Podobno zapytano niegdyś pesymistę i optymistę o nadchodzący rok. Pesymista zasępiony odparł, że już gorzej być nie może. Na co optymista z zadowoleniem dodał: ależ może!
Rzeczywiście, gdy spojrzy się na sytuację społeczną, polityczną i ekonomiczną współczesnego świata, to przyszłość tak po ludzku nie napawa optymizmem – chyba że w ironicznym wydaniu. Jednak chrześcijanin jest zobowiązany szukać nie „ludzkiego” optymizmu, a właśnie – chrześcijańskiego. Św. Josemaría Escrivá de Balaguer trafił w sedno, mówiąc, że „optymizm chrześcijański nie jest optymizmem cukierkowym ani też ludzkim zadufaniem, że wszystko pójdzie dobrze. Jest optymizmem zakorzenionym w świadomości ludzkiej wolności i pewności co do mocy łaski: optymizmem, który każe nam być wymagającymi od siebie samych, starać się odpowiedzieć w każdej chwili na wołania Boga”. Nie chodzi zatem tutaj o amerykańskie „keep smiling” czy polskie „jakoś to będzie”. Optymizm chrześcijański nieodzownie łączy się z wiarą każdego człowieka. Na co dzień przekonuję się, że tyle jest we mnie optymizmu, ile wiary. Każdy zaś mniejszy lub większy kryzys wiary łączy się z deficytem optymizmu. Co ważne, jest to bardzo często niezależne od wydarzeń życiowych – nawet po ludzku smutnych, jak np. własna choroba czy śmierć bliskiej osoby. Prawdopodobnie każdy z nas przeżył takie doświadczenie, że w obliczu życiowych trudności, porażek czy tragedii nagle odnalazł w sobie pokłady tego głębokiego, chrześcijańskiego optymizmu. Warto więc kontemplować przed rozpoczęciem nowego roku słowa św. Pawła z Listu do Rzymian: „Jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (8, 38-39). Wtedy napięcia między mocarstwami, światowy kryzys ekonomiczny, droga benzyna czy wścibska sąsiadka stają się mniej groźne...
Dramatyczna sytuacja w Libanie po wybuchu w porcie w Bejrucie , 4 sierpnia 2020 r. Zginęło ok. 200 osób, rannych zostało 7,5 tys.
Kolejna wojna, zapaść gospodarcza i brak perspektyw wywołują rozpacz. Narkotyki stają się łatwą drogą ucieczki, zwłaszcza wśród młodych libańskich uchodźców. Wskazuje na to bp Hanna Rahmé, podkreślając, że w obozach dla uchodźców i innych miejscach schronienia, Kościół intensyfikuje działania pomagające dać ludziom sens i przywrócić nadzieję.
Libański hierarcha podkreśla, że w obecnej sytuacji większość młodych Libańczyków nie ma szans na kontynuowanie nauki, nie może nawet myśleć o ślubie i usamodzielnieniu się. „Staramy się dać im nadzieję i zachęcić do pozostania w ojczyźnie, ale nie jest to łatwe zadanie” - mówi biskup diecezji Baalbek-Deir El-Ahmar na wschodzie kraju. Zauważa, że mimo obowiązującego zawieszenia broni Liban wciąż jest ostrzeliwany.
Z Mazowsza nasza jubileuszowa droga prowadzi nas na północ, do krainy tysiąca jezior – na Warmię. Docieramy do Olsztyna, by pokłonić się Tej, która wita wszystkich przybywających do serca tego miasta. Matka Boża Miłosierdzia, czczona tutaj w wiernej kopii wizerunku z wileńskiej Ostrej Bramy, jest dla mieszkańców Warmii znakiem łączności z dawnymi Kresami i dowodem na to, że miłosierdzie Boże nie zna granic. Pod opieką duszpasterzy i w duchu franciszkańskiej wrażliwości na ludzką biedę, Maryja otwiera tu swoje dłonie dla każdego strudzonego wędrowca.
Kiedy stajemy przed tym wizerunkiem, widzimy Maryję bez Dzieciątka, z rękami skrzyżowanymi na piersiach w geście pokornego przyjęcia Bożej woli. To „Matka Miłosierdzia”, która wpatruje się w nas z taką samą czułością, jak z wysokości wileńskiej bramy. Historia tego obrazu w Olsztynie jest nierozerwalnie związana z powojennymi losami Polaków, którzy przywieźli ze sobą miłość do Ostrobramskiej Pani jako najcenniejszy skarb. To tutaj, w cieniu wiekowych murów, Maryja uczy nas, że prawdziwa siła tkwi w łagodności i przebaczeniu.
Arcybiskup Madrytu, kardynał José Cobo Cano stwierdził, że zbliżająca się wizyta papieża Leona XIV w Hiszpanii wzbudziła wielkie oczekiwania oraz że głównym wyzwaniem będą nie tylko kwestie organizacyjne, lecz także duszpasterskie.
„Wyzwaniem jest to, aby nie było to tylko wydarzenie, jak wiele innych. Jesteśmy przyzwyczajeni do koncertów, które się przygotowuje, kończy i już, czas na następny. Niech to będzie moment przeżycia, a także moment, który zapadnie w pamięć, który pomoże nam podnieść wzrok i uczynić krok naprzód” – oświadczył w wywiadzie dla EWTN News na temat przygotowań do podróży Leona XIV, który odwiedzi Madryt, Barcelonę i Wyspy Kanaryjskie w dniach 6–12 czerwca.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.