Dzięki staraniom Klubu Gazety Polskiej i Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej koło Sosnowiec, obóz przejściowy przy ul. 1 Maja w Sosnowcu zostanie należnie upamiętniony. Na murach dawnego obozu lub obok nich na specjalnym obelisku zostanie umieszczona tablica. Obecnie trwają jeszcze ostatnie konsultacje z Instytutem Pamięci Narodowej w Katowicach i władzami samorządowymi Sosnowca.
Przypomnijmy – 4 września 1939 r. Niemcy wkroczyli do Sosnowca i już pierwszego dnia dokonali publicznych i pojedynczych egzekucji, w których zginęło kilkadziesiąt osób, zarówno Żydów, jak i Polaków. – W marcu 1940 r. utworzono przejściowy obóz w pofabrycznych halach zakładów Schoena przy ul. 1 Maja. Obóz ten został później przekształcony w więzienie policyjne – tłumaczy Piotr Dudała, Rycerz Kolumba, od lat zaangażowany w sprawę upamiętnienia miejsca pamięci narodowej. W kwietniu i maju Niemcy przeprowadzili tzw. intelligenzaktion, czyli akcję ludobójstwa skierowaną przeciwko polskiej elicie, głównie inteligencji. Aresztowano wówczas inżynierów, nauczycieli, techników i urzędników. Część z nich wróciła do domów, nielicznej części pozostałych osób udało się przeżyć obóz koncentracyjny w Dachau. „Jednym z pierwszych więźniów tego obozu był ojciec mego przyjaciela Andrzeja Dychały, jako członka Organizacji Białego Orła osadzono go w obozie przy ulicy 1 Maja, a później był jednym z pierwszych więźniów w Auschwitz. Tam, po krótkim pobycie, stracono go wraz z innymi więźniami. W obozie przebywała również moja matka, w uwierzytelnionym tłumaczeniu pisma Prokuratury Generalnej w Bytomiu można dowiedzieć się, że nazywał się on Stammlager in Sosnowitz” – napisał we wspomnieniach nieżyjący już Andrzej Waśniewski, pragnący ocalić pamięć o tym miejscu.
Trzeba zaznaczyć, że po powstaniu obozu Auschwitz, obóz w Sosnowcu nie przestał istnieć, pełnił rolę pomocniczą. O obozie pisał także Jan Przemsza Zieliński – historyk, regionalista, badacz dziejów Zagłębia Dąbrowskiego. – W czasie II wojny światowej, poczynając od pierwszych dni okupacji, w dawnych pomieszczeniach schoenowskiej przędzalni, hitlerowcy urządzili obóz koncentracyjny, z czasem była to filia obozu oświęcimskiego. Z kolei Maria Rudzka – zmarła w tym roku więźniarka hitlerowskiego obozu Auschwitz, pisała: „Białą plamą w dziejach naszego miasta jest historia hitlerowskiego obozu przy ul. l Maja, gdzie osadzono w 1940 r. większość sosnowieckiej inteligencji. Miejsce to nie jest uhonorowane nawet zwykłą tabliczką”.
Bp Artur Ważny podczas spotkania zespołu ds. prewencji w zakresie ochrony małoletnich
Widziałem mocno że jest oczekiwanie, żeby dojść do prawdy, oczyścić pewne rzeczy – podkreśla bp Artur Ważny.
Nowy biskup diecezji sosnowieckiej powołał dwie komisje, które mają zbadać sytuację w podległym jego zarządowi Kościele lokalnym. Prokurator Violetta Guia stanie na czele interdyscyplinarnej komisji do zbadania spraw, które miały miejsce w diecezji sosnowieckiej, a które w ostatnim czasie poruszyły opinię publiczną. Witold Sadecki natomiast będzie przewodniczącym komisji odpowiedzialnej za audyt diecezji. Składy komisji zostaną podane do końca wakacji, a prace obydwu gremiów rozpoczną się we wrześniu. Mogą potrwać nawet rok. To pierwszy taki ruch w Kościele w Polsce. Biskup Ważny w wywiadzie dla KAI przyznał, że chce, aby „to też wpłynęło na Kościół w Polsce. Możemy być wzorem dla innych, którzy się odważą pójść naszymi śladami, wykorzystując też nasze potknięcia, błędy, żeby ich nie popełnić w przyszłości. Porywamy się trochę na pionierską pracę, ale widzę duży zapał, radość w sercach członków komisji i dużą gotowość do współpracy”. Dlaczego biskup zdecydował się na taki ruch? Pierwszy powód jest oczywisty. W ostatnich kilkunastu miesiącach o diecezji sosnowieckiej, a raczej o niektórych duchownych z tej diecezji, było głośno. Najpierw za sprawą morderstwa diakona Mateusza, którego – według ustaleń prokuratury – dokonał inny, leczący się psychiatrycznie duchowny, który później popełnił samobójstwo. Następnie była sprawa ks. Tomasza Z., z nadania diecezjalnego redaktora odpowiedzialnego za sosnowiecką wkładkę do Niedzieli (redakcja natychmiast po tym, jak została poinformowana o tym zdarzeniu, rozwiązała z nim umowę o pracę), oskarżonego o czyny homoseksualne i nieudzielenie pomocy potrzebującemu człowiekowi. A później niewyjaśniona śmierć młodego mężczyzny w mieszkaniu duchownego Krystiana K. W tym przypadku – według doniesień prasowych – rodzina zmarłego nie godzi się na ujawnienie wyników sekcji zwłok. Ale jest też inny powód, o którym wspomina bp Ważny w wywiadzie. Po wizytach we wszystkich dekanatach, spotkaniach ze świeckimi i z księżmi powiedział – „widziałem mocno że jest oczekiwanie, żeby dojść do prawdy, oczyścić pewne rzeczy. Ludzie chcą wiedzieć, na czym stoją, dlaczego pewne sprawy były tak, a nie inaczej ustawione, z czego to wynikało? Z błędów czy ze świadomych działań? Ludzie tego oczekują, chcą znać prawdę, chcą być traktowani poważnie. Nie chcą być okłamywani, chcą być informowani, też chcą być podmiotem w tej całej rzeczywistości”.
Z Lourdes wiąże się kilka interesujących opowieści o nawróceniu. Pierwszą z nich jest historia lekarza i noblisty.
Alexis Carrel (ur. 1873 r. koło Lyonu, zm. 1944 r. w Paryżu), laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i chirurg. Wychowany w wierze katolickiej, utracił ją podczas studiów, dochodząc do wniosku, że Boga nie ma, a człowiek sam może decydować o tym, co jest dobre, a co złe.
– Patrzcie w siebie. To, co najlepsze w was, Jezus chce odkryć i wydobyć. To są dwie rzeczy: miłość i prawda - mówił kard. Grzegorz Ryś do uczestników rekolekcji III stopnia Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Krakowskiej, podczas Mszy św. w Kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzymie.
Kardynał przypomniał, że uczestnicy oazy wchodzą w tajemnicę zmartwychwstania, a najważniejsze pytanie, które powinni sobie teraz zadać, brzmi „czy mam w sobie życie Jezusa?”. Wskazał na postać św. Filipa, który poszedł do Samarii. Żydzi unikali kontaktów z Samarytanami, a nienawiść między nimi trwała kilka wieków. -To nie jest prosta rzecz pójść do Samarii. By tam dotrzeć, musisz się zaprzeć siebie i przekroczyć jakąś granicę– podkreślił metropolita krakowski. Wskazał na dosłowne tłumaczenie, w myśl którego Filip „zszedł” do Samarii. W tym kontekście wspomniał, że by głosić Jezusa, należy się „uniżyć”. – Jezusa Chrystusa głosi się w uniżeniu, a nie w wywyższaniu – zauważył.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.