Reklama

Europa

Ukraina: katolicy kijowscy odzyskali w końcu kościół św. Mikołaja

Rada Ministrów Ukrainy zatwierdziła 16 września plan budowy w Kijowie do końca 2023 Domu Muzyki. Trafi tam Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy, mieszczący się obecnie w dawnym kościele katolickim św. Mikołaja, co oznacza, że wróci on do swych pierwotnych właścicieli – katolików stolicy Ukrainy. Do tego czasu gmach będzie użytkowany wspólnie przez wiernych i melomanów.

[ TEMATY ]

Kościół

Ukraina

św. Mikołaj

Kijów

Wikipedia

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej ma do końca 2023 roku zbudować w Kijowie Dmach Muzyki i przenieść do niego wspomniany Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy.

Władze poleciły również resortowi kultury przekazanie w stałe bezpłatne użytkowanie "Gminie Religijnej Parafia św. Mikołaja diecezji kijowsko-żytomierskiej Kościoła rzymskokatolickiego w mieście Kijowie" budynku kościoła św. Mikołaja na ul. Wełykiej Wasilkiwśkiej 75. Rząd postanowił ponadto, że do chwili przeniesienia się na nowe miejsce Domu Muzyki dotychczasowy użytkownik będzie korzystał z dawnej świątyni razem z parafianami.

Reklama

Katolicy stołeczni od dawna starali się o odzyskanie kościoła, apelując jednocześnie o jego pilne odnowienie. Rok temu protestowali oni przeciwko odbyciu w pomieszczeniu świątyni pokazu mody. Zgodę na przeprowadzenie go wydało Ministerstwo Kultury.

Wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku w stylu neogotyckim kościół św. Mikołaja jest jednym z arcydzieł sławnego w tamtym czasie miejscowego architekta Władysława Horodeckiego i należy do najpiękniejszych budowli Kijowa.

Do połowy XIX stulecia w mieście istniała tylko jedna świątynia katolicka – kościół św. Aleksandra, który, choć duży jak na tamte czasy, mógł pomieścić najwyżej nieco ponad tysiąc osób. Tymczasem liczba wiernych przekraczała wówczas 35 tys. (w połowie byli to Polacy), co stanowiło prawie 14 proc. mieszkańców miasta. Nieustannie zabiegali oni o zezwolenie na budowę nowego obiektu i w końcu dopięli swego, a prywatni przedsiębiorcy i wierni przeznaczyli na ten cel ogromną, jak na tamten okres, sumę pół miliona rubli.

Reklama

Ogłoszono konkurs, który wygrał 24-letni student Instytutu Inżynierów Cywilnych Stanisław Wołowski. Władze miasta uznały jednak, że projektant jest za młody i nie ukończył jeszcze studiów, toteż kierownictwo i nadzór nad budową powierzono wspomnianemu W. Horodeckiemu, cieszącemu się wówczas sławą jednego z najlepszych architektów w mieście, podczas gdy wystrojem wnętrza zajął się włoski mistrz Elio Sala, który już wcześniej współpracował z Horodeckim.

21 sierpnia 1899 wmurowano uroczyście kamień węgielny pod przyszły kościół, rozpoczynając w ten sposób budowę, która trwała ponad 10 lat. Wynikało to częściowo z warunków przyrodniczych: ziemia w tym miejscu znajdowała się w pobliżu rzeczki Łybiď i była mocno podmokła, budowniczowie musieli więc wzmacniać fundamenty palami betonowymi (był to wynalazek kijowskiego inżyniera Antona Strausa). Ale budowę przerwała również na pewien czas tragiczna śmierć 1 września 1904 r. 18-letniego robotnika Juchyma Kewlicza. Wszczęto śledztwo przeciw Horodeckiemu, ale okazało się, że poszkodowany zginął wskutek własnej nieostrożności.

Ostatecznie 19 grudnia 1909 ówczesny biskup pomocniczy łucki, żytomierski i kamienieckopodolski Antoni Karaś w obecności tysięcy wiernych konsekrował nową świątynię. Jej pierwszym proboszczem został pochodzący z Niemirowa na Podolu ks. Józef-Jan Żmigrodzki. Doczekał on czasów sowieckich i w 1930 został skazany na 7 lat obozu pracy, ale zmarł już przed końcem wyroku, w 1935 na Wyspach Sołowieckich.

W 1938 bolszewicy zamknęli kościół a parafia przestała istnieć. Budynek ograbiono z cennych rzeczy a w środku urządzono magazyn. Podczas walk o Kijów jesienią 1943 wskutek ostrzału artyleryjskiego uszkodzono mury i część wystroju wnętrza. Gmach odbudowano po wojnie, niszcząc jednak "przy okazji" cenne witraże i malowidła, a do odnowionych pomieszczeń przeniesiono Państwowe Archiwum Obwodu Kijowskiego. Na wieżach (wysokości 55 m) umieszczono urządzenia do zagłuszania zachodnich rozgłośni radiowych.

Postanowieniem Rady Ministrów ówczesnej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej z 13 grudnia 1979 dawną świątynię zamieniono na Republikański Dom Muzyki Organowej i Kameralnej. Na miejscu głównego ołtarza stanęły organy sprowadzone z Czechosłowacji.

Pierwszą Mszę św. w byłym kościele odprawiono dopiero w styczniu 1992, a 25 czerwca 2001, podczas swego pobytu w Kijowie, odwiedził to miejsce Jan Paweł II. Obecnie współgospodarzami budynku są wspomniany Domu Muzyki i parafia katolicka a Msze i nabożeństwa są tam odprawiane po ukraińsku, polsku, hiszpańsku i po łacinie.

2020-09-18 20:32

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

1750. urodziny św. Mikołaja z Miry

Niedziela szczecińsko-kamieńska 23/2020, str. V

[ TEMATY ]

historia

św. Mikołaj

Ks. Marcin Miczkuła

Znaczek ze św. Mikołajem z Miry

Znaczek ze św. Mikołajem z Miry

„Bóg pragnie, aby wszyscy byli święci! Młodzi Przyjaciele, miejcie świętą ambicję być świętymi, tak jak On jest święty!” – tak zwrócił się do młodzieży św. Jan Paweł II w orędziu na XV Światowe Dni Młodzieży 29 czerwca 1999 r.

Wszyscy zmierzamy do świętości. Warto na tej drodze obrać przewodników, świadków, którzy przed nami tę drogę przebyli. Jednym ze świętych znanych i lubianych na całym świecie jest św. Mikołaj z Miry, biskup.

Kim był św. Mikołaj?

Według najstarszych przekazów przyszły święty urodził się ok. 270 r. w greckim Patras tj. 1750 lat temu!

Już od pierwszych lat młodości znany był z pobożności i wrażliwości na potrzeby bliźnich. O św. Mikołaju wspomina także Dante w swej Boskiej komedii. Mikołaj wspiera tam finansowo trzy córki ubogiego szlachcica, aby mogły wyjść za mąż.

Społeczność szybko dostrzegła jego wielkie cnoty i wybrała go biskupem Miry. Wtedy jeszcze bardziej dał się poznać jako świątobliwy człowiek, który służy przede wszystkim Bogu, ale również ludziom. Znana jest historia, kiedy to dzięki jego modlitwie zostali uratowani rybacy podczas gwałtownej burzy.

Kult św. Mikołaja na świecie...

Mikołaj zmarł 6 grudnia między rokiem 345 a 352. Do 1087 r. centralnym miejscem kultu świętego była miejscowość, w której pasterzował. Od 1087 r. szczególną czcią otoczony jest we włoskim miasteczku Bari, dokąd zostały przeniesione jego relikwie.

Wkrótce kult św. Mikołaja ogarnął cały świat. Jeden ze średniowiecznych pisarzy tak napisał o św. Mikołaju: „Gdybym miał tysiąc ust i tysiąc języków, nie byłbym zdolny zliczyć wszystkich kościołów, wzniesionych ku jego czci”. Szczególnie znany jest przez najmłodszych, którzy przy okazji jego wspomnienia bądź uroczystości Bożego Narodzenia oczekują od niego prezentów.

… i w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej

Zgodnie ze średniowieczną tradycją św. Mikołaj czczony jest jako patron żeglarzy, rybaków i marynarzy, dlatego budowano kościoły ku jego czci w miastach portowych. W naszej archidiecezji jest kilka świątyń, które noszą jego imię.

Jednym z przykładów jest kościół w Szczecinie, który powstał w XXI wieku, ale historycznie nawiązuje do świątyni, która została wybudowana na Starym Mieście w XIII wieku. Kościół ten uległ spaleniu na początku XIX wieku i nie został nigdy odbudowany.

Kolejnym przykładem jest poświęcona św. Mikołajowi XIII-wieczna kolegiata w Wolinie. Podczas II wojny światowej uległa ona dużym zniszczeniom. Po wielu staraniach o odbudowę świątyni w miejscu pierwszego biskupstwa na ziemi szczecińskiej, udało się przywrócić jej pierwotny blask.

W XI wieku relikwie św. Mikołaja zostały przeniesione do włoskiego miasteczka Bari.

Święty Mikołaj patronuje także kościołowi w Kamieniu Pomorskim, który po raz pierwszy wzmiankowany jest w XIV wieku jako kaplica. Wokół niego powstał cmentarz. Kościół, oprócz cmentarnej, pełnił też funkcję duszpasterską dla okolicznych miejscowości. Ponownie został poświęcony dla kultu katolickiego w 1994 r. Jest kościołem filialnym katedry kamieńskiej.

Na terenie Szczecina św. Mikołajowi poświęcona jest też cerkiew prawosławna, której budowa rozpoczęła się w 2004 r. Jej uroczysta konsekracja odbyła się w 2011 r. Świątynia pełni funkcję konkatedry prawosławnej diecezji wrocławsko-szczecińskiej.

Jubileuszowy znaczek

Jubileusz św. Mikołaja jest obchodzony w różny sposób. Do obchodów rocznicowych włączyła się Poczta Watykańska, która z tej okazji wydała znaczek pocztowy, który upamiętnia 1750-lecie urodzin św. Mikołaja.

Przy okazji tego jubileuszu warto jeszcze raz pochylić się nad postacią tego świętego i odkryć, że służyć Bogu to także odpowiadać na potrzeby drugiego człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Nie uronić nawet okruszyny życia

2020-10-19 14:44

[ TEMATY ]

wywiad

aborcja

aborcja eugeniczna

Artur Stelmasiak

Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier

Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier

- Spodziewam się jasności, gdy chodzi o wartości konstytucyjne. Artykuł 38 głosi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia” - mówi w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier.

Artur Stelmasiak: - Kiedy europejskie prawo dostrzegło człowieka przed narodzeniem?

Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier: - Mogę mówić o prawie rzymskim, z którego wyrastają wszystkie systemy prawne kontynentalnej Europy. Starożytni Rzymianie – pamiętajmy, że poganie – nie mieli najmniejszych problemów z uczynieniem spadkobiercą osoby poczętej, a jeszcze nie urodzonej. „Mający się urodzić” mógł bez wątpienia otrzymywać korzyści. To rozsądne: dopuszczenie obciążania długami od poczęcia byłoby grubą przesadą. Obdarowanemu ustanawiano nawet specjalnego kuratora, aby chronił interesy niezależnie od najbliższych mu osób, w tym matki. W Rzymie w ogóle o statusie prawnym człowieka wolnego decydował moment poczęcia, a nie dopiero moment urodzenia.

-Widzimy dzieci na aparatach USG i niektórzy twierdza, że one nie są ludźmi. Dlaczego?

- Udowodnić nie znaczy przekonać. Można wytłumaczyć, przeprowadzić prawidłowe rozumowania, pokazać przykłady, ale nie mamy władzy nad ludzkimi decyzjami. Jasne, że wiarygodność dowodu należy do nauki, która bada najwcześniejsze stadia rozwoju człowieka. I do nauki będziemy się zwracać.

- A co na to prawnik?

Prawnik doda, że w razie wątpliwości, należy prowadzić interpretację na korzyść życia. To bezpieczniejsze, a wielu z nas zależy na bezpieczeństwie. Wszystko też, aby nie uronić życia, nawet jego okruszyny: tak przy początku, jak przy końcu życia.

- Każdy z nas był embrionem…

- Dlatego teologia moralna poucza, że nie można działać w wątpliwości. Do działania musi być pewność ustaleń i przekonań. Gdy się więc zastanawiam, że może te dzielące się komórki mają już potencjał rozwinięcia się – w odpowiednich warunkach – w dorosłego człowieka, nie wolno mi tego naturalnego procesu przerywać. Dorosły zaś człowiek nie musi być pozbawiony wad fizycznych czy umysłowych. A nadto pamiętajmy, że podstawą wielu aborcji bywa diagnoza, która wcale nie musi przesądzać, że urodzi się człowiek chory lub z wadami wrodzonymi.

- Czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej, które ma zapaść 22 października w liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II. Jakiego wyroku Ksiądz Profesor się spodziewa?

- Spodziewam się jasności, gdy chodzi o wartości konstytucyjne. Artykuł 38 głosi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Mówi o człowieku, a więc nie trzeba najpierw nabyć praw obywatelskich. Przepis normalnie czytany nie daje podstaw do stawiania granicy dopiero na momencie urodzenia. Wynikającą z przepisu normę konstytucyjną należy rekonstruować, mając na uwadze całość naszej konstytucji, a zatem i fragment preambuły: „wdzięczni… za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach” oraz przyjętą w preambule konkretną koncepcje „Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna”. Nie pozostaje z tym w zgodzie brak skutecznego zakazu selekcjonowania ludzi, decydowania o tym, kto może dalej żyć i się rozwijać w oparciu o słabą diagnozę.

- Czy to nie jest zbyt skąpa podstawa prawna?

- Skąpa? Nie, ale sięgnijmy też do artykułu 30 Konstytucji, który głosi przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka. Godność jest źródłem jego wolności i praw. A przecież co przyrodzone sięga tego, co długo przed poczęciem. Przyrodzone mi jest, co mam naturalnie od rodziców, dziadków, pradziadków.

- Zatem konstytucja nie różnicuje, kto jest bardziej, a kto mniej człowiekiem?

- Odsyła nas do nauki, która powie, kiedy jest człowiek. Przyjęcie za początkowy moment urodzenia to poważna i nieuprawniona redukcja. Pozostaje więc moment poczęcia. Dla prawnika ustanowienie cezury innej niż poczęcie czy urodzenie da się przeprowadzić konkretną normą ustawodawcy, ale będzie jej brakować silnego uzasadnienia: dlaczego wtedy, a nie bliżej poczęcia albo bliżej urodzenia. W konsekwencji zdarzają się regulacje pozwalające na „późną aborcję”, czyli zabicie nawet przed samym urodzeniem.

- Św. Jan Paweł II przywoływał myśl pogańskiego rzymskiego prawnika: „wszelkie prawo jest tworzone ze względu na człowieka”. Czy także dla człowieka ze słabszą diagnozą lekarską?

W myśli tej brzmi jasno, że człowiek tworzy prawo, a nie prawo człowieka. W konsekwencji nie jest władne zredukować go na przykład na skutek słabszej diagnozy.

Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier, kierownik Katedry Prawa Rzymskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Komitetu Nauk Prawnych PAN, ekspert ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.

CZYTAJ DALEJ

Wybór, który zobowiązuje

2020-10-20 23:14

[ TEMATY ]

Częstochowa

bierzmowanie

św. Jan Kanty

Beata Pieczykura/Niedziela

– Dziś, w odpust św. Jana Kantego, wasz piękny kościół staje się Wieczernikiem. Gratuluję młodzieży życiowej decyzji. Proszę Boga, abyśmy – jak św. Jan – nigdy od Jezusa nie odeszli – mówił biskup senior Antoni Długosz 20 października w parafii św. Jana Kantego w Częstochowie.

W uroczystość ku czci św. Jana Kantego, prezbitera, Sumie przewodniczył i homilię wygłosił biskup senior Antoni Długosz, który również udzielił sakramentu bierzmowania. Wobec zgromadzonego Kościoła proboszcz ks. kan. Sławomir Bartoszuk zaświadczył, młodzi przygotowali się do bierzmowania, „uczestniczyli bowiem przez szereg dni w słuchaniu słowa Bożego i wspólnej modlitwie oraz przystąpili do sakramentu pokuty”.

W homilii biskup Antoni podkreślił, że zarówno patron parafii, jak i św. Jan Paweł II całym życiem świadczyli o Chrystusie. – Patron parafii jest odbiciem słów i czynów Jezusa – mówił kaznodzieja. Przypomniał, że był on profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i człowiekiem żywej wiary i głębokiej pobożności oraz wielkiego miłosierdzia; dzielił się z biednymi studentami. Pielgrzymował pieszo do Rzymu, by dziękować Bogu za Kościół, ale „w szczególny sposób chciał być świadkiem Chrystusa”. Do takiej postawy, czyli miłości do Jezusa i wierności Bożym przykazaniom, zachęcał bp Długosz zgromadzonych w świątyni. – Jesteście apostołami Jezusa. Każdego dnia na propozycje Bożego przykazania, mówcie Jezusowi „tak” – powiedział. W tym kontekście wyjaśniał, że trzy przykazania odnoszą się do Boga, a siedem do człowieka. Dlatego tak ważne jest to, by z miłością pamiętać o Bogu i czcić Go, modlić się, uczestniczyć w Mszy św. pogłębiać wiedzę przez m.in. katechezę, lekturę książek czy gazet katolickich. Odpowiedzialność za własne życie i drugiego człowieka to w praktyce oznacza szacunek do rodziców oraz własności swojej i innych osób, dbałość o godność ciała, czyli nieniszczyć zdrowia narkotykami, alkoholem, nikotyną, nie wyrządzać krzywdy fizycznej sobie i bliźnim, niekrzywdzić także złym słowem. Na zakończenie biskup Antoni życzył bierzmowanym: – Macie ukazywać dojrzałą wierzę i dawać świadectwo o Jezusie, bo wy sami wybraliście Pana Jezusa w tym sakramencie, a to zobowiązuje.

Młodzież, która przyjęła znamię darów Ducha Świętego, pragnie postępować według jej zasad każdego dnia. – Duch Święty mnie umocnił i chcę mieć więcej siły, by mężnie wyznawać wiarę – powiedziała „Niedzieli” Monika. A Michał dodał: – Sakrament bierzmowania przygotowuje mnie do dorosłego życia i umacnia w wierze.

Dorośli z tej wspólnoty parafialnej chcą naśladować świętego patrona i dlatego z radością uczestniczyli w uroczystości odpustowej, która w tym roku odbyła się z zachowaniem wszystkich rygorów sanitarnych. – Jestem Jan, więc to już tradycja, by uczestniczyć w odpuście. Jest skromnie, bo mamy pandemię, ale przychodzimy jako straż kościelna, zostało nas pięciu, w porywach sześciu, ale trwamy – opowiada Jan. A Józef wtrącił: – Kiedyś było nas 24. Panowie mają takie marzenie, by młodzież wstępowała w szeregi straży kościelnej. Janina natomiast całym sercem, całym umysłem przeżywała bardzo uroczystość ku czci św. Jana Kantego.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję