Reklama

Niedziela Łódzka

Młodzi! Czas na Exodus

Cisza. Delikatne światło przedświtu rozjaśnia drogę. Resztki mgły unoszą się nad powierzchnią jeziora. Wzdłuż niego, w całkowitym milczeniu, idzie siedmiu mężczyzn.

2020-07-08 08:41

Niedziela łódzka 28/2020, str. VI

[ TEMATY ]

droga

cisza

Tomasz Kamiński

Razem w drodze na szczyty wiary

Na plecach niosą drewniany krzyż. Słychać tylko odgłos kroków po szutrowej drodze i – od czasu do czasu – śpiew ptaka w zaroślach. Mimo iż idący nie rozmawiają ze sobą, ten widok mocno przemawia do ich serc. Ma w sobie coś trudnego do uchwycenia, ale niezwykle pięknego, coś niemalże mistycznego. Niedługo, mimo bolących nóg i pleców, wejdą z krzyżem na górę Kamieńsk, zatrzymując się na kolejnych stacjach drogi Chrystusa, który w rozważaniach poprosił: „Połóż na swoim ramieniu ramię Mojego krzyża”.

To nie kadr z obrazu Breugla, ale moje wspomnienie z zeszłorocznej wiosny, kiedy wraz z braćmi ze wspólnoty Exodus poszliśmy na Ekstremalną Drogę Krzyżową (EDK). Tak jak inni uczestnicy EDK poszliśmy w nocy, ale zdecydowaliśmy, że nie pójdziemy samotnie, ale jako wspólnota i weźmiemy naturalnej wielkości krzyż, aby przenieść go na plecach przez 45 km, aby choć trochę wziąć udział w tym, co przeżył Jezus.

Wspólnota

Nie dostałem w życiu lepszej lekcji tego, na czym polega wspólnota. Choć ciężar był duży i każdy kilometr był odczuwany coraz bardziej, to doniesienie go do ostatniej stacji wymagało nieustannej uważności na idących ze mną braci, aby wiedzieć, kiedy kogoś zamienić, kiedy samemu poprosić o pomoc, a kiedy zacisnąć zęby i wiedząc, że mam jeszcze trochę sił, iść jeszcze kawałek dalej z obciążeniem. Cel był jeden, a każdy z nas był niezbędny, aby go osiągnąć. Jeżeli jeden z nas by zrezygnował, to obciążenie rozłożyło by się na tych, którzy pozostali i mieliby oni trudniejsze zadanie. Wydaje mi się, że właśnie wtedy – we wzajemnej pomocy, wychodzeniu poza siebie i wspólnym celu – widać było jak na dłoni, czym jest braterstwo, które jest jednym z filarów programu formacyjnego Exodus.

Reklama

Nie dostałem w życiu lepszej lekcji tego, na czym polega wspólnota.

Formacja

Exodus? Zaczęło się bardzo prosto – od linka znalezionego na Facebooku w grudniu 2018 r. Prowadził do strony internetowej stworzonej przez amerykańskich katolików i prezentującej program Exodus90, będący wyzwaniem czy też ćwiczeniem duchowym dla współczesnych mężczyzn, prowadzącym ich ku wolności. Służą temu trzy dyscypliny – modlitwa, braterstwo i asceza.

Nazwa pochodzi od Księgi Wyjścia, gdyż jak Izraelici z Egiptu, tak i uczestnicy Exodusu90 chcą wyzwolić się z tego, co ich zniewala. I właśnie fragmenty z tej księgi towarzyszą im przez 90 dni trwania tego ćwiczenia duchowego.

„Czym jest wolność, o której mowa? Każdemu brakuje jej w innym obszarze. Jako mężczyźni marnujemy wiele czasu na przeglądaniu internetu, oglądaniu filmów, seriali i YouTube’a, ciągłym sprawdzaniu Facebooka, bardzo często jesteśmy uwiązani w pornografię, przesadzamy z imprezami i alkoholem. Brak nam czasu na codzienną modlitwę, nie staramy się wystarczająco, by budować relacje zarówno z Bogiem, jak i z innymi ludźmi, nie umiemy rozmawiać na ważne dla nas osobiście tematy z najbliższymi, zmagając się z problemami, zamykamy się. A jednocześnie Ktoś w nas mówi – możesz więcej, możesz być bliżej Mnie”.

Reklama

Dlatego pomysł, który oferuje 90 dni całkowitego odcięcia od alkoholu, słodyczy, filmów, gier komputerowych, nawet słuchania muzyki, zbędnego używania komputera i telefonu brzmiał jak wyzwanie. Z jednej strony cel wydawał się całkowicie niemożliwy do osiągnięcia, ale program oferował też ogromną pomoc – nikt nie mierzył się z tym wyjściem na pustynię sam. Exodus miał być przeżywany w grupach po kilku mężczyzn wraz z liderem duchowym wspólnoty. Idąc razem w tym samym kierunku i mając ten sam cel, każdy był wsparciem dla drugiego.

Początek

Na początku zeszłego roku zebraliśmy kilku znajomych chcących dać Bogu 90 dni swojego życia, poprosiliśmy o opiekę duszpasterską ks. Radosława Krycha, duszpasterza akademickiego z łódzkiej „Piątki”, i ruszyliśmy.

Dużo można by napisać o tym, czy łatwo się wyrzec tak wielu, skądinąd niekoniecznie złych, codziennych rzeczy i przyzwyczajeń (i w dodatku brać codzienne lodowate prysznice – tak, to też jedna z form ascezy). Ale nie kształtowanie charakteru czy przełamywanie się było największym owocem Exodusu. Czas, dotąd zajmowany przez najróżniejsze „wypełniacze”, można było przeznaczyć na modlitwę. Na codzienną Godzinę Świętą, czyli medytacja słowa Bożego, najlepiej przed Najświętszym Sakramentem. To, co do tej pory wydawało się całkowicie niemożliwe w codziennym życiu, bo przecież nawet na wieczorny pacierz trudno czasem znaleźć czas, stało się codziennością. A kiedy damy Panu Bogu czas na to, by działał i stając przed nim, powiemy: „Jestem Twój, niech się dzieje, co chcesz”, to już nie będzie możliwości, żeby nie zaczęła pracować Jego łaska.

Dużo zmieniło się w naszych życiach przez czas 90 dni i później (z grupy uczestników Exodusu powstała wspólnota przy duszpasterstwie akademickim). Bóg powyciągał nas z wielu własnych ciemności, w których siedzieliśmy od dawna, pozwolił odkryć na nowo swoje słowo i od tego czasu uczy nas nieustannie, jak otwierać się na innych i budować relacje oparte na rozmowach, wzajemnym zrozumieniu i odpowiedzialności.

Czas, dostąd zajmowany przez „wypłniacze”, można było przenaczyć na modlitwę.

Wyzwanie

W tym roku kolejnych dwunastu mężczyzn podjęło się przejścia ćwiczenia Exodus90, dołączając do wspólnoty. Pomimo różnych trudności spotykamy się nadal w Duszpasterstwie Akademickim „Piątka” przy łódzkiej archikatedrze. Exodus jest wspólnotą wyłącznie dla mężczyzn i choć program nie jest adresowany do konkretnej grupy wiekowej, to nasza grupa składa się z ludzi w wieku od 20 do 30 lat.

Do Exodusu może przystąpić każdy, wystarczy wejść na stronę exodus90.com i pobrać aplikację, która podaje uczestnikom fragmenty Pisma Świętego do rozważania na dany dzień. Jedyną przeszkodą może być bariera językowa, gdyż całość jest w języku angielskim. Natomiast w najbliższym czasie mają powstać polskie tłumaczenia całego programu. I oczywiście Exodusu90 nie można zrobić samemu. Trzeba zebrać grupę 6-8 mężczyzn chcących się go podjąć i poszukać kapłana, który obejmie opieką duszpasterską „exodusowiczów”. Albo też dołączyć do naszej wspólnoty w „Piątce”.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gran Sasso: inauguracja „Szlaku dwóch świętych”, Gabriela i Jana Pawła II

2020-07-06 14:00

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

droga

Bractwo Jakubowe

Na camino

Uroczysta inauguracja miała odbyć się w maju, w setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II i zarazem w stulecie ogłoszenia św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej patronem włoskiej młodzieży. Pandemia wymusiła jednak zmianę planów. Uroczystości jubileuszowe przeniesiono na przyszły rok, a dziś zainaugurowano „Szlak dwóch świętych”.

39-kilometrowy szlak rozpoczyna się przy sanktuarium św. Gabriela w Isola del Gran Sasso. Jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Europie. Rocznie przybywa tam ponad 2 mln pielgrzymów. Trasa wiedzie po urokliwych zakątkach Apeninów, kończąc się przy pierwszym sanktuarium św. Jana Pawła II we Włoszech, które znajduje się w miejscowości San Pietro della Ienca w Abruzji.

„Otwarcie tego szlaku to szczególnie dla ludzi młodych symboliczny znak zmartwychwstania po czasie pandemii, pokazanie, że muszą zacząć od nowa” – mówi Radiu Watykańskiemu bp Lorenzo Leuzzi, który zainaugurował „Szlak dwóch świętych”.

„Poświęcenie nowego szlaku jest ważnym znakiem nowego początku. Obchody miały mieć dużo szerszy charakter, ale pandemia zmieniła nasze plany. Część wydarzeń przenieśliśmy na przyszły rok. Zależało mi jednak na tym, by ten szlak został otwarty już teraz – mówi papieskiej rozgłośni bp Leuzzi. – Liczę, że stanie się on bardzo popularny szczególnie wśród młodzieży i pomoże jej zgłębić nauczanie tych dwóch wielkich świętych tak ważnych dla młodego pokolenia. Trasa jest dość wymagająca fizyczne. Mam nadzieję, że będzie to także szlak modlitwy, refleksji i wzajemnego dzielenia wiarą i tym, co ci dwaj święci wciąż ofiarują młodym ludziom”.

W prowadzonym przez pasjonistów sanktuarium w Isola del Gran Sasso 27 lutego 2021 r. rozpoczną się obchody Roku św. Gabriela połączone ze wspomnieniem stulecia urodzin Papieża-Polaka. Jan Paweł II odwiedził to miejsce 35 lat temu. Podczas swej pielgrzymki poświęcił kapliczkę, w której przechowywane są relikwie patrona włoskiej młodzieży. Św. Gabriel był włoskim pasjonistą, żył w XIX w., zmarł mając zaledwie 24 lata.

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Papież wspiera Amerykę Łacińską w walce z koronawirusem

2020-08-05 15:22

[ TEMATY ]

Franciszek

pixabay.com

W obliczu pandemii Franciszek wykonał gest miłosierdzia, który wspiera najbardziej potrzebujących. Na osobistą prośbę Papieża fundacja Popolorum Progressio zatwierdziła 138 projektów pomocowych.

Ich celem jest złagodzenie skutków pandemii koronawirusa w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Do tej liczby należy dodać jeszcze 30 innych, już działających projektów pomocy żywnościowej.

Łącznie pomoc popłynie aż do 23 krajów. Podczas posiedzenia fundacji skoncentrowano się na projektach, których celem jest łagodzenie konsekwencji pandemii w krótkim i średnim okresie, przygotowanych dla regionów najbardziej dotkniętych koronawirusem. Mają one być namacalnym znakiem miłości Papieża, a także apelem i inspiracją dla wszystkich chrześcijan i ludzi dobrej woli, by nie pozostawali obojętnymi, ale włączali się w pomoc potrzebującym.

Na wspólnym spotkaniu watykańskiej komisji ds. Covid-19 i fundacji Popolorum Progressio po raz pierwszy obecny był także przedstawiciel Manos Unidas („Złączone Ręce”), katolickiej organizacji pozarządowej, która włączy się w działalność charytatywną Papieża i pomoże koordynować ją w krajach Ameryki Łacińskiej.

Fundacja Popolorum Progressio dla Ameryki Łacińskiej powstała w 1992 r. na prośbę Jana Pawła II w związku z 500. rocznicą rozpoczęcia ewangelizacji Ameryki. We współpracy z episkopatem Włoch działa ona na rzecz wspierania rozwoju wspólnot wiejskich, Indian i ludności tubylczej. Poprzez inicjowane dzieło miłosierdzia ma też być znakiem bliskości Papieża z najbardziej potrzebującymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję