Reklama

Temat tygodnia

W poszukiwaniu prawdy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

historia narodu jest wielkim jego kapitałem. Oczywiście, prawdziwa historia, niezafałszowana, o którą trzeba walczyć nieraz bardzo długo, tak jak walczyliśmy o prawdę o Katyniu, zainspirowani zdeterminowaną postawą ks. prał. Zdzisława Peszkowskiego i skupionej wokół niego Rodziny Katyńskiej. W ostatnich latach, także, przy okazji kolejnych rocznic wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau trzeba nam przypominać światu, że nie było polskich obozów zagłady, lecz hitlerowskie. Rosjanie zaś każą nam cieszyć się z Jałty.
Przypomnijmy: pakt Ribbentrop-Mołotow, zawarty w sierpniu 1939 r. w Moskwie przez ministrów zapraw zagranicznych III Rzeszy - J. von Ribbentropa, ZSRR - W. Mołotowa, miał na celu zniszczenie Polski, wyrzucenie jej z map Europy. Rosja zagarnęła wtedy ogromną część naszego kraju, więcej ziem polskich niż Niemcy. Dzisiejsze władze Rosji zdają się tego nie widzieć. Konferencją jałtańską zaś, kończącą II wojnę światową, podporządkowano nas i inne kraje Europy Środkowowschodniej na długie lata ZSRR: politycznie, ideologicznie i ekonomicznie.
Odebrano nam wolność, niszczono korzenie, polską tradycję i kulturę materialną, a nade wszystko wypaczano myślenie, czego skutki odczuwamy do dnia dzisiejszego. Ci ludzie, którzy dzisiaj obwieszczają się zwycięzcami i wyzwolicielami, nie chcą pamiętać, ile krzywdy uczynili po drodze. Jakże wielu jednak młodych Polaków o tym nie wie, nie zna polskiej historii. Wielu ona po prostu nie interesuje. Nie wiedzą, co to była Rzeczypospolita Obojga Narodów i jak daleko sięgały kiedyś granice Polski. Nie mają świadomości, ile pozostało tam pomników polskiej kultury. Ile twórczej myśli i dzieł wielkich ludzi nauki, wspaniałych artystów nieludzki system doprowadził do ruin i zgliszczy.
Nie możemy dziś przejść obojętnie obok wypowiedzi rosyjskich polityków na temat Jałty. Trzeba o tym mówić, musi mieć pełną tego świadomość polski Parlament, polski rząd, żeby nie przyczynić się do zamazania pamięci tych, którzy oddali życie za ojczyznę, ale także zamazania obiektywnej prawdy. Wielu z nas przecież jeszcze czasy wojny pamięta, mamy doskonałych historyków, którzy powinni domagać się otwarcia archiwów rosyjskich dotyczących tego okresu dziejów. Nie chcemy niczego więcej, tylko prawdy.
W redakcji „Niedzieli” gościliśmy kiedyś dr. Wojciecha Drelicharza z Uniwersytetu Jagiellońskiego z bardzo ciekawym wykładem, połączonym z prezentacją zdjęć przedstawiających prace nad inwentaryzacją polskich zabytków epigraficznych na dawnych ziemiach polskich na Wschodzie, szczególnie na Podolu. Byliśmy wstrząśnięci wieloma obrazami, dokumentującymi zniszczenie pięknych budowli sakralnych, obiektów pałacowych, cmentarzy. Można było sobie tylko wyobrazić, jak to wyglądało w czasach ich świetności - ile było bogactwa, ile wysiłku umysłowego i talentu Polaków, którzy tam mieszkali. Pozostały ruiny spowodowane czasem bezmyślnością ludzką, częściej całkiem świadomymi działaniami. Nieraz udało się jeszcze studentom poszukiwaczom wejść do środka, podziwiać pozostałości piękna i historii i odczytać resztki pozostałych napisów, niekiedy bezcennych.
I tu znów bolesna konstatacja: dlaczego tak niewiele ośrodków naukowych to obchodzi? Przecież za chwilę tych pamiątek naszej historii już nie będzie. Profesor Drelicharz opowiadał, że często gdy odwiedzali dane miejsce po roku, interesującego ich obiektu już nie było, albo był już nie do zidentyfikowania. Tym bardziej, więc potrzebne są publikacje, albumy, książki, zdjęcia, by zachować pamięć tej przeszłości, potrzebną dla jak największego obiektywizmu historycznego - dla nas, Polaków, ale i dla Ukraińców, bo jest to przecież i ich historia, której znaczenia być może jeszcze sobie wszyscy nie uświadamiają. Ciekawe było stwierdzenie Profesora, który podkreślał, że na tamtych ziemiach „sklejała się” kultura kilku narodów i wyznań: litewskiego, ukraińskiego, rosyjskiego, białoruskiego i polskiego. Ci ludzie nawzajem się rozumieli. Dziś, kiedy narosło między nami tyle animozji, trzeba pokazywać, że to była jedna wielka kultura, wielka historia tych narodów, tworzona przez światłych ludzi w duchu tolerancji dla tradycji i jak najlepszego rozwoju.
W tym samym czasie odbyły się także w auli redakcji warsztaty historyczne, zorganizowane przez studentów historyków UJ dla licealistów częstochowskich, zainteresowanych studiowaniem historii. Rozmawiałem ze studentami, dzielącymi się z nami swoją wiedzą. W większości nie są oni rodzinnie powiązani z Kresami, ale widać, że są myślący i mają wyobraźnię, a to wystarczy, by być poszukiwaczami i strażnikami prawdy. Ufamy, że z pomocą mądrych i zaangażowanych naukowców - wytrwają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Odwagi, Ja jestem”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Jezus chodzi po jeziorze

Jezus chodzi po jeziorze
Eliasz dociera do Horebu jako człowiek przegrany: po triumfie na Karmelu przyszła groźba Izebel, ucieczka, pragnienie śmierci pod krzewem janowca. Czterdzieści dni drogi do góry Bożej czyni z niego drugiego Mojżesza - i cała scena jest utkana z odniesień do tamtej teofanii. Prorok wchodzi do groty (tekst hebrajski mówi o „tej grocie”, jakby wskazywał rozpadlinę skalną, w której stał Mojżesz, gdy przechodziła chwała Pana; Wj 33,21-23), i słyszy zapowiedź: „Pan przechodzi” - ten sam czasownik, który opisywał przejście Boga przed Mojżeszem (Wj 33,19; 34,6).
CZYTAJ DALEJ

Odpowiedź na zło

2026-08-08 21:06

[ TEMATY ]

Zbigniew Strzałkowski

bł. o. Michał Tomaszek

bł o. Zbigniew Strzałkowski

Krzysztof Tadej

Kaplica w miejscu zamordowania męczenników

Kaplica w miejscu zamordowania męczenników

35 lat temu, 9 sierpnia 1991 r., w Pariacoto w Peru strzałami w tył głowy zostali zamordowani dwaj polscy zakonnicy: o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski. O tym tragicznym wydarzeniu opowiada o. Stanisław Olbrycht.

Krzysztof Tadej: Ojciec jest wyjątkowym świadkiem życia o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego...
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo modlił się za dar beatyfikacji ks. Romana Kotlarza

2026-08-09 17:50

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Karol Porwich/Niedziela

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

O dar rychłej beatyfikacji ks. Romana Kotlarza - niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu - modlił się 9 sierpnia abp Wacław Depo. Tego dnia celebrował Mszę świętą w kościele pw. św. Zygmunta w Szydłowcu. To była pierwsza placówka duszpasterska ks. Kotlarza po święceniach kapłańskich. W tym roku mija 98. rocznica jego urodzin oraz 50. rocznica śmierci.

W homilii metropolita częstochowski zwrócił uwagę, że przygotowanie do kapłaństwa Romana Kotlarza przebiegało w trudnym czasie dla Kościoła, że przeżywał swoją formację seminaryjną jako przyszły męczennik komunistycznego systemu. Nawiązał też do pobytu ks. Kotlarza w szydłowieckiej parafii. - Świadectwa jego oddanego Bogu i ludziom życia, były i są dowodem heroicznej wiary i licznych opracowań. Dlatego dzisiaj modlimy się w intencji jego beatyfikacji - podkreślił ksiądz arcybiskup. W dalszej części homilii nazwał ks. Kotlarza „skromnym księdzem, który głosił Ewangelię, bronił religii w szkole i życia moralnego narodu”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję