Reklama

Terroryzm

Sri Lanka: do 290 wzrosła liczba ofiar po niedzielnych zamachach

Do 290 osób zabitych i ponad 500 rannych wzrósł bilans po niedzielnej serii eksplozji w Sri Lance – poinformowała w poniedziałek rano lankijska policja. Do wybuchów doszło podczas Mszy św. w trzech kościołach oraz w kilku hotelach, w sumie w ośmiu miejscach w kraju. Najwięcej ofiar było w kościele św. Antoniego w stołecznym Kolombo. Stan wielu rannych nadal jest krytyczny.

[ TEMATY ]

zamach

terroryzm

zamachy na Sri Lance

Twitter

Dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia ataków. Prawdopodobnie były to samobójcze zamachy islamskich fundamentalistów religijnych. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Katolicy stanowią około sześciu procent w liczącej około 20 milionów mieszkańców Sri Lance. Mająca 1,2 mln wyznawców wspólnota katolicka skupia się głównie wokół stołecznej archidiecezji Kolombo oraz w 11 dalszych diecezjach na terenie tego wyspiarskiego kraju. Mniej więcej połowa z nich żyje pośród większości syngaleskiej, a druga - wśród Tamilów stanowiących mniejszość społeczeństwa. Katolicy stanowią tylko 4 procent wśród 15 mln Syngalezów i ponad 15 procent wśród niemal 4 mln Tamilów.

Kościół katolicki jest jedną z nielicznych instytucji mających trwałe miejsce w obu grupach ludności, a tym samym może się przyczyniać do pojednania po krwawej wojnie domowej lat 1982-2009. Widocznym tego znakiem jest odbywana w sierpniu każdego roku pielgrzymka do Madhu, gdzie czczona jest licząca 400 lat figura Matki Bożej. W tych pielgrzymkach uczestniczy zazwyczaj kilkaset tysięcy osób, nie tylko katolicy i inni chrześcijanie, lecz także buddyści i hinduiści.

Reklama

Podczas wizyty w Madhu w styczniu 2015 r. papież Franciszek kanonizował pierwszego świętego Sri Lanki, „apostoła Cejlonu”, o. Józefa Vaza (1651-1711). Ten pochodzący z Indii misjonarz głosił Ewangelię i pełnił posługę kapłańską na ówczesnym Cejlonie od 1686 r. aż do swej śmierci.

Pierwsi misjonarze chrześcijańscy przybyli na wyspy już w V wieku z Persji. Jednak systematyczne misje rozpoczęły się dopiero wraz z przybyciem Portugalczyków w XVI wieku i były prowadzone przez franciszkanów, jezuitów, dominikanów oraz augustianów. W czasach kolonizacji holenderskiej od XVII wieku religia katolicka została zabroniona, natomiast przywileje otrzymali kaznodzieje protestanccy.

W 1796 r. Brytyjczycy przywrócili wolność religijną i umożliwili misjonarzom zakonnym z różnych krajów europejskich dostęp na ówczesny Cejlon. W 1834 r. została utworzona pierwsza diecezja katolicka. Kościół szybko spotkał się z uznaniem w społeczeństwie, a to za sprawą szkół, szpitali i obiektów socjalnych, które są dostępne nie tylko dla katolików. Wrogo natomiast nastawieni są ekstremiści buddyjscy, którzy uważają, że Sri Lanka musi być krajem w pełni buddyjskim. Chrześcijanie od lat cierpią z powodu panującego wyobrażenia, że są religią zaszczepioną przez władców kolonialnych.

2019-04-22 10:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sri Lanka: w przyszłym tygodniu zostaną ponownie otwarte kościoły i szkoły katolickie

[ TEMATY ]

zamachy na Sri Lance

wikipedia.org

W przyszły wtorek 14 maja zostaną ponownie otwarte w Sri Lance szkoły katolickie, zamknięte ze względów bezpieczeństwa po krwawych zamachach w Niedzielę Wielkanocną 21 kwietnia. A w najbliższą niedzielę 12 maja wznowione zostaną Msze święte w tamtejszych kościołach katolickich. Decyzje powyższe ogłosił 9 maja arcybiskup Kolombo kard. Malcolm Ranjith Patabendige po spotkaniu z 12 biskupami i z prezydentem Maithripalą Siriseną.

16 maja wieczorem w Negombo na północy stolicy kraju zostanie odprawiona uroczysta liturgia dla uczczenia pamięci ofiar zamachów. „Będzie to pierwsza Msza pod gołym niebem po wybuchu w kościele św. Sebastiana w tymże mieście, w którym zginęło ponad sto osób” – oświadczył kardynał.

Ale już dziś przewodniczył on tam Mszy św. – pierwszej od czasu tamtego zamachu, po którym wszystkie świątynie katolickie na wyspie zostały zamknięte. W kazaniu do kilkuset zgromadzonych wiernych, wśród których było także wielu tych, którzy przeżyli tę tragedię, arcybiskup stolicy powiedział: „Nie żywimy nienawiści do sprawców tego nieszczęścia, ale powinni oni wiedzieć, że wcześniej czy później będą musieli odpowiedzieć za te czyny przed sądem Boga, który rozliczy ich z tego, co uczynili tym ludziom [ofiarom]”.

Zdaniem kardynała, Katuwapitiya – część miasta, w którym znajduje się kościół św. Sebastiana – „stała się szczególnym miejscem, które dzisiaj może doliczyć się ponad stu świętych męczenników”. Nawet jeśli Stolica Apostolska nie uznała jeszcze ich świętości, to „wiemy, że przyszli tu, aby wielbić Boga i słuchać Jego słowa, przyjąć komunię i podziękować Panu za Jego błogosławieństwo” – tłumaczył hierarcha. A ponieważ – wyjaśnił – oddali swe życie dla Boga, to „dziś stoją przed Panem jako święci z Katuwapitiyi”.

W rozmowie z włoską agencja misyjną AsiaNews uczestnicy liturgii powiedzieli, że sam udział w niej był dla nich wielkim przeżyciem i nigdy nie spodziewali się, iż do czegoś takiego dojdzie. Nigdy też nie myśleli, że zobaczą w swym miasteczku taki masowy pogrzeb. Przyznali, że najtrudniej jest im zapomnieć dźwięku bomb i krzyków ludzi umierających i rannych. „Są to wspomnienia, także widzialne, zbyt trudne, aby o nich zapomnieć” – powiedział jeden ze świadków tamtych wydarzeń. Dodał, że na Mszy były osoby, które straciły wszystkich i wszystko.

Katolickie placówki szkolne na wyspie pozostawały zamknięte w obawie przed nowymi zamachami, które pociągnęły za sobą śmierć 258 osób i około 500 rannych. Wszystkie szkoły państwowe, a jest ich łącznie 10 tysięcy, wznowiły zajęcia 6 maja po zapewnieniu im ochrony policyjnej i sił służby bezpieczeństwa nawet tam, gdzie niewielu uczniów odważyło się przyjść.

Tymczasem rząd Sri Lanki oficjalnie oskarżył o krwawy zamach miejscowe ugrupowanie islamskie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), przyznające się do powiązań z tzw. Państwem Islamskim, które wzięło na siebie odpowiedzialność za to wydarzenie. Na mocy nowych, uchwalonych w trybie pilnym ustaw władze zdelegalizowały NTJ.

Prezydent Sirisena zapewnił, że podjęto wszelkie wysiłki, aby pokonać terrorystów i przywrócić normalne warunki życia w państwie, które niespełna 10 lat temu wyszło z 37-letniej wojny domowej między Tamilami a Syngalezami. „Ofensywa przeciw ekstremistom islamskim rozwija się pomyślnie” – głosi oświadczenie biura prezydenckiego. Również miejscowa policja potwierdziła, że zabito lub aresztowano wszystkich sprawców i współwinnych tej tragedii. Według stróżów porządku pod strażą przebywa co najmniej 56 podejrzanych.

Anglikański biskup Kolombo - Dhiloraj Canagasabey wezwał ze swej strony do zjednoczenia narodu i odbudowy ojczyzny. „Wielkanocna tragedia na Sri Lance jest smutnym i strasznym wydarzeniem w długim staczaniu się naszego kraju w ciemność. Teraz z wiarą w Boga i z miłością braterską wyjdziemy z niej” – zapewnił duchowny.

Sri Lanka jest wieloetnicznym państwem wyspiarskim liczącym 22 mln mieszkańców, w większości buddystów, ale z dość znaczącymi mniejszościami chrześcijańskim, muzułmańskimi i hinduskimi. Wyznawcy islamu stanowią prawie 10 proc. ludności, podczas gdy chrześcijan jest 7,4 proc. (w tym 6,1 proc. to katolicy i 1,3 proc. – protestanci).

CZYTAJ DALEJ

Ks. Gremza dla KAI: na Białorusi modlimy się o nawrócenie rządzących i zaprzestanie prześladowań

2020-08-13 14:14

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/EPA/Toms Kalnins

Modlimy się o nawrócenie naszych władz, o powstrzymanie przemocy i represji społecznych. O pojednanie. Tak, aby ludzie przestali żyć w ciągłym zastraszeniu, w panice, w bezsilności - mówi w rozmowie z KAI ks. Antoni Gremza, wicekanclerz grodzieńskiej kurii i duszpasterz młodzieży.

Dorota Abdelmoula (KAI): Jak wygląda sytuacja w Grodnie dziś, kilka dni po wyborach, kiedy coraz więcej mediów mówi o tym, że zamieszki na Białorusi się kończą?

Ks. Antoni Gremza: Żyjemy w strachu, w panice. Ludzie w większych miastach boją się nawet wyjść na ulicę, boją się iść wieczorem do kościołów, nawet do tych, położonych w centrum miasta. Wszystko dlatego, że wciąż mają miejsce łapanki, pobicia, aresztowania. Napadani są np. ludzie wychodzący z kościoła. Jednak ci najodważniejsi wciąż przychodzą na Msze, nabożeństwa i wieczorne adoracje. Modlimy się o nawrócenie naszych władz, o powstrzymanie przemocy i represji społecznych. O pojednanie. Tak, aby ludzie przestali żyć w ciągłym zastraszeniu, w panice, w bezsilności. Bo dziś naprawdę większość ludzi się wycofała i boi się wyjść wieczorem z domów.

KAI: Kto pada ofiarą tych represji?

Ks. A. G: Zarówno oddziały OMON-u, jak i wojskowi łapią cywili. Są też „przebierańcy”, funkcjonariusze bez mundurów. Dla nich „wrogiem” jest każdy, kto znajdzie się na ulicy, albo np. wychodzi z kościoła. Czasem trudno jest wytłumaczyć, że cywil, który spaceruje, idzie na Mszę czy do swoich zajęć nie ma wrogich zamiarów. Służby nie przyjmują żadnych argumentów.

Ostatnio zaatakowano np. ludzi, którzy wychodzili z Mszy w parafii katedralnej w centrum miasta. Musieli uciekać z powrotem do katedry. Potrzebna była interwencja księży, którzy wyszli przed kościół i prosili, by nie bito ludzi. Tłumaczyli, że to wierni, którzy byli na Mszy i chcą wrócić do domów.

KAI: Czy Kościół jest szczególnie atakowany?

Ks. A. G.: Nie, potencjalnym celem jest każdy. Każdy cywil jest wrogiem i zagrożeniem dla „systemu”. Może nawet do księży w sutannach na razie mają jeszcze jakiś dystans i ich nie biją, ani nie aresztują. Ale arogancja jest wszędzie, a służby są wyćwiczone w niszczeniu ludzi.

KAI: Czy przed wyborami rzeczywiście mieliście nadzieję, że wynik może być inny?

Ks. A. G.: Nadzieja pojawiła się wraz z pojawieniem się kandydatki opozycyjnej. Ludzie rzeczywiście uwierzyli, że zmiany są możliwe. Ale kiedy ogłoszono wstępne wyniki wyborów, stało się jasne, że to fikcja, że doszło do manipulacji głosami. Takie potraktowanie ludzi, nieliczenie się z nimi, wywołało ogromne oburzenie. Dziś, czyli w czwartek, zaczęły strajkować największe zakłady w Grodnie.

KAI: Na ile cała sytuacja jest dla Was zaskoczeniem, a w jakim stopniu domyślaliście się, że może dojść do takich zamieszek i represji?

Ks. A. G.: Ludzie od dawna nosili w sercach niezadowolenie, które teraz znalazło ujście w protestach. Te protesty są dziś bezlitośnie tłumione, aby zdusić każdy przejaw wolności. Owszem, wiele można było przewidzieć, ale teraz w ludziach wzrosła świadomość, że mają swoje prawa: do wolności, do obrony swojego głosu. I z tym prawem do wolności toczy się teraz walka.

KAI: Wprawdzie władze Polski szybko zareagowały i zaczęły się upominać na arenie międzynarodowej o poszanowanie praw Białorusinów, ale pojawiły się też zarzuty, że takie apele należało kierować jeszcze przed wyborami. Czy, patrząc z Księdza perspektywy, zareagowaliśmy zbyt późno?

Ks. A. G.: Nie jestem politykiem, więc trudno mi te działania polityczne oceniać. choć ten problem musi zostać rozwiązany wewnątrz. Naród sam musi się wyzwolić. Niemniej jednak głosy solidarności z zewnątrz i duchowe wsparcie są bardzo ważne, podobnie, jak świadomość że opinia publiczna jasno jest po stronie tych, którzy są krzywdzeni. Tym bardziej, że ludzie jednogłośnie domagają się dziś nowych wyborów, wolnych, demokratycznych i o to się modlą. A także o to, by rządzący zaczęli z nimi rozmawiać, zamiast ich prześladować.

KAI: Czy te strajki, protesty, postulaty mogą według Księdza przynieść jakieś owoce?

Ks. A. G.: Czas pokaże. Na razie agresja jest wielka, nie do opanowania. Modlimy się nie tylko o to, aby zaprzestano przemocy wobec obywateli, ale też aby oni nie odpowiadali agresją. O to apelowali z resztą ostatnio abp Kondrusiewicz i bp Budkiewicz z Witebska. Nie chcemy, żeby doszło do zemsty za zemstę. Ludzie się trzymają, ale nie wiadomo, na jak długo starczy im sił.

KAI: Abp Kondrusiewicz zaapelował w ostatnich dniach o utworzenie „okrągłego stołu” i pokojowych rozmów o przyszłości kraju – na ile, według Księdza, ta prośba może nakłonić władze Białorusi do zmiany prowadzonych działań?

Ks. A. G.: Trudno powiedzieć… trudno, żeby Kościół katolicki mógł być mediatorem w tych sprawach, nawet jeśli rządzący muszą się z nami liczyć. Bardziej Cerkiew Prawosławna, ale ta jest po stronie władz.

KAI: A jak wygląda dziś codzienne życie duszpasterskie w Kościele katolickim na Białorusi? Najpierw w cieniu pandemii, teraz – trwających zamieszek?

Ks. A. G.: Przede wszystkim, staramy się nieść pod strzechy nadzieję i pociechę, że miłość jest mocniejsza od nienawiści. Bo ludzie, jak mówiłem, są dziś przestraszeni i załamani. Wielkie poczucie odpowiedzialności za kraj jest też w młodych ludziach. To oni proszą nas księży o modlitwę. Na przykład wystąpili do biskupa z prośbą o codzienną adorację na terenie całej diecezji i rzeczywiście odważnie przychodzą, modlą się. Są wyczuleni na prawdę.

Tak więc Kościół żyje, modli się, choć wierni, którzy przychodzą, nie są tak liczni, jak przed pandemią. U nas kościoły nie zostały zamknięte z powodu koronawirusa. Wszyscy wierni, którzy czuli się zagrożeni do dziś mają możliwość skorzystania z dyspensy od niedzielnej Mszy św., ale ci odważni cały czas przychodzili i przychodzą. Zachowują dystans, noszą maseczki. Walczymy modlitwą i wszystkimi możliwymi środkami bezpieczeństwa.

Uczymy też naszych wiernych, że trzeba żyć w prawdzie. Przy okazji wyborów apelowaliśmy do członków komisji wyborczych, by nie fałszowali wyników, by prawidłowo liczyli głosy, przypominaliśmy, ze oszustwo jest grzechem ciężkim.

KAI: Co może dziś zrobić Kościół w Polsce i na świecie, by Wam pomóc, by nie przechodzić obojętnie?

Ks. A. G.: Na pewno na pierwszym etapie potrzebne są modlitwa i publiczne wsparcie poszkodowanych. Władza nie liczy się z wyrazami wsparcia, ale ważne, żeby wiedziała, ze opinia publiczna jest po stronie obywateli. Nasi mieszkańcy są bardzo solidarni i to rodzi wiele dobrych gestów. Sami starają się zbierać środki, by pomóc poszkodowanym, którzy potrzebują leczenia, ale też muszą spłacić ogromne mandaty, jakie otrzymali. Powstał specjalny fundusz, który obywatele sami próbują zasilać swoim wkładem. I to chyba tyle, na razie więcej nie da się zrobić.

KAI: Pamiętam spotkanie Rady Konferencji Biskupich Europy, które kilka lat temu odbyło się w Mińsku. Wydaje mi się, ze wówczas w zachodnich mediach nie wybrzmiały za bardzo rzeczywiste wyzwania Kościoła na Białorusi, ale raczej podkreślano atmosferę dobrej współpracy z rządzącymi i wzajemnej serdeczności…

Ks. A. G.: Rzeczywistość zewnętrzna bardzo różni się od układów wewnętrznych. Na pewno patrząc na tę zewnętrzną formę układy między państwem a Kościołem są dobre, ale Kościół nie może wpływać na kwestie społeczne, czy polityczne. Ma bardzo ograniczone prawo głosu. Mamy rozdział państwa od Kościoła, który sprawia, że nie mamy wpływu na sytuację, możemy wspierać naszych wiernych tylko duchowo i w ramach działalności duszpasterskiej wewnątrz kościelnych murów.

Trudno oderwać rzeczywistość Kościoła od państwa. Zmiany społeczne wpływają na Kościół, wymagają od nas odpowiedzi, niesienia wsparcia i nadziei wiernym, wychowywanie ich w duchu godności, aby o niej pamiętali i jej nie zatracali, nie rezygnowali z niej. Na razie jakoś się udaje.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Bp Guzdek modlił się przy grobach ks. mjr. Ignacego Skorupki i żołnierzy 1920 r.

2020-08-14 09:51

[ TEMATY ]

Powązki

Ks. Ignacy Skorupka

Krzysztof Stępkowski/Archiwum Ordynariat Polowy

Biskup generał brygady Józef Guzdek

Biskup polowy WP Józef Guzdek modlił się przy grobach żołnierzy poległych w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Biskup zapalił znicz przy jednym z grobów oraz modlił się m. in. przy Pomniku Poległych w 1920 r. Dziś wieczorem w tym miejscu odbędzie się apel pamięci z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz Wojska Polskiego.

Ordynariusz Wojska Polskiego nawiedził także Cmentarz Powązkowski i modlił się przy grobie ks. mjr. Ignacego Skorupki, bohaterskiego kapelana 236 pułku piechoty Armii Ochotniczej, który dokładnie sto lat temu, 14 sierpnia 1920 r. zginął pod Ossowem. Jego śmierć stała się jednym z symboli Bitwy Warszawskiej.

Biskupowi Polowemu towarzyszyli ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Polowej, ks. płk SG Zbigniew Kępa, notariusz, ks. płk Mariusz Tołwiński, proboszcz katedry polowej oraz ks. mjr Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję