Gałązka nie tylko był świadkiem działalności Jana Pawła II w Watykanie i we Włoszech, ale też towarzyszył mu w 44 pielgrzymkach zagranicznych, również w tych najbardziej egzotycznych – trzy razy pojechał z Papieżem do Afryki. Najbardziej jednak utkwiła mu w pamięci pielgrzymka do Polski w 1999 r. – najdłuższa wizyta papieska w jednym kraju. Podczas tej podróży był w tzw. orszaku papieskim, dlatego znajdował się w bezpośrednim kontakcie z Janem Pawłem II i miał nieograniczone możliwości robienia mu zdjęć z bliska.

Fotograf śledził pontyfikat Jana Pawła II przez obiektyw aparatu przez dwadzieścia lat. Śmierć Papieża była dla niego zakończeniem nie tylko pewnej epoki w historii Kościoła, ale również najważniejszego etapu w jego życiu, nie tylko zawodowym. W czasie tych dwudziestu lat wykonał setki tysięcy zdjęć. Nie mógł jednak przewidzieć, że jedna z tych fotografii znajdzie się na fasadzie bazyliki podczas beatyfikacji i kanonizacji Jana Pawła II. Przed beatyfikacją wiele instytucji kościelnych szukało zdjęć Jana Pawła II. Kard. Agostino Valliniemu, wikariuszowi Rzymu, szczególnie podobał się papieski portret Gałązki z placu Hiszpańskiego – zdjęcie to pojawiło się na plakatach i medalach beatyfikacyjnych, a Poczta Włoska wykorzystała je do zrobienia okolicznościowego znaczka. Również biuro postulacji, zajmujące się procesem beatyfikacyjnym Papieża, zaczęło szukać fotografii, która miałaby się stać oficjalnym portretem nowego błogosławionego. Do Gałązki trafiła informacja, że kard. Stanisław Dziwisz pragnąłby, aby zdjęcie przedstawiało młodego Papieża. Przez dwa dni fotograf przeglądał zdjęcia zrobione do 1993 r., po czym wybrał dwadzieścia. Cztery z nich zeskanował i przesłał grafikowi, z którym współpracował. Ten natychmiast oddzwonił i powiedział, że wybrał najlepszą fotografię, na której widać piękną twarz Papieża, lekko uśmiechniętego, ze wzrokiem zwróconym w kierunku patrzącego. Gałązka wykonał to zdjęcie 19 lutego 1989 r. w jednej z rzymskich parafii, w czasie spotkania Papieża z małymi dziećmi. Należało zmienić tło, gdyż w oryginale była to ściana. Grafik dał więc niebieskie tło z poświatą przypominającą aureolę. Zdjęcie to spodobało się wszystkim i pomimo konkurencji ze strony innych fotografów papieskich zostało wybrane jako oficjalne zdjęcie na beatyfikację.

Reklama

Gdy 1 maja 2011 r. na Placu św. Piotra odsłonięto portret bł. Jana Pawła II, myślałem nie tylko o Papieżu, ale również o autorze jego zdjęcia – Grzegorzu Gałązce. Dla polskiego fotografa było to zwieńczenie kariery zawodowej, którą udało mu się zrobić dzięki nie tylko talentowi, ale także przedsiębiorczości, uporowi i wytrwałości – kariery, którą traktował jako służbę polskiemu Papieżowi.

Nowy rozdział

Gdy na papieża wybrano kard. Josepha Ratzingera, polski fotograf był z tego faktu bardzo zadowolony. Znał go bowiem i fotografował od wielu lat. Cenił wielką mądrość, inteligencję, ale także pokorę tego wielkiego teologa Kościoła. Gałązka szczególnie wspomina ich spotkanie w Ziemi Świętej w 1994 r., gdy udało mu się przekonać Kardynała do pozowania do zdjęć – spędzili 3 godziny w starej części Jerozolimy, a później pojechali razem do Betlejem. Gdy spotkali się po raz pierwszy po wyborze Benedykta XVI, Papież sam przypomniał chwile spędzone razem w Ziemi Świętej.

Od ponad dwóch lat Gałązka fotografuje także Franciszka. Robi mu dużo zdjęć, bo Papież z iście latynoskim temperamentem porusza się i gestykuluje; rzadko pozostaje w bezruchu, dlatego wiele zdjęć jest poruszonych. Tym, co najbardziej uderza fotografa, jest fakt, że Papież staje się bardzo poważny, gdy jest przy ołtarzu – wtedy trudno mu zrobić „atrakcyjne” zdjęcie. W krótkim czasie – 30 miesięcy – Grzegorzowi Gałązce udało się już zgromadzić dużą kolekcję fotografii Jorge M. Bergoglia.

* * *

Po śmierci Jana Pawła II często można zobaczyć Grzegorza Gałązkę przy papieskim grobie. Był tam również przy okazji wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Watykanie. Jak wyznał, atmosfera spotkania Prezydenta RP z Polakami po Mszy św. przypomniała mu atmosferę spotkań Papieża z rodakami, których przez lata był świadkiem.

* * *

W „Niedzieli” na Boże Narodzenie Czytelnicy znajdą wyjątkowy prezent pod choinkę. Będzie to płyta z filmem w reżyserii Piotra Dziubaka pt. „Jan Paweł II. Santo subito. Świadectwa świętości”. Jego narratorem jest ks. prał. Sławomir Oder, postulator w procesie kanonizacyjnym Jana Pawła II.

W poszczególne niedziele Adwentu zgłębiamy wątki, które zawiera film, aby przygotować się na jego obejrzenie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Film „Santo subito” rozpoczyna się w dalekiej osadzie Eskimosów, którzy przyjmują z rąk swojego biskupa relikwie św. Jana Pawła II. Do tej pory pisaliśmy o relikwiach oraz listach kierowanych do św. Jana Pawła II. W tym numerze przybliżymy sylwetkę polskiego fotografa Grzegorza Gałązki, który dokumentuje pontyfikaty kolejnych papieży. Jest on jednym z bohaterów filmu.

Red.

Film będzie dołączony do „niedzieli” na Boże Narodzenie

2015-12-09 08:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Relacje między dwoma XX-wiecznymi świętymi mistykami: Janem Pawłem II i Ojcem Pio

2020-09-23 07:50

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

O. Pio

Zakon Braci Mniejszych Kapucynów, Prowincja Krakowska

Relacje między dwoma XX-wiecznymi świętymi mistykami: Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Rozmawiałem o tym z Stefano Campanellą, dyrektorem telewizji Padre Pio TV, płodnym pisarzem, autorem m.in. książek o Papieżu Polaku i Kapucynie z Gargano.

- Czy mógłby pan wyjaśnić, dlaczego możemy mówić o szczególnej relacji Karola Wojtyły z Ojcem Pio? Głównie mówi się tylko o listach pisanych przez Wojtyłę do ​​Ojca Pio...

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

- To prawda, wspominane są z reguły co najmniej trzy listy napisane przez Wojtyłę do Ojca Pio, które związane są z dwoma cudami dokonanymi za wstawiennictwem padre Pio: uzdrowienie dr Wandy Półtawskiej oraz syna prawnika z Krakowa.

- Kard. Deskur był świadkiem szczególnych więzi między Janem Pawłem II a Ojcem Pio, dwóch postaci, które odegrały wyjątkową rolę w historii Kościoła, tak różnych, a jednocześnie podobnych do siebie. Rozmawiał pan na ten temat z kard. Deskurem...

- Tak. 30 stycznia 2004 r. miałem zaszczyt zostać przyjęty w Watykanie przez kard. Deskura, aby porozmawiać o relacjach między Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Kardynał był bezpośrednim świadkiem niektórych wydarzeń, które łączą Papieża i Padre Pio. Był także osobą, która wysłuchała wielu zwierzeń Jana Pawła II, ponieważ był z nim związany solidną i długą przyjaźnią, która rozpoczęła się w seminarium w Krakowie. Deskur powiedział mi, że koledzy Karola Wojtyły z seminarium już od pierwszych lat postrzegali go jako wyjątkowego człowieka - odkryli, że ma dar „modlitwy natchnionej”. „W godzinie medytacji wszyscy kręcili się, obserwowali, kto wchodzi, kto wychodzi. Wojtyła był jedynym, który nigdy się nie ruszał, całkowicie skupiony na modlitwie” – powiedział mi kardynał. Ale przy tej okazji ujawnił mi również, że papież bardzo mało mówił na temat życia wewnętrznego i zawsze był „bardzo powściągliwy we wszystkim, co dotyczy jego życia duchowego”.

- Ten sposób „zanurzenia się” w głębokim dialogu z Bogiem charakteryzował również Ojca Pio – w tym byli podobni do siebie. Dwaj święci, dwaj mistycy. Ale Wojtyła, już jako Jan Paweł II, w dalszym ciągu przeżywał swoją wiarę w sposób mistyczny...

- Ci, którzy przeczytali „Positio” (zbiór dokumentów wykorzystywanych w procesie) procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II, poinformowali mnie również, że co najmniej dwóch świadków zadeklarowało, że widzieli papieża w tak intensywnej modlitwie, że wydawało się to dialogiem z kimś niewidzialnym, który był przed nim: raz miało to miejsce w Ogrodach Watykańskich, a drugi przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.

- Po okresie seminaryjnym drogi ks. Wojtyły i ks. Deskura rozeszły się. Spotkali się ponownie w Rzymie w okresie Soboru Watykańskiego II. I to właśnie w tamtych latach miały miejsce wydarzenia, które łączą Wojtyłę, Ojca Pio i Deskura. Czy mógłby je pan przypomnieć?

- Tak, ponieważ w listopadzie 1962 r. abp Wojtyła, który był w Rzymie, dostał wiadomość o ciężkiej chorobie Wandy Półtawskiej, jego duchowej córki i przyjaciółki (mówili do siebie: brat i siostra). Wtedy Wojtyła przypomniał sobie kapucyna spotkanego w 1948 r. w czasie rzymskich studiów i postanowił prosić tego Bożego kapłana o modlitwę za przyjaciółkę. I to w tym momencie pojawił się ks. prał. Deskur, który pomógł mu nawiązać korespondencję z Ojcem Pio.

17 listopada 1962 r. Wojtyła napisał list, który Deskur zobowiązał się wysłać do San Giovanni Rotondo za pośrednictwem urzędnika z Sekretariatu Stanu, kom. Angelo Battisti, który był duchowym synem Ojca Pio i często go odwiedzał. Battisti osobiście zaniósł list Ojcu Pio – gdy mu go przeczytano wypowiedział słynne zdanie: „Jemu nie można odmówić”.

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

List kard. Karola Wojtyły do o. Pio

List kard. Karola  Wojtyły do o. Pio

Kilka dni później, w ramach przygotowań do operacji usunięcia guza, Półtawska została poddana nowym badaniom, które wykazały, że guz całkowicie zniknął. Wiadomość ta natychmiast dotarła do bp. Wojtyły, który czuł się zobowiązany podziękować Ojcu Pio - 28 listopada napisał drugi list, który za pośrednictwem ks. Deskura i kom. Battisti został dostarczony Ojcu Pio, który przy tej okazji powiedział: „Bogu niech będą dzięki!” I to właśnie wtedy wręczył oba listy kom. Battisti, dodając: „Zatrzymaj je, bo pewnego dnia staną się ważne”. Battisti schował je do szuflady i zapomniał o nich. Przypadkowo odnalazł je w tym samym roku i w tym samym miesiącu, w którym ich autor został papieżem.

- Były też inne epizody?

- Tak, jesienią 1974 r. kard. Wojtyła znowu był w Rzymie i gdy zbliżała się rocznica jego święceń kapłańskich (1 listopada 1946 r.), postanowił uczcić tę rocznicę właśnie w San Giovanni Rotondo i odprawić Mszę św. przy grobie Ojca Pio.

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

- A ks. prał. Deskur był tym, który często organizował podróże kardynała po Włoszech i towarzyszył mu. To on zorganizował też wyjazd do Apulii.

- Również w tym przypadku ks. prał. Deskur odegrał ważną rolę. Zadzwonił do inż. Pietro Gasparri, który był jednym z kierowników „Casa Sollievo della Sofferenza” („Dom Ulgi w Cierpieniu”, szpital w San Giovanni Rotondo założony na życzenie Ojca Pio, który zgodnie z jego wolą został przekazany Stolicy Apostolskiej – przyp. W.R.). Gasparri został wysłany przez Watykan do San Giovanni Rotondo, aby zająć się niektórymi aspektami zarządzania szpitalem, dlatego Deskur, jako urzędnik Stolicy Apostolskiej, zwrócił się bezpośrednio do niego (jako ciekawostkę dodam, że inż. Gasparri był bratankiem kard. Gasparri, sekretarza stanu Benedykta XV i Piusa XI).

Ks. prał. Deskur poinformował go o przybyciu polskich księży, prosząc o zorganizowanie ich pobytu oraz powiadomienie braci z klasztoru i władz świeckich. Inż. Gasparri zrobił to z należytą starannością. Jednak ze względu na szereg perypetii (1 listopada był szczególnie deszczowy) grupa składająca się z kard. Wojtyły, ks. prał. Deskura i 6 innych polskich księży przybyła bardzo późno wieczorem, około godziny 21. Jednak mimo późnej pory polską delegację przywitali przedstawiciele władz zakonnych i miejskich. Oczywiście kard. Wojtyła nie mógł odprawić Mszy św. przy grobie Ojca Pio w dniu swych święceń, chociaż tego tak bardzo pragnął. Zrobił to następnego dnia, pozostając w San Giovanni Rotondo do rana 3 listopada. Udał się tylko z krótką wizytą do sanktuarium w miejscowości Monte Sant’Angelo. Podczas krótkich homilii wygłaszanych w czasie Eucharystii miał okazję wyrazić cały swój podziw dla kapucyna z San Giovanni Rotondo.

- Dzięki kard. Deskurowi odkrył pan wiele niezwykłych faktów, które mówią o szczególnej relacji Wojtyły z Ojcem Pio, a także o postaci samego Jana Pawła II...

- Kard. Deskur powiedział mi tylko część tego, co wiedział, ponieważ, jak mi wyjaśnił, „o wielu rzeczach dowiedziałem się podczas spowiedzi i nie mogę ich ujawnić”.

Wśród faktów, które mi opowiedział, były rzeczy bardzo ważne. Pewnego dnia bp Michalik poprosił papieża, by powiedział mu coś więcej na temat jego związków z Ojcem Pio. Jan Paweł II wyznał wtedy, że od samego początku była to szczególna relacja.

Kiedy w pierwszych dniach kwietnia 1948 r., jako młody ksiądz, Wojtyła udał się do San Giovanni Rotondo, kapucyn wyjawił mu to, z czego nie zwierzył się nigdy nikomu, nawet spowiednikom, a mianowicie, że oprócz pięciu ran stygmatów i drugiej rany na piersi miał również ranę na plecach, podobną do tej, która zrobiła się Jezusowi, gdy niósł krzyż (patibulum) w drodze na Kalwarię. Ta rana „najbardziej bolała”, ponieważ była „ropiejąca” i nigdy nie była „leczona przez lekarzy”.

Kard. Deskur opowiedział mi wiele innych faktów, ale nie mogłem wtedy nic więcej opublikować. Kiedy jednak Jan Paweł II został beatyfikowany, stwierdziłem, że mogę swobodnie podać coś więcej do publicznej wiadomości.

Dar „natchnionej modlitwy”, począwszy od seminarium, o czym już wcześniej mówiłem. Inny fakt związany jest z Fatimą.

W 1997 r. kard. Deskur udał się do Coimbry na polecenie Papieża, aby spotkać się z siostrą Łucją, jedną z trzech widzących z Fatimy, aby zapytać, czy akt zawierzenia ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi wraz ze wszystkimi biskupami świata został dokonany w sposób, w jaki chciała Madonna. Na zakończenie rozmowy, po zapewnieniu, że konsekracja odbyła się w odpowiedni sposób, kardynał zapytał zakonnicę, czy ma „przekazać Ojcu Świętemu jakąś wiadomość od Matki Bożej”, na co siostra Łucja odpowiedziała: „Nie trzeba, bo Madonna mówi do niego bezpośrednio”. Jest to kolejny dowód na mistyczne życie Jana Pawła II. Ale wszystkie te fakty pokazują również, jaką ważną rolę w życiu papieża odgrywał kard. Deskur.

CZYTAJ DALEJ

Piłkarska LE - Lech w czwartej rundzie

2020-09-23 20:10

[ TEMATY ]

piłka nożna

PAP/EPA/SAVVIDES PRESS

Piłkarze Lecha Poznań pokonali na Cyprze Apollon Limassol 5:0 (1:0) w meczu 3. rundy eliminacji Ligi Europy. O awans do fazy grupowej zagrają ze zwyciezcą czwartkowego spotkania belgijskiego Royal Charleroi z Partizanem Belgrad.

Apollon Limassol - Lech Poznań 0:5 (0:1).

Bramki: 0:1 Pedro Tiba (42), 0:2 Mikael Ishak (47), 0:3 Jakub Kammiński (58), 0:4 Jan Sykora (81), 0:5 Pedro Tiba (90+1).

Żółte karki: Apolon Limassol - Charlison Benschop, Esteban Sachetti; Lech Poznań – Lubomir Satka.

Sędzia: Mattias Gestranius (Finlandia). Mecz bez udziału publiczności.(PAP)

lic/ pp/

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś do kapłanów diecezji kaliskiej: pełnij swoją misję na sposób Jezusowy

2020-09-24 09:48

[ TEMATY ]

abp Grzegorz Ryś

abp Grzegprz Ryś

twitter.com/ArchLodz

- Modlitwa wzmocniona postem to najmocniejsze narzędzie, jakie ma Jezusowy uczeń - mówił abp Grzegorz Ryś podczas Mszy św. kończącej rekolekcje dla kapłanów diecezji kaliskiej w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu.

W homilii celebrans kontynuował rozważanie Listu św. Pawła do Tytusa. Zaznaczył, że 2/3 tego listu dotyczą zdrowej nauki. – Z listu dowiadujemy się jaki ma być włodarz Boży. Potrzebna jest taka nauka, która sprawia, że przyciągasz ludzi do siebie. Przyciągasz ludzi nauką zdrową, ale ważne jest, abyś miał umiejętność przekonywania tych, którzy mówią przeciw tej nauce – powiedział administrator apostolski diecezji kaliskiej.

Wskazywał, że zdrowa nauka jest nauką zbawczą. - Zdrową naukę przekazuje się zdrowym słowem. Zdrowa wiara jest owocem zdrowej nauki. Zdrowa nauka niesie zbawienie – podkreślał kaznodzieja.

Cytując słowa św. Pawła z Listu do Rzymian „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” stwierdził, że człowiek, który kocha Boga czyni dobro.

Zaznaczył, że sumienie to wspólne rozpoznawanie dobra i zła z Jezusem. - Chcesz wiedzieć czy to jest dobre czy złe, to spytaj co Jezus nam na ten temat mówi, bo my nie tworzymy norm, tylko je razem odkrywamy w spotkaniu z Nim – mówił metropolita łódzki.

Odwołując się do Ewangelii św. Łukasza akcentował, że Jezus posyłając uczniów wyposażył ich „w moc i władzę nad wszystkim demonami i dla leczenia chorób”. - Modlitwa wzmocniona postem to najmocniejsze narzędzie, jakie ma Jezusowy uczeń. Jak jesteś posłany w tej misji to rób ją na sposób Jezusowy. Każde rekolekcje są jakimś początkiem. Jest nowe otwarcie, od nowa Jezus mówi idźcie i weźcie to co wam daję do tej misji i nie bierzcie tego co się wam kompletnie nie przyda – przekonywał abp Ryś.

W ramach jałmużny kapłani ofiarowali datki, które zostaną przeznaczone na konkretny cel w diecezji kaliskiej.

Przed udzieleniem pasterskiego błogosławieństwa abp Grzegorz Ryś dziękował księżom za tak liczny udział w rekolekcjach. – Chcę wam służyć tak jak umiem. Kiedy zgodziłem się na to, żeby być administratorem diecezji to pierwsza myśl, jaka się zrodziła to, żebyśmy przeżyli razem rekolekcje. Nie zdążę was poznać, nie zdążę poznać, gdzie kto pracuje, z niektórymi uda się zamienić słowo, z niektórymi pewnie już nie, ale mam takie przekonanie, że to co mogliśmy razem przeżyć przed Panem Jezusem, przed Bogiem Ojcem w Duchu Świętym jest tysiąc razy ważniejsze niż tamte ludzkie środki i sposoby bycia razem. To co mogłem wam dać to wam dałem, a bardzo wam dziękuję za taką obecność – powiedział administrator apostolski diecezji kaliskiej.

Przez trzy dni abp Grzegorz Ryś w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu głosił rekolekcje dla duchowieństwa diecezji kaliskiej pochylając się nad Listem św. Pawła do Tytusa. W drugim dniu rekolekcji kapłani uczestniczyli w nabożeństwie pokutnym połączonym z konferencją oraz adoracją Najświętszego Sakramentu. Rekolekcje zakończyła wspólna Eucharystia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję