Reklama

Dotrzeć do czytelników

Niedziela warszawska 14/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od 5 do 7 kwietnia trwają w Warszawie VIII Targi Wydawców Katolickich. Obecność zapowiedziało 94 wystawców. Odbędzie się również ponad 50 imprez towarzyszących: debat, dyskusji, spotkań promocyjnych. O kondycji polskiej książki katolickiej w czasie recesji rozmawiamy z ks. Markiem Otolskim, marianinem, prezesem Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.

PIOTR CHMIELIŃSKI: - Polacy bardzo mało czytają. Czy rynek książki katolickiej w Polsce przeżywa kryzys?

KS. MAREK OTOLSKI MIC: - Z ostatnio przeprowadzonych przez Magazyn Literacki badań wynika, że sprzedaż książek wzrasta. Nie znaczy to jednak, że każda książka jest rzeczywiście przeczytana. Wielu Polaków w ogóle nic nie czyta, nawet prasy. W tym znaczeniu można mówić o kryzysie czytelnictwa każdej książki, nie tylko katolickiej. Chociaż może katolickiej tym bardziej, bo jest to trudniejsza lektura. Do tego dochodzi recesja, kryzys gospodarczy, co w naturalny sposób przekłada się na trudności finansowe poszczególnych wydawnictw, które szukają oszczędności gdzie tylko mogą. Ale to ich uczy dyscypliny, poważnego i odpowiedzialnego podejścia do wydawanych tytułów, w myśl zasady: ważna nie ilość, ale jakość.

- Co jest potrzebne, aby wydawnictwo katolickie dobrze prosperowało?

- Przede wszystkim optymizm. Polacy ze swojej natury lubią na wszystko narzekać. Z takiej postawy nic dobrego nie wynika. Natomiast jeżeli robi się wszystko ku temu, żeby było lepiej, szuka się oszczędności, myśli o wydaniu dobrego tytułu, to wtedy jest realna szansa na odniesienie sukcesu, nawet pomimo recesji. Nie są to już te czasy jak np. 10 lat temu, kiedy książka bardzo dobrze się sprzedawała. Obecnie trzeba włożyć wiele wysiłku i starań, aby z książką katolicką docierać do mediów, więcej czasu i energii włożyć w promocję i reklamę.

Od 2 lat nasze Stowarzyszenie Wydawców Katolickich organizuje specjalne stoisko na największych na świecie Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie. W zeszłym roku obecnych było 8 wydawców katolickich. Uważam, że nasza obecność tam jest bardzo ważna. Katolicy z Zachodu wiedzą, że w polskim sektorze jest stoisko książki katolickiej, przychodzą, rozmawiają, wymieniamy się doświadczeniami. W przyszłości kontakty te na pewno zaprocentują dla polskich wydawnictw.

- Jakie są największe wydawnictwa katolickie w Polsce?

- Pod względem finansowym najpotężniejsze wydawnictwo to WAM z Krakowa. Mają bardzo dobry dział marketingu, co sprawia, że mogą skutecznie docierać z reklamą do odbiorcy, a zyski inwestować w następne, coraz ciekawsze i atrakcyjniejsze przedsięwzięcia. WAM to wydawnictwo prowadzone przez jezuitów, a jest to zakon wielu indywidualności, ludzi mających dużą swobodę działania. To też na pewno wpływa na sukces wydawniczy. Poza tym jezuici mają ogromną bazę naukową, czyli coś, czego inne wydawnictwa muszą szukać na zewnątrz. Wystarczy wymienić dwie wyższe uczelnie filozoficzno-teologiczne w Warszawie i Krakowie z wieloma wykładowcami, często jednocześnie autorami książek WAM-u. Wydawnictwo to proponuje czytelnikom książki o bardzo różnorodnej tematyce. Od nigdzie dotychczas nie wydanych dokumentów Soborów Powszechnych, aż po przepisy kulinarne. Książka 103 ciastka siostry Anastazji sprzedaje się doskonale.

Oprócz WAM inne silne wydawnictwa to: "M", "Apostolicum", " Pallotinum", "Wydawnictwo Księży Marianów". Dalej są wydawnictwa, o których nie mówi się zbyt głośno, ale także wydają wiele ciekawych tytułów, jak np. Wydawnictwo Salezjanów.

- Nie jest przypadkiem, że większość wydawnictw jest prowadzona przez zakony. Z czego to wynika?

- Jest to realizacja charyzmatu danych zgromadzeń, aby ewangelizować również przez słowo drukowane. W czasach powojennych zakony kojarzone są głównie z pracą w parafiach. Dawniej tak nie było, a zakony zajmowały się bardzo różnymi pracami. Prowadziły szkoły, wydawnictwa lub inne, charakterystyczne dla swojego charyzmatu dzieła.

Marianie mieli przed wojną wydawnictwo na Bielanach. Potem władze komunistyczne nam je odebrały i nie pozwoliły wydawać książek. Jednak cały czas czyniliśmy starania, aby wydawnictwo wskrzesić. Przez jakiś czas drukowaliśmy nawet książki w Rzymie i stamtąd były przywożone do Polski. Dopiero w 1987 r. dostaliśmy ponownie zgodę na otwarcie wydawnictwa. Oczywiście były problemy innego typu: cenzura, restrykcje papieru, różne inne ograniczenia, ale i tak jestem przekonany, że zrobione zostało dużo dobrego.

- Na jaką literaturę kładzie nacisk Wydawnictwo Marianów?

- W tej chwili są to zagadnienia duchowości oraz świadectwa. Te tematy najlepiej się sprzedają. Staramy się także wydawać książki będące odpowiedzią na najbardziej aktualne problemy Kościoła. Podjęliśmy niedawno np. temat alkoholizmu, ostatnio poważnie zaniedbany, a także kwestię aborcji. Dużo się o niej dyskutuje w mediach, natomiast nie ma dostatecznie szybkiej reakcji ze strony wydawców katolickich.

- Jacy autorzy cieszą się największą popularnością wśród czytelników?

- Takich autorów jest dużo i trudno tu wymienić wszystkich. Podam więc tylko kilka nazwisk: o. Leon Knabit OSB, ks. Mieczysław Maliński, ks. Jan Twardowski, o. Mieczysław Albert Krąpiec OP, o. Jacek Salij OP. Szczególnie ten ostatni ma niesamowity dar mówienia o trudnych sprawach prostym językiem. Jest to ważne, bo większość czytelników nie ma przecież odpowiedniego przygotowania filozoficzno-teologicznego. Jednak co ciekawe, np. książki o. Krąpca, który pisze bardzo trudnym, naukowym językiem, także dobrze się sprzedają.

- Ksiądz jest prezesem Stowarzyszenia Wydawców Katolickich. Kiedy powstało to Stowarzyszenie i jakie sobie stawia cele?

- Działamy już 6 lat. Głównym celem jest działalność na rzecz misji ewangelizacyjnej Kościoła katolickiego, prowadzonej przez ruch wydawniczy, kształtowanie katolickiego środowiska wydawniczego oraz rozwijanie współpracy wydawców katolickich. Zgodnie ze statutem Stowarzyszenie realizuje swoje cele przez: inspirowanie kierunków działalności wydawniczej; troskę o dobór właściwej tematyki publikacji oraz ich poziom merytoryczny, naukowy i edytorski; inicjowanie badań, analiz i innych opracowań na temat działalności wydawniczej, rynku księgarskiego i stanu czytelnictwa; występowanie do władz państwowych, urzędów, organizacji w sprawach dotyczących ruchu wydawniczego. Np. walczyliśmy wspólnie o zerową stawkę VAT na książki. W efekcie ta stawka, przynajmniej do momentu naszego wejścia do Unii Europejskiej, została utrzymana. A to jest już pewien sukces, bo żyliśmy w ciągłej niepewności.

Oprócz tego inicjujemy i organizujemy konkursy, wystawy, targi, kiermasze wydawców katolickich oraz współpracę z hurtowniami, księgarniami i innymi dystrybutorami. Tak więc pracy jest bardzo dużo, na wszystko ciągle brakuje czasu. Trzeba bowiem pamiętać, że jest to Stowarzyszenie nie firm, a osób, z których każda ma swoją normalną pracę, a działalność w Stowarzyszeniu jest dodatkowa, czysto społeczna.

- Trwają już VIII Targi Wydawców Katolickich. Z roku na rok wzrasta liczba czytelników odwiedzających ekspozycję.

- Zaczęliśmy 8 lat temu od 30 wydawnictw. Wcześniej, na Międzynarodowych czy Krajowych Targach Książki, byliśmy traktowani trochę po macoszemu. Chcieliśmy pokazać, że istniejemy. Był to też czas, kiedy powstawały osobne, specjalistyczne targi: książki historycznej, edukacyjnej. Dlaczego więc nie miałoby być targów książki katolickiej? Od początku ekspozycja mieściła się w dolnym kościele świątyni Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia na Stegnach. Jednak szybko okazało się, że to miejsce zbyt ciasne. Przenieśliśmy się więc do sali gimnastycznej pobliskiej szkoły sportowej, dostawiamy też specjalny namiot. W salach kościelnych odbywają się natomiast spotkania autorskie, debaty, dyskusje, które od początku towarzyszą targom. W tym roku odbędzie się ich ponad 50. W salach wystawienniczych zaprezentuje się aż 94 wydawców. Uważam, że to dużo, jak na czas recesji. Warto też wspomnieć, że już po raz piąty zostaną rozdane nagrody wydawców katolickich Feniks, za najlepszą publikację religijną ubiegłego roku.

- Dwa lata temu odwiedzających targi zaskoczyła obecność wydawnictwa lefebrystów "Te Deum"...

- Było to niedopatrzenie organizatorów. Mogę zapewnić, że w tym roku taka sytuacja się nie powtórzy. Natomiast przy okazji powiem, że na targach będą obecne wydawnictwa niekatolickie, ewangelickie i protestanckie. To krok ku ekumenizmowi, do którego wciąż nawołuje Jan Paweł II. Zresztą to nie są targi książki katolickiej, ale wydawców katolickich, którzy mają prawo zaprosić swoich gości, jeżeli ci mają do zaprezentowania ciekawe, rzetelne propozycje. Uczy nas to tolerancji do innego wyznania, innej religii. Natomiast oczywiście nie ma na targach miejsca dla wydawnictw heretyckich.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Perełki” z nauczania św. Józefa Sebastiana Pelczara

Św. Józef Sebastian Pelczar pozostawił po sobie wiele dzieł będących niezwykłą spuścizną literatury religijnej. W roku poświęconym temu Świętemu warto pochylić się nad jego myślami i wyłowić „perełki” z Jego nauczania, czyli piękne fragmenty, które można potraktować jako swoistego rodzaju komentarz do czytań poszczególnych niedziel roku liturgicznego.

I niedziela Adwentu, rok „C” - Jr 33,14-16; 1 Tes 3,12 - 4,2; Łk 21,25 - 28. 34 - 36 „Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 27-28). Zbawiciel przypominał nieraz ludziom śmierć i wieczność, już to wskrzeszając zmarłych, jak Łazarza, młodzieńca z Naim i córkę Jaira, już to opowiadając w przypowieściach, że śmierć jest pewną i bliską, ale jej godzina jest niepewną. Mianowicie przyrównał Siebie do gospodarza, który odjeżdża w dalekie strony i nie wie kiedy wróci, człowieka zaś każdego do sługi, któremu straż domu została powierzona; z czego wysnuł naukę: Czuwajcie tedy, bo nie wiecie, kiedy Pan domu przyjdzie, czy z wieczora, albo w północy, albo gdy kury pieją, albo z poranku, by z prędka przyszedłszy, nie znalazł was śpiących (Mar. XIII, 34-37). Tę samą prawdę wypowiedział Pan Jezus w przypowieści o dziesięciu pannach. Wszystkie miały lampy, to jest, wiarę, i wszystkie zasnęły, oczekując przyjścia oblubieńca, to jest, śmierci i sądu; ale pięć mądrych przechowało w lampach oliwę utrzymującą światło, to jest, miłość Bożą, podczas gdy pięciu głupim oliwy i światła zabrakło, bo nieszczęsne popadły w grzech śmiertelny i nie zgładziły go pokutą. Wtedy właśnie i to niespodzianie przyszedł Oblubieniec; za Nim też panny mądre weszły na gody do Jego pałacu, którego drzwi tylko miłość otwiera; natomiast panny głupie odtrącone zostały od bram nieba. I tę przypowieść zakończył Pan słowy: „Czuwajcież tedy, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25, 13); co i kiedy indziej powtórzył: „A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 24, 43-44). (...) Zbawiciel daje ludziom ostrzeżenie w przypowieściach. Mianowicie, w przypowieści o włodarzu uczy, że On, jako Gospodarz i Pan wszechświata, będzie żądał od każdego człowieka, który jest tylko chwilowym włodarzem dóbr Bożych, ścisłego rachunku z użycia tych dóbr. Biada człowiekowi, który tego rachunku nie złoży i nie uczyni sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości, mianowicie przez chętną jałmużnę, bo go nie przyjmą do przybytków wiecznych (Łk 16, 1-9) (...) Sąd ten nie nastąpi jednak, dopóki się nie spełnią przepowiednie Boże. I tak, Ewangelia będzie głoszona po całym świecie (Mt 24, 14), tak że wszystkie ludy będą mogły poznać naukę Chrystusową. (...) Ci którzy uwierzą, utworzą jedną owczarnię pod jednym pasterzem (J 10, 16); ale wielu będzie niewierzących, i rozmnoży się nieprawość. (Łk 18, 8; Mt 24, 12; 2 Tes 2, 13). (...) Powstaną fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie (Mt 24, 24); wystąpi nawet na widownię świata antychryst, który się poda za Chrystusa i z pomocą czarta dokonywać będzie pozornych cudów (2 Tes 2, 9; Ap 20, 3-9); ale Chrystus Pan zabije go duchem ust swoich, to jest, wyrokiem potępienia (2 Tes 2, 8). (...) Nim przyjdzie dzień Pański, wrócą na ziemię Henoch i Eliasz, by nawoływać ludzi, a w szczególności Żydów do wiary i pokuty (Mal 4, 5-6; Mt 17, 11; Ap 11, 3-11). A na ostatku dni także i Żydzi uwierzą w Chrystusa Pana (Oz 3, 4-5). Wreszcie przyjdą ciężkie klęski na ziemię, tak jak przy zburzeniu Jerozolimy, której koniec w opowiadaniu Chrystusowym jest obrazem końca świata. Mianowicie, powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciwko królestwu i będą mory i głody i drżenia ziemi po miejscach. Ukażą się też znaki straszne na niebie, tak że słońce się zaćmi i księżyc nie da światłości swojej, a gwiazdy będą padać z nieba i mocy niebieskie poruszone będą (Mt 24, 7 i 29). Sąd ostateczny przyjdzie niespodziewanie, jak błyskawica i jak złodziej i jak potop za czasów Noego (Mt 24, Łk 18). Najprzód powstaną z martwych wszyscy umarli, dobrzy czy źli, i to prędko we mgnieniu oka (1 Kor 15, 52), na głos trąby anielskiej, tak atoli, że ciała jednych będą jaśniejące, drugich odrażające. A gdy się wszyscy zgromadzą, ukaże się na niebie znak Syna człowieczego, to jest, krzyż otoczony jasnością; a następnie sam Sędzia Chrystus zstąpi z nieba, pełen mocy i majestatu, w orszaku wszystkich Aniołów. (...) U stóp Sędziego staną wszystkie narody, a On je odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów i postawi owce po prawicy swojej, a kozły po lewicy (Mt 25, 32-33). Rozdział ten zapowiedział Chrystus Pan w przypowieści o pszenicy i kąkolu, a widzialną tegoż figurą są dwaj łotrzy na Kalwarii. (...) Nastąpi wyjawienie czynów ludzkich, dobrych i złych. Pismo Święte mówi, że otworzone będą księgi, w których zapisano te czyny; ale jest to tylko obrazowym wyrażeniem tej myśli, że w świetle Bożym okaże się wszystko, co ludzie dobrego lub złego dobrowolnie pomyśleli, wymówili lub uczynili (Łk 8,17) stąd sprawiedliwi będą mieli chwałę, a potępieni hańbę (...) Po tym błyskawicznym wykryciu najskrytszych nawet spraw ludzkich wyda Sędzia wyrok (Mt 25, 34, 41).
CZYTAJ DALEJ

Czy Mass media są ważnym narzędziem w służbie dobra czy zła? [Felieton]

2026-01-18 18:11

ks. Łukasz Romańczuk

Współczesny świat odrzuca Boga, odrzuca Boże Przykazania. Mówi: jesteś na świecie tylko po to, aby przeżyć jak najwięcej przyjemności. Twoim celem jest zarabiać jak najwięcej pieniędzy. Jesteś po to, aby używać różnych przyjemności. Zakupy, wycieczki oraz coraz to nowe przeżycia. To jest program dla młodego człowieka proponowany przez media. Prasa w zdecydowanej większości nie jest polska. Chodzi o to by młode pokolenia pozbawić kręgosłupa moralnego, pozbawić wiary chrześcijańskiej.

Mass media stały się ważnym narzędziem w służbie dobra lub zła. Kościół docenia ich rolę w życiu ludzkości. Świadczą o tym dekrety Soboru Watykańskiego II ośrodka społecznego przekazywania myśli w roku 1963 oraz dwie instrukcje Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu wydanych w 1971 i 1992 roku. Zbiór wytycznych ustalające sposoby postępowania w dziedzinie mass mediów. Środki przekazu dobrze używane służą dobru człowieka. Są łatwo dostępnym źródłem informacji, ułatwiają kontakty międzyludzkie. Docierają do szerokich warstw ludzi wszelkich stanów i zawodów. Są nośnikami współczesnej cywilizacji i kultury w budowaniu lepszego świata. Stanowią też dobrą rozrywkę.
CZYTAJ DALEJ

Rząd D. Tuska zamyka porodówki. Ekspert: to zwiększanie ryzyka dla matek i noworodków

Krwotok, brak znieczulenia, zbyt długi transport. Takie scenariusze w polskich porodówkach nie są teorią – powiedział PAP prof. Przemysław Kosiński z UCK WUM. Dodał, że przy małej liczbie porodów doświadczenie zespołu zanika, a to grozi tragedią więc potrzeba sieci dobrze przygotowanych porodówek.

PAP: Wyobraźmy sobie sytuację graniczną. Jest telefon na numer 112. Dzwoni kobieta w ciąży. Mówi, że ma skurcze, odeszły jej wody, pojawiło się krwawienie. Do najbliższej porodówki jest sto kilometrów. Co powinno się jej doradzić?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję