Reklama

Pro i contra

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Premier Jarosław Kaczyński w obronie polskiej historii

Reklama

W miesięczniku Niezależna Gazeta Polska z 4 sierpnia szczególnie godny polecenia wywiad z premierem Jarosławem Kaczyńskim, przeprowadzony przez Katarzynę Hejke i Piotra Lisiewicza. Oto, co mówi w nim premier Kaczyński w obronie polskiej historii: „Polska historia od lat jest fałszowana, wykorzystywana do bieżących planów politycznych. To autentycznie niezwykle poważny problem. Mechanizm jest dość prosty - wydarzenia o ewidentnie incydentalnym charakterze podnoszone są do rangi najważniejszych wydarzeń historycznych i zestawiane z nimi. Tworzą się przedziwne konstrukcje historyczne, które ku zdziwieniu bardziej świadomych ludzi zyskują rangę niepodważalnych, potwierdzonych faktów. Parę lat temu uczestniczyłem w niezwykłej rozmowie - rozmówców nie wymienię z nazwiska, bo to osoby publiczne - na tematy historyczne. Usłyszałem, że Polacy dopuszczali się w 1945 r. zbrodni na Niemcach, co stawiało ich na równi z nazistami. Chodziło oczywiście o drastyczne, ale pojedyncze przypadki, będące wynikiem indywidualnej inicjatywy. Nie rozgrzeszam mordów na ludności cywilnej, ani ich nie lekceważę. Ale przecież to były pojedyncze przypadki, których nie da się umieścić na poziomie idącego w miliony ludobójstwa dokonywanego przez Niemcy. Ten sam zabieg czynienia z incydentów normy - z wydarzeń o ograniczonym zasięgu terytorialnym i czasowym zjawisk powszechnych, odnosi się i do innych sfer. Jeśli ktoś dziś odkrywa, że w Polsce była hołota, która dopuszczała się strasznych rzeczy - odpowiadam: hołoty nie brakuje nigdzie na świecie. Jest wszędzie i zachowuje się podobnie. Ale nigdy nie powinna urastać do roli reprezentanta całej społeczności. Zgoda na to prowadzi do sytuacji, w której Polacy, druga po Żydach ofiara niemieckiego nazizmu, pierwszy naród, który mając inną możliwość, przeciwstawił mu się z bronią w ręku, staje się winny monstrualnych zbrodni dokonanych przez Niemców. Proszę zwrócić uwagę - Benedykt XVI mówił w Oświęcimiu o zwiedzionym i zastraszonym przez grupę zbrodniarzy narodzie niemieckim, a w Polsce pełno takich, którzy ze zbrodni i podłości każdego oligofrenicznego lumpa czynią zarzut całemu narodowi. Z ich wywodu wynikałoby też, że Polska lat 1939-45, a także po 1945 r. była wolnym krajem, gdzie szalał motłoch, a ci, którzy do motłochu się nie zaliczają, mając wszelkie środki i możliwości, nie chcieli mu się przeciwstawić. Ci ludzie ciężko nam szkodzą”.

Gross przeciw Kościołowi katolickiemu

Reklama

W tym samym numerze Niezależnej Gazety Polskiej z 4 sierpnia - kolejna miażdżąca recenzja o wydanej w Stanach Zjednoczonych polakożerczej książce Jana Tomasza Grossa Strach. Antysemityzm w Polsce po Auschwitz. Autor recenzji polski historyk ze Stanów Zjednoczonych Marek Jan Chodakiewicz w tekście zatytułowanym Skąd się wziął „Strach” pisze m. in.: „Gross wskazuje na odwieczny polski „antysemityzm». Potępia on bowiem wszystko w polskości, co nie jest intelektualnie sekularne, komunistyczne, liberalne. Piętnuje więc religię chrześcijańską, a szczególnie hierarchów Kościoła katolickiego oraz przeciętnych księży. Pisze np., że religijna patyna polskiego kleru była powierzchowna, łatwo się zeskrobywała za pomocą uprzedzeń oraz chciwości, którymi to księża charakteryzowali się wspólnie ze zwykłymi ludźmi (s. 261).
(...) Oprócz Kościoła Gross potępia wszystko co tradycyjne, a więc niepodległościowców, antykomunistów, a nawet harcerstwo (s. 72, 110, 114, 137). Wszystkie instytucje, które Polskę tworzą, znalazły się pod obstrzałem. Według Grossa, są one na wskroś przesiąknięte antysemityzmem, złem po prostu, które realizowało się w powszechnej kolaboracji w czasie zagłady Żydów oraz wypłynęło na fali antyżydowskiej przemocy po 1944 r. Ta totalna krytyka tradycyjnej elity jest wypadkową straszliwego ataku na «polski lud». To lud gremialnie mordował i rabował Żydów w czasie niemieckiej okupacji (...). Autor Sąsiadów i Strachu dokonuje zawoalowanej próby zaoferowania współczesnej inteligencji polskiej faustowskiego układu: potępcie polski lud, a szczególnie odetnijcie się od Kościoła katolickiego, od religii chrześcijańskiej, od patriotyzmu i tradycji, odrzućcie Stary Ład, czyli to, co - według Grossa - spowodowało antyżydowską przeszłość”. Ciekawe, jak na to fanatyczne antychrześcijańskie przesłanie Grossa zareagują jego dawni chwalcy spośród lewicy katolickiej! Warto dodać, że w najnowszym numerze Biuletynu IPN (nr 7 z lipca) ukazały się kolejne dwie miażdżące recenzje antypolskiej i antykatolickiej książki Grossa. Obie recenzje wyszły spod piór autorów polonijnych. Pierwszą: Sąsiadów ciąg dalszy opublikował prof. dr John Radziłowski z Wydziału Historii University of St. Thomas, Minnesota. Drugą - Przyczynek do recepcji pewnej książki napisał znany publicysta polonijny z Kanady Ryszard Tyndorf.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Łże jak Gross”

Reklama

Na ciekawe przypuszczalne źródło fanatycznych antypolskich obsesji Grossa wskazał Antoni Zambrowski. Po marcu 1968 r. był on jednym z więźniów moczarowskiego SB - skazano go w sfabrykowanym procesie na trzy lata więzienia. Z tamtego czasu zapamiętał Grossa z jak najgorszej strony - jako jedną z osób, która fatalnie załamała się podczas przesłuchań i haniebnie wręcz sypała na swych kolegów - współwięźniów. Zambrowski niejednokrotnie już wspominał w swych artykułach niegodne zachowanie Grossa w więzieniu po marcu 1968 r. Ostatnio znów przypomniał tę sprawę w wywiadzie Łże jak Gross, udzielonym Tadeuszowi M. Płużańskiemu w Gazecie Polskiej z 19 lipca 2006 r. oraz w artykule na łamach Najwyższego Czasu pt. Cenzura pogromu? z 15 lipca 2006 r. W tym ostatnim artykule Zambrowski napisał m.in.: „Jan Tomasz Gross był w 1968 r. więźniem marcowym, załamał się w śledztwie i obciążył swoich kolegów. Czytałem jego zeznania w materiałach własnego śledztwa i pamiętam obrzydliwości, jakie ze strachu opowiadał przesłuchującym go oficerom. Dziś odreagowuje swoje frustracje, obciążając odpowiedzialnością za ówczesny komunistyczny antysemityzm Bogu ducha winny naród polski”. Zambrowski zwraca w swym tekście uwagę na szokujący fakt pokazujący dziwne opóźnienia w reformowaniu telewizji pod nowym kierownictwem. Okazuje się, że w najlepsze działają tam nadal zasady cenzury „poprawności politycznej”. Kierownictwo TVP zignorowało projekt wyświetlenia w rocznicę zbrodni kieleckiej dwóch filmów Andrzeja Miłosza: Pogrom i Henio. Filmy są „niepoprawne politycznie”, bo wbrew usilnym próbom przedstawienia zbrodni kieleckiej z 1946 r., jako rzekomego spontanicznego wybuchu polskiego antysemityzmu, pokazują zbrodnię jako efekt działań NKWD i bezpieki. Ciekawe, jak długo jeszcze takie filmy będą leżeć na półkach TVP pod jej nowym kierownictwem?

Kolejny wybryk antypolonizmu

Rzeczpospolita z 27 lipca opisała piórem Piotra Zychowicza w tekście Austriackie brednie i poplątanie kolejny „wyczyn” antypolonizmu - tekst w austriackim Profilu. Austriacki autor Peter Michael Lingens z uporem szkalował tam Polskę, poczynając od oszczerczych oskarżeń o Polsce jako kraju z rzekomo wielowiekową tradycją pogromów. Tak pisze kalumniator o Polsce, która przez całe wieki była jedynym europejskim schronieniem dla Żydów, krajem, gdzie w pewnym okresie były aż 4/5 europejskich Żydów - jak pisał Norman Davies. W paszkwilu zatytułowanym Polacy i Auschwitz można było również przeczytać m.in.: „Antysemityzm jest przede wszystkim katolickim wynalazkiem, a Polska jest najbardziej katolickim krajem świata”. Rzeczpospolita przedrukowała cały tekst oszczerczego artykułu Lingensa i skomentowała go również piórem Krzysztofa Gottesmana pt. Kłamstwa i odwracanie uwagi. Polski autor pod koniec zaapelował: „(...) można prosić i żądać od Austriaków, by pomni własnej historii i tego, co robili w czasie wojny, najpierw rozliczyli się sami ze sobą, z własnym sumieniem, a także z tymi, których sami skrzywdzili razem z Niemcami. Również w Auschwitz”.

Niemieckie fałsze o Polsce

Reklama

W gazecie Dziennik z 8 lipca - wart szczególnego polecenia tekst filozofa i socjologa prof. Zdzisława Krasnodębskiego: Niemiecka prasa nas atakuje. Autor, świetny znawca Niemiec, profesor na uniwersytecie w Bremie, z oburzeniem pisze o oszczerczych antypolskich wyskokach w Niemczech. Nie ukrywa, że w jego ocenie wyraźną winę za pogorszenie stosunków polsko-niemieckich ponosi strona niemiecka. Akcentuje: „Trzeba, niestety, z przykrością stwierdzić, że antypolonizm stał się w Republice Berlińskiej całkowicie salonfähig (...)”. Mówi wprost o występowaniu w Niemczech „klasycznego rasizmu”, pochodzącego jeszcze z czasów kolonizowania „polskich Irokezów”. Wskazując na słabości naszych działań wobec Niemiec, prof. Krasnodębski pisze: „Przez lata uprawialiśmy strusią politykę, sprawy sporne odkładaliśmy na bok, posługiwano się eufemizmami, byliśmy układni i naiwni, nabieraliśmy się na nic nieznaczące pochlebstwa”. Na szczęście nie wszyscy, jak dobrze pamiętają czytelnicy, czytający przez lata nasze komentarze w Niedzieli. Prof. Krasnodębski ubolewa, że Polakom wyraźnie „brakuje solidarności”, uskarża się na brak „lojalności polskich elit”. Widać to było wyraźnie w niedawnym liście dziewięciu byłych ministrów spraw zagranicznych, atakującym prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Gorzkie prawdy o „Marszu Żywych”

W Angorze z 2 lipca - bulwersująca korespondencja Filipa Netza z Tel Awiwu pt. Parada ciężkich milionów, pokazująca do jakiego stopnia „Marsze Żywych” stają się dla niektórych głównie okazją do biznesu i wielkich przekrętów finansowych.

Zbrodnie w Libanie

W Naszym Dzienniku z 29-30 lipca jak zwykle wielce „niepoprawny politycznie” tekst ks. prof. Czesława Bartnika Zakłamanie jako zasada życia. Szczególnie poruszające czytelników są uwagi Księdza Profesora piętnujące z pasją okrucieństwa izraelskiej interwencji zbrojnej w Libanie.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Australia: ponad 1500 mężczyzn przeszło nocą ulicami Sydney w pielgrzymce św. Józefa

2026-08-24 16:33

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Australia

Adobe.Stock.pl

Ponad 1500 mężczyzn uczestniczyło w nocy z piątku na sobotę 22 sierpnia w Camino św. Józefa - nocnej pielgrzymce modlitewnej ulicami Sydney. Uczestnicy, idąc za figurą św. Józefa, pokonali ponad 20 km, zatrzymując się w siedmiu kościołach na modlitwę i adorację.

Pielgrzymka rozpoczęła się przy kościele św. Patryka na wzgórzu, a zakończyła o świcie w katedrze Najświętszej Maryi Panny. Wśród uczestników byli mężczyźni w różnym wieku i różnych zawodów, w tym ojcowie z synami, dziadkowie i nastolatkowie. Przed rozpoczęciem marszu wielu z nich skorzystało z sakramentu pokuty.
CZYTAJ DALEJ

Św. Jan Paweł II i św. Faustyna mogą wzmacniać markę Polski na świecie

2026-08-24 12:31

[ TEMATY ]

świat

św. Jan Paweł II

św. Faustyna

marka Polski

Poczta Polska

90. rocznica objawień Jezusa Miłosiernego siostrze Faustynie

90. rocznica objawień Jezusa Miłosiernego siostrze Faustynie

Polska nie musi budować swojej marki od zera. W promocji kraju warto mocniej wykorzystywać postacie i symbole, które już dziś są rozpoznawalne na świecie. Szczególny potencjał ma pod tym względem turystyka religijna związana ze św. Janem Pawłem II, św. Faustyną Kowalską i kultem Bożego Miłosierdzia.

W trwającej debacie o przyszłości marki narodowej coraz istotniejsze staje się pytanie nie tylko o to, jaki wizerunek Polska chciałaby stworzyć, ale również o to, z czym nasz kraj jest już kojarzony za granicą i które elementy polskiego dziedzictwa mogą realnie przyciągać różne grupy odbiorców.
CZYTAJ DALEJ

Napisane w więzieniu, wypowiedziane na Jasnej Górze

2026-08-24 17:55

[ TEMATY ]

Jasnogórskie Śluby Narodu

70. rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Oby każde słowo Ślubów Jasnogórskich weszło w naszę krew, pisał Pryms Tysiąclecia

Oby każde słowo Ślubów Jasnogórskich weszło w naszę krew, pisał Pryms Tysiąclecia

Pusty fotel na Jasnej Górze przypominał, że Prymasa nie ma wśród pół miliona wiernych. Kard. Stefan Wyszyński był więziony w Komańczy, ale to napisane przez niego słowa 26 sierpnia 1956 r. rozbrzmiewały w Częstochowie. Tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu powstał w ciągu jednego poranka i został potajemnie przewieziony na Jasną Górę. 70 lat później historyczna księga Ślubów znów jest w sanktuarium.

Był rok 1956. Mijało 300 lat od ślubów lwowskich Jana Kazimierza, a internowany od 1953 r. kard. Stefan Wyszyński przebywał w Komańczy. Myśl o odnowieniu historycznego aktu towarzyszyła mu jednak już wcześniej, podczas uwięzienia w Prudniku. Gdy jesienią 1955 r. przewożono go stamtąd do Komańczy, przemierzał część drogi, którą trzy wieki wcześniej król podążał do Lwowa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję