Na obrazku prymicyjnym z 29 czerwca 1951 r. neoprezbiter zacytował fragment z Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian (1, 24): „Nie jesteśmy panami naszej wiary, lecz sługami waszej radości”, by ukazać prawdziwy kierunek kapłańskiego przepowiadania. Już w tym krótkim zdaniu młody Joseph Ratzinger wyraził również wolę osobistego przekładu tekstu biblijnego, by uczynić go bardziej zrozumiałym niż ten oficjalny. Spuścizna kaznodziejska, ukazana głównie w jego dziełach zebranych Opera omnia, jest dobrym tego przykładem i świadectwem. Także w prezentowanych „nieznanych homiliach” z lat pontyfikatu oraz po 2013 r. widoczna jest owa tendencja do własnego przekładu Pisma Świętego, a przez to i bezpośredniego docierania do słuchacza i czytelnika.
Tytuł Pan trzyma nas za rękę pochodzi z modlitwy jednej z ostatnich homilii, wygłoszonej 2 kwietnia 2017 r., gdy coraz słabszym głosem, ale z mocą ducha Benedykt XVI mówił, „abyśmy coraz lepiej umieli mocno trzymać Pana za rękę”. On nie puszczał ręki Pana, dlatego też w chwili śmierci (31 grudnia 2022 r.) mógł radośnie wyrzec słowa: „Panie, kocham Cię”. Homilie te wyrażają wspomnianą prymicyjną dewizę, która stała się zarazem syntezą jego życia.
„Nieznane homilie” głoszone były w latach 2005-17, a zatem jeszcze podczas pontyfikatu (dziesięć), w Castel Gandolfo po abdykacji (pięć), w Albano Laziale (jedna) oraz w klasztorze Mater Ecclesiae (czterdzieści). Wszystkie mają podobną strukturę, na którą składają się: żywe odniesienie do konkretnego czytania liturgicznego, wzniosła analiza głównego tekstu, ubogacana często tradycją Ojców Kościoła, a także pytania i próba odpowiedzi na nie, i są zakończone krótką modlitwą.
Przykładem może być znana perykopa o dziejach starszego brata z Ewangelii według św. Łukasza (15, 1-3. 11-32) z 10 marca 2013 r. Przypowieść tę określa się zwyczajowo tytułem: Syn marnotrawny; w jej w centrum jest właśnie młodszy brat, który opuszcza dom swego ojca, bo zapragnął absolutnej wolności. W swej podróży na dno w imię wolności i życia zrozumiał, że to nie jest wolność, że to nie jest życie.
W ten sposób objawiła się wewnętrzna droga młodszego brata, której nie rozumiał starszy brat i dlatego buntował się przeciw ojcu, i uważał go za niesprawiedliwego, gdy ten wprawił ucztę powracającemu synowi. Puenta tej przypowieści jest zaskakująca: „Starszy brat musi również się nauczyć, że to właśnie bycie w domu jest wolnością i życiem”. Dopiero sam ojciec tłumaczy mu: „Wszystko moje jest twoje, jesteś w pełni życia, masz wszystko, jesteś rzeczywiście wolny... Wejdź na ucztę wiary!”.
Jak do starszego brata, tak i do nas mówi Pan: „Musicie zrozumieć, że to wy jesteście w życiu, w wolności, że jesteście w domu i to wszystko, co moje, jest wasze”. Trzeba to przyjąć z wiarą, że prawdziwe życie i prawdziwa wolność są w domu Ojca Niebieskiego. Jest to wezwanie, aby cieszyć się radością z przebywania z Ojcem, bo w Nim jest radość prawdziwego życia, wiecznego życia.
Prezentowany tom „nieznanych homilii” uporządkowany jest w cyklu roku liturgicznego, a nie chronologii ich powstania. Zawiera homilie na okres: Adwentu (osiem), Bożego Narodzenia (jedna), Wielkiego Postu (szesnaście), Triduum Paschalnego (jedna) i Wielkanocy (osiemnaście), na uroczystość Trójcy Świętej (cztery) oraz na okoliczność innych świąt (osiem).
Wszystkie homilie nie tylko wyrażają wielki kunszt kaznodziejski Benedykta XVI, ale przede wszystkim wiodą do doświadczenia blasku Bożej prawdy. Przez to Papa emeritus dał rzeczywiste świadectwo służby wierze, a nie panowania nad nią.
Książka ukazała się pod patronatem Niedzieli
Pan trzyma nas za rękę. Nieznane homilie z lat 2005-2017
Benedykt XVI
Wydawnictwo: Esprit
Liczba stron: 400
Książka do nabycia:
ksiegarnia.niedziela.pl
tel. 34 324 36 45
ksiegarnia@niedziela.pl
„Bez wiary modlitwa jest stratą czasu” a „pieniądz jest wspaniałym sługą, ale strasznym panem” - pisze w swej najnowszej książce pt. „Wiara kapłana” ks. Henryk M. Jagodziński. Publikacja zawiera 13 konferencji, artykułów lub eseji z różnych dziedzin, które ukazują kapłaństwo w dialogu ze współczesnymi wyzwaniami.
O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić
czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku
do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.
Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym,
i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter.
Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez
warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest.
Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem
w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości.
Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest
w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi
ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło
i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość
Panu Bogu".
Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często
są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet
stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla".
Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się
nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość,
bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali".
Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności
w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności
są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy.
Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest
miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.