Reklama

Głos z Torunia

Kocham, ale...

Generalnie kocham ludzi, ale... i tu zaczyna się cała masa epitetów określających tych, których z obszaru kochania należy wykluczyć. Generalnie szanuję każdego, ale... i znów katalog tych, którym szacunek się nie należy. Generalnie jestem za życiem, ale... jestem wierzący, ale...

Niedziela toruńska 48/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wartości

życie poczęte

Archiwum rodzinne

Nasze życie ma sens – mówią Katarzyna i Krzysztof, rodzice Róży i Adriana

Nasze życie ma sens – mówią Katarzyna i Krzysztof, rodzice Róży i Adriana

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedno krótkie słowo – „ale” – a tak wiele się pod nim kryje. Owo „ale” często ma zabarwienie negatywne, nastawione na nie, jest anty, skierowane jest przeciw.

To jedno słowo wyprowadziło na ulice tysiące ludzi. To jedno słowo sprawiło, że niszczone są kościoły, dewastowane pomniki i miejsca pamięci. To jedno słowo sprawiło, że jeden opluwa drugiego i w imię wyznawanych wartości odmawia godności drugiemu człowiekowi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zdziwienie

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją RP, w Polsce zawrzało. Nie dziwi mnie radość osób wierzących, na serio traktujących przykazania i naukę Kościoła, który stanowią. Nie dziwi mnie oburzenie tych, którzy tych wartości nie podzielają.

Reklama

Dziwi natomiast to, że winą za orzeczenie TK obarcza się chrześcijan, katolików, kapłanów, Kościół. A przecież to nie Kościół stanowi prawo w Polsce. Owszem, ktoś mi odpowie, ale wtrąca się do polityki, ludzie Kościoła piszą petycje i składają projekty ustaw itp. I to prawda. Robią to, bo na to pozwala im obowiązujące prawo, więc dlaczego mieliby rezygnować ze swoich praw? No dobrze, ale dlaczego w świątyniach księża z ambon poruszają kwestię aborcji i mówią, że to zabijanie? Przecież to jest napiętnowanie tych, którzy myślą inaczej, wykluczanie ich. Odpowiem słowami Pisma Świętego, które jest źródłem nauczania Kościoła: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20, 13). W tych trzech słowach mieści się wszystko, co sprzeciwia się życiu.

To prawda, którą wyznaje Kościół. Czy w imię tolerancji ma się wyrzec tego, w co wierzy? Czy ma zmienić Boże przykazanie tylko dlatego, żeby nikomu nie było przykro? Kościół jako wspólnota wierzących ma określone zasady. Jeśli chcesz, możesz je przyjąć i stać się jego częścią, jeśli nie chcesz – możesz odejść. Nie domagaj się jednak, że w imię postępu czy tolerancji Kościół zacznie mówić, że zło jest dobrem.

Heroizm

Z ust wielu dzisiejszych autorytetów, a raczej z ust tych, którzy próbują za autorytet uchodzić, słyszy się, że nie można zmuszać kobiety do heroizmu. To prawda – do heroizmu nie da się zmusić nikogo, ponieważ heroizm zakłada wolną i świadomą decyzję. Dlatego warto do heroizmu nie tyle zmuszać, ile przekonywać. Jest to niezwykle trudne zadanie. Oddajmy jednak głos tym, które na heroizm się zdobyły. Sylwia i Kasia, mamy – bohaterki. Niech ich historie staną się źródłem refleksji, a może nawet odkryciem w sobie pokładów heroizmu.

Ks. Paweł Borowski

Jeszcze o mnie usłyszycie

Reklama

Jak wielu z moich przyjaciół, kolegów, znajomych opowiedziało się za „wyborem”. Gdy w rozmowach pytam: „Czy zabiłabyś swoje dziecko?” – otrzymuję odpowiedź, że nie, absolutnie, ale inne kobiety powinny mieć wybór. Pytam więc, skoro dla ciebie zabijanie nienarodzonego dziecka jest okrutne, dlaczego inne kobiety mają stać przed takim złym wyborem? Dlaczego mam komuś sugerować coś, co dla mnie jest niedopuszczalne? To tak, jakbym chciała komuś źle życzyć.

Czy w imię tolerancji mamy się wyrzec tego, w co wierzymy? Czy mamy zmienić Boże przykazanie tylko dlatego, żeby nikomu nie było przykro?

Podziel się cytatem

Kiedy w wieku 34. lat dowiedziałam się o poczęciu czwartego dziecka, zastanawiałam się, czy jako rodzina sobie poradzimy, bo czwórka dzieci to wyzwanie; czy mój stan zdrowia w ciąży nie będzie wymagał hospitalizacji, żeby móc opiekować się młodszymi dziećmi; czy maleństwo pod moim sercem będzie zdrowe? I tu z pomocą dla wiekowej mamy przychodzą badania prenatalne, które nasuwają kolejne pytania: Po co mam je wykonać, skoro nie zabiję swojego dziecka, czy to konieczne? Przekonało mnie stwierdzenie jednej z mam, że w ten sposób mogę pomóc maleństwu, gdyby zaszła taka konieczność, w trakcie ciąży. Często słyszy się o operacjach maluszków jeszcze pod sercem matki. Ze stosownym skierowaniem udałam się na badania prenatalne, w trakcie których dowiedziałam się o nieprawidłowościach: nienormowanej przezierności karkowej, szerokiej kości nosowej i innych parametrach wskazujących na Zespół Downa.

Było to bardzo trudne doświadczenie, wiele nocy przepłakałam. Myślę, że wcześniejsze macierzyństwo pozwoliło mi przejść przez ten okres, ponieważ narodziny każdego dziecka dawały mi coś, czego nic innego nie jest w stanie zastąpić ani opisać – bezinteresowną, ufną miłość. Bardzo ważny był również fakt, że lekarz prowadzący moją ciążę nigdy nie przedstawił możliwości wyboru.

Skoro uważam, że zabijanie nienarodzonego dziecka jest okrutne, to dlaczego mam komuś sugerować coś, co dla mnie jest niedopuszczalne? To tak, jakbym chciała komuś źle życzyć.

Podziel się cytatem

Nie wiem, czy jakakolwiek sugestia, ulotka nie wprowadziłby zamętu i wahania.

Reklama

Badania prenatalne okazały się błędne. Ola przyszła na świat w planowanym terminie, zupełnie zdrowa. Dziś chodzi do zerówki ze swoimi rówieśnikami. Od rodzeństwa różni się tym, że jest leworęczna, a przez życie idzie, rozpychając się łokciami, tak jakby chciała powiedzieć: „Ja tu jestem i jeszcze o mnie usłyszycie”.

Sylwia

Uparta osóbka

Jesteśmy jedną z wielu polskich rodzin, w których jednym z członków jest dziecko niepełnosprawne.

Nasza Róża, obecnie 14-latka, urodziła się z zespołem Golden Hara. Po badaniu lekarskim przeprowadzonym w 13. tygodniu jej życia pod moim sercem, wiedzieliśmy, że w jej rozwoju jest coś nie tak. Było to dla nas przykre i trudne doświadczenie, ale nasza reakcja była jednoznaczna – chcemy dziecko takie, jakie ono jest.

Nasza nastolatka jest dzieckiem z wielowadziem (zespól mnogich wad rozwojowych): nie słyszy, nie widzi jednym okiem, ma wady kręgosłupa, zaburzenia integracji sensorycznej, przeszła wiele operacji, w tym operację serca, przepukliny w czole oraz kilkukrotnej chirurgicznej plastyki twarzy. Jednocześnie jest to pogodna, ciekawa wszystkiego, uparta osóbka.

Nam i Panu Bogu się Róża podoba. Nie w pięknie jest siła, ale w mocy miłości. Nasza córka jest dla nas darem Boga. My i jej 6-letni brat Adrian bardzo ją kochamy. Jak mówi głowa rodziny, czyli Krzysztof – tata Róży:

– Czasu 14 lat spędzonych z Różą nie zamieniłbym na żaden inny. Sensem życia jest miłość. Nasze życie ma sens.

Katarzyna

2020-11-25 11:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trudne wybory dla katolików

[ TEMATY ]

wybory

wartości

deklaracje

Artur Stelmasiak / Niedziela

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk

Za kilka dni wielu katolików stanie przed trudnym dylematem odnośnie wyboru listy i kandydatów, na których oddadzą głos. Dylemat ten może być szczególnie trudny, gdy wśród kandydatów i partii, z list których startują, trudno wybrać osoby jednocześnie kompetentne, uczciwe i nie tylko deklarujące przywiązanie do wiary i wartości ewangelicznych, ale też postępujące zgodnie z nimi. Wybór polityczny dla katolika jest ważny, to wręcz moralny obowiązek, aby troszczyć się o sprawy Ojczyzny i nie ignorować możliwości wpływania na to, kto może podejmować w naszym imieniu ważne decyzje.

Co radzi Jezus?
CZYTAJ DALEJ

Św. Dobry Łotrze! Czy Ty naprawdę jesteś dobry?

Niedziela Ogólnopolska 13/2006, str. 16

pl.wikipedia.org

To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania. Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE! Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia. Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr. Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja! Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami. Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy! Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
CZYTAJ DALEJ

Konferencja naukowa „Dziecko – jego prawa i obowiązki” w ramach X Międzynarodowego Kongresu Ruchu Europa Christi

2026-03-26 09:56

[ TEMATY ]

Konferencja naukowa

Adobe Stock

Dnia 11 kwietnia 2026 r. w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II (aula C-1031) odbędzie się konferencja naukowa pt. „Dziecko – jego prawa i obowiązki” w ramach X Międzynarodowego Kongresu Ruchu Europa Christi.

Partnerem Wydarzenia jest Województwo Lubelskie – Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego. Konferencja wpisuje się w program „Warto być Polakiem”, którego celem jest przede wszystkim wzmocnienie świadomości obywatelskiej, kształtowanie postaw patriotycznych i budowanie tożsamości współczesnego Polaka. Tematyka konferencji odnosi się także do kultywowania ochrony narodowego dziedzictwa, ponieważ każde dziecko ma prawo do tożsamości i wychowania w kulturze narodowej, natomiast wychowawcy – obowiązek troski o dziedzictwo narodowe (rozumiane także jako system wartości) oraz odpowiedzialność za przyszłość wspólnoty. Konferencja stanowi doskonałą okazję do wymiany wzajemnych doświadczeń oraz formułowania postulatów w odniesieniu do zapewnienia ochrony i obrony praw każdego dziecka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję