Porażki bolą. Tym bardziej bolą, im bardziej byliśmy przekonani, że robimy coś dobrego. Bo przecież w dobrych działaniach Bóg powinien nas wspierać. Więc czemu się nie udało?
Moje lata szkolnej edukacji przebiegały pod dwoma hasłami: po pierwsze – we wszystkim trzeba być dobrym, jeśli nie najlepszym, a po drugie – trzeba umieć się sprzedać. Opuszczałam szkolne mury ze świadectwem maturalnym i przeświadczeniem, że nigdy nie będę chciała tu wrócić (nie zmieniło się to do dziś). Najpierw instynktownie uciekałam od tej dziwnej filozofii sukcesu, później dopiero zrozumiałam dlaczego – po prostu nie było w niej miejsca dla Boga.
Dlaczego tak nas bolą porażki? Bo jesteśmy nauczeni, że wszystko musi się nam udać, inaczej będziemy przegrani. A wystarczy tylko zmienić podejście. I dać Bogu miejsce do działania. Bo wtedy może się okazać, że porażka jest znakiem. Bo nawet jeśli chciałeś dobrze, to skąd wiesz, że Bóg nie przygotował czegoś lepszego?
Wreszcie skończyło się profanowanie naszego hymnu narodowego, który ostatnio o pełnych godzinach, na zmianę z hymnem Unii Europejskiej, był uparcie emitowany w Polskim Radiu, w ramach akcji protestacyjnej wobec nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.
To pomysł Kamila Dąbrowy, dotychczasowego dyrektora radiowej Jedynki. Decyzją Barbary Stanisławczyk, nowej prezes Polskiego Radia, został on zdymisjonowany. Zmienił się też szef Telewizji Polskiej. Nowy prezes Jacek Kurski już na starcie wyraźnie mówi, że TVP musi przez 24 godziny na dobę realizować swoją misję. Do tej pory w tym niby publicznym medium panował partyjny i komercyjny obłęd: o doborze treści decydowały zwykle kiczowate gusta reklamodawców i oczekiwania czy naciski polityków. Zapoczątkowane właśnie zmiany w mediach są konieczne, bo to przecież kwestia świadomości narodu. Polskie media muszą zacząć myśleć po polsku. Dotąd było to niemożliwe, gdyż w 90 procentach znalazły się w rękach obcego, głównie niemieckiego, kapitału i stosowały totalitarną przemoc informacyjną. Trzeba więc jak najszybciej zrepolonizować media, usunąć z nich funkcjonariuszy PRL-u i resortowe dzieci, a właściwie całe dynastie służące tym politykom, którzy właśnie przegrali ostatnie wybory.
Choć chrześcijanie stanowią w Turcji ułamek procenta społeczeństwa, ich obecność tworzy wyjątkowo bogaty krajobraz kościelny. Podczas wizyty Papieża Leona XIV różnorodność tych tradycji wybrzmiewa szczególnie mocno. W sobotę rano Leon XIV spotkał się z przywódcami Kościołów i wspólnot chrześcijańskich w Turcji. Jak pisze Vatican News, Papież otrzymał też wyjątkowy prezent.
Spotkanie modlitewne nastąpiło w Syryjskim Kościele Ortodoksyjnym Świętego Efrema. Następnie przewodniczący Kościołów i wspólnot chrześcijańskich spotkali się na rozmowie przy okrągłym stole. Po zakończonym spotkaniu Leon XIV otrzymał pastorał od metropolity Filüksinusa Yusufa Çetina z Kościoła syryjsko-prawosławnego - organizatora spotkania. To szczególny znak, bowiem metropolita otrzymał ten pastorał 40 lat temu podczas swojej konsekracji biskupiej.
O osobistym przeżywaniu Adwentu, praktykach pomocnych w tym wyjątkowym okresie oraz o codziennych rozważaniach przygotowanych dla wspólnoty Odbudowani dla portalu niedziela.pl, mówi Karol Gnat
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.