Reklama

Do Górecka wróć...

Niedziela zamojsko-lubaczowska 48/2003

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Te słowa skieruje „Golec Orkiestra” do publiczności zgromadzonej na IX Festiwalu Pieśni Maryjnej w Górecku Kościelnym. Organizatorzy tego niezwykłego wydarzenia religijnego i artystycznego na Roztoczu pracują już nad kolejną jego edycją. Wpływają już nowe zgłoszenia od zespołów i chórów z terenu naszej diecezji i nie tylko. Chęć udziału w przyszłorocznym konkursie wyraził Ludowy Zespół Artystyczny z Milówki, w którym śpiewa mama Pawła i Łukasza Golców. Wcześniej, bo już w maju, tenże zespół uświetni uroczystości odpustowe ku czci św. Stanisława BM. Nie ulega też wątpliwości, iż gwiazdą przyszłorocznego, IX Festiwalu Pieśni Maryjnej, będzie „Golec Orkiestra”, która zapisała Górecko do kalendarza koncertów. W połowie października organizatorzy festiwalu Zbigniew Bielak - burmistrz Józefowa i ks. Tadeusz Sochan - proboszcz parafii Górecko Kościelne byli gośćmi rodziny Golców w Milówce.
Mama sympatycznego duetu, Irena, przygotowała góralski obiad, nie zabrakło przy tym słynnej „kwaśnicy” (na życzenie czytelników Niedzieli ks. proboszcz z Górecka może przesłać przepis na tę potrawę). Nie obyło się bez pamiątkowych zdjęć, przyśpiewek góralskich i oczywiście wywiadu dla Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej. Pytań i odpowiedzi było wiele. Oto niektóre z nich.

Reklama

Ks. Tadeusz Sochan: - O swojej mamie bliźniacy mówią, że jest sercem i królową domu. Jak skomentuje Pani te słowa?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Irena Golec: Wniosłabym pewną poprawkę. Królową naszego domu jest babcia Helena, która liczy już 91 lat, jeszcze przy niezłym zdrowiu, uśmiechnięta, często podśpiewuje. Nie umie żyć bez pracy, ciągle znajduje sobie jakieś zajęcie. Dumna jest ze swoich wnuków i stale modli się za nas wszystkich. Chętnie włącza się w rozmowę z gośćmi i wyraźnie cieszy się z waszej wizyty u nas. Dzięki babci nie jestem sama w domu. Na samotność nigdy nie narzekałam, a już szczególnie teraz. Każdego dnia odbieram wiele telefonów, korespondencji, przyjmuję gości. Chłopcy są szczęśliwi, że mają mamę, która na nich zawsze czeka, przytuli ich i wciąż jest ich doradcą. Mieli po 14 lat, kiedy zmarł im ojciec, przybyło mi wtedy obowiązków, pracowałam zawodowo w fabryce włókienniczej w Bielsku Białej i we własnym gospodarstwie. Starałam się, aby dzieci nie odczuwały braku ojca. Bardzo je kochałam, ale byłam także wymagająca, wszystko musiało grać jak w zegarku. Czterech chłopców to nie żarty, żeby coś z nich wyrosło, musieli mnie słuchać - goniłam do nauki, do pracy w polu i do kościoła. Zaufałam w pełni Bogu.
Muzykowanie moi chłopcy mieli zakodowane już w genach, od pokoleń. Jak sięgnąć w przeszłość, tak w mojej rodzinie czy w rodzinie mojego męża ktoś grał i śpiewał. Średni syn Rafał gra na gitarze, nieźle śpiewa i założył zespół rockowy. Potrafi też malować. On zauważył, że bliźniacy mają szczególny talent i zadbał o to, aby poszli do szkół muzycznych. Najstarszy Stanisław umie grać na kilku instrumentach, jest budowniczym, przejął rolę menadżera zespołu. Moi synowie przeszli twardą szkołę życia, nie rozczulałam się nad nimi, bo nie było na to czasu. Sama ciężko pracowałam i ich nie oszczędzałam. Myślę, że tego nie żałują. Żyliśmy biednie, ale honorowo, zawsze z muzyką, śpiewem i humorem. Wszystkich wykształciłam w wyższych uczelniach. Jestem prostą góralką, ale o swoje bić się potrafię. Nigdy nie poszłam na kompromis, gdy chodziło o prawdę, wiarę, o honor.

Ks. T. Sochan: - Jak czujecie się w roli gwiazd? Spytałem Łukasza, który z żoną Edytą na chwilę przyjechali do Milówki z pobliskich Łodygowic, aby odwiedzić mamę i spotkać się z nami.

Reklama

Łukasz Golec: - Nie lubimy, gdy mówi się o nas „gwiazdy”. Ludzie chcieliby usłyszeć o nas coś niezwykłego, my jesteśmy normalną rodziną. Wszystko, co osiągnęliśmy, zawdzięczamy rodzinie. To dar od Boga, szczęście i ciężka harówa. Na pewno wiele pomaga nam kochana babcia Helena, która nieustannie modli się za nas. Nasza rodzina jest bardzo religijna. Od mamy nauczyliśmy się wiele mądrych powiedzeń, które szanujemy i według nich staramy się żyć np. „Gość w dom, Bóg w dom” czy „Bez Boga ani do proga”.
Wiara daje siły do pokonywania codziennych problemów. To wielka zasługa naszej mamy i jesteśmy z tego dumni, że wyrośliśmy w tej tradycji i czerpiemy z niej siłę. Nie czujemy się gwiazdami, tylko zwykłymi ludźmi, może tylko bardziej rozpoznawalnymi na ulicy. Gdybyśmy spróbowali zadzierać nosa, mama bardzo by nas skarciła za to. Mówi nam zawsze, że pycha jest pierwszym z siedmiu grzechów głównych. Trzeba mieć zawsze czytelną hierarchię wartości. Dlatego odmówiliśmy występu w programie „Big Brother”, ale z wielką satysfakcją i radością zagramy na festiwalu w Górecku. Bardzo lubimy to, co robimy, i robimy to, co lubimy, jedno z drugim można pożenić.

Ks. T. Sochan: - Czy łatwo jest być żoną Golca? - z tym pytaniem zwracam się do Ciebie, Edytko.

Edyta Mędrzak-Golec: - Łukasz i Paweł są nierozłączni. Ani żona, ani nawet osobne domy ich nie rozdzielą. Gdy się pożenili, ich więź jeszcze bardziej się wzmocniła. Spotykają się rzadziej, bo mieszkają w różnych domach, ale kontaktują się intuicyjnie. Ubierają się podobnie. Jeżeli mają różne zdanie na jakiś temat, to zawsze szybko ustalą wspólne. Razem jeżdżą na urlopy - choć żony chciałyby czasem, aby odpoczęli od siebie. Zanim weszłam do rodziny, należałam już do Orkiestry. Gram na altówce i śpiewam. Na pewno nie jest łatwo być żoną Golców. Ja mam o tyle komfortową sytuację, że jeżdżę wszędzie z mężem. Razem pracujemy, razem mieszkamy, wszystko razem robimy. Gorzej ma Kasia, żona Pawła, która pracuje w teatrze w Bielsku i rzadko może jeździć w trasę. Mamy bardzo dobrą teściową, po cichu mówiąc, podobają jej się synowe, wyraźnie daje nam to do zrozumienia. Mówi nieraz: „Mogę na was liczyć, bo jak mam coś do załatwienia, to Paweł albo Łukasz mówią «zaraz», a synowe załatwiają sprawę od ręki”.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Korwin-Piotrowska: nie wyrażam zgody na wjazd kogokolwiek na teren TK; z Prezydentem RP możemy spotkać się w Pałacu Prezydenckim

2026-10-30 21:39

[ TEMATY ]

Trybunał Konstytucyjny

PAP/Marcin Obara

Policja przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie

Policja przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie

Korwin-Piotrowska dla PAP: z obawy o życie i zdrowie osób w TK i wokół niego nie wyrażam zgody na wjazd kogokolwiek na teren TK; z Prezydentem RP możemy spotkać się w Pałacu Prezydenckim.

- Jeśli prezydent Karol Nawrocki (który zawrócił z podróży do Senegalu i wrócił do Warszawy – PAP) życzy sobie się rozmawiać z nami o uspokojeniu sytuacji wokół Trybunału, jesteśmy gotowi spotkać się z nim w Pałacu Prezydenckim. Wjazd na teren Trybunału jest niemożliwy z uwagi na obawę o życie i zdrowie osób wewnątrz i na zewnątrz gmachu – powiedziała PAP sędzia Korwin-Piotrowska.
CZYTAJ DALEJ

Wszystkich Świętych czy święto zniczy? Czy współczesny człowiek nie zapomniał, po co idzie na cmentarz?

2026-10-30 21:20

[ TEMATY ]

uroczystość Wszystkich Świętych

Joanna Popławska/Niedziela

Nowe znicze, świeże kwiaty, wypolerowane nagrobki i starannie przygotowane dekoracje. Przed uroczystością Wszystkich Świętych cmentarze zapełniają się ludźmi, a sklepy prześcigają się w ofertach nagrobnych ozdób. Wśród zakupów, porządków i przygotowań warto jednak zadać sobie pytanie: czy pamiętamy jeszcze, po co naprawdę idziemy na cmentarz?

Koniec października. Parkingi przy cmentarzach coraz bardziej zatłoczone, na ulicach pojawiają się stoiska ze zniczami i chryzantemami. W sklepach można wybierać spośród dziesiątek rodzajów lampionów – od najprostszych po efektowne, bogato zdobione modele. Wiele rodzin planuje już wyjazdy na groby bliskich, kupuje kwiaty i przygotowuje się do listopadowych dni.
CZYTAJ DALEJ

Doradca prezydenta: orędzie Donalda Tuska kuriozalne i nonsensowne

2026-10-31 21:04

[ TEMATY ]

Trybunał Konstytucyjny

PAP/Radek Pietruszka

Policja przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie

Policja przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie

Sobotnie orędzie premiera Donalda Tuska było kuriozalne i nonsensowne - ocenił doradca prezydenta Błażej Poboży. Stwierdził, że premiera należy nazywać mianem "zamachowca", co - jak dodał - ma się odnosić do sposobu, w jaki przejął Trybunał Konstytucyjny.

W orędziu premier Donald Tusk oświadczył, że "atak na Trybunał Konstytucyjny i jego sędziów to kolejna odsłona procesu niszczenia rządów prawa w Polsce przez PiS i prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego". Zaznaczył, że "demokratyczne państwo musi być silne i zdolne do egzekwowania sprawiedliwości".
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję