Reklama

Niedziela Łódzka

W IV Pułku Ułanów

21 i 22 kwietnia w Łodzi pożegnaliśmy legendarnego dowódcę IV Pułku Ułanów Zaniemeńskich, zamordowanego przez bezpiekę, płk. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, którego szczątki odnaleziono dopiero po wielu latach. Przez te dni pożegnania Bohatera wiele mówiło się o jego pułku ułanów. Ułanem tego pułku był ojciec honorowego bonifratra Jana Kubiaka. Służył w nim w czasie wojny polsko-bolszewickiej

Niedziela łódzka 23/2016, str. 6

[ TEMATY ]

żołnierze wyklęci

Archiwum rodzinne Jana Kubiaka

Żołnierze IV Pułku Ułanów Zaniemeńskich

Żołnierze IV Pułku Ułanów Zaniemeńskich

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mój ojciec Zbigniew Kubiak, ur. 7 marca 1901 r., jako osiemnastolatek wstąpił do Wojska Polskiego na ochotnika. Został wcielony do IV Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Po czasie szkolenia brał udział na początku lipca 1919 r. w wojnie, gdy ruszyła kolejna polska ofensywa na północnym wschodzie. W ciągu lipca i sierpnia wojska dowodzone przez gen. Stanisława Szeptyckiego zajęły Mińsk, Słuck, Bobrusk, Łuniec, na północy dotarły pod Dynenburg i Połock, a na wschodzie oparły się na Berezynie. Ojciec mój brał udział w ważniejszych bitwach: Raków-Kaplicza – Słysz i nad Berezyną.

Reklama

IV Pułk Ułanów jesienią i zimą stacjonował w Bobrujsku i Ichumieniu. To był trudny czas, bo wojsko polskie nie miało odpowiedniego umundurowania. Dopiero po otrzymaniu kożuchów austriackich, przetrwanie zimy, która była tego roku bardzo mroźna i śnieżna, nie sprawiało kłopotu. Brakowało także żywności. Trzeba było jeździć saniami do okolicznych wsi i brać w ramach kontrybucji zwierzęta, przeważnie owce. Jedna z takich wypraw zakończyłaby się tragicznie. Ułani – dwóch strzelców wraz z woźnicą – wracali z dobytkiem trzema saniami zaprzężonymi w dwie pary koni. Nagle zostali zaatakowani przez watahę zgłodniałych wilków. Nie wolno było dopuścić wilków do koni. Strzelcy strzelali celnie, ale brakowało amunicji. Zaczęto więc z sań wyrzucać owce, do których dopadały po 2-3 wilki. W ten sposób atakujących zwierząt ubywało. Zbliżali się do garnizonu, gdzie usłyszano strzały i wysłano pomoc. W ten sposób wszyscy wrócili cali i zdrowi, ale bez prowiantu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mój ojciec miał klacz „Baśkę”, która w okresie epidemii pryszczycy zachorowała. Ojciec dostał rozkaz zastrzelenia konia, ale odmówił wykonania rozkazu. Dowódca zastrzelił konia i powiedział, że w czasie działań wojennych odmowa wykonania rozkazu jest karana śmiercią. Oszczędził jednak mojemu ojcu kary, bo rozumiał przywiązanie ułana do zwierzęcia.

Żołnierze byli młodzi i nie wszystkim wystarczały racje prowiantu. Mój ojciec zwrócił się do rotmistrza z prośbą o większą ilość chleba. Został więc zaproszony do dowódcy, ten dał mu bochenek chleba, marmoladę i kawę zbożową do picia. Kazał ojcu usiąść i jeść. Sam zaś zajęty pisaniem obserwował jedzącego. Po zjedzeniu ostatniej kromki chleba stwierdził, że istotnie porcje żywnościowe są za małe i zmienił to.

W miejscowości przyjmowano Polaków dobrze. Ojca zainteresowało tamtejsze budownictwo. Na wsiach każda chałupa musiała mieć drzwi wejściowe z innej strony, tak by w razie zasypania śniegiem sąsiedzi mogli się wzajemnie odkopać. Przed zimą zwierzęta były wprowadzane do chałupy, do wykopanego i wyścielonego słomą dołu. Tam były karmione. Przez zimę dół się tak wypełniał, że wiosną zwierzęta same mogły wyjść na pole.

Reklama

Przez zimę działania wojenne były wstrzymane, jeszcze święta wielkanocne żołnierze spędzili w Ichumieniu. 4 lipca 1920 r. wyruszyła ofensywa bolszewicka na północy pod dowództwem gen. Michaiła Tuchaczewskiego. Odwrót wojsk polskich był bardzo szybki. IV Pułk Ułanów Zaniemeńskich wycofywał się w kierunku Mińska, Mołodeczna i Lidy. Po drodze toczył walki z bolszewikami. Na terenie Podlasia doczekał się odwrotu wojsk bolszewickich i po 20 sierpnia nastąpił powrót na tereny dzisiejszej Białorusi. Ułani z oddziału, gdzie służył mój ojciec, zajęli drogę odwrotu bolszewikom w okolicach Lidy. Była tam tylko jedna przejezdna droga. Wokół same bagna i torfowiska. Zboczenie z traktu kończyło się utonięciem konia i żołnierza.

Ułani ustawili na drodze trzy baterie karabinów maszynowych, które strzelały na przemian, aby lufy mogły się schłodzić. W ten sposób wzięto do niewoli bardzo dużo bolszewików. Po bitwie przyszedł rozkaz: „Pędzić wroga jak najdalej, dokąd dojdziemy, tam będzie granica Polski”.

18 marca 1921 r. w Rydze został podpisany traktat pokojowy między Polską a Rosją Sowiecką i Ukrainą, który zakończył wojnę polsko-bolszewicką.

Ułan Zbigniew Kubiak stale pełnił służbę w IV Pułku i jako ułan bezterminowo urlopowany 11 marca 1922 r. wrócił do domu, do ukochanej Łodzi.

2016-06-01 14:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Życie religijne w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL

[ TEMATY ]

muzeum

żołnierze wyklęci

wyklęci

muzeumzolnierzywykletych.pl

Wizyta w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL to wstrząsające i głębokie przeżycie skali męczeństwa jakie ponosili polscy patrioci (...). Wychodzący często przyznają, że do tej pory nie zdawali sobie sprawy, że tak bolesne miejsce istnieje na mapie Warszawy – powiedział ks. Tomasz Trzaska. W rozmowie z KAI kapelan muzeum na Rakowieckiej opowiedział o życiu religijnym jakie toczy się w byłej katowni UB. Odniósł się też m.in. do zarzutów jakie padają wobec Żołnierzy Wyklętych, a także wyjaśnił jak radzić sobie z uczuciem gniewu wobec oprawców, którzy z zimną krwią mordowali polskich bohaterów.

Anna Rasińska (KAI): W tym roku minie dokładnie pięć lat odkąd został Ksiądz mianowany kapelanem Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, jak Ksiądz podsumuje te lata?
CZYTAJ DALEJ

Bez imion, ale nie bez pamięci. Pogrzeb siedmiorga dzieci w Świdnicy

2026-10-15 11:39

[ TEMATY ]

Świdnica

Dzień Dziecka Utraconego

ks. Mirosław Rakoczy

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Mirosław Rakoczy podczas pochówku siedmiorga dzieci zmarłych przed narodzeniem.

Ks. Mirosław Rakoczy podczas pochówku siedmiorga dzieci zmarłych przed narodzeniem.

Jedna niewielka biała trumna, siedmioro dzieci i modlitwa tych, którzy przyszli je pożegnać. 15 października, w Dniu Dziecka Utraconego, na cmentarzu komunalnym przy ul. Słowiańskiej w Świdnicy odbył się pochówek dzieci zmarłych w okresie prenatalnym. – Przede wszystkim nie są zapomniane przez Pana Boga – przypomniał ks. kan. Mirosław Rakoczy.

Obrzęd ostatniego pożegnania rozpoczął się w kaplicy cmentarnej. Modlitwie pogrzebowej przewodniczył ks. kan. Mirosław Rakoczy, diecezjalny duszpasterz rodzin. Wśród nielicznych uczestników byli Justyna i Paweł Dochniakowie z Diakonii Życia Ruchu Światło-Życie Diecezji Świdnickiej. W niewielkiej białej trumnie, udekorowanej kwiatami, spoczęły szczątki siedmiorga dzieci, które zmarły przed narodzeniem. Podczas liturgii odczytano fragment Ewangelii według św. Marka, w którym Jezus mówi: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże”.
CZYTAJ DALEJ

Niepokojący incydent w świdnickiej katedrze

2026-10-15 17:57

[ TEMATY ]

Świdnica

Świdnica ‑ Katedra

incydent

Ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Wnętrze kościoła katedralnego w Świdnicy

Wnętrze kościoła katedralnego w Świdnicy

W czwartek 15 października w godzinach porannych w świdnickiej katedrze doszło do zdarzenia, które wymagało interwencji policji i ratowników medycznych. Agresywnie zachowujący się mężczyzna popchnął osoby zmierzające na Mszę świętą, a także zakłócił spokój wewnątrz świątyni. Jedna z kobiet doznała niegroźnych obrażeń. Proboszcz katedry zwraca uwagę na potrzebę czujności i troski o bezpieczeństwo wiernych.

Jak poinformował lokalny portal Świdnica24.pl, zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb około godz. 8.40, jeszcze przed rozpoczęciem porannej Eucharystii. Według informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Świdnicy mężczyzna odepchnął trzy osoby zmierzające do kościoła. Jedna z kobiet przewróciła się i doznała niegroźnych obrażeń. Poszkodowana skarżyła się na ból biodra, jednak nie wymagała hospitalizacji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję