Pisał o tym Ojciec Święty, Jan Paweł II, na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 w liście apostolskim „Novo millennio ineunte”: „W naszej epoce wiele jest bowiem potrzeb, które poruszają wrażliwość chrześcijan. Nasz świat wkracza w nowe tysiąclecie pełen sprzeczności, jakie niesie z sobą rozwój gospodarczy, kulturowy i techniczny, który niewielu wybranym udostępnia ogromne możliwości, natomiast miliony ludzi nie tylko pozostawia na uboczu postępu, ale każe się im zmagać z warunkami życia uwłaczającymi ludzkiej godności. (…) Ten krajobraz ubóstwa może poszerzać się bez końca, jeśli do starych jego form dodamy nowe, dotykające często także środowisk i grup ludzi materialnie zasobnych, którym wszakże zagraża rozpacz płynąca z poczucia bezsensu życia, niebezpieczeństwo narkomanii, opuszczenie w starości i chorobie, degradacja lub dyskryminacja społeczna”.
Przywracać nadzieję
Reklama
W tym roku kończy się, realizowany od 2006 r., pięcioletni cykl działań duszpasterskich skoncentrowanych na przewodniej myśli: „Kościół niosący Ewangelię nadziei”. To odpowiedź na wołanie Jana Pawła II o „nową wyobraźnię miłosierdzia”. W kolejnych latach pracy duszpasterskiej „przywracano nadzieję ubogim”. Następnie skupiono się na „odkrywaniu powołań”, aby uświadomić powszechne wezwanie chrześcijan do „bycia uczniami Chrystusa”. Współczesny świat deprecjonuje wartość życia, dlatego przedostatni temat duszpasterskiego zamierzenia mobilizował do „otoczenia troską życia” w różnych wymiarach i na wszystkich etapach jego rozwoju. Zwieńczeniem pięcioletniego cyklu jest podsumowanie, w którym „bycie świadkiem Miłości” to najskuteczniejsze głoszenie Ewangelii nadziei.
Postęp cywilizacyjny nie jest równoznaczny z rozwojem dobra. To również zagrożenie życia i nowe niebezpieczeństwa. W zapobieganie i walkę z nimi wpisuje się historia krwiodawstwa. Dzisiejszy rozwój medycyny umożliwia nie tylko transfuzję krwi, ale również przeszczep źródła krwi, jakim jest szpik kostny.
Umieszczenie idei honorowego oddawania krwi i szpiku kostnego w wymiarze chrześcijańskiego uczynku miłosierdzia nadaje temu humanitarnemu gestowi sens ewangeliczny. Spełniając go, każdy dawca, nierzadko ofiarując jeszcze jedną szansę życia, staje się równocześnie świadkiem Bożego miłosierdzia i Jego miłości.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dać cząstkę siebie
Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny we Wrocławiu zaowocował ideą przyparafialnego krwiodawstwa. To konsekwencja kongresowego daru krwi, który zainicjował kard. Henryk Gulbinowicz, stwierdzając, że „skoro Chrystus na krzyżu ofiarował swoją krew ludziom, to dziś ludzie ludziom tego wspaniałego daru życia, jakim jest krew, nie powinni skąpić”.
Uczestnicy Kongresu Towarzystwa Transplantacji Narządów usłyszeli od Jana Pawła II, że „wraz z pojawieniem się przeszczepiania narządów (...) człowiek znalazł sposób dawania cząstki siebie samego, swojej krwi i ciała, aby inni mogli dalej żyć…”. Natomiast podczas Światowego Dnia Krwiodawców Ojciec Święty powiedział: „Oddawać własną krew, dobrowolnie i bezinteresownie, to gest o wysokiej wartości moralnej i obywatelskiej. To dar życia… Niech dawcy krwi, którym należy się wdzięczność wszystkich, będą coraz liczniejsi we wszystkich częściach świata”.
Uwiarygodnić uczynki miłości
Nie można zatem zaniedbać tej możliwości dawania świadectwa, gdyż Ewangelię najbardziej uwiarygodniają uczynki miłości, po których świat rozpozna Chrystusa, a Chrystus swoich uczniów. Im radykalniejsza forma świadectwa, tym skuteczniejsze jest orędzie Kościoła. A współczesny świat, jak nigdy dotąd, potrzebuje świadków miłości. Prawdziwych świadków prawdziwej Miłości.