Reklama

Wiadomości

Dżihad w bramach Europy

Niedziela Ogólnopolska 41/2014, str. 16-18

[ TEMATY ]

wywiad

islam

Wschód

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Prof. Riccardo Redaelli:
Największym „kawałkiem” pełzającej trzeciej wojny światowej jest wielostronny konflikt na Bliskim Wschodzie

Reklama

W roku 2014 obchodziliśmy setną rocznicę wybuchu I wojny światowej – bratobójczego konfliktu, który wstrząsnął naszym kontynentem na początku XX wieku i pochłonął miliony ofiar. Papież Benedykt XV nazwał to „niepotrzebną rzezią”. Aby uczcić ofiary wojny i prosić o nawrócenie serc, papież Franciszek udał się do miejscowości Fogliano Redipuglia w północno-wschodnich Włoszech i na terenie miejscowego memoriału poległych odprawił Mszę św. Piętnując konflikty zbrojne, za którymi zawsze kryją się interesy gospodarcze i geopolityczne, żądza pieniędzy i władzy oraz cynizm producentów broni, Papież stwierdził, że w naszych czasach można mówić o trzeciej wojnie światowej, prowadzonej „w kawałkach”. Papieskie słowa skomentował kard. Pietro Parolin, watykański sekretarz stanu. W wywiadzie dla „L’Osservatore Romano” najbliższy współpracownik papieża Franciszka zauważył, że „natężenie niektórych współczesnych konfliktów jest rzeczywiście porównywalne z wojnami światowymi, a ich okrucieństwo niejednokrotnie przerasta to, czego ludzkość zaznała sto lat temu”. „Pełzająca trzecia wojna światowa” spowodowana jest różnicami społecznymi, kulturowymi i religijnymi, które zamiast służyć ubogaceniu wszystkich ludzi, zostały użyte, by ich skłócić. Największym „kawałkiem” tej pełzającej trzeciej wojny światowej jest bez wątpienia wielostronny konflikt na Bliskim Wschodzie. O jego przyczynach, kulisach i wpływie na losy świata rozmawiałem z prof. Riccardo Redaellim, specjalistą od geopolityki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

(W. R.)

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Panie Profesorze, nie można zrozumieć konfliktów na Bliskim Wschodzie – zwłaszcza w Syrii i Iraku – bez uwzględnienia wielkiego podziału w świecie islamskim na sunnitów i szyitów. Co należy wiedzieć na ten temat?

Reklama

PROF. RICCARDO REDAELLI: – W świecie islamu istnieją co najmniej dwa główne podziały, oba wzmocnione przez politykę państw Zatoki Perskiej, zwłaszcza Arabii Saudyjskiej. Pierwszy to tradycyjny podział muzułmanów na sunnitów i szyitów. Szyici stanowią mniejszość w świecie islamskim – jest ich ok. 10 proc., ale w Zatoce Perskiej stanowią 50 proc. ludności. Dominują w Iranie, Iraku, Bahrajnie, Libanie, Syrii.
Ale jest też konflikt geopolityczny – między Arabią Saudyjską a Iranem – o dominację w Zatoce Perskiej, który doprowadził do upolitycznienia podziału. Oznacza to, że tradycyjne różnice religijne stały się różnicami politycznymi i doprowadziły do powstania bardzo silnego i agresywnego radykalizmu politycznego. Zjawisko to podzieliło społeczności, które wcześniej nauczyły się żyć razem, tak jak to miało miejsce w Iraku i Syrii.
Inny podział dotyczy natomiast islamu sunnickiego i pogłębił się w związku z tzw. arabską wiosną. Jest to rozłam między islamem politycznym Bractwa Muzułmańskiego a islamem salafickim, wspieranym przez Arabię Saudyjską. Obydwa ruchy są radykalne i bardzo źle traktują mniejszości religijne, z tą różnicą, że polityczny islam chce stworzyć republiki islamskie, salafici natomiast są bardziej dogmatyczni, ale politycznie neutralni. Ten wielki rozłam dał się zauważyć np. w Egipcie, gdzie Arabia Saudyjska wspierała działania armii przeciwko rządowi Bractwa Muzułmańskiego. Można go też odnotować w Libii. Krótko mówiąc, monarchie Zatoki Perskiej za pomocą pieniędzy i wpływów zwalczają islam polityczny. Wykorzystują do tego salafitów, którzy są jeszcze bardziej radykalni i dogmatyczni.

– Na bliskowschodniej szachownicy działają zarówno mocarstwa światowe (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Rosja), jak i regionalne (Iran, Arabia Saudyjska, Turcja, Izrael, Katar etc.). Jakie są cele polityczne, gospodarcze i religijne tych państw?

Reklama

– Sytuacja jest skomplikowana, tym bardziej że działania różnych „aktorów” międzynarodowych i regionalnych wydają się często mało konsekwentne. Stany Zjednoczone – po zakończeniu zimnej wojny jedyne światowe supermocarstwo – zainwestowały na Bliskim Wschodzie bardzo dużo w sferze politycznej, gospodarczej i wojskowej. Ale wyniki były katastrofalne. To widać w Afganistanie, w Iraku, ale również w przypadku polityki wobec Iranu. Dzisiaj Ameryka jest słabsza, ale problem tkwi w tym, że ma niejasną strategię działania. Przez lata wrogiem numer jeden Amerykanów był Iran, ale dziś widzimy, że największym niebezpieczeństwem nie jest islam szyicki, ale sunnicki. I, paradoksalnie, Iran byłby naturalnym sojusznikiem Zachodu w zwalczaniu terroryzmu dżihadystów sunnickich; podczas gdy nasi sojusznicy w Zatoce Perskiej, Arabia Saudyjska i Katar, są sojusznikami naszych najgorszych wrogów. Arabia Saudyjska ma obsesję na punkcie Iranu i podżegała do przemocy antyirańskiej. W ten sposób rozpętała siły, nad którymi straciła kontrolę.
Rosja w tym regionie została zmarginalizowana, ale odgrywa ważną rolę we wspieraniu Iranu i Syrii. Rosyjska pomoc była kluczowa dla przetrwania reżimu Assada.
Turcja ma największe regionalne ambicje i za Erdoğana – najpierw jako premiera, teraz już jako prezydenta – chce być przykładem umiarkowanego kraju islamskiego. Ale Erdoğan źle zagrał swoimi kartami i dziś jest zaangażowany w wiele kryzysów regionalnych.
Katar jest małym krajem o niezmiernie wygórowanych ambicjach. Chce być punktem odniesienia dla świata islamskiego, ale odcina się od Arabii Saudyjskiej, która jest dla niego niewygodnym sąsiadem.

– Katar ma w ręku potężną broń medialną, telewizję Al Jazeera, która chce być BBC świata arabskiego...

– Telewizja Al Jazeera jest potężną bronią, ale ponieważ wspiera islam polityczny, w jakimś stopniu obróciła się przeciw Katarowi.

– Izrael zawsze robił wszystko, aby podzielić kraje islamskie, które go otaczały...

– Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że Izrael dziś to nie Izrael sprzed 30-40 lat – wówczas był to kraj emigracji aszkenazyjskiej (Żydów wywodzących się z Europy), która miała wizję państwa laicką, prawie socjalistyczną. Dziś Izrael jest politycznie prawicowy, a wielki wpływ mają tam partie religijne i ksenofobiczne. Izrael podejmował działania z pozycji swojej przewagi militarnej i gospodarczej. Im bardziej świat arabski jest podzielony, tym bardziej Izrael czuje się bezpieczny. Politycy izraelscy, tacy jak Netanjahu, mają obsesję na punkcie Iranu i postrzegali dżihadystów sunnickich oraz wojnę domową w Syrii jako sposób uderzenia w Iran, uderzając w jego sojusznika. To oczywisty błąd, a taka polityka do niczego nie prowadzi.
Izrael musi wybrać: czy chce pokoju, zwróciwszy terytoria okupowane, czy chce być państwem przemocy, okupującym ziemie innych, tłumiącym lub wydalającym ludność palestyńską. Nie może przedstawiać się jako kraj demokratyczny bez zwrotu okupowanych terytoriów.

Reklama

– W Europie dominuje idea społeczeństwa tolerancyjnego, wielokulturowego i wieloreligijnego. Ale z tych naszych demokratycznych i wolnych społeczeństw wywodzą się tysiące dżihadystów, którzy na wszystkich frontach islamskiej „świętej wojny” walczą z „niewiernymi”. Jak to się dzieje, że tak wielu młodych ludzi w Europie pociąga terroryzm islamski?

– To bardzo ważna kwestia. Chciałbym wspomnieć książkę kard. Angelo Scoli, arcybiskupa Mediolanu, zatytułowaną „Nie zapominajmy o Bogu”. Problem w tym, że w Europie w rzeczywistości zapominamy o Bogu i wyrzekamy się naszych korzeni religijnych, jakby to było coś, czego trzeba się wstydzić. Wystarczy zauważyć, z jakimi oporami mówiono tu o mniejszościach chrześcijańskich prześladowanych i mordowanych w ostatnich latach na Bliskim Wschodzie.
Jeżeli chodzi o ideę wielokulturowości, wprowadzano ją w życie szczególnie w Wielkiej Brytanii. Wielokulturowość jest czymś pozytywnym, jeżeli rozumie się przez nią obecność na danym terytorium i zdolność do dialogu i dyskusji wielu kultur i religii. Ale w Wielkiej Brytanii nie ingerowano w sprawy wewnętrzne poszczególnych grup religijnych i każdy robił, co chciał.

– Mogłoby się to wydawać przejawem pełnej wolności, gwarantowanej obywatelom...

Reklama

– Ale ta zasada przymykania oczu, nieingerowania doprowadziła do wzrostu liczby radykalnych islamskich kaznodziejów, którzy zaczęli wywierać wielki wpływ na emigrantów, zwłaszcza na tych z drugiego i trzeciego pokolenia. Dziś w Wielkiej Brytanii mamy Pakistańczyków trzeciej generacji, którzy nie czują się ani Pakistańczykami, ani Anglikami. Ten kryzys tożsamości sprawia, że stają się oni łatwymi ofiarami radykalnej propagandy. W imię tolerancji zbyt późno dostrzegliśmy niebezpieczeństwo radykalizacji niektórych grup w naszym społeczeństwie, a jeszcze wolniej przeciwdziałamy temu zjawisku.
Musimy zrozumieć, że w szeregach organizacji Państwo Islamskie (IS) walczą ludzie o mentalności postmodernistycznej. Te grupy terrorystyczne mają wielkie zdolności reklamowe – ich obecność w Internecie jest ogromna. Przyciągają wiele osób, ponieważ przekazują wiadomości proste i skuteczne.

– Mówiąc o tragedii ludności Bliskiego Wschodu, nie można zapomnieć o dramatycznym losie chrześcijan. Dlaczego chrześcijanie żyjący na tych ziemiach od czasów apostolskich są pierwszymi ofiarami islamskiego terroru?

– Chrześcijanie stanowią mniejszość wśród grup sunnickich i szyickich. Ci, którzy zamieszkiwali te ziemie jeszcze przed islamem, są społecznością najmniej sekciarską, nie są uzbrojeni tak jak inne grupy, prowadzą dialog ze wszystkimi. Kiedy społeczeństwo się rozpada, wszystkie jego niesekciarskie elementy są atakowane. W ostatnim okresie mamy do czynienia z grupami dżihadystów Państwa Islamskiego, które nie tolerują różnorodności kulturowych i religijnych – chcą stworzyć sztuczny Bliski Wschód tylko dla ludzi takich jak oni. Z tego też powodu chrześcijanie są atakowani, a stanowią łatwy cel, ponieważ nie są uzbrojeni.

– Arcybiskup Mosulu Emil Nona ma bardzo jasny osąd obecnej sytuacji. Przede wszystkim zwraca uwagę, że fundamentalistycznych bojowników można zwalczyć, „wypowiadając im wojnę oraz blokując środki ich finansowania”. Nas na Zachodzie ostrzega, bo – według niego – nie rozumiemy islamu: „[fundamentaliści] są zagrożeniem dla wszystkich, dla was na Zachodzie jeszcze bardziej niż dla nas. Nadejdzie czas, gdy będziecie żałować waszej polityki. Obszarem działania tych grup jest cały świat – ich celem jest «nawrócić» ludzi za pomocą miecza i zabić wszystkich innych”. Jeżeli słowa te wypowiada ktoś, kto żyje w świecie muzułmańskim i zna go bardzo dobrze, powinniśmy się nad nimi poważnie zastanowić...

– Biskup Mosulu, działający w dramatycznej sytuacji, ma wiele racji. Zachód zbyt długo bagatelizował ten problem – pozostawił samym sobie wspólnoty chrześcijańskie i wahał się ich bronić, aby nie zostać oskarżonym o kolonializm (to nonsens, ponieważ chrześcijanie są tam od dwóch tysięcy lat!). Bronić chrześcijan na Bliskim Wschodzie oznacza bronić świętych praw tych społeczności – prawa do życia tam, gdzie od zawsze żyli, i prawa do wolności religijnej.
Przez lata udawaliśmy, że nie wiemy, iż nasi sojusznicy, tacy jak Arabia Saudyjska, Katar i Turcja, wspierają niebezpieczne ruchy fundamentalistów. Oczywiste jest, że te ruchy nie zatrzymują się na granicach państw, gdyż ich ambicją jest nawrócenie świata na islam. Należy jednak podkreślić, że ruchy te są mniejszością w islamie i walczą przede wszystkim przeciwko innym muzułmanom (świeckim, umiarkowanym). Ale to jest jak gangrena – jeśli jej nie zatrzymamy, będzie się rozprzestrzeniać. Trzeba więc uderzyć w te ruchy z wielką siłą, ponieważ straciliśmy już wiele czasu. Ale nie możemy zapominać, że w szeregach IS walczy wielu obywateli europejskich – ci ludzie po powrocie do swoich krajów pochodzenia w Europie przyniosą ich dżihad – „świętą wojnę” – do nas. Należy więc zwrócić uwagę na to zjawisko – musimy je zwalczać, ale odpowiedzią na nie mogą być tylko represje.
Jednocześnie musimy się głęboko zastanowić nad faktem, że do tej pory Europa wyrzekała się swych chrześcijańskich korzeni. Nie możemy obawiać się tych korzeni. Nie znaczy to, że musimy narzucać chrześcijaństwo siłą, ale nie powinniśmy ukrywać faktu, że Europa narodziła się jako kontynent chrześcijański.

2014-10-07 15:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Islamski terroryzm zabija

Niedziela Ogólnopolska 5/2016, str. 40-41

[ TEMATY ]

islam

Oleg Zabielin/Fotolia.com

Duże zagrożenie zamachami terrorystycznymi jest jednym z głównych tematów w mediach po obu stronach Atlantyku. Do głównych zadań stojących przed amerykańskimi i europejskimi przywódcami w 2016 r. będzie należeć zapewnienie bezpieczeństwa swoim obywatelom

Seria zamachów terrorystycznych w Paryżu z 13 listopada ubiegłego roku wstrząsnęła całym cywilizowanym światem. Informacja o śmierci 129 osób i o kolejnych kilkuset rannych była szokiem nie tylko dla mieszkańców Starego Kontynentu. W niespełna rok po krwawym ataku na redakcję francuskiej gazety „Charlie Hebdo” Paryż ponownie znalazł się na celowniku muzułmańskich terrorystów. Był to najtragiczniejszy zamach w historii Francji. Islamski dżihad coraz częściej przenosi się na ulice europejskich miast, sieje strach w sercach Europejczyków, którzy we własnym domu czują się coraz mniej bezpiecznie. Po atakach terrorystycznych na bliźniacze wieże nowojorskiego kompleksu World Trade Center z 11 września 2001 r. prezydent George W. Bush ogłosił globalną wojnę z terrorem. Tragedia tamtego pamiętnego wrześniowego dnia uświadomiła wszystkim, że wojna z terroryzmem może rozgrywać się również na naszym podwórku. Dzięki m.in. operacjom wojskowym USA w Afganistanie oraz w Iraku udawało się trzymać terroryzm z dala od granic naszej zachodniej cywilizacji. Mimo to doszło do tragicznych ataków na Londyn oraz Madryt. Choć wtedy w nasze oczy zaglądał ogromny strach i poczucie zagrożenia, sytuacja nie była jeszcze tak trudna jak dzisiaj, kiedy radykalny islamski ekstremizm paraliżuje życie w największych europejskich metropoliach.
CZYTAJ DALEJ

Liechtenstein: biskup nieoczekiwanym świadkiem... oświadczyn w katedrze

2026-08-17 16:37

[ TEMATY ]

zaręczyny

Adobe Stock

Biskup Benno Elbs był świadkiem oświadczyn w katedrze w Vaduz, stolicy Liechtensteinu. W wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny był na adoracji w katedrze. „Nagle zdałem sobie sprawę, że coś się dzieje za mną i odwróciłem się. Zobaczyłem, że młody mężczyzna uklęknął przed kobietą, wręczył jej pierścionek i w kościele się oświadczył” - opowiadał administrator archidiecezji Vaduz przemawiając podczas oficjalnej ceremonii państwowej z okazji święta narodowego Liechtensteinu. „Szczerze mówiąc, nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem” - przyznał hierarcha.

Następnie zapytał parę, czy powinien zrobić zdjęcie - „ponieważ nie było tam nikogo innego, kto mógłby zrobić zdjęcia” - relacjonował radośnie bp Elbs wobec kilku tysięcy osób, wśród nich regenta Liechtensteinu księcia Aloisa. „Zrobiłem więc zdjęcie, byli mi za to wdzięczni” - dodał.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: Młoda Polka uratowała dwóch tonących mężczyzn

2026-08-17 13:46

[ TEMATY ]

Włochy

jezioro

uratowano

facebook.com/ComuneAbbadiaLariana

Burmistrz włoskiej miejscowości Abbadia Lariana nad jeziorem Como Roberto Azzoni podziękował polskiej turystce, która uratowała dwóch tonących mężczyzn - podał lokalny portal Qui Como. Kobieta, która jest instruktorką pływania, skoczyła do wody, gdy czekano na przybycie ratowników.

Według Qui Como do zdarzenia doszło 12 sierpnia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję