Reklama

Niedziela Wrocławska

Diakoni na trudne czasy

W wybranych kościołach archidiecezji wrocławskiej, 9 maja trzynastu kleryków Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego przyjęło święcenia diakonatu. Każda z tych uroczystości odbyła się w niewielkim gronie zaproszonych gości.

Niedziela wrocławska 21/2020, str. I

[ TEMATY ]

diakonat

święcenia diakonatu

archidiecezja wrocławska

Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu

Diakoni archidiecezji wrocławskiej

Diakoni archidiecezji wrocławskiej

We wrocławskiej katedrze święcenia z rąk abp. Józefa Kupnego otrzymali: Michał Adamkowski, Szymon Kocemba, Natan Korsak-Kędzierski, Arkadiusz Rurański, Mateusz Smaza i Marcin Wachowicz. – Okoliczności, w jakich dzisiejsza uroczystość się odbywa, bardzo wyraźnie pokazują, że człowiek może sobie wszystko zaplanować. Nawet może mu się wydawać, że ma wszystko pod kontrolą. Czy ktoś z was przewidywał, że będę na was nakładał ręce, a wasi przyjaciele, księża, nie będą mogli być tego naocznymi świadkami? Metropolita wrocławski przypomniał, że przez święcenia klerycy stają się osobami duchownymi, a Chrystus przeznacza ich na to, „aby szli i owoc przynosili”.

Reklama

W parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia w Oleśnicy sakramentu udzielił bp Andrzej Siemieniewski. – Dzisiejsi diakoni są przeznaczeni na czasy trudne, aby odnosić zwycięstwo – mówił w homilii. Dwóch diakonów pochodzi z parafii, w której odbywały się święcenia. Dorian Dawidziak i Michał Marciniak już od najmłodszych lat wzrastali duchowo w tej wspólnocie parafialnej, która podjęła dzieło nieustannej modlitwy za nich. Trzeci diakon, Jakub Wiechnik, pochodzi z parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Lublinie, a czwarty – Michał Zalot, z parafii Bożego Ciała wJarosławiu.

W tym samym czasie we Wrocławiu w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu trzem alumnom: Adrianowi Gałuszce, Przemysławowi Pulnikowi i Michałowi Werecie, święceń udzielił o. bp Jacek Kiciński CMF. W homilii zwrócił uwagę na trzy aspekty w głoszeniu słowa Bożego: wiarę, entuzjazm i służbę. – Wiara jest łaską i darem, ale sama wiara, bez odkrywania śladów obecności Boga we własnym życiu, w codzienności i mówieniu, świadczenia o niej innym – nie wystarczy. Trzeba być blisko Jezusa i poznawać Go.

2020-05-20 11:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Książkowe SPA

Niedziela wrocławska 25/2020, str. V

[ TEMATY ]

biblioteka

archidiecezja wrocławska

Agnieszka Bugała

Ks. Adam Dereń, koordynator budowy, z modelem Biblioteki

Ks. Adam Dereń, koordynator budowy, z modelem Biblioteki

Trwa akcja przenoszenia książek do nowej Biblioteki Archidiecezjalnej. Pod względem ilości starodruków będzie to druga, po Uniwersyteckiej, biblioteka na Dolnym Śląsku.

Biały budynek nad Odrą od samego początku budzi emocje, bo wyróżnia się na tle architektury Ostrowa Tumskiego, ale już wkrótce tajemniczy obiekt zacznie żyć pełnią życia. Poza tym, co najważniejsze, czyli dostępem do ponad 400 tys. książek, w nowoczesnym wnętrzu na parterze będzie można napić się kawy, a dotarcie do Biblioteki będzie możliwe nie tylko od strony auli Papieskiego Wydziału Teologicznego, ale także od strony Odry. Sześć kondygnacji – w tym wyjątkowe piwnice z zachowanymi ścianami z cegieł – ma powierzchnię 4,5 tys. m2.

– Planujemy, aby powstała tu przystań dla statków, które kursują po Odrze. Gdyby nie pandemia, już od kwietnia można byłoby wysiadać i wsiadać na przystani o nazwie „katedra” – tłumaczy ks. Adam Dereń, koordynator budowy Biblioteki. Rzeczywiście, z tyłu budynku na nabrzeże Odry prowadzą schody. Wystarczy otworzyć zamontowaną w murze ażurową furtkę, aby dostać się na pokład statku. W tej chwili jeszcze nie jest to możliwe, ale jak zapewniają wykonawcy, wkrótce marzenie stanie się rzeczywistością. Od strony rzeki biała bryła budynku odcina się mocną kreską czerwonych maków – biało-czerwony kadr kusi fotografów. – Mamy nadzieję, że będzie to nowe miejsce relaksu na mapie Wrocławia – mówi ks. Dereń.

– W podziemiach chcemy urządzić Muzeum Księgi, gdzie można będzie dowiedzieć się, jak powstawały dawne księgi, oglądać piękne zdobienia, inicjały, oprawy ksiąg – mówi ks. Dereń.

Ale wypożyczona książka nie powędruje z nami na słoneczne nabrzeże. Nie będzie też możliwości czytania w kawiarni. – Książki będą oznaczone chipami. To sprawi, że po bibliotece będzie można poruszać się dość swobodnie, ale tylko w wyznaczonych strefach. Montujemy też specjalne bramki, po to, aby księgozbiór był bezpieczny. Była już taka historia na Dolnym Śląsku, że ktoś wyciął z udostępnionego, zabytkowego starodruku, wyjątkowej wartości inicjał i wyniósł go, zwyczajnie kradnąc, a niszcząc przy tym zabytek piśmiennictwa. W tym budynku nie będzie to możliwe – deklaruje ks. Dereń. – W nowej Bibliotece stworzyliśmy warunki właściwe do przechowywania księgozbiorów – odpowiedni klimat, wilgotność, temperaturę, a także stosowne zabezpieczenia. Zainstalowano specjalny system gaszenia książek gazem w razie pożaru. W pomieszczeniach jest też klimatyzacja i wentylacja dla utrzymania stałej temperatury w miejscach przechowywania najstarszych dzieł. Do budynku nowej Biblioteki trafi księgozbiór Biblioteki Kapitulnej Archidiecezji Wrocławskiej, Biblioteki Papieskiego Wydziału Teologicznego i Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego, a wśród nich bezcenne zabytki piśmiennictwa z Księgą Henrykowską na czele. Księgozbiór robi wrażenie, w samej Bibliotece Kapitulnej jest 220 tys. woluminów, w tym kilkadziesiąt tysięcy starych druków i tysiąc inkunabułów (druków, sprzed 1501 r.). – Chcielibyśmy, żeby na początku nowego roku akademickiego, można było już korzystać z Biblioteki. Otwarcie planowaliśmy na czerwiec, ale na przeszkodzie stanęła epidemia – mówi ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Szczęście w kolorze biało-czerwonym

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

ludzie

Anna Bandura

Natalia Kostina, projektantka mody i jej 12-letnia córka Alina znalazły swój nowy, polski dom w Krakowie

Natalia Kostina, projektantka mody
i jej 12-letnia córka Alina znalazły
swój nowy, polski dom w Krakowie

Polska jest dla nich wzorem troski o rodzinę, strażnikiem chrześcijańskich wartości, a także doskonałą przestrzenią do pracy i rozwoju. Tutaj chcą budować swoje życie, na nowo.

Obywatelka Kirgistanu, etniczna Ukrainka, Natalia Kostina, z wykształcenia muzykoznawca i projektantka mody, od półtora roku mieszka w Krakowie. Artiom i Anastazja, młodzi rodzice z Białorusi, 2 miesiące temu osiedlili się w Białymstoku. Dzień Migranta i Uchodźcy, obchodzony w Kościele 29 września, jest doskonałą okazją, by poznać ich historie.

Z dalekiego kraju

– Moje serce jest tu, w Polsce – mówi Natalia Kostina, która w 2019 r. przeniosła się do stolicy Małopolski. Decyzja o przeprowadzce z Kirgistanu do kraju nad Wisłą poprzedzona była trudnymi doświadczeniami wywołanymi falą kulturowych, społecznych i politycznych przemian w ojczyźnie projektantki. Do niedawna Rodzina Kostinów prowadziła szczęśliwe życie w Kirgistanie. Natalia przez 20 lat zarządzała dobrze prosperującą firmą odzieżową w Biszkeku; zatrudniała 70 osób. Regularnie wyjeżdżała na targi mody do Moskwy, gdzie prezentowała swoje kolekcje. Po rozpadzie Związku Radzieckiego nastąpiły zmiany.

– Coraz częściej słyszałam od Kirgizów, żebym wracała do Rosji, chociaż nie jestem Rosjanką, bo urodziłam się w Kirgistanie – mówi Natalia. To przyniosło jej poczucie wyobcowania, które nasilało się w kolejnych latach. – Do Biszkeku przyjeżdżało coraz więcej muzułmanów, zaczęła się upowszechniać obca dla nas kultura. Zmienił się język, nie miałam w moim sklepie muzułmańskiej odzieży – dodaje. Przychody rodziny zaczęły spadać. Pracownicy firmy, ze względów ekonomicznych, wyjeżdżali do Rosji. Ostatecznie, 2,5 roku temu, projektantka sprzedała swój podupadający biznes. – Niestety, świat dookoła nas się zmieniał i nie potrafiliśmy tego zatrzymać – wyznaje Natalia.

Problemem był również poziom edukacji w kirgiskich szkołach. Na uniwersytetach szerzyła się korupcja – coraz częściej ostateczny wpływ na oceny z egzaminów miała nie zdobyta wiedza, a wysokość wręczonej łapówki. – To było trudne, bo chcieliśmy, żeby dzieci uzyskały dobre wykształcenie, a poziom nauczania w Biszkeku nie spełniał naszych oczekiwań – tłumaczy Natalia.

Nasz wybór

Gdy najbliższe osoby zaczęły wyjeżdżać za granicę, państwo Kostinowie również rozważali przeprowadzkę. Małżeństwo zastanawiało się nad zamieszkaniem w Europie. – Miałam przyjaciółki w Niemczech, ale dla mnie to bardzo odległy światopoglądowo kraj, zresztą jak wszystkie państwa Europy Zachodniej. Rozważaliśmy przeprowadzkę do Czech, ale gdy przeczytałam, że prawie wszyscy mieszkańcy są niewierzący, również skreśliłam je z listy. Pomyślałam też o ich północnym sąsiedzie. I... zatrzymałam się na dłużej – podkreśla.

Jak wyznaje, tym, co przeważyło o wyborze Polski, była silna wiara Polaków. – Co znaczy wiara? Wiara to znaczy Bóg; to wartości chrześcijańskie, rodzina. Wszystko, co jest nam bliskie – mówi z przejęciem.

Wybór nowego miejsca zamieszkania był dopiero początkiem. Aby otrzymać wizę, pani Natalia musiała podjąć starania o znalezienie polskiego pracodawcy, który zgodziłby się przejść przez żmudny proces wyrabiania dokumentów pracowniczych. Konieczna była również podróż rodziny do Kazachstanu, bo w Kirgistanie nie ma polskiej ambasady. – Przez pół roku zbierałam dokumentację i uczyłam się języka polskiego. Pojawił się człowiek, który chciał mnie zatrudnić. Pojechałam do ambasady i dostałam wizę – tylko ja. Moje dzieci i mąż – nie – opowiada.

Opatrzność czuwa

– Na szczęście Pan Bóg od początku o wszystko się zatroszczył – mówi Natalia. – Znalazłam pokoik na Ruczaju w Krakowie, u starszej pani, która przekazywała mi wiedzę o Polsce, opowiadała np. o czasach wojny. Przez Facebooka poznałam kobietę z Kirgistanu, która do dziś jest moją przyjaciółką, bratnią duszą, siostrą. Później, dzięki Bożemu prowadzeniu, zaczęłam nawet śpiewać w chórze w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Gdybym 3 lata temu próbowała wyobrazić sobie swoją przyszłość, to nigdy bym nie wpadła na coś podobnego – wyznaje z uśmiechem. Kurs języka polskiego okazał się źródłem największej radości. – Pokochałam język polski. Mam wrażenie, że lekcje zawsze trwają za krótko! – dodaje. Po 8 miesiącach przyszła upragniona wiadomość – zgoda na przyjazd 12-letniej córki, Aliny.

Obecnie Natalia realizuje się jako projektantka w luksusowej firmie odzieżowej. Tę możliwość otrzymała tuż po zakończeniu kwarantanny narodowej. Jej córka uczy się w szkole podstawowej; jest otoczona życzliwymi nauczycielami i uczniami. – Teraz czekamy na przyjazd męża i syna. Tu chcemy budować nasz nowy dom – podsumowuje.

Postawić na rozwój

Artiom i Anastazja, 25-latkowie z Białorusi, rodzice kilkumiesięcznego Andrzejka, w Polsce, kraju swoich przodków, poszukują nowych możliwości rozwoju. – Przeprowadziliśmy się do Białegostoku na początku sierpnia. Postanowiliśmy zamieszkać tutaj, bo miasto jest niewielkie, dobre na początek. Chcemy tu podszkolić język polski, a później przenieść się do Warszawy – mówi młoda mama.

Małżonkowie ukończyli studia prawnicze i marzą o tym, aby móc pracować w swoim zawodzie. Emocjonalne wsparcie okazują Artiomowi i Anastazji ich rodzice chrzestni, którzy mieszkają pod Białymstokiem. – Myśleliśmy o tym, żeby przyjechać tu już w czasach narzeczeństwa. W końcu po ślubie, a także po rocznym kursie językowym złożyliśmy stosowne dokumenty – mówi Artiom.

Tęsknota za polskimi korzeniami była jedną z motywacji do przeprowadzki. Aklimatyzacja nie przebiegała jednak bez przeszkód, dlatego że małżonkowie zostali niemalże sami – bez przyjaciół, rodziców i rodzeństwa, a bariera językowa utrudniała im budowanie nowych relacji. – Mnie jest trudniej, bo będąc na urlopie macierzyńskim, jestem codziennie w domu z synem. Mąż adaptuje się szybciej, gdyż chodzi do pracy. W wolnym czasie oglądamy filmy w języku polskim, aby jak najszybciej móc swobodnie rozmawiać. Staramy się nawiązywać relacje z sąsiadami, jeździmy do naszych chrzestnych – mówi nieśmiało Anastazja.

W wolnym czasie rodzina poznaje Białystok. Spacery po starówce i przystanki w maleńkich kawiarniach sprawiają rodzinie mnóstwo radości. Artiom gra też w piłkę ręczną z miejscową drużyną. W Polsce czują się bezpiecznie i widzą lepszą przyszłość dla swoich dzieci.

– Cieszymy się, że mogliśmy tu zamieszkać. Mamy to, co dla nas najważniejsze – Kościół. Mamy też przed sobą nowe doświadczenia i wyzwania, czyli naukę języka oraz wychowanie syna w dwujęzyczności. Wierzymy, że wszystko się ułoży – mówi Anastazja.

Imiona bohaterów z Białorusi zostały zmienione

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wybrano nowego prowincjała kapucynów

2020-09-30 21:40

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Podczas obrad 30. Kapituły Prowincjalnej Zwyczajnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej wybrano ministra prowincjonalnego.

Brat Marek Miszczyński został mianowany nowym ministrem prowincji krakowskiej.

Po wieczornej sesji wyborczej współbracia życzyli bratu Markowi światła Ducha Świętego oraz otwartości na wolę Boga i braci.

Obrady kapituły potrwają do piątku. Zachęcamy do modlitwy za nowego prowincjała i wszystkich zakonników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję