Reklama

ludzie z pasją

Bóg nie chciał mnie poprawiać

Dla stylistów była tylko „wieszakiem”, dla koncernów kosmetycznych – klientką, dla chłopaka – epizodem, dla znajomych – użytecznym kontaktem... Jej życie zmieniło się jednak o sto osiemdziesiąt stopni. Jak do tego doszło?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

– Byłaś finalistką „America’s Next Top Model”, zostałaś modelką, miałaś szansę na ogromną karierę... W książce „Inna strona piękna” opowiadasz o swoim doświadczeniu głębokiego nawrócenia i odkrycia prawdziwego piękna. Jak wyglądało Twoje życie, zanim doszło do nawrócenia?

– Zawsze kochałam modę. Jako nastolatka głęboko wierzyłam w to, że moja wartość jest ściśle połączona z tym, jak wyglądam. Codziennie widziałam idealnie piękne i szczęśliwe kobiety – na okładkach magazynów, w mediach społecznościowych, w reklamach i w filmach, i w moim ulubionym wtedy serialu „Seks w wielkim mieście”. Ubrania kobiet, ich włosy, paznokcie, mieszkania, mężczyźni, przyjaciele... Wszystko było idealne! To, jak wyglądam, wpływa bezpośrednio na jakość moich relacji i na moją wartość. Chociaż pochodziłam z naprawdę wierzącej rodziny, odrzuciłam relację z Bogiem. Jezus nie zaoferowałby mi życia, którego tak bardzo chciałam. Bałam się, że Jego droga do szczęścia byłaby wypełniona nudą, samotnością, niemodnymi i niewygodnymi ciuchami...

– Co się stało, że wróciłaś do Boga? Jak wyglądało Twoje spotkanie z Nim?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– To była jedna chwila podczas sesji zdjęciowej, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że nie muszę być sławna, żebym była znana i kochana przez Boga. Nie musiałam wygrać „America’s Next Top Model” ani wylądować na okładce magazynu, żeby moje piękno zostało zauważone. Bóg nie chciał mnie poprawiać w Photoshopie. To było lepsze, głębsze i trwalsze piękno od tego, za którym dotychczas goniłam. Tamtego dnia, gdy zmieniłam swoje życie, byłam niespokojna, nie czułam się komfortowo. Odezwały się moje kompleksy. Bałam się, że inni zauważą, że wcale nie jestem piękna. Chciałam to wszystko rzucić, ale pomyślałam sobie: „Leah, większość ludzi zrobiłaby wszystko, żeby być na twoim miejscu. Nie odmawia się takiej okazji”. Czułam, że wszyscy patrzą na moje ciało, i bardzo mi się to nie podobało. Chciałam uciec.

– Co było dalej?

– Nagle spojrzałam prosto na lampę błyskową. Potrzebowałam chwili przerwy. Zatrzymałam się i spojrzałam w górę, nieustannie mrugając. Wtedy zobaczyłam pewien obraz – samą siebie. To było tak, jakby w mojej głowie odtwarzał się film. Moje ręce były złożone na wysokości talii, po chwili wzniosłam je na wysokość głowy. W tym momencie dostrzegłam rozmazany profil twarzy mężczyzny, który spojrzał na moje ręce i pochylił głowę, smutny i rozczarowany. Moje ręce były puste. Usłyszałam wtedy zdanie, które zmieniło całe moje życie: „Stworzyłem cię do czegoś więcej”. Oczywiście, wydawało mi się, że zwariowałam. Ale w głębi czułam, że to prawda: byłam stworzona do czegoś więcej. Fotograf zaczął mnie pospieszać, kazał mi zmienić pozę, ale nie byłam już w stanie nic zrobić. Powiedziałam, że nie mogę kontynuować sesji. Szybko zabrałam swoje rzeczy i, chociaż wszyscy mówili mi, że popełniam błąd, po prostu wyszłam. Postanowiłam wrócić do domu, do Boga Ojca, aby pomógł mi złożyć w całość złamane kawałki mojego serca i by przypomniał mi, kim jestem i ile znaczę.

– Co zrobiłaś potem?

Reklama

– Po tej ostatniej sesji zdjęciowej szłam Piątą Aleją. Bałam się, jak zapłacę rachunki i czynsz. Nie wiedziałam, co robić. Wróciłam do domu i, zrozpaczona, zadzwoniłam do taty. Pamiętam, że powiedziałam tylko jedno zdanie: Tato, jeśli po mnie nie przyjedziesz, stracę swoją duszę.

– Jak zareagowali Twoi rodzice?

– Od razu tata po mnie przyjechał. Spodziewałam się, że będzie wściekły, rozczarowany, że wypomni mi tysiące kilometrów, które musiał przejechać, koszty... Ale on najpierw padł na kolana, a potem wstał i mocno mnie przytulił. Wiele lat później dowiedziałam się, że oboje z mamą płakali ze szczęścia, gdy zadzwoniłam. Cały czas modlili się za mnie, wierzyli, że wrócę do Boga. Mój tata rozumiał, że jego zadaniem jest przyprowadzić mnie do Jezusa, a On zajmie się całą resztą. Poszliśmy do kościoła. Zaczęłam nowe życie od spowiedzi. Byłam przerażona, ale chciałam to zrobić, oddać wszystkie grzechy i zranienia Bogu.

– Dziś jesteś światowej sławy inspiracją dla dziewczyn. Co chcesz im przekazywać?

Reklama

– Zawsze szukałam piękna w życiu. Niestety – robiłam to po omacku, słuchając tego, co mówi świat, który za wszelką cenę chciał mnie uprzedmiotowić. Uwierzyłam w to, że moje piękno jest zależne od opinii innych, od tego, co mam na sobie i z kim się spotykam. Na szczęście odkryłam swoje piękno w Bogu. Uświadomiłam sobie, że moja wartość nie jest od niczego zależna, że On stworzył mnie i powołał do życia w pięknie. Nie ma to nic wspólnego z imitacjami, które oferuje nam świat. Nauczyłam się, że kiedy pozwalamy, żeby nasze pragnienie piękna było dyktowane ideologią firm kosmetycznych lub modowych, zaczynamy kierować się w życiu ich potrzebami. Dajemy się przekonać, że musimy tak wyglądać, mieć takiego mężczyznę, taki dom i że tylko to nas uszczęśliwi. Dlatego chcę mówić o kłamstwie, w którym żyją kobiety, i o tym, jaki wpływ mają one na nas – na to, co myślimy o naszym wyglądzie zewnętrznym, jak zaczynamy widzieć naszą tożsamość, nasze relacje i rolę na tym świecie. Chcę mówić o prawdzie, która głosi, że jesteśmy piękne, wartościowe i godne miłości – wierzę, że to może zmienić świat.

– Mówisz dużo o czystości. Dlaczego?

Reklama

– Związałam się z pierwszym chłopakiem, który się mną zainteresował. Chciałam, żeby ktoś mnie chciał, ale nie zastanawiałam się nad tym, czy ja też chciałam jego. Nie pamiętam, żebym zadała sobie pytanie, czy lubię tego chłopaka. Byłam zaślepiona perspektywą miłości i wykorzystałam go, żeby spełnić moje pragnienie bycia kochaną i cenioną. Byłam wszędzie, gdziekolwiek on poszedł. Straciłam dziewictwo w wieku piętnastu lat. Oddałam coś wartościowego komuś, kto nigdy nie zachował tego w pamięci. Nie wiedziałam, co robić. Bałam się, że mogłam zajść w ciążę albo zarazić się chorobą przenoszoną drogą płciową. Bałam się, że moi rodzice się dowiedzą. Bałam się, że Bóg mnie odrzuci. Bałam się nawet podzielić tym strachem z moim chłopakiem, żeby nie pomyślał, że żałuję tego, co zrobiliśmy, i nie odrzucił mnie. Ale bardzo żałowałam. Zerwaliśmy ze sobą prawie dwa tygodnie później. Pragnienie bycia chcianą i kochaną, pragnienie, aby postrzegano mnie jako piękną, zostało zdeptane. Lata później obiecałam sobie, że bez względu na to, ile razy usłyszałabym słowa „kocham cię”, nie ofiaruję mojego ciała nikomu, kto nie byłby mi całkowicie oddany. Szukałam zaangażowania, które wymaga, by człowiek stanął przed całą moją rodziną i przyjaciółmi oraz przed samym Bogiem i ślubował mi, że będzie mnie kochał aż do śmierci.

– Czym jest dla Ciebie czystość dzisiaj?

– Czystość uwalnia miłość od chęci posiadania. Bóg pokazał mi, że panowanie nad sobą, nad własnymi emocjami i pragnieniami jest możliwe i – co ważniejsze – budzi szacunek dla wrodzonej wartości każdego człowieka. Mimo że sama straciłam dziewictwo wiele lat wcześniej, dzięki Jego łasce mogłam odzyskać moją czystość.

Leah Darrow
Była modelka i uczestniczka „America’s Next Top Model”. Dziś jest międzynarodową mówczynią, autorką książek, żoną żołnierza w US Army Green Berets oraz mamą trojga wspaniałych i pełnych energii dzieci.

Nakładem wydawnictwa Esprit ukazała się jej książka „Inna strona piękna”.
Kontakt z wydawnictwem: tel. 12 267 05 69, ksiegarnia@esprit.com.pl

2019-03-06 10:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Oddycham Bogiem

„…i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską” – takie słowa wypowiadają do siebie narzeczeni podczas składania przysięgi małżeńskiej. Pewnego rodzaju analogiczną przysięgę wierności, ale Bogu, złożyli w moim imieniu rodzice, którzy przynieśli mnie do chrztu, a potem sama – już bardziej świadomie – podtrzymałam ją podczas Komunii św. oraz bierzmowania. Co jednak właściwie oznacza bycie wiernym Bogu i jak tę wierność można okazywać w codzienności? Czy jest to trudne wyzwanie i czemu tak wielu ludzi decyduje się je podejmować?

Pierwsze, co przychodzi na myśl, jeśli chodzi o wierność Bogu na co dzień, to mocna relacja z Nim, oparta na modlitwie, czytaniu i rozważaniu Słowa Bożego oraz przyjmowaniu sakramentów.
CZYTAJ DALEJ

Jezus mnie nie potępia, ale bardzo pragnie, abym się zmienił na lepsze

2025-04-02 14:38

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

źródło: wikipedia.org

"Chrystus i jawnogrzesznica", Nicolas Poussin (1653 r.)

Chrystus i jawnogrzesznica, Nicolas Poussin (1653 r.)

Ważne jest, aby w każdej sytuacji kryzysowej, którą przeżywam, zaprosić Jezusa. On jest pomocą, światłem i On udziela łaski, aby z trudności wyjść i stać się lepszym czy mądrzejszym.

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».
CZYTAJ DALEJ

Ekumeniczny jubileusz 95-lecia parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łodzi

2025-04-06 08:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

- 6 kwietnia 1930 roku przez bp. Wincentego Tymienieckiego została powołana do istnienia parafia Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łodzi. Jednak w tym miejscu życie religijne było już wcześniej. Nie byłoby naszej parafii, gdyby nie mariawici, którzy wybudowali swój kościół i stworzyli swoją parafię. Dzisiaj chcemy podziękować Panu Bogu za to, że to miejsce stało się miejscem ważnym dla chrześcijan - mówi ks. Wiesław Kamiński.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję