Odmawiajmy Różaniec
Różaniec od zawsze był obecny w moim domu. Babcia Paulina w spracowanych dłoniach przesuwała drewniane koraliki codziennie. Wcześnie rano budził mnie szept jej modlitwy; wieczorem zasypiałam z zachowanym pod powiekami obrazem klęczącej przy łóżku babci. Jej dłonie zawsze były oplecione różańcem. Również moja mama, złożona śmiertelną chorobą, nie rozstawała się z różańcem. Na wyrzuty rodziny, że powinna więcej odpoczywać, słabym głosem odpowiadała, że nie ma już zbyt wiele czasu na to, by wymodlić dobre życie dla swoich dzieci wspomina Joanna Kamińska. Znając dobrze siłę Różańca, jako dziecko i młoda dziewczyna chętnie uczestniczyłam w nabożeństwach październikowych. Później, w dorosłym już życiu, prawie zapomniałam o różańcu. Schowany na dnie szuflady czekał na lepsze czasy. Dopiero niedawno powróciłam do tej modlitwy, a nawet namówiłam męża na wspólne zapisanie się do koła Żywego Różańca. Wiedziemy dobre i szczęśliwe życie. Rozważając kolejne tajemnice, prosimy więc Maryję, by płaszczem swojej opieki okryła naszą rodzinę, nie pozwalając jej oddalić się od Chrystusa mówi pani Joanna.
CZYTAJ DALEJ