W jednej ze scen filmu Bodo bohater strudzony wędrówką po lokalach, wraz z towarzyszką tych nocnych hulanek, powraca wreszcie nad ranem do domu, by zregenerować siły, jak mniemamy. Tymczasem niespodziewanie zastaje w mieszkaniu... swoją mamę, która właśnie powróciła z podróży. Panienkę wysyła więc do pokoiku na odespanie (bo wtedy obowiązywały takie formy), a sam pozostaje przy mamie, na kanapce. A że jest bardzo utrudzony i zmęczony, to pochyla się, pochyla, pochyla, aż zasypia, złożywszy głowę na jej kolanach... Taki dorosły chłop, a jednak mu najlepiej właśnie tutaj, na tych maminych kolanach. O czym zresztą świadczy jego mina, mina absolutnie szczęśliwego dziecięcia. Jeszcze ją mamy długo w pamięci!
Ach, mama! To nie tylko Matka, ale i właśnie: Mama, a także Mamusia, Mamulka, Mateczka, Matuleńka, Mamuśka, Mamcia, Mamunia, Mamuś, Mateńka, Matuchna, Mamuleczka, Matuś, Mamula... i jeszcze wiele innych jej imion. Pierwsze słowo, które wypowiada człowiek, to najczęściej „mama”. Ale bywa, że i ostatnie... Gdy umiera ojciec, stajemy się półsierotami. Gdy mama – sierotami.
Jakże jej brak, gdy człowiek jest już dorosły. Nie ma komu zadbać o jego zdrowie, żeby na czas poszedł do dentysty, żeby zrobił badania kontrolne, żeby się nie przejadł ani nie przemarzł. Pogłaszcze po głowie, gdy jest strapiony, przytuli, gdy życie daje kolejnego kopa, pobiegnie za nim z żółtym szalikiem aż na ulicę. I w takich momentach przypominamy sobie, jak niegdyś ciążyła nam ta jej troskliwa opieka. A teraz tak bardzo nam jej brakuje, że czasami aż chce się wyć!
„Wychowywanie ciebie jest moją pasją” – mówiła mi moja mama. Choć nie rozumiałam do końca tych słów, wywoływały na mojej twarzy uśmiech. Czułam się potrzebna.
Od dziecka chodziliśmy z rodzicami do muzeów, na wernisaże i wieczory literackie, do kina i teatru. Nie wiem, kiedy to się wydarzyło, ale mama stała się moją najbliższą przyjaciółką. I tak zostało do dziś. Zawsze pomagała mi w spełnianiu marzeń, miała dla mnie czas i cierpliwość, motywowała, żebym wszystko próbowała zrobić sama. Pokonywanie trudności dawało mi poczucie, że jeśli podejmę jakieś wyzwanie, to na pewno mu podołam. Mama prowadziła mnie na wszystkie zajęcia, które sobie wymarzyłam. Nigdy na mnie nie krzyczała, nigdy mnie nie uderzyła. Starała się mnie wychować, pokazując konsekwencje błędnych zachowań. Nie okłamywałam mamy, bo mówiła, że ma do mnie zaufanie...
Siostry Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny z włoskiego Como rozpoczęły działalność w Katowicach. To pierwsza wspólnota tego zgromadzenia w Polsce. Zakonnice zamieszkały na Osiedlu Witosa, przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego.
Oficjalne powitanie sióstr odbyło się 8 września podczas Mszy św. w Kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Katowicach.
Ks. Kazimierz Dąbrowski, były dyrektor Archiwum Archidiecezji Łódzkiej
- Czy można tak kochać jak Jezus? I jak można tak kochać przez całe życie? - pytał kard. Konrad Krajewski podczas Mszy świętej w ośrodku Rekolekcyjno-Konferencyjnym Uroczysko w Porszewicach. W centrum jego homilii znalazła się Ewangelia o miłości nieprzyjaciół – miłości, która, jak mówił, „stawia wszystko na głowie”, ponieważ nie zna rachunku krzywd, nie kalkuluje i nie wyznacza granic przebaczenia.
W Porszewicach spotkali się kapłani i pracownicy kurii, by wspólnie modlić się i dziękować Bogu za lata pracy i posługi duchownych: byłego kanclerza ks. Zbigniewa Tracza, ks. Grzegorza Leszczyńskiego, wikariusza Sądu Biskupiego, ks. Arkadiusza Lechowskiego, dyrektora Centrum Służby Rodzinie oraz ks. Kazimierza Dąbrowskiego, dyrektora Archiwum Archidiecezji Łódzkiej. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił kard. Konrad Krajewski. – Czytałem moje życie w kontekście dzisiejszej Ewangelii przed Najświętszym Sakramentem – mówił kardynał i przyznawał, że jej przesłanie nie jest łatwe do przyjęcia. Jezus proponuje bowiem sposób myślenia całkowicie odmienny od ludzkiej logiki. – Jezus stawia wszystko na głowie – podkreślał. Tą „odwróconą” logiką jest miłość, która nie opiera się przede wszystkim na emocjach, ale na odpowiedzialności za drugiego człowieka. Kard. Krajewski zwracał uwagę, że Jezus nie pyta o intensywność uczuć, lecz pokazuje konkretne wymagania miłości: nie sądzić, przebaczać, czynić dobro także wobec tych, którzy nie odpowiadają dobrem. – On nie mówi o miłości emocjonalnej – zaznaczał. – Odpowiedzialności, by nie sądzić drugiego człowieka, by zatrzymać potok zła, czyli by zło dobrem zwyciężać.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.