Reklama

Niedziela Podlaska

Dołączyli do Sybirackiej Rodziny

Przed laty z dalekiego Kazachstanu wrócili do Polski. Do kraju który znali z opowieści przodków, do którego tęsknili. Są repatriantami. Teraz dołączyli też do „Rodziny Sybirackiej”.

Niedziela podlaska 37/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Siemiatycze

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk

Dwie rodziny zostały przyjęte do Związku Sybiraków

Dwie rodziny zostały przyjęte do Związku Sybiraków

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dwie rodziny repatriantów z Kazachstanu, od kilkudziesięciu lat mieszkające w Polsce – w powiecie siemiatyckim, zostały przyjęte do Związku Sybiraków. 21 sierpnia oficjalnie wręczono im Legitymacje Sybirackie.

Legitymacje Sybirackie, to symbol. Pieczęcią i podpisem potwierdzają, że dana osoba jest Sybirakiem. A co to znaczy dla nich samych? Dla nich to coś więcej niż dokument z pieczęcią i podpisem, to świadectwo tego, jak wiele przeszli – oni i ich rodziny i jak ważny jest dla nich los całej sybirackiej braci.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wręczenie legitymacji, to ważny dzień, mówi pani Tatiana Sosnowska, jedna z repatriantek:

– To wielki zaszczyt, otrzymaliśmy legitymacje Sybirackie. Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami, że mieszkamy w Polsce. Szkoda, że dziadkowie tego nie dożyli i nie przyjechali z nami do Polski.

Pani Swietłana Klimaszewska podkreśla, że legitymacja Sybiraka jest dla niej bardzo ważna, będzie chciała przekazać ją kolejnym pokoleniom: – Mam nadzieję, że kiedyś moje wnuki, prawnuki wezmą tę małą karteczkę do ręki i wspomną jak wiele przeszła nasza rodzina. Chcę, by pamiętali, o wywózkach, o tułaczce i o tym jak tęskniliśmy do Polski.

Wspominając życie w Kazachstanie pani Swietłana podkreśla, że do czasu rozpadu Związku Radzieckiego nie można było głośno mówić o Polsce, nie można było wyznawać swojej religii.

Reklama

– Nie wiedzieliśmy gdzie znikali nasi rodzice i dziadkowie, kiedy po kolacji wigilijnej kładli nas wrześnie spać i wychodzili z domu. Dopiero po latach powiedzieli nam, że wraz z innymi Polakami zbierali się, by się modlić.

Do związku Sybiraków zostali przyjęci: Tatiana Sosnowska z mamą Emilią Sosnowską; Swietłana Klimaszewska z rodzicami Franciszką i Władysławem Sikorskimi. Legitymacje wręczył im uroczyście Leszek Różański prezes Koła Związku Sybiraków w Siemiatyczach

Repatrianci od lat aktywnie uczestniczą w wydarzeniach patriotycznych i religijnych, teraz zostali przyjęci w poczet Sybiraków.

– Czują się Sybirakami, chociaż nie będą mogli korzystać z ulg jakie wg ustawy przysługują Sybirakom. Ta ustawa ich nie obejmuje. Ale są z nami od dawna w czasie różnych wydarzeń i my też traktowaliśmy ich zawsze jak Sybiraków – powiedział Leszek Różański.

Koło Sybiraków w Siemiatyczach powstało w roku 1991. Liczyło 152. członków, obecnie żyje 16 osób spośród tych, którzy byli na zsyłce na Syberii. Wg prezesa Koła, teraz dla zachowania pamięci i ciągłości działań, konieczne jest angażowanie rodzin, dzieci i wnuków Sybiraków. Szef Koła nie kryje zadowolenia i dumy z przyjęcia nowych członków.

Repatrianci z Kazachstanu na wręczenie legitymacji sybirackich czekali długo, ale jeszcze dłuższą historię ma ich tęsknota do Polski i powrót do kraju przodków. Pradziadkowie, dziadkowie – nie doczekali powrotu, młodzi wrócili, by tu żyć, pracować, by każdego dnia swoim życiem, swoją postawą świadczyć o tym, co znaczy być Polakiem.

2025-09-09 14:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Razem w życiu, razem na scenie

Niedziela podlaska 16/2023, str. II

[ TEMATY ]

Siemiatycze

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk

W jednym z utworów, na scenie, wraz ze swoimi rodzicami wystąpiły dzieci

W jednym z utworów, na scenie, wraz ze swoimi rodzicami wystąpiły dzieci

Lena i Maciej Durlakowie są parą w życiu i na scenie, tworzą duet, który nazwali „Jedno Ciało”. Zarówno w życiu, jak i na scenie ich dopełnieniem są dzieci, trzej synowie, którzy zaczynają muzykować razem z rodzicami.

W sobotę, 25 marca Durlakowie – całą pięcioosobową rodziną wystąpili w Siemiatyczach. Ich przyjazd nie był przypadkowy, bo znają miasto, bywają tu, choć do tej pory były to wizyty rodzinne. Siostra Leny jest siostrą zakonną. To s. Stanisława karmelitanka, która w Siemiatyczach jest kierownikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej. To właśnie ona zaprosiła śpiewających małżonków, by wystąpili na Podlasiu, a ci bez wahania przyjęli zaproszenie i wystąpili z koncertem w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, a więc w Dniu Świętości Życia. Koncert odbył się w Siemiatyckim Ośrodku Kultury, a wysłuchała go licznie zebrana grupa mieszkańców z różnych zakątków powiatu siemiatyckiego.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Rzym: podziękowano za misję ambasadora Adama Kwiatkowskiego

2026-09-27 21:36

[ TEMATY ]

ambasador

PAP

W Kościele nazywa się to po prostu posługą i służbą - powiedział w homilii bp Marek Marczak, sekretarz generalny KEP podczas Mszy św. dziękczynnej za kończącą się misję ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej Adama Kwiatkowskiego. W kościele pw. św. Stanisława w Rzymie dziękowano za jego pracę na rzecz relacji Polski ze Stolicą Apostolską oraz za obecność i zaangażowanie w życie polskiej wspólnoty w Wiecznym Mieście.

Rodzina, przyjaciele, siostry zakonne, kapłani posługujący na co dzień w Rzymie i Watykanie oraz Polacy mieszkający w stolicy Włoch podczas Eucharystii dziękowali za cztery lata służby dyplomatycznej Adama Kwiatkowskiego przy Stolicy Apostolskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję