Zabytkowe kapliczki od ponad 150 lat są niemymi ewangelizatorami tysięcy osób. - Jedną z nich ufundowali parafianie w 1852 r., jako wotum dziękczynne za uratowanie mieszkańców od zarazy cholery, która dziesiątkowała okoliczną ludność - tłumaczy ks. Pasterniak, proboszcz najstarszej parafii na Bielanach.
Wawrzyszew w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmienił się ze zwyczajnej, spokojnej wsi w kilkudziesięciotysięczne osiedle. Wokół wyrosły piętnastopiętrowe wieżowce, a tuż za plecami Niepokalanej stanął ogromny hipermarket. - Wszystko wokół się zmieniło, a ona stoi i zachwyca swym pięknem - podkreśla proboszcz.
Z pokolenia na pokolenie
Reklama
Parafia pw. św. Marii Magdaleny może się pochwalić zabytkami, piękną tradycją i historią. Tuż przy nowym kościele, który został ukończony w latach 90. ubiegłego wieku, stoi prawdziwa perełka - malutki kościółek z 1542 r. Do parafii należy także cmentarz z zabytkowymi grobami, a wzdłuż ul. Wólczańskiej wspomniane wcześniej XIX-wieczne kapliczki - Niepokalanej i Jezusa Frasobliwego.
„Na podziękowanie Bogu, że nas przy życiu zachował wśród grasującej Cholery w miesiącu sierpniu 1852 roku” - taki napis wyryli wdzięczni parafianie tuż pod figurą Matki Bożej Niepokalanej na rogu ulic Aspekt i Wólczyńskiej. Jest ona świadectwem dziękczynienia i wiary okolicznych mieszkańców.
Gdy wznoszono kapliczkę, okolica wyglądała zupełnie inaczej. Wiejskie czasy Wawrzyszewa pamięta doskonale Jadwiga Hrynewko. - Sprowadziłam się tu po ślubie w 1935 r. I od tamtego czasu nasza rodzina opiekuje się naszą Matką - tłumaczy 96-letnia kobieta. Jej wiek już nie pozwala na samodzielne wychodzenie z domu. Dlatego też porządkowaniem kapliczki i pielęgnacją kwiatów zajmuje się córka pani Jadwigi. - Całe dorosłe życie opiekowałam się Najświętszą Panienką, a teraz Ona się mną zajmuje. I muszę przyznać, że jak na mój wiek, to mam jeszcze całkiem niezłe zdrowie - uważa Jadwiga Hrynewko, która mieszka w jednym z nielicznych domów, jakie uchowały się na Starym Wawrzyszewie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kłopoty Jezusa Frasobliwego
Kolejna zabytkowa kapliczka z figurą Chrystusa Frasobliwego znajduje się na skrzyżowaniu ulic Wolumen i Wólczyńskiej. Ufundowana została przez wdzięcznych parafian w 1857 r. Jest ona zdecydowanie większa od kapliczki z figurą Niepokalanej. - Do niej można nawet wejść i przyklęknąć w środku - tłumaczy Zofia Jankowska, która od ponad 20 lat opiekuje się przydrożnym pomnikiem wiary.
Mroczne wnętrze skrywa ponadmetrową figurę Pana Jezusa Frasobliwego, który siedzi na niewielkim podeście. - Kilka lat temu zostało odnowione wnętrze kapliczki oraz wstawiono przeszklone drzwi. Dzięki temu zabytkowa figura nie niszczeje tak pod wpływem czynników atmosferycznych, a w środku łatwiej utrzymać czystość - tłumaczy Jankowska.
Na ścianie za plecami Pana Jezusa widnieje malowidło z symbolami eucharystycznymi - winogrono, kielich, chleb i kłosy zboża. Kapliczka pokryta jest czerwoną dachówką, a na szczycie spadzistego dachu widać krzyż z niewielką pasyjką. Na frontonie znajduje się zabytkowa ornamentyka oraz napis: „Od głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie”.
- Pamiętam czasy, gdy przed kapliczkami odprawiane były nabożeństwa majowe - wspomina Jadwiga Hrynewko. Jeszcze na początku lat 80. na zielonym cypelku koło Jezusa Frasobliwego pasły się krowy. Natomiast teraz kapliczki stoją w bezpośrednim sąsiedztwie ruchliwej ulicy, co przyczynia się do ich degradacji. - Szczególnie narażona na wibrację oraz bezustanne ochlapywanie przez przejeżdżające samochody jest kaplica Jezusa Frasobliwego - tłumaczy ks. prał. Bogusław Pasternak. - Dlatego też w planach jest przesunięcie jej o kilka metrów od ulicy oraz gruntowny remont.
Cel ataków funkcjonariuszy UB
Kapliczki w czasach PRL-u nie miały tak wiele szczęścia. Bywało nawet, że stawały się celem walki politycznej. Do jednego z największych aktów państwowego wandalizmu doszło w 1966 r., kiedy to pracownik Urzędu Bezpieczeństwa uszkodził figurę Matki Bożej Niepokalanej. Świadkiem tego zdarzenia była siostra zakonna, która również została dotkliwie pobita przez sprawców.
Kilka tygodni po tym zdarzeniu mieszkańcy własnymi siłami odnowili kapliczkę. - Natomiast kapitalny remont przeprowadzony został przy współpracy konserwatora zabytków w 2008 r. - mówi ks. Pasternak. Wówczas oczyszczono zabytkową figurę, uzupełniono tynk oraz odrestaurowano tablice z inskrypcją z 1852 r. Teraz na podobny remont oczekuje wawrzyszewski „domek” Pana Jezusa. - Opiekę nad nim zawsze traktowałam jak modlitwę. Robiłam to dla chwały Bożej. Jednak mam już 81 lat i coraz mniej sił. Dlatego też chciałabym, by ktoś przejął ode mnie klucze do kaplicy i podjął się służby dla Chrystusa Frasobliwego - mówi Zofia Jankowska. - On za to na pewno się odwdzięczy...