Reklama

Wspomnienie

Wymodlił Prymasowi wolność

Niedziela Ogólnopolska 47/2004

Archiwum Instytutu Prymasowskiego

Cudowny Obraz niesiony podczas procesji na wałach jasnogórskich. Śluby Narodu, 26 sierpnia 1956 r.

Cudowny Obraz niesiony podczas procesji na wałach jasnogórskich. Śluby Narodu, 26 sierpnia 1956 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ojca generała Alojzego Wrzalika poznałam jesienią 1954 r. Ojciec naszego Instytutu Prymasowskiego - Stefan Wyszyński, Prymas Polski, był aresztowany i już od roku przebywał w więzieniu, w nieznanym dla nas miejscu. Postanowiłam modlić się dniami i nocami na Jasnej Górze o jego uwolnienie. Miałam w tym celu zamieszkać blisko klasztoru, przy ul. Kordeckiego 14, u znajomych sióstr zakonnych. Powiedziałam o tym naszemu serdecznemu przyjacielowi - ówczesnemu przeorowi Jasnej Góry - o. Jerzemu Tomzińskiemu. Zareagował zdecydowanie w sposób dla mnie niespodziewany: „Będziesz mieszkała na samej Jasnej Górze, na tzw. Pokojach Królewskich, razem z Mirką Hankiewicz (która właśnie została wyrzucona z pracy za przynależność do grupy Prymasowskiej; Mirka była prawnikiem i zdążyła poprowadzić jako sędzia jedną rozprawę sądową). Będziecie tu mieszkały - ciągnął o. Jerzy - aby wymodlić Prymasowi wolność. Rzeczywiście, w tej intencji ktoś musi nieustannie trwać na kolanach”.
Tak się stało. 25 września 1954 r., dokładnie w rocznicę aresztowania Prymasa Polski, rozpoczęłyśmy z Mirką nasze „jasnogórskie więzienie” modlitewne. Postanowiłyśmy pójść również do generała Paulinów - o. Alojzego Wrzalika, aby wyrazić mu wdzięczność za to, że zgodził się na nasze zamieszkanie na Jasnej Górze. Ujrzałyśmy człowieka wielkiej mocy duchowej, połączonej z pokorą i jakąś przedziwną cichością, nawet nieśmiałością. Nie wiedziałam, że tak wiele będzie mnie z tym człowiekiem w przyszłości łączyło.
Modliłyśmy się z Mirką wytrwale. Ale oto nadszedł 1955 r. - 300-lecie cudownej obrony Jasnej Góry, rok zwany Rokiem Ojca Augustyna Kordeckiego, bohaterskiego jej obrońcy. Ojcowie Paulini postanowili przygotować wystawę okolicznościową, aby cała Polska dowiedziała się, kim był Ojciec Kordecki dla Jasnej Góry i dla całego Narodu.
Zaproszono nas - Mirkę i mnie - do współpracy. I zaczęło się - oprócz modlitwy o uwolnienie Księdza Prymasa - szaleństwo pracy. Na początku wystawy umieszczono portret o. Augustyna Kordeckiego, a dokładnie vis-à-vis - portret uwięzionego Prymasa. I tu zaczęły się ostre przetargi: władze komunistyczne zażądały natychmiastowego zdjęcia portretu Prymasa: „Bo wy chcecie pokazać - mówili do Paulinów - że Prymas Wyszyński to współczesny Kordecki”. (Któż by ich posądził o tak trafne i inteligentne myślenie!). Zagrozili, że w razie sprzeciwu wystawa będzie zamknięta.
Przy tej okazji ujrzeliśmy wspaniałą postawę Ojca Generała: „Portretu Księdza Prymasa nie pozwolę zdjąć - powiedział. - Nie wolno go ruszać. On nie tylko walczył w obronie Kościoła i Narodu, on cierpi za ten Kościół i Naród”. I mimo dalszych najrozmaitszych nacisków portretu Prymasa nie zdjęto.
Jesienią 1955 r. otrzymaliśmy wiadomość o przewiezieniu kard. Wyszyńskiego do Komańczy w Bieszczadach, pojawiła się więc możliwość dotarcia do niego. Natychmiast pojechałyśmy do Komańczy. Ojciec Generał czynił wszystko, aby nas zaopatrzyć na drogę. Po kilku dniach pobytu w Komańczy wróciłyśmy na Jasną Górę, aby tam kontynuować modlitwę o uwolnienie Księdza Prymasa.
Jakaż była radość Ojca Generała, gdy podałyśmy mu list od Księdza Prymasa, odręcznie pisany. Miał oczy pełne łez. O wszystko wypytywał, także o to, kiedy znowu się wybieramy, bo musi coś przygotować. Okazało się potem, że polecił zrobić dla kard. Wyszyńskiego miękkie i wygodne buty: „Przecież - mówił - jeżeli Ksiądz Prymas ma prawo chodzić po górach, musi mieć odpowiednie obuwie”.
Gdy nadeszło Boże Narodzenie, znowu udałyśmy się do Komańczy. Z błogosławieństwem i darami od Ojców Paulinów dla Prymasa wyruszyłyśmy w drogę. Musiałyśmy mieć przepustki, bo w Komańczy utworzono „pas graniczny”. Najbardziej cieszyłam się, że wiozę do Prymasa list od Ojca Generała Wrzalika, pełen najserdeczniejszej miłości.
Po świętach spędzonych w Komańczy - powrót na Jasną Górę, aby dalej pracować na chwałę Matki Bożej, już w Roku Królowej Polski, w 300-lecie Ślubów Królewskich Jana Kazimierza. Jakże cudowny list wiozłyśmy w drugą stronę, do Ojca Generała - pisany miłością i bezmierną wdzięcznością.
I odtąd zaczęła się wzruszająca korespondencja między Księdzem Prymasem a Ojcem Generałem, w różny sposób przemycana. Ksiądz Prymas pisał do Generała za każdym razem jak syn do ojca, jak podwładny do przełożonego - całując jego dłonie, jako konfrater Zakonu Paulinów. Pisał, czym jest Jasna Góra dla Narodu i czym ma pozostać nadal, zwłaszcza w Roku Królowej Polski.
A my pracowałyśmy, ile sił starczyło. Nie podobało się to najwidoczniej władzom komunistycznym. Przeor Jasnej Góry - o. Jerzy Tomziński został wezwany do Urzędu Bezpieczeństwa w Częstochowie, gdzie wysoki funkcjonariusz z Warszawy zażądał od niego, abym w ciągu kilku dni opuściła Jasną Górę. W razie sprzeciwu zagrożono Paulinom przykrymi konsekwencjami, jak np. zabranie ich domów zakonnych w Warszawie.
Po powrocie z rozmowy o. Tomziński powtórzył mi to wszystko. Byłam gotowa przyjąć każdą decyzję Paulinów. Pobiegłam do Ojca Generała z zapytaniem, co mam robić. Generał już wiedział o groźbach UB i najspokojniej odpowiedział: „Na Jasnej Górze rządzi nie UB, lecz Generał Zakonu. Nigdzie się Pani stąd nie ruszy. Jest Pani pod moją opieką i będzie dotąd, dopóki Ksiądz Prymas, już uwolniony, nie stanie tutaj i nie zarządzi inaczej”. Byłam do głębi wzruszona taką postawą Ojca Generała. Ukazała się tu cała jego moc i dobroć.
Wysłali mnie wkrótce ojcowie paulini i niektórzy księża biskupi do Prymasa Polski z prośbą, by w 300-lecie powstania Ślubów Królewskich napisał tekst Ślubów Narodu.
I tak się stało. Kard. Wyszyński napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, które potem zostały złożone przed Matką Bożą przez bp. Michała Klepacza, pełniącego obowiązki przewodniczącego Episkopatu Polski, przez biskupów, kapłanów i lud Boży zgromadzony na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r.
Aż nadszedł dzień uwolnienia Księdza Prymasa. W Niedzielę Chrystusa Króla 28 października 1956 r. Ksiądz Kardynał pojawił się w Warszawie na Miodowej, w rezydencji prymasowskiej. Kilka dni później - 2 listopada przyjechał na Jasną Górę, aby podziękować Matce Bożej za przywrócenie mu wolności.
W progach Jasnej Góry witał go ojciec generał Alojzy Wrzalik. On też z największym wzruszeniem wprowadził Prymasa Polski do Kaplicy Cudownego Obrazu. Ileż miłości serdecznej i szczęścia było w twarzy Ojca Generała, który czynił wszystko dla uwolnienia kard. Wyszyńskiego, a teraz - już wolnego - wprowadzał do Kaplicy Matki Bożej. Ale równocześnie ileż było męki i cierpienia w tej bladej twarzy zakonnika, który złożył za niego dobrowolną ofiarę ze swojego życia. W tym momencie nie miałam już żadnej w tym względzie wątpliwości.
Na drugi dzień Ksiądz Prymas przyszedł do nas, na Pokoje Królewskie, gdzie zebrała się cała Ósemka. Prowadził go Ojciec Generał, który sam nie chciał wejść do środka, bo - jak mówił - Ojciec musi być sam ze swoimi dziećmi.
Kard. Wyszyński wrócił do Warszawy, do swych obowiązków prymasowskich, a Ojciec Generał - coraz bardziej chory - znalazł się w szpitalu. Zanim to się stało, wiele cierpiał. O. Ferdynand Pasternak, nasz serdeczny przyjaciel, który opiekował się Ojcem Generałem w chorobie, widząc jego mękę, wprost płakał, a my razem z nim. Nie wszyscy wierzyli w jego straszne bóle, a ten cichy, pokorny człowiek po prostu umierał w męczarniach. Potem lekarz przepraszał paulinów za to, że nie mógł pomóc choremu i w konsekwencji musiał on przeżywać wielkie męki fizyczne i moralne.
Czas mijał, a bóle chorego się wzmagały. O. Ferdynand, który nie odstępował od łóżka Ojca Generała w szpitalu w Krakowie, zawiadomił nas: „Ojciec Generał Alojzy Wrzalik jest umierający”. Ksiądz Prymas, jak zwykle w każdy Wielki Piątek, był wtedy w Laskach pod Warszawą, a my byłyśmy razem z nim. Podałam tę wiadomość razem z prośbą: „Czy mogę zaraz jechać do Krakowa?”. Ojciec nie tylko zgodził się, ale nakazał: „Jedź natychmiast, ode mnie”. Napisał najczulszy, krótki, synowski list i wyruszyłam w drogę.
Na drugi dzień - w Wielką Sobotę o świcie byłam w Krakowie. O. Ferdynand, zawiadomiony o moim przyjeździe, czekał już w holu szpitalnym. Zaprowadził mnie do łóżka chorego (leżał w separatce). Ojciec Generał był blady jak ściana, tylko oczy mu gorzały. Był przytomny. Powiedziałam, że jestem od Księdza Prymasa. Listu już nie mógł przeczytać. Wzięłam jego ręce w swoje dłonie i czytałam wolno, głośno, wyraźnie, słowo po słowie. Słyszał, rozumiał. Po jego twarzy spływały łzy. Zapytałam: „Ojcze Generale, czy to prawda, że swoje życie dobrowolnie oddałeś za wolność i życie Prymasa?”. Spojrzał zupełnie przytomnie w moje oczy, a jego oczy i rozchylone usta mówiły: „Tak!”. Ogromne łzy przypieczętowały to ciche: „Tak”. Ucałowałam jego czoło i ręce. Powiedziałam, że jadę wprost do Księdza Prymasa i zabieram tę jego heroiczną ofiarę, aby ją złożyć w dłonie Prymasa. Wydawało mi się, że jeszcze słyszy, że rozumie. Ale już nie reagował. Wiedziałam, że widzę go ostatni raz na tej ziemi: „Ojcze Generale! Jak Ci podziękować za Twoje męczeńskie życie? Za wszystko, coś uczynił dla nas, dla Ósemki, a zwłaszcza dla naszego Ojca, oddając życie za niego” - wołało moje serce. „Ojcze Generale, do widzenia w Niebie...”.
Wybiegłam, aby jeszcze w Wielką Sobotę zdążyć do Prymasa.
O. Alojzy Wrzalik odszedł do Pana w środę po Wielkanocy - 23 kwietnia 1957 r. Niezwłocznie zawiadomiłyśmy o tym Księdza Prymasa, który przebywał w Gnieźnie. Przerwał swoje prace gnieźnieńskie i przyjechał na pogrzeb Przyjaciela. Trumna była biała, bielusieńka, ustawiona na bardzo wysokim katafalku, tak iż się zdawało, że sięga Nieba. Góra białych kwiatów... paulini w białych pelerynach - biel, biel, sama biel. W powietrzu czuło się zapach Nieba. Bo też święty człowiek poszedł do Nieba.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii Paschalnej wolno rozpocząć najwcześniej o godz. 20:00

2026-10-06 19:40

[ TEMATY ]

Wigilia Paschalna

diecezja warszawsko‑praska

Joanna Popławska

Wigilia Paschalna u łódzkich dominikanów

Wigilia Paschalna u łódzkich dominikanów

Biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński określił zasady dotyczące celebracji Wigilii Paschalnej w diecezji. Zgodnie z komunikatem Komisji Liturgicznej liturgia będzie mogła rozpocząć się najwcześniej o godz. 20.00.

mając na uwadze przepisy Mszału Rzymskiego dla diecezji polskich, wydanie z 2013 r., (por. Wigilia Paschalna w Wielką Noc, p. 3), jak również Listu okólnego o przygotowaniu i obchodzeniu Świąt Paschalnych Kongregacji ds. Kultu Bożego z dnia 16 stycznia 1988 r. (por. p. 78), uwzględniając znaczenie uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego, biskup Romuald Kamiński postanawia co następuje:
CZYTAJ DALEJ

Dobra Marta i dobra Maria mieszkają w jednym domu Kościoła

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska

Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski wziął udział w programie "Sprawa dla reportera"

2026-10-06 20:15

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Hieronim Wróblewski

Kard. K. Krajewski w programie telewizyjnym Sprawa dla Reportera

Kard. K. Krajewski w programie telewizyjnym Sprawa dla Reportera

Postać łódzkiej położnej, która w Auschwitz przyjęła na świat około 3 tys. dzieci, będzie bohaterką październikowego odcinka programu „Sprawa dla reportera”. W nagraniu udział wziął kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki, który mówił o rozwijającym się w Łodzi kulcie Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej.

W studiu programu Elżbiety Jaworowicz spotkali się przedstawiciele różnych środowisk zainteresowanych postacią Stanisławy Leszczyńskiej – prawnicy, psychologowie, twórcy kultury, a przede wszystkim położne i siostry zakonne, dla których świadectwo łódzkiej położnej pozostaje szczególnie ważne.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję