Reklama

Potrzeba solidnej pracy

Niedziela łomżyńska 19/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. PAWEŁ BEJGER: - Proszę Ojca, na początek pytanie bardzo ogólne: co Ojciec sądzi o stanie dzisiejszych polskich rodzin?

KS. ANDRZEJ PRYBA: - Pytanie rzeczywiście bardzo szerokie i nie da się na nie odpowiedzieć jednym zdaniem. Ogólnie rzecz biorąc, trzeba dziękować Bogu, że nasze polskie rodziny nie są w złym stanie. Większość z nich to małżeństwa sakramentalne, to małżonkowie, którzy często pojawiają się w kościele na Eucharystii, korzystają ze spowiedzi, angażują się w życie Kościoła. Powiedziałbym, że jest taka świadomość w naszych rodzinach, że Kościół jest szansą dla rodzin i rodziny są ogromną szansą dla Kościoła. Nauka Kościoła jest drogą pokazującą wszystkim rodzinom pewny cel. I dzisiaj, kiedy obserwujemy rodzinne wspólnoty, widzimy, że bardzo często z tej pomocy małżeństwa korzystają. I tam jest dobrze.

- Są środowiska, które niosą pomoc rodzinom, wskazują, jak rozwiązywać problemy, jakie podejmować decyzje. W tym duchu zapewne pracują poradnie rodzinne na terenie całego kraju. Mnie natomiast interesuje wpływ mediów na budowanie wspólnoty domu rodzinnego.

- Ogólna tendencja w całym kraju jest taka, że media prześladują rodziny, najbardziej krzywdzą rodziny wielodzietne. Nie trzeba długo wpatrywać się w szklany ekran, aby dostrzec, że rodzina wielodzietna prezentowana jest jako patologia - i to tym większa, im więcej jest w rodzinie dzieci. W takim duchu robione są audycje radiowe, telewizyjne, tak pisze prasa. Jak czuje się rodzina wielodzietna, kiedy jest tak zaszczuta? Matka, ojciec takiej rodziny wytykani są palcami, nazywani są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdą jest, że sytuacja wielodzietnych rodzin jest trudna, że trzeba jej pomóc, ale w tym wszystkim rodzi się pewien absurd. Rodzina, która pragnie otrzymać wsparcie z pomocy społecznej, musi dowieść, że ma kłopoty materialne i jeszcze musi podać ważny powód, np. jakąś patologię, by otrzymać niezbędną pomoc.

- Dobrze pamiętam, że obecny rząd obiecał wprowadzić w życie i realizować politykę prorodzinną. Znowu obietnice bez pokrycia?

- Obiecało się - to prawda. Zresztą obecny rząd AWS-owski z takimi hasłami wchodził na scenę polityczną. Jednakże problem był w tym, że rząd nie miał większościowego poparcia. Trzeba było utworzyć koalicję. Utworzono ją z Unią Wolności, która nie chciała słyszeć o polityce prorodzinnej. W tym miejscu trzeba podkreślić, że wiele zrobiono dla rodziny, opracowano program pomocowy, jednakże nie dało rady zrealizować go i wprowadzić w życie. Obecnie widzimy pewne starania pomocy jednorazowej, nie w tym rzecz. Tu trzeba opracować i wprowadzić w życie rozwiązania systemowe, globalne, które będą realizowane nie doraźnie, ale długoterminowo.

- Ojciec ma tę możliwość przyglądania się "od kuchni" pracy nad projektami dotyczącymi pomocy rodzinom. Jak Ojciec ocenia zaangażowanie ludzi odpowiadających za te sprawy?

- Wygląda to bardzo różnie. Trzeba to powiedzieć, że niesienie pomocy rodzinom ma sporo przeciwników. Nawet sama AWS nie jest do końca przekonana o słuszności pomocy rodzinom przez państwo. Jest taka grupa senatorów i parlamentarzystów, którzy doskonale wyczuwają potrzebę pomocy rodzinom. Jest ona jednak zbyt mała, aby potrafiła przeforsować swoje pomysły.

- Proszę Ojca, pozwolę sobie wypowiedzieć taki pogląd: rodziny wielodzietne przeżywają poważny kryzys materialny, rodziny bogate, kryzys moralny. Prosiłbym o ustosunkowanie się do tego poglądu.

- W tym stwierdzeniu jest wiele ziaren prawdy, ale wydaje mi się, że jest to pewne uproszczenie. Znam wiele takich rodzin, które są zamożne i które doskonale czują Ewangelię. Widzą biedę i krzywdę innych i chcą im pomóc, chcą się podzielić tym, co mają. Nie możemy zatem absolutnie powiedzieć, że w tych ludziach jest pustka, egoizm, bo skrzywdzilibyśmy ich. Wydaje mi się, że tu wszystko zależy od hierarchii wartości przyjętej w danej rodzinie. Jeżeli pieniądz w rodzinie jest na pierwszym miejscu - to księdza pogląd jest prawdziwy, jeżeli na czele stoi Bóg, rodzina - to pogląd jest fałszywy.

- Bardzo często propaguje się obraz rodziny przedstawiający matkę i dzieci. Pomija się ojca. Nie mówi się w ogóle o jego roli w rodzinie. Czy w Polsce przeżywamy kryzys ojcostwa?

- Zdecydowanie tak. Jest on dość poważny. W większości problem wychowania dzieci przejmują na siebie matki. Ojcowie stoją gdzieś z boku. Uważam, że za łatwo dyspensują się od obowiązków rodzinnych. Pamiętajmy, że rola matki i ojca w rodzinie musi być traktowana na równi. Rodzice muszą ze sobą współpracować, wtedy będą efekty. W każdym innym przypadku istnieje realne zagrożenie rodzinnej wspólnoty, szczęścia, miłości, porozumienia.

- Wszyscy mówią dookoła, że od jesieni może zmienić się rząd. Nie boi się Ojciec, że na wokandę znowu powróci sprawa aborcji?

- Zdecydowanie tak. Bardzo ubolewam, że w ostatnich wyborach prezydenckich zagłosowano na człowieka, który jest za zabijaniem poczętych dzieci. To jest mój ból, tym bardziej, że głosowali na niego ludzie, którzy mienią się katolikami. Że tak się stało, to również wielkie "osiągnięcie" mediów, reklamy. Z drugiej strony, cieszę się, że społeczeństwo polskie jest bardziej świadome tego, co to jest zabijanie dzieci nie narodzonych oraz tego, że życie człowieka zaczyna się od chwili poczęcia. Mówię o tym, gdyż przypominam sobie moje dyskusje z młodzieżą w latach 1987-88, kiedy to młodzi ludzie absolutnie nie zdawali sobie sprawy z grzechu dzieciobójstwa. Dzisiaj - podkreślę to - jest inaczej.

- Niektóre środowiska uważały, że ustawa antyaborcyjna będzie sprzyjała powstawaniu tzw. podziemia aborcyjnego. Czy tak faktycznie jest?

- Z relacji i wyników lekarskich taki pogląd jest absolutnie nieuzasadniony.

- Czy we wszystkich krajach Europy wprowadzona jest ustawa aborcyjna?

- Życie pokazuje, że tak.

- Co zatem robią Kościół tych państw na rzecz obrony poczętego życia?

- Robi wszystko, co można robić. Są poradnie rodzinne, apele o obronę poczętego życia.

- Proszę Ojca wróćmy na nasz ojczyźniany teren. W naszych polskich realiach, jeżeli dokonuje się zabicia nie narodzonego dziecka, czyni się to chyba przede wszystkim nie ze względu na sprawy materialne, ale ze względu na wstyd przed sąsiadami, znajomymi itd. Chciałbym zapytać, co ma zrobić młoda dziewczyna, która w związku ze swoją ciążą jest traktowana przez swoje otoczenie jak przysłowiowa " czarna owca"?

- W każdej diecezji znajduje się poradnia rodzinna, gdzie są specjaliści, którzy pomogą. Poza tym w całej Polsce mamy wiele domów samotnej matki, które nastawione są na pomoc matkom przed i po urodzeniu. Każdy kapłan ma obowiązek pomóc, zrozumieć i zdiagnozować całą sytuację. Stąd absolutnie konieczny jest szczery dialog pomiędzy matką a kapłanem. Pamiętajmy, że żadne dziecko nie może być problemem dla dziewczyny, matki, rodziny, znajomych. Po drugie, nie byłoby zapewne tego problemu, gdyby dziecko poczęło się jako wynik miłości małżonków. I tu jest poważne zadanie dla kapłanów, aby starannie przygotowywali narzeczonych do przyszłej roli matki i ojca.

- A jak zdaniem Ojca te przygotowania wyglądają?

- Ogólnie rzecz ujmując - nie najlepiej. Wiele ośrodków duszpasterskich nie spełnia podstawowych wymagań, jeżeli chodzi o solidne przygotowania młodych ludzi do wspólnoty małżeńskiej. Znam takie przypadki, gdzie po solidnej rozmowie duszpasterza z narzeczonymi, ci się rozstali, bo uznali, że tak naprawdę nie są w stanie zbudować wspólnego, szczęśliwego życia. Życzyłbym w tym miejscu, aby w sprawie przygotowania ludzi do sakramentu małżeństwa, sumienia kapłańskie były czyste.

- A tak nie jest?

- Niestety nie.

- Mocne słowa...

- Ale prawdziwe. Wielu kapłanów bardzo poważnie i z wielką troską przygotowuje ludzi na wspólną drogę życia - i chwała im za to. Wielu jednak rozmowę z narzeczonymi sprowadza tylko i wyłącznie do "litery prawa", zrobienia protokółu przedślubnego. Spotykam takie miejsca, gdzie na przykład wszystkie spotkania przedmałżeńskie prowadzi kapłan. To pomyłka. Prawdziwe przygotowanie do małżeństwa do wspólna praca duszpasterza i ludzi świeckich. Oni mają dać świadectwo, że można być szczęśliwymi w rodzinie. Przecież nic tak nie przemawia do człowieka, jak świadectwo innych. Wielu narzeczonych korzysta z poradni rodzinnych na zasadzie "Szymona Cyrenejczyka" - nie chcę, ale muszę. I to, niestety, jest tolerowane przez duszpasterzy.

- Czego moglibyśmy dzisiaj życzyć polskim rodzinom?

- Aby korzystały z darów Boga. Aby otwierały się na działanie Ducha Świętego i aby nie gubiły się na swojej drodze życia.

- A czego życzylibyśmy duszpasterzom?

- Nawrócenia, bo wtedy Bóg może przez nas działać. Po drugie, większego zaangażowania w pracę z rodzinami. I po trzecie, poświęcenia dla rodzin więcej czasu.

- Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Są oficjalne wyniki wyborów w Krakowie

2026-09-28 07:23

[ TEMATY ]

Kraków

wybory

PAP/Łukasz Gągulski

Łukasz Gibała

Łukasz Gibała

W pierwszej turze przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa Łukasz Gibała zdobył 36,38 proc. głosów, Monika Piątkowska 29,91 proc. - wynika z danych ze wszystkich obwodów głosowania opublikowanych na stronie Państwowej Komisji Wyborczej. Frekwencja wyniosła 43,50 proc.

Gibała, założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, i popierana przez KO i PSL senator Piątkowska zmierzą się w drugiej turze wyborów 11 października. W tę niedzielę na Gibałę zagłosowały 93 042 osoby, a na Piątkowską 76 514 osób.
CZYTAJ DALEJ

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
CZYTAJ DALEJ

Metz: apel przywódców religijnych o budowanie kultury pokoju

2026-09-28 11:59

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Podczas spotkania międzyreligijnego w Centrum Kongresowym im. Roberta Schumana w Metzu w obecności Leona XIV odczytano wspólny tekst podpisany przez przywódców wspólnot religijnych we Francji. Wzywają oni do otwierania dróg pojednania, przekazywania młodemu pokoleniu pragnienia sprawiedliwości i pokoju oraz przeciwstawiania się truciźnie totalitaryzmu, zwłaszcza w obliczu nowych ognisk przemocy i wojen.

Trzy konkretne zobowiązania, które należy podjąć wspólnie, mimo różnic w przekonaniach religijnych, ale we wspólnej służbie pokojowi na świecie i z poszanowaniem godności każdej osoby - taki apel wystosowali przywódcy wspólnot religijnych we Francji. Został on odczytany w poniedziałek 28 września, podczas spotkania międzyreligijnego - pierwszego punktu programu wizyty Papieża w Metzu, dokąd przybył dziś rano około godziny 9.00.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję