Reklama
Blisko 300 pątników wyruszyło z Kielc do Częstochowy. Na trasie dołączyli kolejni pielgrzymi: w Wiślicy, w Mniowie. Na Jasną Górę dotarła grupa licząca blisko 390 osób. Pielgrzymi, którzy wyruszyli z Kielc przez 4 dni pokonali blisko 290 km. W dniu wyjazdu, na placu od wczesnych godzin rannych ustawiały się kolejki osób, przed stolikami sekretariatu pielgrzymki, zapisując się i pobierając kamizelki oraz książeczki pielgrzymów. Panowała radosna, rodzinna atmosfera, co chwilę było słychać okrzyki radości podczas powitań, a przecież część z uczestników pielgrzymki nie widziała się cały rok. Humor wszystkim dopisywał, a na moją żartobliwą uwagę pod adresem jednej z pań, że „rowerem elektrycznym jedzie się bez wysiłku”, ta również ze śmiechem odpowiedziała: – Oj, jadę tylko na off-ie, z wyłączonym silnikiem, to jest pielgrzymka. Kiedy wszyscy byli już gotowi, bp Jan Piotrowski poprowadził modlitwę i pobłogosławił rowerzystów. Prosił pielgrzymów, aby modlili się i dobrze wykorzystali czas. Pielgrzymi ustawili się w grupach i eskortowani przez policjantów wyruszyli. Pierwszym przystankiem był Kaczyn, a kolejnym Pierzchnica i Chmielnik, tam wszyscy uczestniczyli w pierwszej Eucharystii. Najmłodszy uczestnik miał 6 lat, a najstarszy 82 lata. Mimo deszczowej pogody, humory dopisywały, wszyscy cieszyli się że szczęśliwie dotarli do Maryi. Na Jasnej Górze w Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej złożyli intencje, z którymi jechali i uczestniczyli w dziękczynnej Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego.
Barbara Ryba z parafii Wzdół Rządowy: – Pomysł, aby pojechać na pielgrzymkę zrodził się, kiedy usłyszałam, że taka jest w diecezji. Postanowiłam jechać i inicjatywa mnie wciągnęła. To są rekolekcje w drodze. Bardzo lubię jeździć rowerem, a pielgrzymka rowerowa to wyjątkowy czas. Poznaje się dużo osób, nawiązuje znajomości, można porozmawiać, wyciszyć się, pomodlić w spokoju. Jest to wypoczynek połączony z modlitwą i ze spotkaniami ze znajomymi, którzy każdego roku przyjeżdżają. Są też nowe osoby i nowe znajomości. Każdego roku staram się, żeby jakaś kolejna koleżanka pojechała ze mną i w tym roku też mi się udało namówić moją znajomą. Jadę do Częstochowy przede wszystkim podziękować Bogu za ubiegły rok, za wszystkie łaski, które otrzymałam i prosić o kolejne.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Marek Dudek z parafii Kaczyn: – Na pielgrzymkę jadę już po raz 10. Wiąże się z tym pewna historia. Mieszkałem w Parafii św. Józefa Robotnika w Kielcach i ks. Piotr Klimczyk (już nieżyjący) zadzwonił do mnie dzień przed pielgrzymką i namawiał mnie: – Marek pojedziesz ze mną jutro na pielgrzymkę. – Ks. Piotrze – odpowiedziałem – no nie da rady, nie mam wolnego w pracy, niestety – broniłem się. Powiedziałem: – Księże, pojedziemy razem w przyszłym roku. I w kolejnym roku już nie pojechaliśmy razem, ks. Piotr zmarł. Miałem taki wyrzut sumienia, że już nigdy z nim na tę pielgrzymkę nie pojadę, że się tak broniłem przed tym wyjazdem i zacząłem jeździć od 5. pielgrzymki. Dzisiaj jest już 14. Nawet jak była pandemia, też jechaliśmy w małych grupach. Zbieraliśmy się później i wjeżdżaliśmy na Jasną Górę. Jadę co roku, ponieważ mam za co dziękować i powierzam Matce to, co najważniejsze w moim życiu, czyli wiarę i moje życie. Pielgrzymka wciąga i tak naprawdę, gdy się kończy, to już czekam na następną.
Sławomir Woźniczko i chrześniacy Miłosz i Kuba: – Jadę z synami siostry, moimi chrześniakami. Jadę po raz 4., a chłopaki po raz 3. Kiedy przejechałem pierwszy raz do Częstochowy, to zapytałem chłopaków, czy w następnym roku pojadą ze mną, zgodzili się i jeździmy razem. Pomysł, aby pojechać rowerem na pielgrzymkę przyszedł tak spontanicznie. Wcześniej jeździłem, ale tylko na autokarowe czy samolotowe wyjazdy pielgrzymkowe do Fatimy, Medjugorje. Jeżdżę na rowerze nie zawodowo, ale postanowiłem wybrać się na pielgrzymkę. – Wujek, gdy był pierwszy raz na pielgrzymce, zaproponował nam, abyśmy z nim pojechali w następnym roku i zgodziliśmy się. Teraz już jedziemy po raz 3. Jest naprawdę fajnie, miła atmosfera, poznajemy nowych kolegów. Kuba dzisiaj na pielgrzymce spotkał nauczycielkę, która go uczy. Każdy z nas ma jakieś intencje, ale nie chcę o nich mówić, te intencje kieruje bezpośrednio do Maryi.
Ks. Zbigniew Wójcik, dyrektor Rowerowej Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej: – To mój drugi rok w roli dyrektora pielgrzymki. Cały czas uczę się czegoś nowego i razem ze współpracownikami staramy się jak najlepiej wszystko zorganizować. Liczymy na to, że zarówno pogoda, jak i inne okoliczności pozwolą nam bezpiecznie i radośnie dotrzeć na Jasną Górę. Zainteresowanie pielgrzymką rowerową nie słabnie. Chętnych do udziału jest nadal bardzo wielu. To nieco inna forma pielgrzymowania niż pieszo, ale dla wielu osób bardzo wartościowa. Podczas marszu jest dużo wspólnego śpiewu i modlitwy, natomiast na rowerze łatwiej o chwilę ciszy i refleksji. Wielu uczestników bardzo sobie ceni ten czas wyciszenia. Oczywiście, każdego dnia są również wspólne modlitwy, Eucharystia i inne stałe punkty programu.
Ks. Tomasz Biskup, pomysłodawca i pierwszy dyrektor Kieleckiej Rowerowej Pielgrzymki: – Nie przerwałem tradycji i nadal biorę udział w pielgrzymce. Przez 14 lat byłem dyrektorem pielgrzymki, byłoby więc niedobrze, gdybym nagle przestał w niej uczestniczyć. Zmieniła się tylko moja funkcja, teraz jestem kwatermistrzem. Wielu pielgrzymów podchodzi do mnie i serdecznie się wita, to bardzo miłe. Niektóre osoby widuję tylko raz w roku, właśnie podczas pielgrzymki. Mimo tego, od razu się rozpoznajemy, są uśmiechy, krótkie rozmowy i serdeczne powitania. To daje ogromną radość. Oczywiście, nie znam wszystkich osobiście, ale wielu pielgrzymów kojarzy mnie i pamięta z poprzednich lat, więc łatwiej jest im podejść i rozpocząć rozmowę. Takie rozmowy, podziękowania, sprawiają mi dużo radości. Zawsze podkreślam, że rower jest jedynie środkiem transportu. Istotą pielgrzymki pozostaje modlitwa, wspólnota i spotkanie z Bogiem. Wiele osób po powrocie zauważa, jak ważne było dla nich to doświadczenie. Otrzymujemy liczne świadectwa, podziękowania i słowa wdzięczności. To pokazuje, że ta pielgrzymka rzeczywiście przynosi dobre owoce i jest potrzebna wielu ludziom.
