Reklama

Dawać świadectwo prawdzie

Niedziela Ogólnopolska 15/2008, str. 20-21

Zofia Kossak-Szatkowska
Archiwum rodzinne

Zofia Kossak-Szatkowska<br>Archiwum rodzinne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zofia Kossak-Szatkowska tak określiła swoje pisarstwo: „Moje książki i ja - to jedno. Cokolwiek pisałam, udolnie czy nieudolnie, było wyrazem mego przekonania i nie mogłabym cofnąć żadnej z dawnych wypowiedzi. Sens życia i cel życia - hierarchia uczuć i obowiązków względem Boga i człowieka utrwalone są we mnie”.

„Bez oręża”

Reklama

W bogatej twórczości autorki dominują wyraźnie trzy nierozerwalnie zespolone nurty - historyczny, patriotyczny i religijny.
Obiektywna, rzetelna ocena zbrojnych wypraw i walki o Ziemię Świętą - budząca też niekiedy oceny krytyczne wobec sądów piszącej - podjęta w trylogii „Krzyżowcy”, „Król trędowaty” i „Bez oręża” - wskazuje również niskie, przyziemne przyczyny prowadzonych tam wojen. Niestety, często były to pycha, żądza władzy, chciwość, wygórowane ambicje rodowe i rycerskie, lekceważenie Dekalogu, zawiść, zdrada i brak moralności. Szkodziło nieposłuszeństwo w stosunku do Stolicy Apostolskiej - potępiającej przelew krwi - zwalczające się sekty i liczni odszczepieńcy, fałszywie tłumaczący naukę Chrystusa.
Święte i szczytne cele, dla których podjęto zbrojne działania, stały się okazją do łupiestwa, zdobywania bogactwa, taniej siły roboczej i zagarniania podbitych terenów. Prawdziwą tragedię przyniosła krucjata dzieci, których gorącą wiarę i młodzieńczy entuzjazm wykorzystano do rzekomej walki o Boży Grób i Święte Drzewo Krzyża. Dzieci oszukanych, z ufnością porzucających rodziców i ojczyznę. Wiele z nich utonęło po drodze na niesprawnych galerach lub dostało się w ręce handlarzy niewolników na ciężką pracę i pohańbienie. Jedynie w św. Franciszku sułtan zobaczył prawdziwego chrześcijanina. To, że naprawdę kochał ubóstwo i pokorę, głosił potęgę Bożego Miłosierdzia. Chwalił Boga za cały świat i za wszystko, co dał człowiekowi. Za mękę Odkupiciela, Jego zmartwychwstanie i wskazanie ludziom dróg do zbawienia.
Jak napisała Zofia Kossak - muzułmański władca po rozmowie z pobożnym zakonnikiem pozwolił mu odwiedzić święte dla chrześcijan miejsca. Dla pełnego bezpieczeństwa w drodze obdarzył go sznurem z sułtańską pieczęcią, dodając własnego niewolnika, który miał go prowadzić pośród tureckich wojsk. Zezwolił też franciszkanom, by mogli działać na Bliskim Wschodzie, co - mimo upływu wieków i zmiennych warunków historycznych - owocuje do naszych czasów.
Uniwersalny i ponadczasowy charakter ma powieść historyczna „Puszkarz Orbano”, przedstawiająca oblężenie i upadek Konstantynopola w 1453 r. Do tej dziejowej gigantycznej klęski przyczynił się groźny wynalazek, dokonany przez serbskiego konstruktora potężnych dział, renegata Konstantego Orbano. Przyjąwszy służbę u sułtana Muhammeda II, odkrywca odrzucał świadomość, że pracuje na zgubę chrześcijaństwa, całej Europy, swego narodu i rodziny. Wskazany tutaj problem odpowiedzialności moralnej za własne czyny nigdy nie przestał być aktualny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Szaleńcy Boży”

Reklama

Zofia Kossak podejmowała często zagadnienie wewnętrznej doskonałości. Pisała na ten temat m.in.: „Przywykliśmy uważać świętość za pewną anormalność, może nawet chorobliwą, za nieprawdopodobny skok. Jesteśmy tak konsekwentnie nastawieni na przeciętność, że o świętości prawie wstydzimy się mówić. A przecież choć tak wielka, sprowadza się ona do rzeczy prostej: Miłować Boga i ludzi tak mocno, by to uczucie odbijało swoje piętno na każdej myśli, słowie i czynie”.
W apokryficznej opowieści „Szaleńcy Boży” - i nie tylko tam - przedstawiła całą plejadę świątobliwych postaci, idących różnymi drogami życia, lecz zawsze w ciszy i bez rozgłosu czyniących dobro, jak święci: Antoni Pustelnik, Hieronim, Jerzy pokonujący smoka, Mikołaj dyskretnie wspierający biedaków, Benedykt i Świerad, Andrzej Apostoł i Bobola, Klara, Jadwiga Śląska, Stanisław Kostka czy sandomierscy dominikanie.
Jedna z pierwszych powieści Zofii Kossak „Beatum scelus”(1924), wydana po latach w nowej wersji jako „Błogosławiona wina”(1953), nakreśla dramatyczne losy żyjącego w XVII wieku wojewody mińskiego, senatora RP, księcia Mikołaja Sapiehy, który z papieskiej kaplicy na Watykanie wykradł obraz Madonny Gregoriańskiej, zabierając wizerunek do Kodnia. Przyszło jednak nawrócenie. Skruszony magnat zmienił postępowanie i dla ekspiacji zbudował sanktuarium maryjne, gdzie do dzisiaj rozkwita kult Najświętszej Panny.
Problem cierpienia i dobrowolnej ofiary podejmuje też powieść historyczna „Suknia Dejaniry”. Jej główny bohater - starosta Kaźmierz Korsak wybiera postawę św. Aleksego ze znanej legendy okresu średniowiecza. Po powrocie do swego majątku z wojennej wyprawy pod wodzą króla Władysława IV, nierozpoznany, świadomie wybrał ukryte życie - co w tamtych stosunkach było niesłychane - w prymitywnych pomieszczeniach dla służby i wieloletnią, wyniszczającą pracę fizyczną pośród chłopów na własnym folwarku, Bogu ofiarując poniżenia i doznane krzywdy. Autorka słusznie stwierdziła przy okazji, że to w złych stosunkach socjalnych, nie gdzie indziej, tkwiły przyczyny późniejszych nieszczęść zarówno Polski, jak i całego świata. Wyzwalają w ludziach nienawiść, agresję i dążenie do zemsty. Pragnęła też, aby prawdę o wszystkim mówić zawsze i w każdych okolicznościach.

„Z otchłani”

Reklama

Infernalny charakter obozu kobiecego Auschwitz-Birkenau (Oświęcim-Brzezinka) przedstawiła pisarka w książce „Z otchłani” - wydanej w 1946 r. w Częstochowie przez Księgarnię W. Nagłowskiego. Powszechność śmierci, bicie, katowanie, cyklon, krematoria, palenie żywcem; brud, robactwo, stada szczurów atakujące więźniów lub martwe ich ciała. Totalne upodlenie zniewolonego człowieka przez pozbawionych moralności „nadludzi”.
Na dnie tego piekła starała się pomagać współtowarzyszkom niedoli. Sama też doznawała ich troski. Niektóre wiedziały, kim naprawdę jest, znając jej prawdziwe nazwisko. W swoim bloku, gdzie była funkcyjną, pełniła też nocne dyżury, wyręczała nadmiernie osłabione, sprzątała nieczystości. Dla chorych zdobywała żywność i leki. Odmawiała Różaniec, organizowała codzienną modlitwę, gdy się udało - nabożeństwa, a w 1943 r. - wieczór wigilijny. Dzięki niej w tajemnicy prowadzono odczyty i pogadanki o literaturze i historii Polski.
Przemycone zapiski zaszyte w ubraniu pomogły autorce już po wojnie w rekonstrukcji wspomnień. „Bóg po to pozwolił niektórym ludziom oglądać piekło za życia i wrócić - napisała we wstępie - by dali świadectwo prawdzie”. W utworze czytamy słowa: „Okropność polega na całkowitym zaprzeczeniu, niszczeniu człowieczeństwa. Haftling przybyły do lagru przestaje być człowiekiem, jest już tylko numerem, bydlęciem, niczym. Wszystko mu raczej zostanie wybaczone niż odruch godności, wstydu, szlachetnego oburzenia. Z nieporównaną konsekwencją z właściwą sobie systematycznością Niemcy realizują swój program odczłowieczenia, poniżenia, pokonania”.

Zawsze w służbie wartości

Reklama

Zofia i Zygmunt Szatkowscy - farmerzy z konieczności, zmęczeni nadmiernym wysiłkiem fizycznym i życiem na emigracji - usilnie pragnęli wrócić do Polski, co stało się możliwe w 1957 r. Zamieszkali w Górkach Wielkich w dawnym domku ogrodnika, ponieważ dwór spłonął w czasie wojny. Jeszcze w Kornwalii autorka pisała do bliskich: „Zawsze byliśmy tutaj niczym Twardowski na Księżycu (...). Rozczarowanie nam nie grozi. Dobry czy zły - mój kraj. Bardzo dręczyła mnie świadomość, że nasze bytowanie na Trossell nie jest w niczym służbą Polsce. Teraz będziemy służyć”.
Oprócz odczytów i spotkań autorki z czytelnikami, plonem wspólnej z mężem pracy w ojczyźnie była bogata publicystyka i nowe książki: „Troja północy”(1960) - o losach połabskich Słowian oraz dwa dalsze tomy „Dziedzictwa”(1964-67). Wychodziły też nowe wydania dawnych tytułów. Oboje cieszyli się z wizyt bliskich, a szczególnie córki i syna oraz ośmiorga wnucząt - według dziadków, nadzwyczajnych - które zjeżdżały do nich z zagranicy na wakacje. Pokazywali im góry i ważne dla Polaków miejsca, jak Kraków, Warszawa, Częstochowa czy Oświęcim. Zadzierzgnięte wtedy przez młodych więzy z Polską trwają do dzisiaj. Dowodem są dwie książki biograficzne „Był dom” i „Wspomnienia z Kornwalii 1947-1957”; dbałość o rodzinne muzeum i utworzone w zabudowaniach dworskich schronisko młodzieżowe Kos.
Wyrazista i bezkompromisowa postawa pisarki stała się powodem narastającej niechęci władz komunistycznych. W 1964 r. Zofii Kossak-Szatkowska jako jedna z sygnatariuszy złożyła podpis pod „Listem 34”, skierowanym do oficjalnych czynników politycznych w sprawie swobody wypowiedzi i zaostrzania się cenzury prasowej.
W czerwcu 1966 r., widząc utrudnianie Kościołowi polskiemu organizacji obchodów Roku Milenijnego, usłyszawszy o zatrzymaniu przez służby specjalne kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, który peregrynował po kraju, złożyła rezygnację z przyznania jej Nagrody Państwowej I stopnia, pisząc m.in.: „Nie mogę przyjąć nagrody od Władz Państwowych, wprawdzie własnych, prawowitych, lecz odnoszących się wrogo do spraw dla mnie świętych (...). Rozdźwięk między lekceważeniem przez Władze Państwowe uczuć religijnych ludności a równoczesne przyznanie przez te same Władze nagrody literackiej pisarce katolickiej jest tak wielki, że zdaje się być pomyłką, nieporozumieniem”.
Cały tekst pisma Zofii Kossak krążył w maszynowych odpisach po kraju. Jeden egzemplarz wywiesili Ojcowie Paulini w gablotce klasztoru na Jasnej Górze. Przeczytany przez kard. Stefana Wyszyńskiego na spotkaniu biskupów, wywołał entuzjastyczne brawa.
W uzyskanej z IPN na życzenie Anny Szatkowskiej teczce znalazły się kserokopie dotyczące inwigilacji Zofii Kossak przez SB, m.in. 32 różne pisma, raporty i donosy oraz listy, które nie dotarły do adresatów, np. korespondencja z ks. Antonim Marchewką - redaktorem naczelnym „Niedzieli”.
We wrześniu 1966 r. „nieznani sprawcy” pod nieobecność właścicieli włamali się do ich domku. Nic nie zginęło poza listem kard. Stefana Wyszyńskiego, związanym z odmową przyjęcia przez pisarkę nagrody państwowej, prawdopodobnie wyrażającym podziękowanie i aprobatę podjętej decyzji.
Choć wcześniej przywrócono pisarce odebrane po wojnie obywatelstwo polskie, po tym akcie sprzeciwu zbyt śmiała kontestatorka stała się niezauważana. Głównie drukował ją PAX, dzięki czemu tak wartościowe książki trafiały do rąk czytelników. Już wcześniej otrzymała z tej instytucji Nagrodę Literacką im. Włodzimierza Pietrzaka. Wszystkie książki Zofii Kossak (pośród 2,5 tys. tytułów innych źle widzianych twórców - w kilku milionach egzemplarzy) wycofano z bibliotek w latach 1951-53 i przeznaczono na przemiał, zgodnie z tajną instrukcją komunistycznych władz. U schyłku życia autorka powiedziała: „Pisarstwo jest moim zawodem, otwierającym drogę do serc czytelników; w czasie wojny formą walki z nieprzyjacielem, w pracy fizycznej wytchnieniem; zawsze poczuciem służby społecznej”. Szkoda, że światowej sławy pisarka, zgłaszana kiedyś do Nagrody Nobla, tak mało znana jest polskim czytelnikom.
Zofia Kossak zmarła 9 kwietnia 1968 r. w Bielsku-Białej, gdzie w szpitalu, poważnie chorą, daremnie próbowano ratować; jej mąż odszedł osiem lat później. Po śmierci żony rozpoczął prace nad utworzeniem w góreckim „domku ogrodnika” działającego do dzisiaj muzeum biograficznego Zofii Kossak-Szatkowskiej.
Wielką pisarkę żegnał cały naród. Słowa uznania i kondolencje składały wybitne osobistości, m.in.: Kazimiera Iłłakowiczówna, Władysław Grabski, Jan Dobraczyński, Roman Brandstaetter, Jarosław Iwaszkiewicz. Prymas Tysiąclecia - kard. Stefan Wyszyński napisał: „Odeszła wielka pisarka, jedna z największych od czasów Henryka Sienkiewicza”. Redaktor Tygodnika Katolickiego „Niedziela” - ks. Antoni Marchewka tak powiedział o Zmarłej: „Jej zasługi na polu literatury katolickiej w Polsce są nieocenione i stanowią granitowy pomnik jej twórczości”.
Na grobie godnych pamięci małżonków na góreckim cmentarzu wyryto słowa z Ewangelii, w pełni obrazujące ich życie: „...niechaj mowa wasza będzie: tak - tak, nie - nie...”.

Polecamy piękne książki wspomnieniowe o Zofii Kossak-Szatkowskiej, napisane przez jej najbliższych.

Książki te znajdziemy w każdej dobrej księgarni
ZAWIERAJĄ:
bogate dane biograficzne, opowieści rodzinne, opis farmerskich lat Zofii i Zygmunta Szatkowskich, ważne fakty dotyczące walk w Powstaniu Warszawskim, losów żołnierzy i ludności stolicy, ciekawe fotografie, szerokie tło historyczne omawianych wydarzeń, drzewo genealogiczne rodziny Kossaków i Szatkowskich

Poznajmy dzieje i twórczość wielkiej polskiej pisarki katolickiej!

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ania Golędzinowska: Pustka w sercu glamour. Od kariery modelki do opętania i egzorcyzmów

2026-02-24 21:34

[ TEMATY ]

Ania Golędzinowska

Mat.prasowa/Esprit

Ania Golędzinowska

Ania Golędzinowska

Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.

O Medjugorje usłyszała od jednego z dziennikarzy. Pojechała na pielgrzymkę z ciekawości, ale też z nadzieją, i wtedy zaczęło się coś, czego nie sposób było zignorować: bluźniercze głosy, niewidzialny opór, nocne zmagania.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa nie ucieka od odpowiedzialności; przygotowuje do czynu

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Tekst pochodzi z greckich partii Księgi Estery. W tekście hebrajskim księga nie wymienia ani razu imienia Boga, a modlitwy Estery i Mardocheusza pojawiają się w tradycji greckiej. Dlatego w Biblii Tysiąclecia wersy oznaczono literami przy numerach, jak 17k. Sceneria to Suza i dwór perski. W tle stoi prawo dworskie, które czyni wejście do króla bez wezwania wydarzeniem granicznym. Estera stoi na progu takiego wejścia, a modlitwa odsłania jej bezbronność. Zdanie o niebezpieczeństwie „w mojej ręce” podkreśla ciężar decyzji i odpowiedzialności. Pada wyznanie: „Ty jesteś jedyny”. Brzmi ono w pałacu świata, który zna wielu bogów i wielu panów. Królowa nazywa Boga „Królem” i „Władcą nad władcami”. Tytuły ustawiają właściwą hierarchię. Estera mówi o sobie: „samotna” i „opuszczona”. Władza i bliskość pałacu nie dają oparcia. Pamięć o Bożym wyborze Izraela i o wierności obietnicom staje się dla niej językiem nadziei. W samym środku pada prośba: „daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia”. To modlitwa o obecność, która daje odwagę do wejścia w ciemność. Prośba dotyczy odwagi oraz mowy. Brzmi jak modlitwa kogoś posłanego. Z Biblii znane są podobne obrazy. Mojżesz słyszy obietnicę obecności w ustach, a Jeremiasz doświadcza dotknięcia ust. Estera prosi o słowa, które rozbroją gniew monarchy. Obraz „lwa” nazywa zagrożenie po imieniu. Modlitwa nie ucieka od odpowiedzialności; przygotowuje do czynu. Św. Ambroży w „De officiis” stawia Esterę obok biblijnych wzorów odwagi. Pokazuje królową, która naraża życie, aby ocalić swój lud. W jego ujęciu ryzyko ma kształt cnoty i troski o innych.
CZYTAJ DALEJ

Jest strażnikiem progu i tabernakulum.

2026-02-26 22:17

archiwum organizatorów

– Zakrystia to przedsionek nieba, a nie magazyn – przypominał ks. Zdzisław Płuska, sercanin.

W dniach 23- 25 lutego w Kalwarii Zebrzydowskiej zakrystianie i kościelni Archidiecezji Krakowskiej odprawiali swe doroczne rekolekcje wielkopostne. W tym roku prowadził je ks. Zdzisław Płuska SCJ, dyrektor grupy misjonarzy krajowych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję