Reklama

Wiadomości

Przywództwo w czasach zamętu

To było kilkadziesiąt lat temu. Na studiach czytałem książkę wybitnego socjologa Georga Simmela. Byłem mocno zaskoczony, gdy w analizie mechanizmów władzy przytoczył on słowa niemieckiego lidera związkowego: „Jestem waszym przywódcą, a więc muszę podążać za wami”.

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. 6-7

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

PAP/Radek Pietruszka

Andrzej Duda z wygranej w I turze wyborów cieszył się z mieszkańcami Łowicza

Andrzej Duda z wygranej w I turze wyborów cieszył się z mieszkańcami Łowicza

To właśnie przypomniałem sobie, siedząc w amfiteatrze w Łowiczu na wieczorze wyborczym kandydata Andrzeja Dudy. Gdy zwycięzca pierwszej tury pogratulował dobrego wyniku Rafałowi Trzaskowskiemu, spora cześć obecnych zareagowała na to z niechęcią. I podniosły się fale okrzyków: „Tu jest Polska!”. Duda podjął ten motyw i powiedział, że tu, w Łowiczu, jest serce Europy, ale później, już na zakończenie swojego wystąpienia, dodał: „Polska jest dla wszystkich”.

Ludowy instynkt?

Odebrałem tę sytuację jako instynktowną, można powiedzieć: ludową niewiarę co najmniej dużej części zwolenników Andrzeja Dudy w deklaracje Rafała Trzaskowskiego, gdy zapowiada, że w Unii Europejskiej będzie aktywnie zabiegał o interesy naszego kraju. Przywódca, którym jest prezydent Duda, musi się liczyć z takim nastawieniem swoich zwolenników. Ale to nie znaczy, że w pełni musi się godzić z ich wyobrażeniami spraw publicznych.

Politycy są osobami, które biorą na swoje barki bezpośrednią odpowiedzialność za bieg spraw publicznych m.in. dzięki temu, że zazwyczaj o mechanizmach polityki wiedzą znacznie więcej (np. mogąc korzystać z informacji dostarczanych przez tajne służby) niż większość wyborców.

Reklama

Politycy są skutecznymi przywódcami tylko wtedy, gdy liczą się z głosami, odczuciami wyborców. Pod tym względem Andrzej Duda, jak żaden inny prezydent RP od 1989 r., wykazuje się świetnym wyczuciem. Prowadzenie dobrej polityki, zwłaszcza w dzisiejszych czasach – czasach technologicznej dynamiki, ale i wielkiego zamieszania, w tym moralnego – wymaga jednak brania pod uwagę wielu kwestii, w tym natury międzynarodowej, w których większość wyborców nie ma dobrej orientacji. Ba, dzisiejszy świat stał się tak nieprzejrzysty, że nawet wielu doświadczonych ekspertów czuje się zagubionych.

Przywództwo – tak jak w XIX wieku – polega na podążaniu za pragnieniami wielkich grup społecznych, ale niejednokrotnie wymaga nie tylko dialogu ze swymi wyborcami, nie tylko swoistego „negocjowania” z masowymi wyobrażeniami, lecz także umiejętności przeciwstawiania się im. I to właśnie mogliśmy obserwować w Łowiczu.

Emocje, programy i interesy

To są trzy, być może najważniejsze składowe każdej kampanii wyborczej, nie tylko prezydenckiej. Emocje, programy i interesy są ze sobą blisko powiązane, ale bardzo rzadko się pokrywają. Trzeba je odróżniać. W istocie często nie tylko są ze sobą niespójne, ale też mogą być mylące, sprowadzać na manowce. Każdy bowiem z tych trzech elementów składowych polityki działa inaczej.

Reklama

Emocje często budzą żywe zainteresowanie sprawami publicznymi. Bez odwołania się do emocji, nawet ich podgrzewania, często niełatwo skusić wyborców do wyruszenia do lokali wyborczych. Ale emocje cechują się tym, że bardzo trudno jest na ich kanwie racjonalnie rozmawiać, np. spokojnie porównywać obietnice wyborcze poszczególnych kandydatów pod kątem realizmu ich programów wyborczych.

Słusznie zwrócono uwagę, że swój program Rafał Trzaskowski opublikował dopiero na kilka dni przed I turą, w dodatku znalazły się tam całe fragmenty skopiowane z programów innych kandydatów, np. Szymona Hołowni. Takie ubóstwo programowe kandydata Platformy Obywatelskiej najwyraźniej jednak nie przeszkodziło mu uzyskać drugiego najlepszego w I turze wyniku. Dlaczego było to możliwe? Dla jednych – sądzę, że jest ich większość – ważne jest to, że Trzaskowski jawi się im jako inteligentna, uśmiechnięta twarz anty-PiS-u, czyli całej tej strategii straszenia strasznościami, które rządy PiS rzekomo przyniosły ze sobą.

Zauważmy, że anty-PiS kandydatki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a wcześniej Grzegorza Schetyny był zbyt siermiężny, mało energetyczny. Można powiedzieć, że uśmiech i postawa kandydata Trzaskowskiego odświeżyły stary anty-PiS.

Anty-PiS, oczywiście, nie byłby skuteczny na tyle, by dać Trzaskowskiemu przepustkę do II tury, gdyby nie liczne rzeczywiste błędy polityki środowiska „dobrej zmiany”. Ale nie zapominajmy też o interesach.

Wraz z wygraną Andrzeja Dudy, a potem Zjednoczonej Prawicy w 2015 r. tysiące osób stanowiących establishment III RP oraz zaprzyjaźnione z nimi środowiska zagraniczne – z obszaru polityki, biznesu i kultury (artyści!) – utraciło bezpośredni wpływ na konstrukcję budżetu państwa, na rozdział grantów, projektów. Utraciło tak potężną wcześniej przewagę na polu debaty publicznej.

Za kulisami

Doświadczeni ludzie interesu często się pilnują, by nie wychodzić przed szereg, by nie stawać w świetle reflektorów skierowanych na polityczną scenę. Okoliczność ta dotyczy zresztą wszystkich głównych – poza Andrzejem Dudą – kandydatów: Rafała Trzaskowskiego, Szymona Hołowni, Krzysztofa Bosaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia.

W przypadku obecnego prezydenta grupy interesów, które go popierają, są jasne – to przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość oraz te środowiska, które skorzystały na transferach społecznych ostatnich 5 lat.

Gdy wyborcy Dudy niechętnie zareagowali na trzymanie się przez ich kandydata zasady wyborczego savoir-vivre’u, gdy pogratulował Trzaskowskiemu, przemówiła przez nich niewiara, czy aby na pewno wszystkie interesy, które wiceprzewodniczący PO reprezentuje, są z Polską związane i Polsce służą.

Emocje są jawne. Programy bywają mętne lub nierealistyczne. Interesy często są ukryte. Tak jest skonstruowana rzeczywistość polityczna. Nie ma co się na to obrażać.

Emocje trzeba wyczuwać. Programy analizować. Interesy trzeba zaś wydobywać, niekiedy z trudem, na światło dzienne.

Przed II turą trzeba rozważyć, czy emocje zwolenników Rafała Trzaskowskiego, gdyby wygrał II turę, nie zostaną tak podkręcone, że doprowadzą do poważnej społecznej destabilizacji. A w czasach wychodzenia z pandemii i walki z kryzysem społecznym współpraca sprawdzonego prezydenta z rządem „dobrej zmiany” jest nieodzowna.

Warto się zastanowić, czy pisany na kolanie program kandydata Trzaskowskiego może być traktowany na poważnie. I wolno nam dociekać, czy sympatie, które spora część zagranicznych mediów okazuje temu kandydatowi – który mimo niemal 50 lat życia nic ważnego dla kraju nie zdziałał – nie są zapowiedzią prowadzenia przez niego polityki uległej wobec silnych grup interesu.

Ale przede wszystkim trzeba pamiętać, że Polska jest dla wszystkich. Dla wszystkich! Nawet dla tych, którzy w nią nie wierzą. To od nas zależy, czy będziemy potrafili rozwiać chociaż część ich wątpliwości w najbliższych dniach i później.

2020-06-30 10:09

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Birmański kardynał: wykluczmy z polityki handlarzy nienawiści

2020-09-04 19:09

[ TEMATY ]

wybory

demokracja

Birma

Vatican News

Birma zasługuje wreszcie na pokój i dobrobyt – pisze kard. Charles Maung Bo wzywając mieszkańców tego kraju do odpowiedzialnego głosowania w listopadowych wyborach. Wskazuje, że tylko zbudowanie prawdziwej demokracji może uzdrowić ten naród wykrwawiany wieloletnimi rządami wojskowej dyktatury, która podsyca etniczne spory.

Zbliżające się wybory kard. Bo nazywa „momentem historycznym”, a głosowanie „świętym obowiązkiem”. Hierarcha przypomina, że te wybory będą kolejnym milowym krokiem w pielgrzymowaniu ku demokracji. „Odpowiedzialne głosowanie jest jedyną drogą budowania trwałego pokoju i zgody narodowej. Zasługujemy na pokój. Zbrojna odpowiedź kosztowała życie tysięcy osób i spowodowały miliony uchodźców. Ten mroczny czas musi się zakończyć. Zachęcam was do opowiedzenia się za demokracją” – pisze birmański kardynał.

Wskazuje, że jedynie demokratyczne wybory mogą zagwarantować sprawiedliwość ekonomiczną i być szansą na lepsze życie dla ubogich i wykluczonych. „Sprawiedliwości nie będzie dopóty zasoby naszego kraju nie będą na służbie wszystkich. Dobrze osądzajcie kandydatów, eliminujcie złodziei grabiących Birmę, handlarzy nienawiści i siewców podziałów oraz tych, którzy oddali nasz kraj w ręce zagranicznych mafii” – apeluje kard. Bo zachęcając swych rodaków do zainwestowania w lepszą przyszłość przez ich odpowiedzialny głos w listopadowych wyborach. Zachęca też do modlitwy za toczące się obecnie negocjacje, których celem jest zakończenie ciągnących się od dziesięcioleci w tym kraju konfliktów etnicznych i budowanie kruchej demokracji.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Marka Jakubiaka

2020-09-19 08:37

[ TEMATY ]

5 pytań do...

Marek Jakubiak

wpolityce.pl

5 pytań do … Marka Jakubiaka, polityka, posła na Sejm VIII kadencji, Prezesa Federacji dla Rzeczypospolitej

Piotr Grzybowski: Panie Pośle, jak to się stało, że przedsiębiorca zdecydował się wejść do polityki?

Marek Jakubiak: To był autentyczny bunt. Policzyłem swoje szable, to znaczy menagerów, wszystkich, którzy u mnie pracowali, zapytałem ich, czy dadzą radę beze mnie prowadzić dalej interes i powiedziałem, że jeżeli nie będziemy zmieniać sami, to nikt nam nie zmieni Polski tak, żeby przedsiębiorczość mogła mieć swoje stabilne miejsce w polityce. Mało nas jest do pieczenia tego chleba. Naprawdę. W Parlamencie lobby historyczno- dziennikarskie jest przeokrutnie wielkie, natomiast najczęściej są to ludzie, którzy uważają, że pieniądze pochodzą z konta, a nie z ciężkiej pracy, więc takie mamy ustawodawstwo, jakich mamy posłów. A ponieważ uważam, że przedsiębiorczość jest sercem organizmu, a społeczeństwo krwią, to powinniśmy jednak dbać o to serce, bo jak stanie, to po prostu wszyscy padniemy.

PG: Pana staż polityczny jest tyleż krótki, co burzliwy. W wyborach parlamentarnych w 2015 startował Pan z komitetu wyborczego Kukiz’15, współtworzył Pan stowarzyszenie Endecja, powołał Pan partię Federacja dla Rzeczpospolitej, której został Pan prezesem. Czy wciąż poszukuje Pan swojej drogi politycznej?

MJ: Wie Pan, ja mam gigantyczne dwa sukcesy polityczne. Po pierwsze, wyborcy do mnie mówią „Panie Marku”, albo „Panie Pośle” i dla mnie jest to o tyle zaszczyt, że nikt mnie nie wyzywa na ulicy, tylko zazwyczaj podchodzą do mnie ludzie i zwracają się per Panie Marku. Jestem z tego powodu bardzo dumny. Rozpoznają mnie - to jest druga rzecz. Trzecia rzecz jest taka, że jeżeli chodzi akurat o Endecję, to wszyscy razem wykonywaliśmy polecenia Pawła Kukiza, bo to były jego pomysły powołania takiego stowarzyszenia, ale on sam nie chciał się angażować i delegował do tego tematu mnie. Natomiast tak naprawdę, to ja powołałem Federację dlatego, że Paweł Kukiz chciał mnie usunąć z Kukiz’15. Nie chciałem dopuścić do sytuacji, kiedy moi przyjaciele przeciwko mnie głosują, bądź nie głosują, wszystko jedno. Nie chciałem ich stawiać w tak dwuznacznej sytuacji, więc sam po prostu odszedłem. Panie Redaktorze, ja uważam, że ważniejsze dla mnie jest lustro, niż bycie albo nie-bycie w Sejmie. Oczywiście, to jest wielka godność, to jest wielkie wyzwanie, ale nie za wszelką cenę. Jak widać, będąc poza Sejmem również nie wypadłem ani z mediów, ani z obiegu politycznego, dalej mam coś do powiedzenia i do przekazania.

PG. Co bardziej wciąga: polityka czy biznes?

MJ. Jak Pan widzi, już zacząłem kręcić się na krześle, jak tylko takie pytanie słyszę, bowiem mamy do czynienia z dwoma światami. Polityka to jest długodystansowy bieg, który po drodze ma różne niespodzianki, których nie da się przewidzieć, bo tutaj mówimy o emocjach ludzkich, o przyzwyczajeniach, o wychowaniu itd. Wiele jest składowych, które razem kumulują się na postawy posłów, kolegów, koleżanek itd. Ja tego doznałem, więc wiem. Przedsiębiorczość, którą nazywam postawą heroiczną (bo w Polsce, w zagmatwanym prawie gospodarczym, krótkodystansowo można osiągać sukcesy) i która tak buduje adrenaliną życie człowieka, że potrafi cały wolny czas na tę swoją działalność przeznaczyć. Ja tego doznałem i w jednym, i drugim. W tej chwili, dzisiaj gnałem do Pana z Lwówka Śląskiego, z jednego ze swoich przedsiębiorstw, gdzie obecnie się zaangażowałem, bo trzeba pomóc temu dzieciakowi mojemu i wciągnęło mnie znowu z kopytami. To jest tak, że po prostu tu się nie da. Wczoraj oprowadzałem po tym swoim browarze ponad 100 osób, wycieczki robiłem, organizowałem, byli ludzie z całej branży spożywczej i powiem, że nie tylko warto mieć swoje zdanie w polityce, ale warto też mieć wiedzę na temat tego, co się robi, jakie się ma plany, bo to zaraża. Wczoraj 100 osób zaraziłem optymizmem i wczoraj 100 osób rozjechało się i jeszcze do późnych godzin nocnych dyskutowali na temat wycieczki, tego przekazu, który pokazywałem, że takie przedsiębiorstwo, jak browar w Lwówku ma 900 lat, tysiące Jakubiaków po drodze, setki piwowarów, a on dalej istnieje. Warto mieć taki przekaz, że my to wszystko robimy z jakiegoś powodu, najczęściej chcemy zbudować coś we własnej rodzinie, przekazać coś dzieciom, podnieść im standard życiowy, podnieść oczywiście swoją rangę w życiu gospodarczym i życiu prywatnym. To są te cele, które nam przyświecają.

PG: Z punktu widzenia przedsiębiorcy, co nam najbardziej przeszkadza, aby szybciej gonić gospodarki zachodnie?

PG: Nie ma z czego się śmiać, bo rząd Mateusza Morawieckiego idzie do przodu, ale bardzo drobnymi krokami. Ja cały czas mówię, od 5 lat powtarzam, (zresztą Federacja ma to w swoim programie), że dzisiaj nie ma możliwości naprawiania państwa bez likwidacji pewnych działów. To znaczy: jak stwierdzamy, że pewien dział, tak jak np. Departament Podatku CIT jest nie do naprawienia, to trzeba cały ten dział zwolnić i wprowadzić w to miejsce naprawczy system, polegający na tym, że wprowadzamy podatek zryczałtowany, bezobsługowy i wtedy mówimy o produktywności, o wydajności jednego pracownika. Tutaj, gdybyśmy wprowadzili 1% podatek przychodowy, cenotwórczy, nie kosztotwórczy i kasowy, a nie memoriałowy, to urzędnik przychodziłby tylko skontrolować nas w jednym aspekcie: czy 1 zł od 100 zł zarobionych odprowadziłem, czy nie - i koniec dyskusji z urzędnikiem. Dzisiaj, Panie Redaktorze, jest prawie pół miliona interpretacji wydanych przez urzędy skarbowe, które oprócz tego, że wydają te interpretacje, to jeszcze z nimi się nie zgadzają. I są interpretacje interpretacji interpretacji. To pytam się: w takich warunkach jak Jakubiak ma wiedzieć, kiedy cokolwiek robi zgodnie z prawem, a kiedy niezgodnie z prawem?. Więc to jest tak, że najczęściej przedsiębiorcy dowiadują się, że zrobili błąd, że z automatu stają się jakimiś przestępcami, kiedy do nich przychodzi kontrola, a oni cały czas mają świadomość, że robili dobrze. Pytam się: czy Polacy zasługują na takie prawo ? Już nawet kiedyś Jarosław Kaczyński powiedział w jednym z wywiadów, że zastanawia się nad tym CIT-em, bo tak naprawdę, jeżeli tego podatku można nie płacić, to po co taki podatek ? Logiczne? Logiczne, ale dlaczego w tym kierunku nic dalej nie idzie ? Wydajność, efektywność podatku CIT, Panie Redaktorze, to jest 0,7%. Takie Tesco, proszę Pana, w Polsce nie zapłaciło nigdy podatku CIT, a miliardami obraca. Ja już nie będę wskazywał nazw, bo tego jest cała masa, ale po prostu jesteśmy wykorzystywani przez własną naiwność. Mamy przekonanie, że „gość w dom, Bóg w dom”, tymczasem koncerny to jest żaden gość, to są zwykłe organizacje, które przychodzą tu czerpać całymi rękami zyski, nic więcej, tu nie ma żadnego podtekstu ideologicznego, politycznego, czy narodowego. Po prostu - korporacja nie ma imion i nazwisk, oni przychodzą i czerpią, co im się da. I tyle. Natomiast PKB utrzymują i budują najczęściej tacy ludzie, jak ja. 2,5 mln takich jak ja, mniejszych, większych, ale jednak warto by się trochę pochylić i wprowadzić tym ludziom po prostu spokojny sen, zwyczajnie spokojny sen.

PG: Za trzy lata kolejne wybory do Parlamentu. Czy zobaczymy w nim Marka Jakubiaka?

MJ: Panie Redaktorze, z wielką pokorą i spuszczoną głową będę oczekiwał werdyktu wyborców, bo to nie ja decyduję, tylko oni. Niestety, w tej konfiguracji ordynacji wyborczej wszystko zależy od tego, na jakich listach się jest, bowiem to nie są JOWy. Gdyby było w JOWach, to bym Panu powiedział: zawalczę, dlatego, że moi ludzie, którzy mnie znają, mają jakieś tam wyrobione zdanie i zapewne podjęliby jakąś tam decyzję na moją rzecz, myślę, że pozytywną. Natomiast nie ma tych JOWów, nie ma co w tej chwili rozdzierać szat. Sądzę, że za 3 lata w kampanii do Parlamentu będę na jakiejś tam liście, pewnie właśnie Federacji. Po prostu, Federacja musi być koalicyjna, musi mieć możliwości koalicyjne, musi spełniać pewnego rodzaju wymagania koalicyjności i po prostu trzeba blokiem iść do wyborów.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: 38. Pielgrzymka Ludzi Morza

2020-09-19 14:31

[ TEMATY ]

Jasna Góra

morze

Bożena Sztajner/Niedziela

Z dziękczynieniem w stulecie zaślubin Polski z morzem, stulecie powstania pierwszej Szkoły Morskiej, 40. rocznicę powstania Solidarności, z prośbą za wszystkich pracujących w gospodarce morskiej, na Jasną Górę przybyła 38. Pielgrzymka Ludzi Morza.

Na morzu pracuje wielu ludzi: 1,5 mln marynarzy na statkach handlowych, 41 mln na rybackich i ok. 0,5 mln na pasażerskich, ale ludzie morza to także portowcy, emeryci, uczniowie szkół morskich, pracownicy platform wiertniczych, administracja morska i związki zawodowe.

Dziewięćdziesiąt procent towarów przewożonych jest dziś drogą morską. We flocie handlowej zatrudnionych jest 1,5 tys. osób, a ponad 400 tys. to rybacy.

- Morze to wielki obszar, przyzywa ludy i narody. Morze mówi o potrzebie szukania się nawzajem, jako duszpasterze jesteśmy obecni w różnych częściach świata, przyjmujemy marynarzy, którzy dobijają do brzegu, oferujemy im naszą gościnność i pomoc, poprzez posługę socjalną, humanitarną i duchową - podkreśla o. Edward Pracz, krajowy duszpasterz Ludzi Morza i zachęca, by na ich wzór budować solidarność międzyludzką i międzynarodową.

Bp Ryszard Kasyna, krajowy promotor Dzieła Duszpasterstwa Ludzi Morza przypomina, że zaślubiny Polski z morzem dokonane w 1920 r. były wydarzeniem o znaczeniu strategicznym dla naszej Ojczyzny i dowodem odważnego myślenia rządzących. - To była mądrość, po czasie zaborów ówczesnych władz Polski, iż właściwie z niczego rozpoczęto budowanie gospodarki morskiej. Gdynia to była malutka wioska, jedyny port jaki był to w Pucku - zauważa bp Kasyna i podkreśla, że „ciągle trzeba patrzeć myśląc o życiu Ojczyzny, nawet na kilka dekad do przodu”. - Nie wystarczy zmagać się, owszem to zmaganie jest ważne, tu i teraz, w tej codzienności, ale trzeba zawsze spoglądać szerzej, na to co jest dobre dla wspólnoty, dla Polski - podkreśla krajowy promotor Dzieła Duszpasterstwa Ludzi Morza.

Od kilkunastu lat przyjeżdżamy na pielgrzymkę, modlimy się o zdrowie, za marynarzy i ich rodziny, o powrót do kraju. To ciężka i niebezpieczna praca - mówi Remigiusz Romaszewski z Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie, członek NSZZ „Solidarność”. - W dobie koronawirusa żegluga morska musi zmagać się z różnymi trudnościami - dodaje i podkreśla, że „jednym z większych problemów była podmiana załóg”. - Jedni marynarze byli daleko od domu i długo na morzu, i nie mogli wrócić, a drudzy nie mogli ich zmienić i podjąć pracy, by móc utrzymać rodzinę - zauważył Remigiusz Romaszewski.

Na początku pandemii był problem z podmianami w krajach Europy Zachodniej, natomiast do dnia dzisiejszego są problemy z podmianą w Brazylii, w Urugwaju, w Południowej Ameryce, tam, gdzie teraz jest najwięcej chorych na koronawirusa.

Pielgrzymka rozpoczęła się Apelem Jasnogórskim w piątek, 19 września. W programie jasnogórskiego spotkania Ludzi Morze znalazła się także sobotnia prelekcja prof. Jerzego Litwina nt.: „Jesteśmy, bo oni byli. Polacy na morzach świata” oraz Droga Krzyżowa na jasnogórskich Wałach.

Dziś bp Ryszard Kasyna celebrował Mszę św. w kaplicy Matki Bożej wraz z duszpasterzami i kapelanami ośrodków „Stella Maris”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję