Już od 9 lat w parafii św. Ferdynanda dzieci i młodzież z Polskiej Katolickiej Szkoły przygotowują Misterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. I co roku wielu ludzi przychodzi je obejrzeć. Tym
razem było to 2 tys. osób. Co ich tak przyciąga?
Inscenizacje Drogi Krzyżowej zawsze są takie same - ktoś powie. I trudno się z tym nie zgodzić. No bo cóż nowego można do nich dodać. Jakiś czas temu w Polsce w niektórych parafiach wprowadzono
15. stację - Zmartwychwstanie. Wiele już wydano książek i nakręcono filmów o męce Chrystusa. Z wielką ciekawością słucham ludzi opowiadających o misteriach męki Jezusa, które oglądali, jak chociażby
w Bloomington. I zawsze mnie zastanawia, co jeszcze więcej można dodać do przedstawień opowiadających o tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa?
Okazuje się, że jednak można. Mam na myśli osobiste przeżywanie tych wielkich tajemnic wiary przez aktorów odgrywających poszczególne role i reżyserów tych misteriów. Bo jak wytłumaczyć fakt, iż po
obejrzeniu, a może raczej osobistym przeżyciu Misterium Męki i Śmierci Jezusa ludzie proszą o spowiedź czy duchową rozmowę? Tak też było po przedstawieniu Drogi Krzyżowej przez dzieci i młodzież z Polskiej
Katolickiej Szkoły im. św. Ferdynanda.
Tajemnicą pozostanie na zawsze to, co wówczas poruszyło do głębi sumienia. Trzeba podkreślić, że aktorska gra dzieci i młodzieży była bardzo sugestywna. Niemal do perfekcji dopracowany każdy ruch
i gest, a nawet siła i barwa głosu, dobrze wykonane stroje i następujące po sobie stacje Drogi Krzyżowej tworzyły niepowtarzalny, narastający dramatyzm. To wszystko można było uchwycić nie tylko okiem
czy umysłem, ale przede wszystkim sercem i duszą. I chyba nie było nikogo patrzącego z obojętnością, od najstarszego do najmłodszego. Bo wiary nie można się nauczyć, można ją tylko przekazać, a zatem
i otrzymać.
Słowa uznania należą się szkolnej katechetce Krystynie Sobicińskiej, która podjęła się wyreżyserowania tego Misterium, wszystkim aktorom oraz tym, którzy pomogli przygotować scenografię, muzykę i
światło. Stworzyli oni dla nas niepowtarzalną atmosferę i poprowadzili nas do głębi przeżywania naszej wiary.
Dzisiejszy fragment wyrasta z mów Jeremiasza do Judy, która szukała oparcia w układach i w sile ludzi. W tle stoi polityka ostatnich dekad królestwa, napięcie między Egiptem i Babilonią oraz pokusa, by bezpieczeństwo zbudować na sojuszach. Prorok mówi o zaufaniu. „Ciało” oznacza tu kruchą ludzką moc, także władzę i pieniądz. Formuła „przeklęty… błogosławiony…” przypomina styl psalmów mądrościowych, szczególnie Ps 1. Tekst zestawia dwa obrazy roślinne. Pierwszy przypomina krzew pustynny rosnący na solnisku. Hebrajskie ʿarʿar wskazuje roślinę stepu, niską i jałową. Taka roślina trwa w miejscu bez stałego źródła, a „dobro” pozostaje poza zasięgiem. Drugi obraz pokazuje drzewo zasadzone nad wodą, z korzeniami sięgającymi potoku. W kraju o wądołach wypełnianych deszczem drzewo przetrwa „rok posuchy” i nie traci liści. U Jeremiasza woda często oznacza Boga jako źródło życia i wierności (por. Jr 2,13). Wers 9 dotyka wnętrza człowieka. Hebrajskie serce (lēb) oznacza ośrodek decyzji i ukrytych motywów. Jeremiasz nazywa to wnętrze podstępnym i trudnym do poznania. W następnym zdaniu Pan mówi o badaniu „nerek”. Hebrajskie kĕlāyôt wskazuje sferę pobudek, tego, co pozostaje zakryte nawet przed samym człowiekiem. Widzimy język sądowy. Bóg „przenika” i „bada”, a potem oddaje według drogi i owocu czynów. Tekst usuwa złudzenie samousprawiedliwienia. Zaufanie nie pozostaje uczuciem. Ono formuje wybory, styl mowy, relacje i sposób używania dóbr. W Wielkim Poście ten fragment prowadzi do rachunku sumienia i do uporządkowania tego, na czym spoczywa nadzieja w dniu próby.
Szef włoskiego MSZ, wicepremier Antonio Tajani poinformował, że liczba Włochów, którzy opuścili dotąd kraje Bliskiego Wschodu zbliża się do 10 tysięcy. Jak powiedział dziennikarzom, jego resort pracuje nad zwiększeniem tempa ewakuacji z zagrożonych stref.
Podziel się cytatem
- oświadczył Tajani po pięciu dniach ataków sił USA i Izraela na Iran oraz odwetu Teheranu. Dodał: - Zwiększyliśmy liczbę lotów.
Pielgrzymi z Polski utknęli w Wietnamie. Ich modlitwy zostały wysłuchane
2026-03-05 20:20
Łukasz Brodzik
Parafia pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie Wielkopolskim
Pielgrzymi z Gorzowa Wlkp. utknęli w Wietnamie
Pielgrzymi z Gorzowa Wlkp., którzy w lutym polecieli na pielgrzymkę do Wietnamu, utknęli w Ho Chi Minh (dawnym Sajgonie) i nie mają jak wrócić do Polski z powodu działań wojennych na Bliskim Wschodzie. O okolicznościach pobytu i perspektywach powrotu opowiada w rozmowie z Łukaszem Brodzikiem ks. Barnaba Dębicki, opiekun duchowy pielgrzymów.
Wczoraj na profilu facebookowym parafii Rzymskokatolickiej pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie Wielkopolskim pojawiła się kolejna - bieżąca - relacja z pielgrzymki do Wietnamu. 40 osobowa grupa parafian wraz z wikariuszem, ks. Barnabą udała się 26 lutego m.in. do Sajgonu, by doświadczyć "prawdziwej mozaiki historii, wiary i piękna stworzenia".
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.