Reklama

Niedziela Legnicka

Pamięć o Ziemi Ojców

Niedziela legnicka 36/2019, str. 6

[ TEMATY ]

uroczystość

archiwum parafii

Od 15 sierpnia br. w kościele św. Jana Chrzciciela w Chełmcu znajduje się kopia obrazu Matki Bożej Łaskawej ze Stanisławowa

W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w kościele filialnym w Chełmcu, należącym do parafii Męcinka, odsłonięto kopię obrazu Matki Bożej Łaskawej ze Stanisławowa, wraz z pamiątkową tablicą okolicznościową.

Pomysł ufundowania obrazu zrodził się z potrzeby serca tych mieszkańców, którzy swoje korzenie mają na Kresach. Wielu z nich przyjechało z Kresów Wschodnich, pozostawiając tam swój dobytek, a często i serca tęskniące za ziemią ojców. Niektórzy z nich modlili się w Stanisławowie, klękając przed Panią „Łaskawą i Płaczącą”.

Mieszkańcy Chełmca chcieli w ten sposób przybliżyć swoje ukochane Kresy, podziękować Matce Bożej za bezpiecznie przeżyte lata na Ziemiach Zachodnich, które stały się dla nich nowym domem, i upamiętnić Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów, którzy do tej pory nie mają swoich grobów i leżą w bezimiennych mogiłach.

Reklama

Obraz został wykonany metodą witrażu przez firmę Roberta Wiedryckiego A.R.Projekt z Gdańska. W jego wykonanie zaangażowali się Józef Kuraś, Krzysztof i Piotr Karaban, a uroczystego odsłonięcia dokonali mieszkańcy Chełmca – Kresowianie Aniela Pokora i Tadeusz Machowski.

Sama historia obrazu jest bardzo ciekawa. Szczególnie czas powojenny, kiedy to proboszcz Stanisławowa postanowił zabrać obraz do Polski, ukrywając go w skrzyniach na wozie. Został jednak zatrzymany przez funkcjonariusza NKWD, który zabronił wywozu obrazu. Dopiero fortel użyty przez proboszcza, który wskazał funkcjonariuszowi inny obraz, pozwolił mu ocalić wizerunek Matki Bożej Stanisławowskiej. Ksiądz tułał się z tym obrazem niemal po całej Polsce, aby wreszcie umieścić go w szacownych murach bazyliki Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Gdańsku, gdzie znajduje się po dzień dzisiejszy.

Od 15 sierpnia kopia tego obrazu jest umieszczona także w murach kościoła św. Jana Chrzciciela w Chełmcu. Ufamy, że w naszym kościele Matka Boża „Płacząca”, będzie wypraszała wiele łask u swojego Syna Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy klękają przed Jej wizerunkiem i modlą się do Boga, jak kiedyś ich ojcowie i matki czynili w Stanisławowie.

2019-09-03 13:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Flisackie święto

2020-07-21 13:16

Niedziela sandomierska 30/2020, str. I

[ TEMATY ]

uroczystość

Bractwo flisackie

Archiwum bractwa flisackiego

Pływanie to ich pasja

Flisacy uczcili w Ulanowie Ogólnopolski Dzień Flisactwa. Na piknik przybyło prawie 30 łodzi.

W ulanowskim porcie rzecznym, 4 lipca, zakończyły się dwa flisy – „Szlakiem błękitnego Sanu” oraz „Pod prąd”. Ten pierwszy był krótkim, symbolicznym rejsem z Bielin do Zarzecza i z powrotem do Ulanowa, trasa drugiego wiodła z Sandomierza do Ulanowa.

– Dla nas jest to Ogólnopolski Dzień Flisactwa w skromniejszej formie niż zwykle, ponieważ epidemia pokrzyżowała plany. Chcieliśmy jednak, żeby impreza zachowała cykliczną formułę – mówi Kamil Chmielowski, cechmistrz Bractwa Flisackiego św. Barbary w Ulanowie. Nie było to święto wyłącznie ulanowskich oryli. Stolica flisactwa polskiego gościła wodniaków między innymi z Tarnobrzega, Sandomierza, Mysłowic, a także z Łotwy.

Wodnym szlakiem ze staropolskiego królewskiego grodu do stolicy flisactwa polskiego przypłynęli wodniacy z grupy „Napędzani Wisłą”, działającej pod auspicjami Fundacji Fundusz Lokalny SMK. Podczas pikniku flisackiego symbolicznie ochrzczono 5 łodzi. Były to jednostki należące do wodniaków z grupy „Napędzani Wisłą”.

– Z naszej strony jest to forma uznania dla bractwa flisackiego w Ulanowie, dla jego dorobku, tradycji, historii. Mamy w zwyczaju, że chrzcimy nasze łodzie na różnych imprezach. Chcemy, żeby ludzie mogli to zobaczyć – mówi Marek Bażant, oryl z Sandomierza, należący do grupy „Napędzani Wisłą”, skupiającej pasjonatów wodniactwa nie tylko z Sandomierza, ale również m.in. z Tarnobrzega, Warszawy czy Śląska.

Imprezę zorganizowało Bractwo Flisackie pw. św. Barbary w Ulanowie przy współpracy z grupą „Napędzani Wisłą”. Wsparcia udzielił również powiat niżański. – Panu staroście, zarządowi powiatu i starostwu powiatowemu w Nisku składamy serdeczne podziękowania za przekazanie odpowiednich środków na tę imprezę – dodaje Kamil Chmielowski.

W sobotę piknik flisacki zakończył się spotkaniem przy ognisku. W niedzielę, 5 lipca, miały miejsce darmowe spływy galarami oraz pożegnanie uczestników flisu „Pod prąd”.

CZYTAJ DALEJ

Małżeńska pielgrzymka na Jasną Górę

2020-08-04 12:04

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka 2020

facebook.com

Czy ten rok musi być pielgrzymkowo rokiem straconym? Czy marzenia o kolejnej pielgrzymce musimy odłożyć na co najmniej przyszłe lato? Zapytaliśmy o to Łukasza i Monikę Feniszów – małżeństwo, które w tym roku wyruszyło we wspólną, małżeńską pielgrzymkę ze Śląska na Jasną Górę.

Damian Krawczykowski: Czy potrafilibyście przeżyć wakacje bez pielgrzymki?

Monika i Łukasz Fenisz: Właśnie dlatego, że trudno było nam przyjąć do wiadomości, iż tegoroczna pielgrzymka się nie odbędzie, postanowiliśmy wyruszyć w nieco inną – małżeńską drogę. Od kilkunastu lat co roku pielgrzymujemy do Matki Boskiej Częstochowskiej. Tylko raz nasze wyjście stało pod znakiem zapytania – siedem lat temu w trakcie trwania naszej parafialnej pielgrzymki braliśmy ślub – ale wspólnie zdecydowaliśmy, by wybrać się wtedy z inną parafią. Odpowiadając więc na pytanie: pewnie potrafilibyśmy przeżyć wakacje bez pielgrzymowania, ale po co? (uśmiech)

Kiedy okazało się, że pielgrzymka nie wyruszy, postanowiliśmy iść sami. Ten rok miał być dla nas wyjątkowy, bo oprócz drogi na Jasną Górę czekała nas również droga do Santiago de Compostela. To właśnie Santiago jest naszym ulubionym miejscem po Jasnej Górze. W tym roku ponownie postanowiliśmy pójść najpierw do grobu św. Jakuba, a potem do naszej częstochowskiej Matki. Jako że i te plany musieliśmy zmienić, udało nam się połączyć te dwie drogi w jedną – szlakiem Jakubowym (Camino Jasnogórskie) poszliśmy do Maryi.

Jakie uczucia towarzyszyły Wam podczas pielgrzymowania? Na pewno była to inna pielgrzymka niż ta z tłumem kompanów, ale czy gorsza?

Brakowało nam wspólnego śpiewu, rozmów z całą rzeszą znajomych, z którymi co roku pielgrzymujemy, obecności księdza w drodze, a także transportu, który wiózłby nasze bagaże. Te wszystkie braki nie wpłynęły jednak na to, że pielgrzymka była gorsza. Była po prostu inna. Sami śpiewaliśmy, modliliśmy się, rozmowy, które prowadziliśmy, były… takie nasze, małżeńskie. Bagaż na plecach z kolei jeszcze bardziej dodawał klimatu, który odczuwalibyśmy, będąc w Hiszpanii.

Czy macie jakieś przesłanie dla wiernych, którzy nie mogą uczestniczyć w zorganizowanych pielgrzymkach? Warto podejmować indywidualne inicjatywy? Czy zbliżają one do Boga?

Wielu żałuje, że pielgrzymki w tym roku się nie odbędą. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zachęcamy, by zabrać swoich bliskich i wyruszyć w drogę. Wyjście można zaplanować na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone). Mamy w Polsce wiele sanktuariów maryjnych – nie musimy pójść do Częstochowy, bo dla wielu osób może to być niewykonalne. Warto jednak poszukać takiego miejsca w swojej okolicy.

Nie bójcie się wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekali na nas, czekają i na was.

____________________________________

Tak Łukasz i Monika relacjonują swoją tegoroczną pielgrzymkę na swoich kontakch w mediach społecznościowych:

Miało nie być w tym roku pielgrzymek. Mimo planów, by latem wrócić na portugalsko-hiszpański szlak, a potem – tradycyjnie – pójść halembskim, i my początkowo z nich zrezygnowaliśmy. Zupełnie niepotrzebnie. Chęć zostawienia choć na chwilę codzienności zwyciężyła i po kilku dniach znaleźliśmy się na szlaku.

Małżeńska droga. Piękna. Niezwykle trudna. Jak codzienne wspólne życie :)

Ważne jest dążenie do tego, by ten trud był piękny. Piękny, bo przeżywany razem. Ponad 50 kilometrów pierwszego dnia z kilkukilogramowymi plecakami przeszliśmy z ogromną radością. Mimo fizycznego trudu każdy odcinek wywoływał szerokie uśmiechy na naszych twarzach. Nawet pomimo ponad trzynastogodzinnego marszu.

Drugi dzień obnażył wszystkie nasze słabości. Poniedziałkowy wysiłek uwydatnił największy ból, jakiego doświadczyłam w ciągu kilkunastu pielgrzymek. Dla obojga przejście już o wiele krótszej trasy, bo prawie 35-kilometrowej, było ogromnym wysiłkiem. Nieocenione jest wsparcie drugiego człowieka. Dokładnie tak jak w życiu. Z nim łatwiej. Łatwiej iść, dostrzegać piękno wokół, przechodzić ponad tym, co trudne. Łatwiej się uśmiechać.

Pielgrzymi! (Szczególnie ci halembscy). Wielu żałuje, że nasza pielgrzymka w tym roku się nie odbędzie. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zabierzcie swoich bliskich i wyruszcie w drogę. Może nie jesteś gotowy na wędrówkę z całym bagażem, ale przecież można zaplanować to wyjście na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone).

Nie bójcie się jednak wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekała na nas, którzy – po wędrówce szlakiem Jakubowym – dotarliśmy wykończeni jak nigdy. I wierzcie mi – to Jej spojrzenie miało jeszcze większą wartość niż dotychczas.

CZYTAJ DALEJ

Papież wspiera Amerykę Łacińską w walce z koronawirusem

2020-08-05 15:22

[ TEMATY ]

Franciszek

pixabay.com

W obliczu pandemii Franciszek wykonał gest miłosierdzia, który wspiera najbardziej potrzebujących. Na osobistą prośbę Papieża fundacja Popolorum Progressio zatwierdziła 138 projektów pomocowych.

Ich celem jest złagodzenie skutków pandemii koronawirusa w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Do tej liczby należy dodać jeszcze 30 innych, już działających projektów pomocy żywnościowej.

Łącznie pomoc popłynie aż do 23 krajów. Podczas posiedzenia fundacji skoncentrowano się na projektach, których celem jest łagodzenie konsekwencji pandemii w krótkim i średnim okresie, przygotowanych dla regionów najbardziej dotkniętych koronawirusem. Mają one być namacalnym znakiem miłości Papieża, a także apelem i inspiracją dla wszystkich chrześcijan i ludzi dobrej woli, by nie pozostawali obojętnymi, ale włączali się w pomoc potrzebującym.

Na wspólnym spotkaniu watykańskiej komisji ds. Covid-19 i fundacji Popolorum Progressio po raz pierwszy obecny był także przedstawiciel Manos Unidas („Złączone Ręce”), katolickiej organizacji pozarządowej, która włączy się w działalność charytatywną Papieża i pomoże koordynować ją w krajach Ameryki Łacińskiej.

Fundacja Popolorum Progressio dla Ameryki Łacińskiej powstała w 1992 r. na prośbę Jana Pawła II w związku z 500. rocznicą rozpoczęcia ewangelizacji Ameryki. We współpracy z episkopatem Włoch działa ona na rzecz wspierania rozwoju wspólnot wiejskich, Indian i ludności tubylczej. Poprzez inicjowane dzieło miłosierdzia ma też być znakiem bliskości Papieża z najbardziej potrzebującymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję