Reklama

Wiadomości

Siła Solidarności

Przez 35 lat swojego funkcjonowania Solidarność miała ogromny wpływ na kształt życia społeczno-politycznego w naszym kraju. Dlatego obecna rocznica ma charakter nie tylko okolicznościowego wydarzenia, ale sięga do istoty procesów, które zachodzą w Polsce od 1980 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Myślę, że u podstaw Waszej wielkiej inicjatywy, która rodziła się w ciągu sierpniowych tygodni na Wybrzeżu i w innych wielkich miastach polskiej pracy, tkwił jakiś zbiorowy zryw do podniesienia moralności społeczeństwa”. Te pamiętne słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, wypowiedziane do delegacji NSZZ „Solidarność” podczas audiencji w Rzymie 15 stycznia 1981 r., oddają głębszy sens zmian, które nastąpiły w sierpniu 1980 r. w kraju. Okres 16 miesięcy legalnej działalności Solidarności w latach 1980-81 jest też nazywany „samoograniczającą się rewolucją” (prof. Jadwiga Staniszkis) czy nawet powstaniem bez użycia przemocy. Dziś, z perspektywy upływających 35 lat, można zadać pytanie, dlaczego wtedy społeczeństwo zbuntowało się przeciw władzy komunistycznej, mimo że tamten ustrój dawał większości zatrudnienie i minimalne podstawy materialnego życia. Na rynek pracy wchodziło młode pokolenie z wyżu demograficznego, które już nie bało się tak, jak pokolenie rodziców, opresji państwa totalitarnego, ograniczającego podstawowe prawa człowieka, jak prawo do wolności, wiary, mówienia prawdy i przede wszystkim godnego życia. A w 1980 r. zaczęły się kurczyć te minimalne podstawy życia materialnego, bo gospodarka planowa ponosiła całkowitą klęskę w konfrontacji ze światem wolnego rynku.

Zaczęło się w Świdniku i Gdańsku

Reklama

Pierwszy protest ówczesnej fali strajków na Lubelszczyźnie odbył się w Świdniku, po wprowadzeniu przez rząd drastycznych podwyżek cen na podstawowe artykuły, których zawsze w tamtym ustroju brakowało. Trwał 4 dni, od 8 do 12 lipca, ale co charakterystyczne – władze przerażone powszechnym buntem wielotysięcznej załogi w mieście symbolu ustroju, podobnym do podkrakowskiej Nowej Huty, same zaproponowały strajkującym wyłonienie reprezentacji do negocjacji. Lipcowe strajki na Lubelszczyźnie objęły ponad 150 zakładów pracy i przyniosły obietnice zniesienia podwyżek. Jednak problem cen na podstwowe artykuły spożywcze dotyczył całego kraju. 14 sierpnia 1980 r. rozpoczął się już ten najważniejszy strajk – w Stoczni Gdańskiej. Zapalnikiem strajku było żądanie przywrócenia do pracy suwnicowej Anny Walentynowicz, bezprawnie zwolnionej na 5 miesięcy przed emeryturą działaczki Wolnych Związków Zawodowych. I tu mieliśmy do czynienia z nową jakością: niewielka grupa opozycjonistów, skupiona właśnie wokół WZZ, nadała kierunek temu strajkowi, wysuwając na pierwsze miejsce prawo do zakładania niezależnych związków zawodowych. Powszechność strajków na Wybrzeżu, które objęły niemal wszystkie zakłady pracy, oraz powołanie ich wspólnej reprezentacji do negocjacji z rządem dało rezultat przełomowy w powojennej historii państw zniewolonych przez Związek Sowiecki. Doszło do wielu porozumień władzy ze zbuntowanym społeczeństwem – 30 sierpnia w Szczecinie i 31 w Gdańsku, 3 września w Jastrzębiu i 11 w Katowicach. Dopiero ten ciąg porozumień, zawartych pod presją strajkową, zmusił władzę komunistyczną do wyrażenia zgody na powstanie jednej ogólnopolskiej organizacji, którą była NSZZ „Solidarność”. Władza komunistyczna uległa, bo nie była w stanie rozbić nadzwczajnej jedności obudzonego polskiego narodu. Obudzonego rok wcześniej przez Ojca Świętego Jana Pawła II podczas jego czerwcowej pielgrzymki do kraju, z wypowiedzianymi proroczymi słowami: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

16 miesięcy wolności

Do czasu I zjazdu we wrześniu 1981 r. Solidarność zgromadziła 9,5 mln członków i przez rok odbudowała zniszczoną przez komunistów praktykę wyłaniania w demokratycznych wyborach autentycznych reprezentantów środowisk, w tym przypadku pracowniczych. Ta lekcja demokracji może była najbardziej dla ówczesnej władzy niezbezpieczna, bo ci wybrani przedstawiciele umieli artykułować najważniejsze żądnia i tworzyć program reform. Z takim programem reform, nazwanym Rzeczpospolitą Samorządną, zakończył się I zjazd Solidarności w Gdańsku. I to już zagrażało bezpośrednio ówczesnej partii rzadzącej – PZPR, która przygotowała się do zdławienia siłą tego ogromnego ruchu, jakim była Solidarność. Wprowadzenie stanu wojennego przez „grupę przestępczą” (tak ją nazwał w roku 2012 Sąd Okręgowy w Warszawie) na czele z Jaruzelskim i Kiszczakiem zahamowało rozwój Polski na 8 lat, do czasu pierwszych wyborów sejmu kontraktowego 4 czerwca 1989 r. Z dzisiejszej perspektywy mamy natomiast dylemat, jak ocenić mijające 26 lat odzyskanej wolności. Czy umieliśmy ją wystarczająco zagospodarować, zgodnie z postulatami społecznymi samej Solidarności?

Dzisiejszy podział na dwa obozy polityczne: wokół rządzącej PO i opozycyjnej PiS też daje odpowiedź na to pytanie. Wyborcy PO uważają, że to dobrze wykorzystany okres, odwrotnie zwolennicy PiS-u. A gdzie w tym jest Solidarność i jaką rolę odgrywała przez ten czas?

Solidarność niby rządzi

Reklama

Do dnia dzisiejszego na czele NSZZ „Solidarność” stało czterech przewodniczących: Lech Wałęsa (do 1990 r.), Marian Krzaklewski (1991 – 2002), Janusz Śniadek (2002-10) i Piotr Duda (od 2010 r.). Zarówno Wałęsa, jak i Krzaklewski mieli bezpośredni wpływ na przemiany w kraju poprzez udział w sprawowaniu władzy politycznej i można sobie wyobrazić, że dzięki temu miał ten udział również i sam związek poprzez wypracowywany program czy stawiane żądania. Jednak w tym założeniu jest niewiele prawdy. Reaktywowny związek w 1989 r. miał 2,3 mln członków i niemal od razu został ustawiony do narożnika, bo był w pierwszych latach po 1989 r. wykorzystany jako parasol ochronny nad skrajnie liberalnymi reformami ekonomicznymi i jednocześnie pozbawiony realnego wpływu na ich przebieg. Wszystkie negatywne zjawiska procesu przemian były od początku silnie przez związek kontestowane: uwłaszczanie się na majątku państwowym nomenklatury, wyprzedawanie przedsiębiorstw kapitałowi obcemu za bezcen, który najczęściej je likwidował, aby przejąć rynek zbytu na swoje towary, co powodowało utratę miejsc pracy. Dalej – rozrost patologii społecznych i na rynku pracy: biedy, drastycznego rozwarstwienia, niskich płac, bezrobocia oraz braku stabilnego zatrudnienia, nieefektywnego systemu ochrony zdrowia itd. Nagromadzenie tych problemów spowodowało, że Solidarność po okresie rządu SLD w latach 1993-97 wypracowała kolejny program reform i zbudowała koalicję partii w postaci Akcji Wyborczej Solidarność. Wiele z tych zaplanowanych ustaw mogło istotnie zmienić wówczas proces przemian, jak ustawa o powszechnym uwłaszczeniu czy podatku prorodzinnym. Jednak, po pierwsze, AWS weszła w niekorzystną koalicję z liberalną Unią Wolności, która zdeformowała jej działania, a po drugie – prezydent Kwaśniewski zawetował aż 28 kluczowych ustaw proponowanych przez AWS. Niestety, bilans dokonań AWS-u okazał się niewielki, a porażka była spora, może najbardziej dotkliwa była fatalna reforma emerytalna, likwidacja wielu kopalń węgla kamiennego czy niekorzystna sprzedaż dużych przedsiębiorstw państwowych, w tym TP SA i Banku Pekao SA.

Powrót do korzeni

Reklama

Dobitnie wyraził ten zawód Ojciec Święty Jan Paweł II podczas ostatniej pielgrzymki związku do Rzymu w 2003 r., kiedy Solidarnością kierował już Janusz Śniadek. Był to okres, gdy związek, zgodnie z przesłaniem Papieża Polaka, wrócił do korzeni. Trzeba zacytować te wiekopomne słowa Ojca Świętego wygłoszone wówczas w Rzymie, których osobiście słuchałem na miejscu: „Solidarność, wkraczając na pewnym etapie bezpośrednio w świat polityki i podejmując odpowiedzialność za rządzenie krajem, siłą rzeczy musiała zrezygnować z obrony interesów pracowników w wielu sektorach życia ekonomicznego i publicznego. Niech mi będzie wolno powiedzieć, że dziś Solidarność, jeśli prawdziwie pragnie służyć narodowi, winna wrócić do swoich korzeni, do ideałów, jakie przyświecały jej jako związkowi zawodowemu. Władza przechodzi z rąk do rąk, a robotnicy, rolnicy, nauczyciele, służba zdrowia i wszyscy inni pracownicy, bez względu na to, kto sprawuje władzę w kraju, oczekują pomocy w obronie ich słusznych praw. Tu nie może zabraknąć Solidarności”. Janusz Śniadek wziął sobie głęboko do serca te słowa i zgodnie z tym wskazaniem w czasie swojej kadencji jako przewodniczący związku bronił pracowników. Lata 2001-05 to czas wysokiego bezrobocia, sięgającego 20 proc., ograniczania praw pracowniczych i likwidacji kolejnych wielkich przedsiębiorstw, czego dobitnym przykładem była obrona przez związkowców Fabryki Kabli w Ożarowie w 2002 r. czy Fabryki „Wagon” w Ostrowie Wlkp. w 2003 r. Kolejne lata, aż do 2015 r., odznaczają się obroną przez związek ludzi pracy w sprawie niskich wynagrodzeń, szalonego rozpanoszenia się umów śmieciowych (Polska stała się niechlubnym liderem w UE) oraz zorganizowanym sprzeciwem wobec wydłużenia wieku emerytalnego przez rząd Donalda Tuska w 2012 r.

Do dziś NSZZ „Solidarność” jest największą organizacją społeczną w kraju (700 tys. członków), która wywiera istotny wpływ – choć cały czas niedostateczny – na świat polityki i życie społeczno-gospodarcze. Jest to możliwe właśnie dzięki jej historii i etosowi sięgającemu lat 1980-81, do czego cały czas nawiązują działacze Solidarności.

Autor był redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność” w latach 2002-15.

* * *

Hymn Solidarności

Solidarni,
nasz jest ten kraj
Solidarni,
nasz jest ten dzień,
a jutro jest nieznane,
więc róbmy tak,
jak gdyby nasz był wiek –
pod wolny kraj
spokojnie kładź fundament.

A jeśli ktoś
nasz polski dom zapali,
to każdy z nas,
gotowy musi być –
bo lepiej, byśmy
stojąc umierali,
niż mamy klęcząc
na kolanach żyć.

Solidarni,
nasz jest ten dzień:
zjednoczmy się,
bo jeden jest nasz cel!

Jerzy Narbutt, 1980

2015-08-25 12:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czerwiec demonstracji i strajków

Niedziela Ogólnopolska 25/2016, str. 42-43

[ TEMATY ]

Solidarność

Mateusz Wyrwich

Radom, Stanisław Kowalski – uczestnik wydarzeń Czerwca ’76

Radom, Stanisław Kowalski – uczestnik wydarzeń Czerwca ’76

Zapowiedziane w 1976 r. przez premiera Piotra Jaroszewicza drastyczne podwyżki cen żywności wywołały 25 czerwca strajki i protesty. Miały one miejsce w połowie województw Polski. Strajkowali pracownicy blisko stu zakładów. Najostrzejszą formę przyjęły manifestacje w Radomiu

W ich efekcie zginęło w Radomiu dwóch manifestantów: Jan Łabęcki i Tadeusz Ząbecki. Trzecią ofiarą był zamordowany przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej Jan Brożyna. Dwa miesiące później zmarł skatowany przez SB ks. Roman Kotlarz, który błogosławił protestujących ze schodów radomskiego kościoła pw. Świętej Trójcy. W wyniku odniesionych ran w ciągu kilku następnych lat zmarło jeszcze kilkanaście osób.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Ekwador: dwóch księży zginęło, by ocalić ministrantów

2026-03-15 15:04

[ TEMATY ]

kapłan

Adobe Stock

W piątek 13 marca zginęło dwóch księży, którzy uratowali dwóch tonących ministrantów na plaży w Ekwadorze - donosi agencja ACI Prensa. Księża Alfonso Avilés Pérez, członek Stowarzyszenia Jezusa Chrystusa Kapłana i proboszcz parafii św. Alberta Wielkiego w diecezji Daule; oraz Pedro Anzoátegui, który posługiwał w diecezji San Jacinto, nie zawahali się ruszyć na ratunek młodzieży uczestniczącej w wielkopostnych rekolekcjach ministrantów, które odbywały się w nadmorskiej miejscowości Playas, gdzie dzieci weszły do morza.

Dwóm ministrantom groziło utonięcie, a księża przybyli, aby ich uratować. Ministranci, dzięki Bogu, wyszli z wody, ale niestety księża nie. Wszyscy młodzi uczestnicy rekolekcji czują się dobrze fizycznie, nie grozi im niebezpieczeństwo i zostali zabrani do swoich domów, jak podaje ekwadorska gazeta El Mercurio.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję