Reklama

Niedziela Sandomierska

Pokłonili się Królowej Polski

Blisko tysiąc pątników, zmęczonych, lecz szczęśliwych, dotarło w 42. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Sandomierskiej na Jasną Górę.

Niedziela sandomierska 34/2025, str. I

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Po dziewięciu dniach pielgrzymi dotarli na Jasną Górę

Po dziewięciu dniach pielgrzymi dotarli na Jasną Górę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pielgrzymów na jasnogórskich błoniach witali bp Krzysztof Nitkiewicz oraz rodziny i przyjaciele. Każdą grupę przedstawiał ks. Krystian Kusztyb, dyrektor pielgrzymki, po czym pątnicy podchodzili do wałów jasnogórskich, oddawali hołd Bogu i dziękowali Maryi za pomoc, przedstawiając w sercu swoje intencje.

Ostatnim etapem pielgrzymki była uroczysta Msza św. w bazylice jasnogórskiej pod przewodnictwem biskupa ordynariusza. Eucharystię koncelebrowali kapłani pełniący posługę na trasie pielgrzymki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W nawiązaniu do przeczytanej Ewangelii o godach w Kanie Galilejskiej, bp Nitkiewicz mówił w homilii, że mimo drobiazgowej organizacji i włożonego wysiłku, nie wszystko w życiu wychodzi tak, jakbyśmy chcieli. Na szczęście mamy Matkę Bożą, która zanim zdążymy złożyć ręce do modlitwy, już angażuje się w naszą sprawę. Ordynariusz powiedział następnie, że opisany w Ewangelii brak wina posiada wymiar symboliczny. – Znany franciszkański kaznodzieja o. Emil Ronchi utożsamia go z kryzysem miłości w relacji Bóg–ludzkość. Brakuje miłości ze strony człowieka, jako odpowiedzi na miłość Boga. Ograniczamy się do zewnętrznej formy okazywania czci Bogu, ale nie chcemy Mu dać naszego serca. W naszym życiu za mało jest Boga. Nie mamy dla Niego czasu – wy drodzy pielgrzymi jesteście tutaj wyjątkiem. Boga zaczyna brakować w szkołach, co z pewnością jeszcze się pogłębi z powodu ograniczenia lekcji religii. Będzie o połowę mniej czasu na prawdę o Bogu, o Kościele. Czym wypełnimy ten brak? Czy mamy już jakieś plany? Musimy podjąć wspólnie konkretne inicjatywy w naszych parafiach: kapłani, katecheci zakonni i świeccy, rodzice, wszyscy wierzący. Prośmy Maryję o radę i pomoc. Boga zaczyna brakować także na uczelniach wyższych. Nie mamy ich zbyt wiele w diecezji, ale przecież nasza młodzież, wychowana jak najbardziej po katolicku, podejmuje często po maturze studia w innych miastach. Moi Drodzy, także przed wami stoi wielkie zadanie. Z pomocą Maryi uratujecie siebie i wielu rówieśników, a może i wykładowców. Długo można by tu wyliczać kolejne braki, które symbolizuje brak wina. Myślę o pokoju na świecie i pokoju społecznym w Polsce, o miłości w rodzinach, o zdrowiu, o środkach do życia dla najbiedniejszych. Jak powiedziałem, Maryja wie o tych wszystkich bolączkach i oręduje za nami. Musimy jednak, okazując jej posłuszeństwo, uczynić to czego oczekuje od nas Chrystus. Wówczas, dzięki temu podwójnemu posłuszeństwu, nie zabraknie wina, bez względu na to czego jest ono symbolem – powiedział biskup.

Tegorocznym rekolekcjom w drodze towarzyszyło hasło „Do Matki Nadziei”. W tym roku do tronu Królowej Polski podążało z terenu diecezji sandomierskiej ok. 1 tys. pątników, idących w czterech kolumnach: z Sandomierza, Ostrowca Świętokrzyskiego, Stalowej Woli oraz Janowa Lubelskiego. Jednocześnie 1,5 tys. osób dołączało do pielgrzymów na jeden dzień, uczestnicząc następnie w Apelu maryjnym na Jasnej Górze.

2025-08-20 07:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bez maski

Niedziela toruńska 35/2022, str. VII

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

Krzysztof Świertok/Biuro Prasowe Jasnej Góry

Do domu Matki przychodzi się z radością

Do domu Matki przychodzi się z radością

Z uśmiechem na twarzy i wdzięcznością w sercu przed tron Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze dotarła Piesza Pielgrzymka Diecezji Toruńskiej.

Po dwóch latach wędrowania jedynie w formie sztafetowej pielgrzymka powróciła do swojego pierwotnego charakteru. Z Torunia pątnicy wyruszyli po raz 44., a Ziemia Lubawska wędrowała 42. raz. Zwieńczeniem pielgrzymowania była wspólna Eucharystia dla wszystkich grup diecezjalnych w Bazylice Jasnogórskiej, której 12 sierpnia przewodniczył bp Wiesław Śmigiel.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Dokonał się cud wskrzeszenia

2026-10-02 08:35

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

61 minut bez tętna. Trwa reanimacja, a matka wzywa wstawiennictwa Fultona Sheena. Kiedy lekarze przygotowują się do stwierdzenia zgonu, serce chłopca zaczyna bić.

Zapraszam Cię również do poznania innych zaskakujących spotkań z życia Sheena. Przy jednym stole zasiadają kapłan i przekonany komunista. Dyskusja dotyczy ideologii, aż nagle pojawia się temat Maryi. Dlaczego właśnie wtedy odżywa wspomnienie rodzinnego domu?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję