DOROTA ZAŃKO: - Hodowcy gołębi z okręgu rzeszowskiego dołączyli do tych, którzy w jakiś sposób chcieli uczcić historyczne wydarzenie, jakim była beatyfikacja Jana Pawła II…
ADAM BEDNARSKI: - Podczas koncertu dziękczynnego z okazji beatyfikacji, który 1 maja br. odbył się na rzeszowskim Rynku, na zaproszenie Katolickiego Radia Rzeszów „VIA”, wypuściliśmy stado gołębi. W niebo wzbiło się ok. 200 ptaków. W ten sposób wyraziliśmy radość z powodu wyniesienia na ołtarze Papieża Polaka.
- Nie po raz pierwszy hobby, które uprawia Pan od ponad 60 lat sprawiło, że w pewnym sensie został Pan wyróżniony…
Pomóż w rozwoju naszego portalu
- Tak. Kilka moich gołębi uczestniczyło w przelocie z Watykanu do Polski. Miał on miejsce 22 lipca 2002 r., a zorganizował go zarząd PZHGP z pomocą śp. ks. prał. Henryka Jankowskiego z okazji 24. rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II. Swoje gołębie wysłali hodowcy z 32 okręgów. Z rzeszowskiego było aż 720 sztuk. W sumie na stado składało się 8 tys. sztuk. Zostało one wypuszczone na placu w Watykanie. Na chwilę niebo nad nim pociemniało od takiej ilości ptaków, ale szybko wszystkie pofrunęły do domów. Dodam tylko, że „ten szlak” przetarli wcześniej koledzy z okręgu gdańskiego, świętując wejście w nowe tysiąclecie, pod hasłem: „2001 gołębi na 2001 rok chrześcijaństwa w Europie”.
Reklama
- Wszystkie Pana gołębie powróciły z tej ptasiej pielgrzymki?
- Niestety nie. Choć odległość nie była duża, bo zaledwie 1200 km (Watykan - Rzeszów), wcześniej „lataliśmy” od ujścia Tamizy - 1450 km, to ten lot był wyjątkowo ciężki, ze względu na trudne warunki atmosferyczne. Ja wystawiłem 5 gołębi i mogę się poszczyć tym, że 2 z nich zmieściły się w konkursie, tzn. powróciły w określonym czasie - był to 9. i 16. dzień. Mój gołąbek był 9. w okręgu i 2. w Rzeszowie. Dwa ptaki nie wróciły…
- Co ten lot miał symbolizować?
- My hodowcy, jako ludzie wierzący, chcieliśmy podkreślić, że tak, jak gołąbki wracają do domu, potrafią obrać właściwy kierunek, obyśmy my - Polacy słuchali wskazówek naszego największego rodaka bł. Jana Pawła II i szli w życiu we właściwym kierunku, który wskazuje na Jezusa Chrystusa.
- Czy w innych momentach pontyfikatu Jana Pawła II gołębie hodowców z okręgu rzeszowskiego towarzyszyły wydarzeniom z udziałem Papieża Polaka?
- Jeszcze po śmierci Jana Pawła II większość hodowców wypuszczała gołąbki w niebo. Miało to miejsce tuż po Mszach św. za zmarłego. Niestety, nasze gołębie w Watykanie już nie były.
- Co sprawiło, że zaczął Pan hodować gołębie pocztowe?
Reklama
Tą pasją zaraziłem się jako mały chłopiec od sąsiada. Jego opowieści o tych ptakach zafascynowały mnie. Gołębie ze względu na swe zdolności powrotno-lotne od zarania ludzkości były wykorzystywane jako „listonosze”. Co ciekawe, do II wojny światowej gołębie pocztowe były ptakami „zarezerwowanymi” tylko dla wojska. Na ich hodowlę trzeba było mieć od w niego specjalne zezwolenie. W czasie okupacji obowiązywał zakaz hodowli tych ptaków. Dzisiaj rolę pocztowca gołąb stracił - mamy przecież tyle środków przekazu. Ich hodowla to jedynie hobby.
- A jak duże jest obecnie zainteresowanie hodowlą gołębi pocztowych?
- O, niestety, coraz mniejsze, bo też czasy są inne. Kiedy ja byłem chłopcem, jedyną rozrywką dziecięcych lat była piłka i... gołębie. A dzisiaj młodzież ma tyle możliwości spędzania wolnego czasu. Po drugie, nie ma już warunków do hodowli gołębi. Kiedyś zabudowa Rzeszowa liczącego po wyzwoleniu 27 tys. mieszkańców w większości składała się z domów jednorodzinnych. To na strychach dzieci bawiły się, tam były gołębniki. Dzisiaj nie ma już takich warunków. Hodowla gołębi pocztowych staje się hobby niszowym, powoli zanikającym…