Reklama

Niedziela Świdnicka

Odnaleźć swoje powołanie

Na przełomie stycznia i lutego w Wyższym Seminarium Duchownym w Świdnicy blisko 30 uczniów szkół średnich podczas rekolekcji powołaniowych doświadczyło, jak to jest być klerykiem. Wśród wielu konferencji ascetycznych, modlitw, nabożeństw i spotkań w grupach były chwile zabawy i odpoczynku. Wszystko po to, aby usłyszeć głos Pana Boga i zastanowić się nad swoją przyszłością.

Niedziela świdnicka 7/2020, str. IV

[ TEMATY ]

rekolekcje

bp Ignacy Dec

rekolekcje powołaniowe

Kacper Bortkiewicz

Pamiątkowe zdjęcie z pasterzem Kościoła świdnickiego

Pamiątkowe zdjęcie z pasterzem Kościoła świdnickiego

Takie rekolekcje odbywają się w Świdnicy, odkąd istnieje nasze seminarium. Uczestnicy poza udziałem w wykładach, konferencjach i wspólnej modlitwie pracują także w zespołach, które prowadzą nasi klerycy. Każdy mógł wybrać, w której z trzech grup będzie i nad czym chce się głębiej pochylić.

Grupa zajmująca się kwestiami liturgicznymi i oprawą muzyczną jako hasło przewodnie obrała sobie wezwanie „Czas działania”. Jej opiekunem był Mariusz Pastuszyński. Grupa „Czas decyzji” skupiała w sobie starszych, którzy stają przed pytaniami o to, w jaką stronę pójść. Nad nimi opiekę sprawował Wojciech Wiewióra. I jeszcze grupa Pawła Nowotyńskiego, czyli „Czas słuchania”. Zajmowała się ona Pismem Świętym – mówi ks. Piotr Gołuch, ojciec duchowy, który od trzech lat jest zaangażowany w przygotowanie rekolekcji.

Zrozumieć Eucharystię

W tym roku hasłem przewodnim były słowa „Zaproszeni na ucztę”, a głównym tematem – Eucharystia. I to od niej rozpoczął się pierwszy dzień pobytu w seminarium. Po niej nadszedł czas na integrację młodzieży poprzez różnego rodzaju zabawy i tańce integracyjne.

Reklama

Każdego dnia odbywały się konferencje, które przybliżały zebranym znaczenie poszczególnych elementów i gestów wykonywanych podczas Mszy św., a także pomagały lepiej zrozumieć wiarę. Pierwszego dnia ks. Piotr Gołuch rozpoczął omawianie obrzędów wstępnych.

Następnego dnia ks. Marcin Dolak, wicerektor seminarium, poruszył temat Liturgii Słowa, definiując na początku, czym jest język jako werbalna forma przekazu. Większość uczestników na co dzień posługuje w swoich parafiach w służbie liturgicznej, dlatego prowadzący odwoływał się do zadań, które wykonuje lektor podczas każdej Mszy św.

– W czasie liturgii przekazujecie słowo Boga, udzielacie Mu głosu. Uświadomcie sobie więc, jakie są wasze słowa na co dzień. Bo jeżeli te słowa są kiepskie, jeżeli kłamiesz, klniesz, krzywdzisz słowami, nie masz prawa głosić słowa Bożego – podkreślał ks. Marcin.

Reklama

Podczas kolejnych konferencji uczestnicy pogłębiali temat Liturgii Eucharystycznej oraz obrzędów zakończenia. W sobotę rekolektanci mieli również możliwość zwiedzenia stolicy diecezji, z jej zabytkowym rynkiem i katedrą. Tego dnia Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Ignacy Dec.

Pogłębić wiarę

Podczas pobytu w seminarium nastolatkowie mieli możliwość poznania życia przyszłych księży od środka. Modlili się jutrznią, nieszporami, brali udział w adoracji krzyża czy mieli też możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Gdy nurtowało ich jakieś pytanie związane z wiarą, kierowali je do kleryków i księży pracujących w seminarium, którzy chętnie na nie odpowiadali.

– Dzięki tym rekolekcjom pogłębiłem swoją więź z Bogiem. Nauczyłem się lepiej modlić, rozmawiać z Bogiem i dziękować za to, że mnie stworzył, i że mogłem tu być i poznać wspaniałych ludzi – tak podsumowuje te trzy dni Hubert Gajowski z Kowar, jeden z uczestników.

Odkryć powołanie

Podczas wyjazdu w ramach podziękowania każdy uczestnik otrzymał niespodziankę – dwie książki autorstwa księdza biskupa, seminaryjną gazetę i kalendarz, a także zaświadczenie o uczestnictwie w rekolekcjach.

Często czytając słowo Boga, udzielacie Mu głosu. Uświadomcie sobie, jakie są wasze słowa na co dzień. Bo jeżeli kłamiesz, klniesz, krzywdzisz słowami, nie masz prawa głosić słowa Bożego.

– Ucieszyłbym się, gdybyś odkrył, że seminarium to twoje powołanie, ale równie dobrze możesz być nauczycielem, lekarzem czy politykiem, który ma zasady. Pod warunkiem, że będziesz regularnie przychodził na Ucztę. Eucharystia to jest szczyt życia chrześcijańskiego, od niej wszystko się zaczyna. Diakon zaraz powie „Idźcie w pokoju Chrystusa”, z tym wszystkim wrócisz do domu, szkoły, do wszystkich zajęć. Hej, przygodo! – zakończył niedzielne kazanie ks. Piotr Gołuch.

Można zaryzykować stwierdzenie, iż takie ćwiczenia duchowe spełniają istotną rolę w życiu religijnym młodych ludzi zarówno tych, którzy myślą o życiu kapłańskim, jako swoim powołaniu, jak i tych, którzy pragną pogłębić swoją duchowość. Należy tylko wierzyć, iż w panującym tam klimacie wyciszenia i wspólnej modlitwy tylu młodych osób, podjęty trud przyniesie błogosławione owoce.

Rekolekcje trwały tradycyjnie trzy dni i była to już ich 15. edycja w świdnickim Domu Ziarna. Przez te piętnaście lat seminaryjne mury odwiedziło setki młodzieńców, a dziesiątki z nich wróciło tu, bo usłyszało głos Jezusa „Pójdź za Mną!”.

2020-02-11 11:53

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kwartalne bierzmowanie

2020-09-16 11:29

Niedziela świdnicka 38/2020, str. VI

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

bierzmowanie

Ks. Mirosław Bendyk

Bp Dec namaszcza olejem krzyżma czoło kandydatki do bierzmowania

Bp Dec namaszcza olejem krzyżma czoło kandydatki do bierzmowania

Raz na cztery miesiące w świdnickiej katedrze biskup senior Ignacy Dec udziela darów Ducha Świętego osobom, które przygotowywały się indywidualnie do bierzmowania w swoich macierzystych parafiach.

Dary Ducha Świętego mają na celu przemianę kandydatów do bierzmowania w lepszych, mądrzejszych ludzi, który będą Pana Boga bardziej kochać i słuchać. – Bo miłość wyrażamy przez posłuszeństwo. Jak ktoś wierzy i kocha, to jest posłuszny, przede wszystkim Panu Bogu. We wszystkich nas drzemie pycha, czyli miłość własna i trzeba tę postawę likwidować w sobie, wtedy Pan Bóg ma więcej miejsca w naszych sercach – powiedział we wstępie biskup senior. Dalsze słowa, które wypowiedział hierarcha, miały pomóc kandydatom godnie i pobożnie przyjąć sakrament dojrzałości chrześcijańskiej.

CZYTAJ DALEJ

On przemawia

Poruszył serca i umysły ludzi na całym świecie, zaskoczył młodych i starszych. Mówiono i pisano o nim w różnych zakątkach świata. Swoją dojrzałością zadziwił wszystkich. W dziejach historii Polski nie było dotąd nikogo, kto byłby tak popularny jak on. Spośród polskich świętych sławą mogą jedynie porównywać się z nim św. Jan Paweł II i św. Faustyna Kowalska.

Mimo że od jego śmierci upłynęły ponad cztery wieki, wciąż fascynuje kolejne pokolenia. Św. Stanisław Kostka, bo o nim mowa, urodził się 28 grudnia 1550 r. w rodzinie arystokratycznej. Jego ojciec, Jan Kostka, był kasztelanem zakroczymskim – ważną osobą w strukturach państwa polskiego, a dziadek – sekretarzem króla. Także inni jego krewni zajmowali eksponowane stanowiska w państwie polskim. Jednym słowem, była to zamożna, wpływowa rodzina magnacka.

Rodzina

II połowa XVI wieku to czas, w którym na ziemiach polskich dynamicznie rozwijał się protestantyzm i reformacja, prądy dążące do przeciwstawienia się Kościołowi katolickiemu oraz papieżowi. Działaniom reformatów towarzyszyło podsycanie nastrojów niezadowolenia wśród szlachty i magnaterii, co nieraz prowadziło do przejmowania siłą kościołów i ich grabienia.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Rodzicom zależało na dobrym wychowaniu i wykształceniu dzieci. Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym pod okiem Jana Bilińskiego. W wieku 14 lat wraz ze starszym bratem Pawłem udał się do Wiednia do renomowanej, znanej szkoły, prowadzonej przez jezuitów. Początkowo musiał zmierzyć się z tym, aby odnaleźć się z powodu oddzielenia od rodziny oraz konieczności uzupełnienia braków w edukacji, bowiem szkoła jezuicka w Wiedniu była na bardzo wysokim poziomie. Stanisław stosunkowo szybko nadgonił zaległości, tak że pod koniec trzeciego roku nauki należał do grona najlepszych uczniów.

Choroba

W tym samym czasie w jego życiu zaszła kolejna zmiana – musiał wyprowadzić się z domu przynależącego do zakonu jezuitów i przenieść wraz z bratem i wychowawcą Janem Bilińskim na kwaterę prywatną wynajmowaną u protestanta, gdyż władze państwowe wymówiły zakonowi budynki.

Niedługo później w grudniu 1565 r. Stanisław zapadł na bardzo poważną chorobę. Był przekonany, że umrze, a zarazem bolało go to, że nie mógł przyjąć Komunii św., gdyż najemca mieszkania nie chciał wpuścić do budynku katolickiego księdza. W nocy Stasiowi Kostce ukazała się św. Barbara w towarzystwie aniołów i udzieliła mu Komunii św. Niedługo potem objawiła mu się Najświętsza Maryja Panna, która złożyła w jego dłonie Dzieciątko Jezus, mówiąc, by wstąpił do zakonu jezuitów.

Stał się cud – następnego dnia rano Stanisław Kostka wstał zdrowy i jak gdyby nic podjął swoje wcześniejsze obowiązki, co wywołało zaskoczenie otoczenia, gdyż jeszcze niedawno wydawało im się, że nie przeżyje najbliższej doby. Niedługo później Stanisław postanowił wstąpić do Towarzystwa Jezusowego. Napotkał jednak na opór ze strony najbliższych, którzy nie aprobowali jego decyzji. W tamtych czasach jezuici nie przyjmowali nikogo bez zgody rodziców. Stanisław Kostka udał się osobiście do prowincjała zakonu w Wiedniu, prosząc o przyjęcie, lecz nic nie osiągnął. Doświadczając przykrości ze strony rodziny, szczególnie starszego brata, postanowił uciec z domu i wstąpić do zakonu jezuitów.

Realizacja marzeń

Pokonał 650 km w przebraniu żebraka. Dotarł do Dylingi, gdzie poprosił o przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego. Został przyjęty na próbę. Jezuici obawiali się, że wstąpienie w ich szeregi młodego arystokraty bez zgody rodziców może przysporzyć im problemów. Mimo to uszanowali jego decyzję i skierowali go do Rzymu, gdzie rodzina Kostków nie miała już tak silnych wpływów. W październiku 1567 r. Stanisław został przyjęty w Rzymie do Towarzystwa Jezusowego, gdzie rozpoczął dalszą naukę i złożył śluby zakonne. Był gorliwym czcicielem Najświętszej Maryi Panny, głęboko przeżywał relację z Jezusem Eucharystycznym.

Przepowiedział swoją chorobę. 10 sierpnia 1568 r. napisał list do Najświętszej Maryi Panny, prosząc, by mógł dostąpić łaski śmierci w dniu Jej Wniebowzięcia. Był to akt niezrozumiały dla wielu, ponieważ w tamtym czasie Stanisław nie miał problemów zdrowotnych. Zakonnicy uznali to za przejaw młodzieńczej egzaltacji i nie wzięli na poważnie jego słów. Gdy 10 sierpnia, w dniu napisania listu, poczuł się źle, jeden ze współbraci powiedział, że trzeba by większego cudu, by zmarł z powodu tak błahej choroby. Tymczasem pięć dni później Stanisław Kostka już nie żył. Osoby, które były świadkami jego śmierci, zeznawały później, że było to nadzwyczajne wydarzenie, o czym świadczył nie tylko jego spokój, ale też to, iż jego twarz promieniowała nieznanym światłem. Umierający Stanisław wyznał im, że właśnie widzi Najświętszą Maryję Pannę w gronie dziewic, która przychodzi, by go zabrać.

Po śmierci

Krótko po śmierci Stanisława Kostki – nieświadomy tego – przybył do Rzymu jego brat Paweł, wysłany tam przez ojca, by zabrać go do domu. Na miejscu przeżył zaskoczenie, widząc tłumy przybywające do miejsca, gdzie mieszkał, przebywał i zmarł jego brat.

W tym czasie prowincjałem zakonu był św. Franciszek Borgiasz, który przezornie nakazał mistrzowi nowicjatu spisać życiorys Stanisława Kostki i rozesłać go po całym świecie. Tym sposobem niedługo po jego śmierci życiorys Stasia był dostępny w języku angielskim, francuskim, włoskim, niemieckim, a nawet chińskim. Nigdy wcześniej w historii Kościoła nie powstało tak wiele dzieł – obrazów, fresków, rzeźb i figur – przedstawiających jakiegoś świętego i wydarzenia z jego życia, jak w przypadku Stanisława Kostki.

Jednocześnie miały miejsce liczne cuda za wstawiennictwem młodego jezuity. Jego orędownictwu przypisywano wygranie bitwy z Turkami pod Chocimiem w 1621 r. Jak zaświadczył o. Oborski, widział go wtedy na obłokach, jak błagał Maryję o pomoc i zwycięstwo. Także Jan Kazimierz uznał, że bitwa pod Beresteczkiem została wygrana dzięki wstawiennictwu św. Stanisława. W 1674 r. Stasiu Kostka został ogłoszony patronem Korony Polskiej i Litwy. Jego śmierć wpłynęła także pozytywnie na przemianę rodziny. Jego brat Paweł był później świadkiem beatyfikacji swojego brata.

W kolejnych odcinkach przedstawimy bliżej jego sylwetkę.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Granice Białorusi z Polską i z Litwą nie są zamknięte

2020-09-18 15:56

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Białoruś

Litwa

granica

PAP

Na granicy między Litwą a Białorusią

Na granicy między Litwą a Białorusią

Granice Białorusi z Polską i z Litwą nie zostały zamknięte w piątek, chociaż w czwartek taki krok zapowiadał białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka. Eksperci sugerują, że „prezydent zapewne miał na myśli wzmocnienie granicy”.

„Białoruskie przejścia graniczne pracują w obu kierunkach” – potwierdził w rozmowie z PAP Anton Byczkouski z Państwowego Komitetu Granicznego (GPK), odpowiednika polskiej Straży Granicznej.

Rano GPK poinformował, że „wzmocniono ochronę granicy”, a także kontrole na przejściach granicznych i monitoring strefy przygranicznej.

„Odbywa się ona we wzmocnionym trybie funkcjonowania służby granicznej i kontroli oraz z zastosowaniem rezerw taktycznych" - napisał w piątek rano w komunikacie.

Później w ciągu dnia pojawiły się informacje o tym, że białoruskie służby celne nasiliły kontrole osób wjeżdżających do kraju.

Czytelnicy portalu TUT.by poinformowali, że „celnicy pozwalają wwozić (do kraju) tylko rzeczy używane i towary niezbędne w podróży”. Państwowy Komitet Celny w oświadczeniu dla TUT.by uściślił, że kontrole zostały zintensyfikowane, ale nie zmieniły się zasady przewozu towarów przez granicę. „Zrobiono to po to, by nie dopuścić do przewozu towarów zabronionych i objętych ograniczeniami, a także przewozu partii produktów na sprzedaż pod pozorem rzeczy osobistych” – poinformowała ta instytucja.

O tym, że granice z Polską i Litwą są przejezdne w obie strony informują od czwartkowego wieczoru białoruskie media niezależne, powołując się na służby graniczne wszystkich trzech krajów.

„Jesteśmy zmuszeni zabrać wojska z ulicy, pół armii postawić pod broń i zamknąć granicę państwową na zachodzie. Przede wszystkim – z Litwą i Polską” – powiedział w czwartek wieczorem Łukaszenka. Dodał, że konieczne jest wzmocnienie kontroli na granicy z Ukrainą.

„Nie wiemy, z czym oni jeszcze wyskoczą. Zostało zaledwie kilka chwytów, by rozpocząć gorącą wojnę” – oświadczył lider Białorusi, występując podczas Forum Kobiet w czwartek w Mińsku.Ponieważ żadna z państwowych instytucji nie wypowiadała się bezpośrednio na temat „zamknięcia granicy”, sprawę komentowali eksperci. Większość z nich uważa, że Łukaszenka „miał na myśli nie zamknięcie a wzmocnienie ochrony granicy”. Taką hipotezę wyraził jeszcze w czwartek komentator portalu Naviny.by Alaksandr Kłaskouski.

„Wygląda na to, że chodzi o te kroki militarne, które już zostały podjęte (m.in. manewry wojskowe w obwodzie grodzieńskim), żeby rozkręcić propagandową psychozę” – ocenił Kłaskouski. Na tle protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich Łukaszenka i propaganda państwowa, później wsparta przez rosyjską, zaczęli promować wersję o spisku zagranicy i planach destabilizacji Białorusi włącznie z ryzykiem agresji militarnej.

Również politolog Andrej Jehorau powiedział Radiu Swaboda, że mogło dojść do nieporozumienia i Łukaszenka zapewne „miał na myśli, że granice są chronione przez dodatkowe siły wojskowe”, co ma sens, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi o rzekomym zagrożeniu z zewnątrz.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, który wziął w piątek udział w wideokonferencji dla białoruskich mediów ocenił, że „oświadczeniami o zamknięciu granicy władze próbują zastraszyć społeczeństwo”.

Minister spraw zagranicznych Litwy ocenił, że za wypowiedzią Łukaszenki kryje się chęć „zademonstrowania, że istnieje zagrożenie zewnętrzne”. „A jeśli go nie ma, to trzeba je znaleźć” – ocenił Linas Linkeviczius.

Z kolei premier Litwy Saulius Skvernelis zapowiedział, że jeśli Białoruś zamknie granice, Polska i Litwa zamknął swoje przejścia dla białoruskich towarów jadących na Zachód.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję