Bez mała sześć miesięcy po katastrofie smoleńskiej Rosjanie wreszcie podjęli decyzję o zabezpieczeniu wraku rządowego TU-154 M. Szczątki samolotu wreszcie są przykryte brezentem i ogrodzone płotem. Według strony rosyjskiej, wcześniejsze działania zabezpieczające nie były możliwe, gdyż rzekomo utrudniłyby prowadzenie śledztwa.
Tłumaczenie dość dziwne i niewytrzymujące słów krytyki. Czy w równym, a właściwie zdecydowanie większym stopniu śledztwa nie utrudniły piły motorowe, którymi wrak samolotu cięto podobno już dzień po katastrofie? Czy śledztwa nie utrudniały działania przez tyle miesięcy czynników meteorologicznych? Czy strona rosyjska nie obawiała się penetracji wraku przez osoby niepowołane, bo jak wiadomo, przez niemal pół roku dostęp do niego był prawie że nieograniczony? Larum podniesiono dopiero ostatnio, gdy polscy dziennikarze próbowali wejść na płytę lotniska w Smoleńsku i sfilmować szczątki tupolewa (czynili to zresztą nie pierwszy raz; wcześniej - bez problemów).
A może po prostu - i niestety - prawdą jest, że ktoś tkwi w czyimś uścisku, z którego wywinąć się już nijak nie może, więc nie ma potrzeby zawracania głowy „jakimś wrakiem”?
20 maja 2026 roku zmarł dr Krzysztof Czajkowski, wykładowca Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Żył 63 lata. Z Uczelnią był związany od 1 października 1990 roku (gdy występowała jeszcze pod nazwą Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Częstochowie). Był pracownikiem Instytutu Filologii Polskiej Wydziału Filologiczno-Historycznego, a następnie po zmianie nazwy Wydziału Humanistycznego (w 2019 roku).
Pełnił różnorodne funkcje, w tym m.in. był dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej. Przez lata był koordynatorem Letniej Szkoły Języka i Kultury Polskiej, która funkcjonowała przy WSP, a następnie Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.
• Jest Pan jednym z inicjatorów i pracuje nad widowiskiem "Blachnicki. Człowiek nowej Kultury". Podczas pracy nad scenariuszem musiał Pan głęboko zanurzyć się w historię bohatera. Co osobiście najbardziej zaintrygowało Pana w życiorysie i osobowości ks. Franciszka Blachnickiego?
Leżąca nieopodal Neapolu Casalba stała się w ostatnich dniach miejscem pielgrzymek. Wszystko za przyczyną „nowego cudu” ojca Pio. Na twarzy stojącej przed kościołem figury Świętego odkryto „krwawą łzę”. Miejscowy proboszcz jest przekonany, że „nie jest to dzieło rąk ludzkich, ale znak od Boga”. Na polecenie biskupa sprawę bada specjalna komisja.
Włoskie media szeroko komentują domniemane nadprzyrodzone zjawisko, do którego doszło w parafii Matki Bożej Łaskawej w Casalbie. Jest to niewielka wioska, zamieszkana przez czterysta osób, położona w gminie Macerata Campania i należąca do archidiecezji Capua.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.