Reklama

Niedziela Rzeszowska

Te Deum z Biskupem Kazimierzem Górnym

Pierwszy pasterz diecezji rzeszowskiej obchodzi w tym roku dwa ważne jubileusze: 35-lecia sakry biskupiej i 60-lecia kapłaństwa.

Niedziela rzeszowska 27/2020, str. IV

[ TEMATY ]

bp Kaziemierz Górny

jubileusz kapłaństwa

Ks. Janusz Sądel

Bp Kazimierz Górny

Bp Kazimierz Górny

Kazimierz Górny urodził się 24 grudnia 1937 r., w pięknym Lubniu, w archidiecezji krakowskiej, w pobożnej rodzinie Stanisława i Barbary, w której Pan Bóg obdarzył łaską powołania dwóch synów: Stanisława i Kazimierza.

Lubień położony jest w Beskidzie Wyspowym, w dolinie  rzek Raby i Smugawki. Zabudowania i pola miejscowości znajdują się nie tylko na dnie dolin tych rzek, ale także na stokach znanych szczytów Beskidu Wyspowego:  Luboń Wielki, Szczebel i Zębalowa. Zapewne stąd wraz z latami u młodego Kazimierza wzrastała miłość do polskich gór.

Po maturze w krakowskim II LO im. Króla Jana III Sobieskiego, w roku 1955 wstąpił do Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Pięć lat studiów i formacji uwieńczył przyjęciem święceń kapłańskich 29 czerwca 1960 r., z rąk biskupa pomocniczego Karola Wojtyły.

Reklama

Służba kapłańska

Pierwszą parafią po święceniach była dla ks. Kazimierza parafia Jaworzno-Byczyna, następnie Ujsoły, parafia Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej i św. Anny w Krakowie. Już wtedy dał się poznać jako gorliwy i bardzo lubiany kapłan. O tym okresie tak mówił po latach: „W duszpasterstwie parafialnym byłem rozmiłowany, przedkładałem je nad studia specjalistyczne, które mi proponowano jeszcze przed święceniami. Okres pracy wikariuszowskiej należy do najpiękniejszych w moim życiu. […] Uważam, że wierne wypełnianie obowiązków kapłańskich, służba Bogu i ludziom tam, gdzie jest się posłanym – to jest właśnie spełnienie kapłańskie”.

W latach 1970-77 Ks. Górny pracował w Kurii Metropolitalnej w Krakowie, jako odpowiedzialny za Wydział Duszpasterstwa Rodzin oraz jako sekretarz II Archidiecezjalnego Synodu Duszpasterskiego, odpowiadając za zespoły synodalne.

W 1977 r. został mianowany proboszczem parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Oświęcimiu i dziekanem dekanatu oświęcimskiego. Tam, mimo sprzeciwu władz i wielu trudności, w zgodnej współpracy z parafianami najpierw odzyskał odebrany przez władze komunistyczne teren pod budowę kościoła na Osiedlu, a następnie wraz z bratem Stanisławem i wiernymi wybudował wspaniały kościół na osiedlu i zorganizował parafię św. Maksymiliana, którą kierował jako proboszcz od 1983 r. Jako dziekan oświęcimski przyczynił się do powstania czterech nowych parafii w Oświęcimiu i klasztoru sióstr karmelitanek bosych. Wielkim wydarzeniem tego okresu było przygotowanie i przeżycie wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w 1979 r., z udziałem ponad pół miliona wiernych.

Reklama

26 października 1984 r. ks. dziekan Kazimierz Górny został ustanowiony biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. Święcenia biskupie przyjął 6 stycznia 1985 w Bazylice św. Piotra w Rzymie z rąk papieża Jana Pawła II. Był także opiekunem Krajowego Duszpasterstwa Harcerzy, Ruchu Światło-Życie oraz przewodniczącym Rady ds. Rodziny.

Na czele nowej diecezji

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 1992 r., kiedy został ogłoszony biskupem ordynariuszem nowo utworzonej diecezji rzeszowskiej. 11 kwietnia 1992 r. odbył uroczysty ingres do katedry rzeszowskiej. Odtąd w sercu towarzyszyła sentencja: „Cracovia totius Poloniae urbs celeberrima et Resovia” i rozpoczęła się służba nowej diecezji z nowymi kapłanami i zawsze wiernymi mieszkańcami Podkarpacia, która trwała do 14 czerwca 2013 r.

W 1992 utworzył kurię diecezjalną, Caritas, Instytut Teologiczno-Pastoralny im. bł. Józefa Sebastiana Pelczara w Rzeszowie, w 1993 Wyższe Seminarium Duchowne w Rzeszowie, w 1995 otworzył budynek Kurii i dom biskupi w centrum Rzeszowa, w 1997 r. Sąd Biskupi i Muzeum Diecezjalne w Rzeszowie, a w 2000 rzeszowską kapitułę katedralną, w kolejnych latach kapituły kolegiackie: Biecz, Strzyżów, Kolbuszowa, Jasło, wreszcie w 2002 roku Dom Księży Seniorów.

Z gorliwością zabiegał o rozwój sieci parafialnej (liczba parafii wzrosła z 201 do 243) i dekanalnej (z 19 do 25 dekanatów), o budownictwo sakralne (zostało wybudowanych pięćdziesiąt nowych kościołów parafialnych). Jego staraniem powstawały nowe klasztory, w tym sióstr karmelitanek i dwa domy prowincjalne: sióstr sercanek i serafitek. Biskup zorganizował także media diecezjalne: Radio „Via”, Redakcję katolicką Telewizji Rzeszów oraz czasopisma: Źródło Diecezji Rzeszowskiej, Niedziela Południowa (dziś Niedziela Rzeszowska), Droga Rzeszowska i Zwiastowanie.

Utworzył wiele nowych placówek charytatywnych, z Ośrodkiem Caritas dla dzieci i niepełnosprawnych w Myczkowcach, Centrum Rehabilitacji dla Dzieci i Młodzieży w Rzeszowie i Centrum Edukacyjnym i Rehabilitacyjnym Natura 2000 w Budach Głogowskich. Powstały stacje Caritas, liczne warsztaty terapii zajęciowej dla niepełnosprawnych, kuchnie dla ubogich i wiele innych instytucji służących potrzebującym. Ich wielość i działalność budzi podziw.

Ważnym czasem współpracy ze świeckimi był II Polski Synod Plenarny w latach 1992-1999 oraz I Synod Diecezji Rzeszowskiej w latach 2001-2004. W uznaniu zasług został ogłoszony honorowym obywatelem Oświęcimia (1995) i gminy Lubień (2000), Kolbuszowej (2010), Rzeszowa (2010), gminy Nowy Żmigród (2010) i Ropczyc (2012).

Ważnym polem działalności Biskupa Rzeszowskiego była troska o misje i Polonię rozproszoną w świecie. Otwartość Biskupa i jego zachęty sprawiły, że kilkudziesięciu kapłanów młodej diecezji podjęło pracę misyjną na wszystkich kontynentach oraz w krajach, gdzie brakuje kapłanów, czy gdzie ich potrzebuje Polonia.

Już w 1992 roku pierwszy Biskup Rzeszowski powołał do istnienia Instytut bł. J. S. Pelczara, w skład którego weszły m. in.: Kolegium Teologiczne, Studium Organistowskie, Studium Teologii Rodziny, Instytut Akcji Katolickiej i Wyższe Seminarium Duchowne. Dla potrzeb Instytutu przygotowano budynek pomnik Instytut Jana Pawła II, a w ostatnich latach, w ramach projektu unijnego, potężny kompleks Instytutu św. J. S. Pelczara. Staraniem Biskupa, Wyższe Seminarium Duchowne zostało afiliowane do Papieskiej Akademii Teologicznej (obecnie UPJP II).

2020-06-30 12:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Celem jego życia było niebo

Niedziela rzeszowska 21/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

Jan Paweł II

bp Kaziemierz Górny

Archiwum

Spotkanie z Janem Pawłem II w czasie jednej z wizyt w Rzymie

Spotkanie z Janem Pawłem II w czasie jednej z wizyt w Rzymie

Właśnie minęła 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II. O istocie i znaczeniu świętości w życiu papieża z bp. Kazimierzem Górnym rozmawia Natalia Janowiec.

Natalia Janowiec: W tym roku obchodzimy 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Niemalże każdy Polak kojarzy Ojca Świętego ze świętością. W 2010 r. papież Benedykt XVI przekonywał i zachęcał, że „każdy powinien mieć jakiegoś świętego, z którym pozostawałby w bardzo zażyłej relacji, aby odczuwać jego bliskość przez modlitwę i wstawiennictwo, ale także, aby go naśladować”. W przypadku Jana Pawła II możemy powiedzieć, że te słowa najlepiej oddają jego postawę.

Bp Kazimierz Górny: Osoby beatyfikowane i kanonizowane są doskonałymi przewodnikami, aby jeszcze bardziej kochać Boga. Takim przykładem jest właśnie Jan Paweł II. Lista spotkań papieża ze świętymi jest bardzo długa. W relacjach z takimi osobami papież Polak odnajdywał cenną pomoc dla wzrostu ludzkiego i chrześcijańskiego. Przepiękne są jego zapiski i kazania na ten temat. W tych ludziach poszukiwał dla świata wzorów godnych naśladowania. Odczytywał rzeczywistość i aktualność czasów.

Jan Paweł II miał wielu przyjaciół, którzy dążyli do świętości. Jednym z najważniejszych był kard. Stefan Wyszyński, który wkrótce zostanie oficjalnie wyniesiony na ołtarze.

Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński był ważną osobą w życiu Jana Pawła II. Prymasa Tysiąclecia traktował jak własnego ojca. Każde spotkanie z nim nacechowane zostało ojcowską troską i miłością. Choć dzieliła ich różnica pokolenia, nie zaprzestali na wzajemnej i serdecznej przyjaźni. Zdarzało się, że gdy Wojtyła przyjeżdżał na imieniny do kard. Stefana Wyszyńskiego, przyzywał wstawiennictwa św. Stefana. Potrafił łączyć dwie postaci – świętego wyniesionego już do chwały nieba ze świętym na ziemi. Zarówno Wyszyński, jak i Wojtyła cieszyli się wielką życzliwością i uznaniem papieża Pawła VI. Ojciec Święty szanował i doceniał przyjacielską więź polskich kardynałów. Papież okazywał wyjątkową serdeczność do obu postaci. Papieski wyraz uznania przejawiał się stałą obecnością wiernej kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą wręczyli mu dwaj kardynałowie.

Mówi się, że dzień narodzin Jana Pawła II był „dniem narodzin dla nieba”.

Jan Paweł II został włączony w wielką rodzinę nieba. Dziś wraz ze swymi braćmi i siostrami cieszy się obecnością Boga. Za życia również był jej członkiem. Od dzieciństwa przejawiały się w nim wewnętrzna, głęboka wiara, szacunek, przyjaźń i braterska miłość.

Co było najważniejszym celem życia Jana Pawła II?

Celem jego życia było niebo. Myśl o świętości pomagała Ojcu Świętemu przede wszystkim w prowadzeniu Kościoła i codziennym życiu osobistym, w nauczaniu, w podejmowaniu trudnych decyzji. W czasie swojego pontyfikatu gromadził i przechowywał niemalże wszystkie biografie świętych. Codziennie starał się przeczytać kilka, czerpiąc z nich inspirację w praktykowaniu cnót.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Marka Jakubiaka

2020-09-19 08:37

[ TEMATY ]

5 pytań do...

Marek Jakubiak

wpolityce.pl

5 pytań do … Marka Jakubiaka, polityka, posła na Sejm VIII kadencji, Prezesa Federacji dla Rzeczypospolitej

Piotr Grzybowski: Panie Pośle, jak to się stało, że przedsiębiorca zdecydował się wejść do polityki?

Marek Jakubiak: To był autentyczny bunt. Policzyłem swoje szable, to znaczy menagerów, wszystkich, którzy u mnie pracowali, zapytałem ich, czy dadzą radę beze mnie prowadzić dalej interes i powiedziałem, że jeżeli nie będziemy zmieniać sami, to nikt nam nie zmieni Polski tak, żeby przedsiębiorczość mogła mieć swoje stabilne miejsce w polityce. Mało nas jest do pieczenia tego chleba. Naprawdę. W Parlamencie lobby historyczno- dziennikarskie jest przeokrutnie wielkie, natomiast najczęściej są to ludzie, którzy uważają, że pieniądze pochodzą z konta, a nie z ciężkiej pracy, więc takie mamy ustawodawstwo, jakich mamy posłów. A ponieważ uważam, że przedsiębiorczość jest sercem organizmu, a społeczeństwo krwią, to powinniśmy jednak dbać o to serce, bo jak stanie, to po prostu wszyscy padniemy.

PG: Pana staż polityczny jest tyleż krótki, co burzliwy. W wyborach parlamentarnych w 2015 startował Pan z komitetu wyborczego Kukiz’15, współtworzył Pan stowarzyszenie Endecja, powołał Pan partię Federacja dla Rzeczpospolitej, której został Pan prezesem. Czy wciąż poszukuje Pan swojej drogi politycznej?

MJ: Wie Pan, ja mam gigantyczne dwa sukcesy polityczne. Po pierwsze, wyborcy do mnie mówią „Panie Marku”, albo „Panie Pośle” i dla mnie jest to o tyle zaszczyt, że nikt mnie nie wyzywa na ulicy, tylko zazwyczaj podchodzą do mnie ludzie i zwracają się per Panie Marku. Jestem z tego powodu bardzo dumny. Rozpoznają mnie - to jest druga rzecz. Trzecia rzecz jest taka, że jeżeli chodzi akurat o Endecję, to wszyscy razem wykonywaliśmy polecenia Pawła Kukiza, bo to były jego pomysły powołania takiego stowarzyszenia, ale on sam nie chciał się angażować i delegował do tego tematu mnie. Natomiast tak naprawdę, to ja powołałem Federację dlatego, że Paweł Kukiz chciał mnie usunąć z Kukiz’15. Nie chciałem dopuścić do sytuacji, kiedy moi przyjaciele przeciwko mnie głosują, bądź nie głosują, wszystko jedno. Nie chciałem ich stawiać w tak dwuznacznej sytuacji, więc sam po prostu odszedłem. Panie Redaktorze, ja uważam, że ważniejsze dla mnie jest lustro, niż bycie albo nie-bycie w Sejmie. Oczywiście, to jest wielka godność, to jest wielkie wyzwanie, ale nie za wszelką cenę. Jak widać, będąc poza Sejmem również nie wypadłem ani z mediów, ani z obiegu politycznego, dalej mam coś do powiedzenia i do przekazania.

PG. Co bardziej wciąga: polityka czy biznes?

MJ. Jak Pan widzi, już zacząłem kręcić się na krześle, jak tylko takie pytanie słyszę, bowiem mamy do czynienia z dwoma światami. Polityka to jest długodystansowy bieg, który po drodze ma różne niespodzianki, których nie da się przewidzieć, bo tutaj mówimy o emocjach ludzkich, o przyzwyczajeniach, o wychowaniu itd. Wiele jest składowych, które razem kumulują się na postawy posłów, kolegów, koleżanek itd. Ja tego doznałem, więc wiem. Przedsiębiorczość, którą nazywam postawą heroiczną (bo w Polsce, w zagmatwanym prawie gospodarczym, krótkodystansowo można osiągać sukcesy) i która tak buduje adrenaliną życie człowieka, że potrafi cały wolny czas na tę swoją działalność przeznaczyć. Ja tego doznałem i w jednym, i drugim. W tej chwili, dzisiaj gnałem do Pana z Lwówka Śląskiego, z jednego ze swoich przedsiębiorstw, gdzie obecnie się zaangażowałem, bo trzeba pomóc temu dzieciakowi mojemu i wciągnęło mnie znowu z kopytami. To jest tak, że po prostu tu się nie da. Wczoraj oprowadzałem po tym swoim browarze ponad 100 osób, wycieczki robiłem, organizowałem, byli ludzie z całej branży spożywczej i powiem, że nie tylko warto mieć swoje zdanie w polityce, ale warto też mieć wiedzę na temat tego, co się robi, jakie się ma plany, bo to zaraża. Wczoraj 100 osób zaraziłem optymizmem i wczoraj 100 osób rozjechało się i jeszcze do późnych godzin nocnych dyskutowali na temat wycieczki, tego przekazu, który pokazywałem, że takie przedsiębiorstwo, jak browar w Lwówku ma 900 lat, tysiące Jakubiaków po drodze, setki piwowarów, a on dalej istnieje. Warto mieć taki przekaz, że my to wszystko robimy z jakiegoś powodu, najczęściej chcemy zbudować coś we własnej rodzinie, przekazać coś dzieciom, podnieść im standard życiowy, podnieść oczywiście swoją rangę w życiu gospodarczym i życiu prywatnym. To są te cele, które nam przyświecają.

PG: Z punktu widzenia przedsiębiorcy, co nam najbardziej przeszkadza, aby szybciej gonić gospodarki zachodnie?

PG: Nie ma z czego się śmiać, bo rząd Mateusza Morawieckiego idzie do przodu, ale bardzo drobnymi krokami. Ja cały czas mówię, od 5 lat powtarzam, (zresztą Federacja ma to w swoim programie), że dzisiaj nie ma możliwości naprawiania państwa bez likwidacji pewnych działów. To znaczy: jak stwierdzamy, że pewien dział, tak jak np. Departament Podatku CIT jest nie do naprawienia, to trzeba cały ten dział zwolnić i wprowadzić w to miejsce naprawczy system, polegający na tym, że wprowadzamy podatek zryczałtowany, bezobsługowy i wtedy mówimy o produktywności, o wydajności jednego pracownika. Tutaj, gdybyśmy wprowadzili 1% podatek przychodowy, cenotwórczy, nie kosztotwórczy i kasowy, a nie memoriałowy, to urzędnik przychodziłby tylko skontrolować nas w jednym aspekcie: czy 1 zł od 100 zł zarobionych odprowadziłem, czy nie - i koniec dyskusji z urzędnikiem. Dzisiaj, Panie Redaktorze, jest prawie pół miliona interpretacji wydanych przez urzędy skarbowe, które oprócz tego, że wydają te interpretacje, to jeszcze z nimi się nie zgadzają. I są interpretacje interpretacji interpretacji. To pytam się: w takich warunkach jak Jakubiak ma wiedzieć, kiedy cokolwiek robi zgodnie z prawem, a kiedy niezgodnie z prawem?. Więc to jest tak, że najczęściej przedsiębiorcy dowiadują się, że zrobili błąd, że z automatu stają się jakimiś przestępcami, kiedy do nich przychodzi kontrola, a oni cały czas mają świadomość, że robili dobrze. Pytam się: czy Polacy zasługują na takie prawo ? Już nawet kiedyś Jarosław Kaczyński powiedział w jednym z wywiadów, że zastanawia się nad tym CIT-em, bo tak naprawdę, jeżeli tego podatku można nie płacić, to po co taki podatek ? Logiczne? Logiczne, ale dlaczego w tym kierunku nic dalej nie idzie ? Wydajność, efektywność podatku CIT, Panie Redaktorze, to jest 0,7%. Takie Tesco, proszę Pana, w Polsce nie zapłaciło nigdy podatku CIT, a miliardami obraca. Ja już nie będę wskazywał nazw, bo tego jest cała masa, ale po prostu jesteśmy wykorzystywani przez własną naiwność. Mamy przekonanie, że „gość w dom, Bóg w dom”, tymczasem koncerny to jest żaden gość, to są zwykłe organizacje, które przychodzą tu czerpać całymi rękami zyski, nic więcej, tu nie ma żadnego podtekstu ideologicznego, politycznego, czy narodowego. Po prostu - korporacja nie ma imion i nazwisk, oni przychodzą i czerpią, co im się da. I tyle. Natomiast PKB utrzymują i budują najczęściej tacy ludzie, jak ja. 2,5 mln takich jak ja, mniejszych, większych, ale jednak warto by się trochę pochylić i wprowadzić tym ludziom po prostu spokojny sen, zwyczajnie spokojny sen.

PG: Za trzy lata kolejne wybory do Parlamentu. Czy zobaczymy w nim Marka Jakubiaka?

MJ: Panie Redaktorze, z wielką pokorą i spuszczoną głową będę oczekiwał werdyktu wyborców, bo to nie ja decyduję, tylko oni. Niestety, w tej konfiguracji ordynacji wyborczej wszystko zależy od tego, na jakich listach się jest, bowiem to nie są JOWy. Gdyby było w JOWach, to bym Panu powiedział: zawalczę, dlatego, że moi ludzie, którzy mnie znają, mają jakieś tam wyrobione zdanie i zapewne podjęliby jakąś tam decyzję na moją rzecz, myślę, że pozytywną. Natomiast nie ma tych JOWów, nie ma co w tej chwili rozdzierać szat. Sądzę, że za 3 lata w kampanii do Parlamentu będę na jakiejś tam liście, pewnie właśnie Federacji. Po prostu, Federacja musi być koalicyjna, musi mieć możliwości koalicyjne, musi spełniać pewnego rodzaju wymagania koalicyjności i po prostu trzeba blokiem iść do wyborów.

CZYTAJ DALEJ

Nowy klip ks. Jakuba Bartczaka

2020-09-20 23:32

YT

Widzieliście już nowy teledysk ks. Jakuba Bartczaka? Dziś ukazał się na jego kanale YouTube.

Utwór "Więcej", ks. Jakub Bartczak wykonuje z Wiki Szarkowicz. Jest on zapowiedzią płyty #Siemodle, którego premiera 15 października. 


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję