Reklama

Dar starości

Jedni mówią, że starość się Panu Bogu nie udała, inni, że nic szybciej nie postarza człowieka niż myślenie o tym, że się starzeje. Coraz częściej jednak można spotkać tych, którzy w „późnej młodości” widzą błogosławieństwo. I szansę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pierwszy raz zobaczyłam ją w telewizji. Upał lał się z nieba, a ona, wychylona z okna budki, sprzedawała lody. To był biznes lata 2018 nad Zalewem Nowohuckim.

Starość chce do ludzi

Reklama

Babcia Lucyna Orłowska, rocznik 1939, spełniła marzenie: otworzyła swój biznes, bo najbardziej – jak mówiła do kamer – nie lubi nudy, musi działać. Nie chciała zrobić kariery w mediach, choć gdy wieść się rozeszła, niemal codziennie przyjeżdżał jakiś dziennikarz. Chciała dorobić do emerytury. Niestety, budka z lodami w tym miejscu skończyła swój żywot wraz z nadejściem jesieni, ale przedsiębiorcza pani Lucyna wcale się tym nie zraziła. Mimo że na koncie założonym na portalu Zrzutka.pl na rzecz kawiarni Babci Lucyny nie udało się zebrać potrzebnej sumy, dzielna bizneswoman nie straciła nadziei. Miała plan, aby w jej kawiarni działał rodzaj inkubatora dla różnych pokoleń – seniorzy mogliby np. raz w tygodniu czytać bajki dzieciom, w wynajmowanym pomieszczeniu chętne panie piekłyby ciasta, a panowie mieliby miejsce na wspólne majsterkowanie. Pomysł czeka na realizację, ale pani Lucyna nie próżnuje. Ostatnio sprzedaje krakowskie obwarzanki przy wejściu do jednego z marketów – i znów jest wśród ludzi. W jednym z wywiadów, gdy wszyscy wzięci reporterzy chcieli się dowiedzieć, jak się robi biznes przed osiemdziesiątką, i przyjeżdżali pod jej food trucka, przyznała, że boi się tylko choroby, bólu i braku kontaktu z ludźmi. – Najważniejsze jest to, by mieć co robić i być komuś potrzebnym – mówiła. Martwiła się też, że dziś starsi ludzie nie są już dla młodych takimi autorytetami jak dawniej. Trafnie zdiagnozowała to, co opisuje psychologia: gdy młodzi się odsuwają, idą na swoje, zaczynają osobne życie – ich rodzice, starzejący się ludzie, nie mają zbyt wiele do roboty, a stąd już blisko do tego, by poczuli się niepotrzebni. Wtedy, nawet jeśli są w dobrej kondycji, zaczynają sobie szukać chorób, chodzą do kolejnych lekarzy, przyglądają się sobie i nasłuchują własnego organizmu. Lubią przychodnie i kolejki do lekarzy. Dlaczego? Zazwyczaj z tego powodu, że tam spotykają ludzi, często równie samotnych jak oni. Na korytarzach, pod drzwiami do gabinetów specjalistów toczą się nieraz ich jedyne w ciągu dnia rozmowy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Samotność lubi starszych

Reklama

Ale nie każdy ma tyle odwagi i werwy, co pani Lucyna. Samotność seniora w domu, w którym przez wiele lat toczyło się wartkim rytmem życie rodzinne, a wszystkie kąty mają długą historię, może sparaliżować największego dotąd twardziela. Zwłaszcza wtedy, gdy odejdą żona czy mąż i nie do końca wiadomo, jak samemu pić herbatę przy stole, przy którym każdy dotąd zajmował swoje miejsce. Dr hab. Maria Straś-Romanowska, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, prowadząca wykłady z psychologii osobowości w Instytucie Psychologii tej uczelni, podkreśla, że samotność w starości jest problemem nie tylko psychologicznym, ale też społecznym. W jednym z artykułów pisze: „Człowiek – z antropologicznego i psychologicznego punktu widzenia – jest istotą społeczną o szczególnym charakterze” – istnieje w nieustannym dialogu z innymi, potrzebuje bezpośredniej relacji z drugim człowiekiem. „Tę relację, określaną przez filozofów dialogu jako relację spotkania (...), wyznacza naturalna dla człowieka, bezwarunkowa potrzeba bycia (...) z Innym, dla Innego, wobec Innego”. Pani profesor podkreśla, że ta potrzeba „stanowi konieczny warunek rozwoju człowieka na wszystkich etapach jego życia”, a więc również w starości. Bycie z drugim motywuje nas do działania, poprawia kondycję i jakość życia. Może dlatego rozbiegane wnuki, choć dość szybko męczą starszych dziadków, to jednak swoją obecnością wnoszą życie do pustego na co dzień domu. „Ludzie wprawdzie różnią się stopniem zapotrzebowania na kontakty z innymi, są osoby, które preferują ograniczoną liczbę relacji, a nawet dobrze się czują w odosobnieniu, jednakże zdecydowana większość odczuwa potrzebę bliskich więzi i źle znosi samotność, chyba że jest ona doraźna, incydentalna, krótkoterminowa” – podkreśla prof. Straś-Romanowska. „Samotność dobra to samotność z wyboru, służąca realizacji ważnych, wymagających ciszy i spokoju zadań, sprzyjająca refleksji, zadumie czy rekreacji. Zła samotność z kolei to samotność będąca następstwem nieintencjonalnego wyłączenia ze wspólnoty, (...) utraty bliskich osób (np. śmierć współmałżonka, przyjaciół, oddalenie się dorosłych dzieci, przejście na emeryturę, zmiana środowiska). Tego rodzaju samotność (...) dotyka (...) przede wszystkim osoby starsze. Jej następstwem są: obniżony codzienny nastrój, apatia, skłonność do depresji, poczucie izolacji, bycia nieakceptowanym, niepotrzebnym, bezwartościowym. Samotność, w ścisłym znaczeniu, to fizyczny, obiektywny, obserwowalny z zewnątrz stan rzeczy, polegający na braku relacji z innymi” – pisze psycholog osobowości.

Dobrze, że jesteś!

Reklama

Złą samotność można pokonać. I choć, oczywiście, nie wszyscy samotni seniorzy znajdą w sobie tyle energii, co krakowska Babcia Lucyna, to jednak wiele instytucji – uczelnie, stowarzyszenia i fundacje – coraz śmielej i z fantazją angażuje osoby starsze lub proponuje im pomoc. W tym roku w Poznaniu Wydział Zdrowia Urzędu Miasta, Centrum Inicjatyw Senioralnych i pracownicy Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei stworzyli projekt „Senior maluszka tuli”. Realizuje go Polskie Towarzystwo Opieki Paliatywnej Oddział w Poznaniu, a polega on na tym, że wolontariusze 60+ przychodzą na oddział noworodkowy w szpitalu im. Raszei i pomagają rodzicom w opiece nad maluchami. Gdy zajdzie potrzeba, przytulają noworodki w ramach terapii dotykiem. Na stronie poznan.pl pomysłodawcy akcji piszą, że jest wiele powodów, dla których maluchy nie mogą doświadczać codziennego ciepła od mamy i taty: choroba rodziców, brak możliwości codziennego dojeżdżania do szpitala, a nawet porzucenie noworodka. Co ważne, od maja, kiedy rozpoczął się nabór wolontariuszy, udziałem w tym projekcie zainteresowało się wiele osób, nie tylko z Poznania. Z ponad setki podań wybrano 30, wolontariuszami zostało 19 osób, w tym jeden mężczyzna. Aby móc opiekować się maluchami, seniorzy przeszli cykl szkoleń, poznali zasady BHP, zdobyli wiedzę epidemiologiczną, znają topografię szpitala, zasady pracy na oddziale i opieki nad noworodkami. Odbyli też zajęcia z psychologiem i praktyki szpitalne, a przed wejściem na oddział czekały ich obowiązkowe badania lekarskie. Szpital im. Raszei jest pierwszą placówką w Polsce, która podjęła się tego typu zadania, ale możliwe, że w jego ślady pójdą inne. Ten pomysł sprawia, że szczęśliwe mogą być dwie osoby, które dzieli co prawda min. 60 lat życia, ale łączy potrzeba obecności i bliskości drugiego człowieka. – To aktywizacja seniorów, wsparcie maluchów i pracowników szpitala. Każdy coś zyskuje. Seniorzy wychodzą z domu, spotykają się z drugim człowiekiem, czują się potrzebni – podkreślają koordynatorzy projektu. Reakcje wolontariuszy po pierwszych udanych próbach przewinięcia i uśpienia noworodków podobno były bezcenne, niektórzy nie kryli łez wzruszenia...

Młodzi nie lubią starych?

Pani Lucyna Orłowska podkreśla, że dziś młodzi nie widzą w starszych autorytetów. Z badania pt. „Wizerunek starości i autorytet osób starszych w opinii młodzieży z uwzględnieniem czynników socjodemograficznych”, przeprowadzonego i opublikowanego w 2017 r. na łamach pisma „Pielęgniarstwo i Zdrowie Publiczne” Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, wynika, że pozytywne skojarzenia ze starością w opinii badanych to: doświadczenie życiowe, mądrość życiowa oraz dbałość o rodzinę. Większość młodzieży wskazała na przeciętny autorytet osób starszych w społeczeństwie. W analizie wniosków z ankiet podkreślono, że bardzo rzadko osoby starsze przedstawiane są jako aktywne, wykształcone, kreatywne, kompetentne i wysportowane. Największy odsetek badanych deklarował, że autorytet seniorów plasuje się na średnim poziomie (58,1 proc.), natomiast 14,4 proc. respondentów – że na niskim. Tyle liczby, a jak to działa naprawdę? Mimo że od wieków istnieją trudności w porozumiewaniu się młodszych ze starszymi, a konflikt pokoleniowy opisano już w wielu fachowych tomach, to jednak relacje między seniorami i juniorami na co dzień nie tylko bywają wzorowe, ale też mogą być inspirujące dla rówieśników jednej i drugiej grupy. Można spotkać fascynatów, pełnych szacunku dla „późnej młodości” i szczerego zachwytu nad nią. – Zawsze zwracałam uwagę na elegancko ubranych panie i panów na korytarzach Instytutu Psychologii – mówi Alina Metelytsia, studentka czwartego roku psychologii. – To niesprawiedliwe, że prawie każdy dwudziestolatek ma tysiące własnych zdjęć, a osoby starsze już niemal w ogóle nie chcą się fotografować, chociaż są piękne, bo człowiek jest piękny w każdym wieku – dodaje. Po pewnym czasie przyglądania się eleganckim seniorom zrodził się pomysł sfotografowania tych pięknych ludzi, słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Alina pochodzi z Kijowa, poza tym, że studiuje psychologię, zajmuje się fotografią. Jej strona internetowa metelicamakes.pl jest pełna profesjonalnych, pełnych światła kadrów. Ma rękę do portretów i przez portret postanowiła opowiedzieć historię wrocławskich seniorów.

– Uwielbiam patrzeć na ludzi przez obiektyw aparatu, bardzo często mam ochotę podejść do osoby, którą spotykam w tramwaju czy kawiarni, i zapytać, czy mogę zrobić jej kilka zdjęć, ale nie zawsze starcza mi odwagi. Z seniorami było jednak inaczej – mówi. Pracowała dwa miesiące, przeprowadziła ok. 60 sesji. Miała poważną misję, bo dla większości osób było to pierwsze doświadczenie z sesją fotograficzną, ale jej projekt zdobył duże uznanie na uniwersytecie. Efekt? Zachwycający! Zatrzymane w kadrze mocne spojrzenia, oczy otulone siatkami zmarszczek, które są jak ślad po wielkiej miłości i wielkim szczęściu. Czerwień szminek i splot apaszek u studentek, elegancja marynarek dumnych studentów – wszystko jest na zdjęciach Aliny. Ale to, co jest na nich przede wszystkim, to ta sama energia i wiara w dobre jutro, którym dzieliła się latem z dziennikarzami Babcia Lucyna nad Zalewem Nowohuckim. Jeśli senior nie jest sam, znajdzie siłę, by polubić swoją metrykę i pokonać ograniczenia. Stary chce do ludzi. Ludzie nie zawsze chcą starego. I to musimy zmieniać.

2019-11-13 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie przespać tematu

Media aż kipią od tematów związanych z „demograficzną bombą zegarową”. Najczęściej tematem jest szkoła i szkolnictwo wyższe. Prognozy straszą, że zabraknie niebawem kandydatów do szkolnej ławy i indeksu. Czy w równej mierze zastanawiamy się nad tematem seniorów?

Niedawno pojawiła się analiza związana z przyszłością uniwersytetów. Rzekomo już w 2020 r. zabraknie kandydatów na studia zaoczne, co przełoży się, oczywiście, na niebyt wielu prywatnych uczelni, które w ogromnej mierze utrzymują się dzięki studentom zaocznym.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Uważaj. Na YouTube kradną "głos" znanych księży

2026-04-24 15:04

[ TEMATY ]

YouTube

rozważania na niedzielę

kradną

głos

znani księża

Mat.prasowy

W tym nagraniu poruszam też temat bardzo aktualny: podrabianie głosu w internecie, fałszywe treści generowane przez sztuczną inteligencję i zamęt, w którym coraz trudniej odróżnić prawdę od imitacji.

Tym bardziej trzeba dziś wrócić do pytania: czy znam głos Tego, za którym idę? To nie jest tylko komentarz do Ewangelii. To jest wezwanie do czujności, odwagi i zaufania. Bo w świecie pełnym podróbek nie wystarczy słyszeć. Trzeba jeszcze umieć rozpoznać. Nie każde światło ogrzewa. Nie każdy głos prowadzi. Dobry Pasterz nie ogłusza — On woła po imieniu. Posłuchaj. Być może ten odcinek pomoże Ci usłyszeć najważniejszy głos w swoim życiu.
CZYTAJ DALEJ

Miłosierdzie na co dzień

2026-04-24 22:53

Anna Kostrząb

30-lecie PZC w Nowym Żmigrodzie

30-lecie PZC w Nowym  Żmigrodzie

Był to czas dziękczynienia za działalność charytatywną. Mszy Świętej przewodniczył ks. Dziekan Jan Gajda a słowo Boże wygłosił były dyrektor diecezjalnego Caritas w Rzeszowie ks. prałat Stanisław Słowik, który od początku naszego istnienia uczestniczył wraz z siostrą Joanną Smagacz w wielu spotkaniach, udzielał cennych wskazówek, był dla nas źródłem siły i inspiracji. Obchody jubileuszowe były dobrą okazja, aby podziękować ks. Prałatowi za zaangażowanie, troskę i duchowe przewodnictwo. Ks. Słowik w homilii skupił się na temacie miłosierdzia. Przywołał słowa Jana Pawła II z 1999 r., który w Ełku mówił, że ,,Krzyk biednych z całego świata podnosi się nieustannie z tej ziemi i dociera do Boga. Jest to krzyk dzieci, kobiet, starców, uchodźców, skrzywdzonych, ofiar wojen, bezrobotnych. Biedni są także wśród nas, ludzie bezdomni, żebracy, ludzie głodni, wzgardzeni, zapomniani przez najbliższych i przez społeczeństwo, poniżeni i upokorzeni, ofiary różnych nałogów.Wielu z nich próbuje nawet ukryć swoją ludzką biedę, ale trzeba umieć ich dostrzec..." Kaznodzieja przytoczył słowa, które od wielu lat brzmią w naszych kościołach: ,,Ubogich, chorych, potrzebujących zawsze pośród siebie mieć będziecie''. Na zakończenie swej homilii ks. Słowik przywołał słowa św. Józefa Sebastiana Pelczara, „niech waszym ideałem będzie zrobić w życiu jak najwięcej dobrego, a potem umrzeć w Panu, bez pieniędzy i bez długów, ale z wielkim snopem zasług”. Patronem naszego Zespołu jest bł. ks. Władysław Findysz a założycielem jest obecny ks. dziekan Jan Gajda, który 30 lat temu był w naszej parafii wikariuszem. To dzięki jego szczególnym staraniom otwarta została kuchnia ,,Caritas'' wydająca gorący posiłek dla najbardziej potrzebujących zastąpiona później innymi programami. Przez cały ten okres odbyło się wiele spotkań, wiele akcji charytatywnych, wiele dobra uczyniono względem osób będących w trudnej sytuacji materialnej i duchowej. Po uroczystej Mszy Świętej i wspólnym pamiątkowym zdjęciu udaliśmy się na agapę i okolicznościowy tort. Była to okazja do serdecznych rozmów i wspomnień a także podziękowań. Swoją obecnością zaszczycił nas wójt Gminy Nowy Żmigród Grzegorz Bara wraz z małżonką oraz nasi dobroczyńcy. Wielkim wsparciem w naszej działalności charytatywnej są nasi kapłani. Obecnie to ks. proboszcz Stanisław Szajna, ks. wikariusz Maciej Nowicki oraz poprzednicy jak ks. Henryk Maguda, który przez 15 lat był proboszczem w naszej parafii. W trakcie spotkania nastąpiło wręczenie pamiątkowych medali i wspólnie wyśpiewaliśmy „Oto jest dzień, który dał nam Pan”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję