Reklama

Kapłaństwo - moje życie

Mamy trzech prezbiterów w diecezji sosnowieckiej, którzy w tym roku obchodzą 35. rocznicę przyjęcia sakramentu kapłaństwa. Jednym z nich jest ks. kan. Eugeniusz Grzyb - proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Sosnowcu-Niwce.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Księdza Eugeniusza, w przededniu jubileuszu, zastałem w kościele przy pracach remontowych, gdy zakładano nowy żyrandol. Na pytanie czy nie przygotowuje jakiejś uroczystości związanej z tak ważną rocznicą, uśmiecha się szeroko i mówi, że najważniejsze to podziękować Bogu. „Będziemy mieli też rocznicowe spotkanie, które organizuje nasz duktor, a patronuje temu wydarzeniu kolega z kursu, obecny metropolita lubelski abp Józef Życiński. A tak po cichu to marzy mi się, by pojechać w tym okresie do Rzymu i pomodlić się przy grobie Jana Pawła II” - mówi ks. Grzyb.

Związany z Niwką

Reklama

Ks. Eugeniusz połowę swojego kapłańskiego życia spędził w parafii św. Jana Chrzciciela w Sosnowcu-Niwce, choć wcale się tego nie spodziewał. Nominację otrzymał w 1990 r. z rąk bp Stanisława Nowaka. Po przybyciu do parafii i obejrzeniu tego, co zastał, wydawało mu się, że więcej jak rok nie da rady wytrzymać. Stało się inaczej. Z tą dzielnicą związał się, poświęcił jej siły i wcale tego nie żałuje. Ale zacznijmy od początku.
Jest rok 1990. W kraju narasta entuzjazm po odzyskanej wolności, przyspiesza gospodarka, ludzie budzą się z komunistycznego letargu. Tę sytuację Ks. Proboszcz w Niwce postanowił wykorzystać i wprzęgnąć wiernych w parafialne poczynania. A było w co angażować, bowiem kościół, plebania oraz budynki parafialne znajdowały się w fatalnym stanie. Wymagały kapitalnego remontu i to natychmiast. Trzeba było wiele rozwagi, by za prace remontowe wziąć się w odpowiedniej kolejności, choć i tego nie można było przewidzieć, bo co chwila wyskakiwały sprawy nie cierpiące zwłoki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tabernakulum na początek

Reklama

Zaczął od plebanii, bo musiał gdzieś skłonić głowę na odpoczynek. „Pierwsza zima była najgorsza, hulający szczelinami w oknach wiatr, niesprawne centralne ogrzewanie uczyniły ten sezon bardzo długim. Dlatego jednym z moich pierwszych kroków było podłączenie instalacji gazowej oraz wymiana pieca i C.O. W tym okresie zacząłem się zastanawiać, od czego rozpocząć prace konserwatorskie w świątyni. I jak zwykle życie samo przyniosło odpowiedź. Do kościoła włamali się nieznani sprawcy. Wszystkie zamki były otwarte. Zauważyłem także, że i skrzydło tabernakulum jest uchylone. Struchlałem, gdyż obawiałem się najgorszego - profanacji Najświętszego Sakramentu. Na całe szczęście złodzieje nie posunęli się aż tak daleko. Po tym zdarzeniu wiedziałem od czego muszę rozpocząć - od zamówienia nowego, pancernego, stałego, ogniotrwałego tabernakulum. I to była pierwsza inwestycja” - wspomina ks. Eugeniusz Grzyb. Następnie Ks. Kanonik zajął się posadzką. Poprzednia była popękana na skutek szkód górniczych na linii prezbiterium - kruchta wejściowa. Partycypacja w kosztach wymiany posadzki - jeszcze wówczas istniejącej kopalni Niwka-Modrzejów - i składki wiernych pozwoliły na w miarę szybką zmianę. Kamienną posadzkę ułożono nawiązując do stylu romańskiego, łącząc kolory ciemne z jasnymi. Po wymianie podłogi przyszedł czas na ściany. Malowania kościoła podjął się prof. Pałka z Katowic. Pod jego kierunkiem pracami tymi zajmował się inż. Łęgowski. I tutaj również życie napisało swój scenariusz. Podczas prac konserwatorskich natrafiono na pierwotną malaturę w sklepieniu prezbiterium. Była jeszcze w na tyle dobrym stanie, że grzechem by było nie podejmować się ratowania fresków. I warto było gdyż odtworzone sceny zapierają dech w piersiach. Jednak na nic zdałoby się malowanie i złocenie ścian, gdyby nie uszczelnienie i wymiana ubytków w oknach witrażowych. Po tych inwestycjach przyszedł montaż nowego, nawiewowego ogrzewania gazowego. Urządzenie zastąpiło stary piec na ropę, który nie dawał ani wystarczającej ilości ciepła, ani komfortu modlitwy, gdyż rozsiewał zapach spalin. Sponsorem ogrzewania była dyrekcja kopalni Niwka-Modrzejów.

Remonty ołtarzy i wieży

Reklama

Ale wcale nie trzeba wysoko podnosić głowy, by napawać się pięknem architektury sakralnej w kościele. W połowie lat 90. ks. Eugeniusz odrestaurował ołtarz główny św. Jan Chrzciciela, autorstwa Pawła Turbasa i dwa boczne Matki Bożej i Serca Pana Jezusa. „To była bardzo żmudna i czasochłonna robota, gdyż konserwatorzy musieli po kawałku rozbierać kilkumetrowy ołtarz składający się z setek elementów, w tym cennych figur i rzeźb. A po zakonserwowaniu i odnowieniu trzeba było to wszystko na nowo złożyć” - opowiada ks. Eugeniusz. Swojego remontu doczekał także chór organowy i same organy. Dokonała tego firma organmistrzowska z Piotrkowa Trybunalskiego. Odnowione miechy, wymienione piszczałki teraz brzmią jak nowe.
Tak odnowiony kościół doczekał się w końcu chyba najbardziej spektakularnej i najbardziej widocznej zmiany, a mianowicie remontu wieży. „Z wieżą wiąże się ciekawa historia. Otóż drewniane rusztowanie mające zabezpieczyć przechodniów stało już 30 lat. Oczywiście wymieniłem bele i deski, ale był to stan tymczasowy. Dość powiedzieć, że konstrukcja wieży odchyliła się aż o 60 cm od pionu. Nie muszę mówić czym to groziło. Po wykonaniu ekspertyz otrzymałem od konserwatora zabytków bezwzględny zakaz używania dzwonów. Ale wieże udało się uratować. Uzupełniliśmy braki, wymieniliśmy cegły i na to nałożyliśmy nowy chełm. Teraz wieża wygląda naprawdę okazale i nikogo nie straszy zawałem” - mówi z uśmiechem Ks. Proboszcz. A dzwony zastąpiła elektryczna instalacja firmy Rduch.
I tak stopniowo, po uzupełnieniu najpilniejszych potrzeb, można było wyjść z pracami remontowymi na zewnątrz świątyni. Dlatego też wokół kościoła powstała 4-metrowa, wybrukowana alejka. Kostką brukową wyłożony został również plac przed świątynią. Wierni idąc po deszczu na Eucharystię nie muszą już skakać między kałużami wody. Nowego wyglądu nabrało otoczenie kościoła, które nie bez ciężkiej pracy i wielu starań Proboszcza zostało ogrodzone nowymi przęsłami. Ks. Proboszcz postarał się o wycinkę otaczających świątynię kasztanów, co przyczyniło się do odkrycia pięknej bryły świątyni i lepszego nasłonecznienia murów. „Został co prawda jeszcze jeden kasztan, który zasłania zabytkowy krucyfiks na przedniej ścianie kościoła, pamiętający czasy pierwszej kaplicy. I gdybym otrzymał zgodę z Urzędu Miasta Sosnowca na wycięcie drzewa, to można by było wspomniany krucyfiks wyeksponować, oświetlić i byłby doskonale widoczny z ruchliwej drogi łączącej Mysłowice z Jaworznem. Prócz tego marzy mi się jeszcze oświetlenie świątyni. Parafia nie jest w stanie udźwignąć ciężaru podświetlenia murów kościoła, ale jeśli miasto Sosnowiec zdecydowałoby się na taki krok, to byłoby wspaniale” - mówi Ks. Kanonik. Ostatnio kosztowną inwestycją była eksploracja dachu. Po ubiegłorocznej srogiej zimie trzeba było poczynić pewne poprawki, uzupełnić braki i zapobiec wnikaniu wody do wnętrza.

Prace przy plebanii

Równolegle z pracami konserwatorsko-remontowymi w kościele, trwały podobne starania w budynku plebanii. „Kapłaństwo to moje życie, a plebania to dom kapłana. Musiałem więc postarać się o godne warunki egzystencji. Dlatego budynek przez ostatnich kilka lat został gruntownie odnowiony: wymieniony został dach, zmieniliśmy ponad 40 okien, uzupełniliśmy fugi w zewnętrznym murze plebanii. Zaniedbanie tych prac groziło zwichrowaniem ścian. I tak wyszło, że przerobiłem każde pomieszczenie w budynku od piwnic po dach. Wymieniłem C.O., instalacje - wodną i elektryczną. Uzupełniliśmy tynki, wygipsowaliśmy ściany. Tam gdzie trzeba położyliśmy boazerię, w innych miejscach panele, płytki. Teraz każdy z wikariuszy ma 2-pokojowe mieszkanie z łazienką. Uporządkowany został również teren przed plebanią, powstały alejki, wjazd, miejsca parkingowe. Staram się po prostu stworzyć godne warunki życia i pracy” - mówi Proboszcz.

Duszpasterskie priorytety

Dewizą pracy duszpasterskiej ks. Eugeniusza Grzyba jest rozwijanie talentów ludzi z nim współpracujących. Dlatego w pracy formacyjnej w parafii role są podzielone. Wikariusze zajmują się wspólnotami działającymi przy parafii - oazą, ministrantami, scholą, Akcją Katolicką, zespołem charytatywnym, a proboszcz zajmuje się sprawami gospodarczymi. „Każdy powinien robić to, co lubi i co umie najlepiej. Po prostu powinien być sobą. Oczywiście pewne działania duszpasterskie należy wykonywać bez względu na zapatrywania. Jednak uważam, że zajmowanie się tym, w czym człowiek dobrze się czuje jest jak najbardziej zasadne. Z jednym zastrzeżeniem, ostatecznie o podejmowanych staraniach powinien decydować proboszcz, bo jednak on za parafię odpowiada” - wyjaśnia ks. Grzyb.

Rys powołania

Ks. kan. Eugeniusz Grzyb przyjął święcenia kapłańskie 21 maja 1972 r. z rąk bp. Stefana Bareły. Wcześniej ukończył Niższe Seminarium Duchowne w Częstochowie. Powołanie odkrył więc już bardzo wcześnie. Nie przeszkodziła mu nawet 2-letnia służba wojskowa odbywana w Bartoszycach. Równolegle z nim w tym czasie w wojsku służył Alek Popiełuszko - bo tak wszyscy na niego mówili. Ks. Eugeniusz ostatnie 17 lat swojego życia poświęcił parafii św. Jan Chrzciciela, wcześniej założył 1-hektarowy cmentarz, zakupił plac pod budowę kościoła i plebani oraz wybudował w stanie surowym plebanię i wzniósł mury kościoła do momentu zwieńczenia w Porębie-Niwki. Ma ciągle nowe pomysły i projekty do zrealizowania, jeśli tylko - jak mówi - zdrowie i Pan Bóg pozwoli.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Norwegia: Rap i black metal zamiast noblistów w kanonie szkolnym

2026-03-14 17:31

[ TEMATY ]

Norwegia

Adobe Stock

Rap imigranckich artystów, black metal i klasyczna muzyka Edwarda Griega znalazły się wśród treści edukacyjnych dla szkół zaproponowanych w tym tygodniu przez norweskie ministerstwo edukacji. Na listach zabrakło klasyków literatury – Henryka Ibsena oraz noblistów Knuta Hamsuna i Jona Fosse.

Podziel się cytatem Wśród propozycji znalazła się m.in. kompozycja Griega „W grocie Króla Gór”, napisana do dramatu „Peer Gynt”. Obok niej pojawiają się utwory tworzonego przez artystów o indyjskich i egipskich korzeniach duetu Karpe oraz raperki o somalijskim pochodzeniu Musti. Listę uzupełniają nagrania blackmetalowego zespołu Dimmu Borgir.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

"Maryja. Matka Papieża". Pierwszy film, który odsłania mistyczną więź między św. Janem Pawłem II a Matką Bożą

2026-03-14 21:04

[ TEMATY ]

film

"Maryja. Matka Papieża"

Vatican Media

"Maryja. Matka Papieża" to pierwszy film, który odsłania mistyczną więź między św. Janem Pawłem II a Matką Bożą. To opowieść o relacji, która była sercem jego życia i drogą do świętości. W filmie Maryja nie jest jedynie adresatką papieskiego „Totus Tuus”, lecz przede wszystkim prawdziwą Matką i przewodniczką nieustannie obecną w przełomowych i dramatycznych momentach XX wieku oraz w osobistych zmaganiach Karola Wojtyły.

Maryja. Matka Papieża ukazuje wyraźnie, że duchowa droga św. Jana Pawła II wyrastała z głęboko zakorzenionej polskiej maryjności, z wiary narodu, który przez wieki zawierzał swoje losy Matce Bożej. Papież nie tylko z tej tradycji wyrósł, lecz także nadał jej nowy, uniwersalny wymiar, ukazując światu maryjność jako drogę zawierzenia, odwagi i nadziei.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję