Reklama

Spotkanie, modlitwa, błogosławieństwo

21 września br. w parafii pw. św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie-Kiedrzynie miała miejsce wizytacja kanoniczna abp. Wacława Depo, młodzież przyjęła sakrament bierzmowania, a także uroczyście poświęcono organy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czym jest i czemu służy wizytacja w rozmowie z „Niedzielą” podzielił się sam Ksiądz Arcybiskup: – Każda wizytacja ma bardzo podstawowy cel: spotkanie, modlitwę i błogosławieństwo. Słowo „visitatio” z łaciny tłumaczy się jako „nawiedzenie”, a nawiedzenie kojarzy nam się zawsze z tą bardzo piękną postawą spotkania Maryi wobec Elżbiety i Elżbiety wobec Maryi, kiedy Ona przychodzi obdarowana Bogiem, a z kolei Elżbieta wyznaje wiarę, że oto sam Bóg przychodzi również w osobie Maryi. Dlatego coś z tej tajemnicy my przeżywamy w czasie każdej wizytacji: obdarowanie Bogiem, błogosławieństwo i to, żebyśmy uwierzyli, że nie jest to tylko sprawa tzw. uroczysta, która się kończy, ale która trwa; to na co dzień towarzyszenie łaski Bożej, które jest naszym umocnieniem i nadzieją.

Oprócz więc spraw stricte związanych z funkcjonowaniem parafii, przejrzenia ksiąg, stanu budynków parafialnych, finansów etc., niewątpliwie największym darem wizytacji jest spotkanie z drugim człowiekiem, umocnienie go na drodze wiary i pokazanie jedności Kościoła w wymiarze lokalnym. Jak nakazuje zwyczaj, pasterskim okiem Ksiądz Arcybiskup przyjrzał się wszystkim wymiarom życia religijnego w parafii, spotkał się z członkami grup działających na jej terenie – Drogą Neokatechumenalną i Żywym Różańcem, ministrantami, rodzicami kleryków i kapłanów wywodzących się z tej wspólnoty, udzielił sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej 32 młodym ludziom.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Boga trzeba ciągle odkrywać

Ostatnim akordem niedzielnego spotkania była Msza św. o godz. 11.30 pod przewodnictwem gospodarza parafii ks. kan. Sławomira Wojtyska i z homilią Metropolity Częstochowskiego. Na początku tej Eucharystii nastąpił, ważny z punktu widzenia parafian i księży tu pracujących (seniora ks. prał. Zdzisława Hatlapy i wikariusza ks. Adriana Sikory), obrzęd poświęcenia organów, które w tej świątyni brzmią naprawdę wyjątkowo pięknie, nadając szczególny ton nabożeństwom i jeszcze bardziej przybliżając do Boga.

Reklama

W homilii, trafiającej wprost do serc słuchaczy (takie opinie przeważały wśród wiernych), Ksiądz Arcybiskup, przytaczając słowa św. Augustyna, przypomniał zebranym, że „niespokojne jest serce człowieka, póki nie spocznie w Bogu”. Przestrzegał, że nie ma tzw. prywatnej wiary, gdyż spodobało się Bogu zbawiać ludzi we wspólnocie. Nie ma Kościoła łagiewnickiego, krakowskiego czy ojca Rydzyka, jak nieprawdziwie pokazują niektóre media. – Kościół jest jeden – Jezusa Chrystusa, ma Jego twarz, Jego serce – mówił, jednocześnie zaznaczając, że Boga trzeba ciągle na nowo odkrywać. – To jest nasze zadanie, każdego z nas z osobna – podkreślił. A jak to zrobić? Owszem, ważne są piękno organów, wspaniały wystrój, dekoracje etc., lecz Boga trzeba zdobywać poprzez obecność w naszym życiu sakramentów Eucharystii oraz pokuty i pojednania, bo nie jesteśmy posiadaczami Boga i prawdy o Nim raz na zawsze – uzmysławiał zebranym Ksiądz Arcybiskup.

Wisienka na torcie

Akord kończący to podziękowania Księdza Proboszcza: w pierwszej kolejności dla Boga samego, Metropolity Częstochowskiego przybyłego na uroczystości z sekretarzem ks. Mariuszem Trojanowskim, na ręce wicedziekana ks. kan. Adama Zyzika dla kapłanów gości i rodaków, kleryków, parafian, darczyńców i sponsorów organów – przywiezionych z Hamburga i montowanych przez firmę z Krakowa od marca do końca lipca. Momentem wzruszającym było dla wielu błogosławieństwo dzieci i zebranych przez arcybiskupa Wacława. Podkreślił on jedność wspólnoty utworzonej 13 lipca 1997 r. z parafii macierzystej pw. św. Andrzeja Boboli i udział w tym dziele ks. prał. Zdzisława Hatlapy, bo – jak mówił – „największym bogactwem Kościoła są ludzie”. A potem już tylko uczta duchowa – wisienka na torcie: koncert organowy w wykonaniu Tomasza Plocha, absolwenta katowickiej Akademii Muzycznej. I tak „Alleluja” z oratorium Haendla „Mesjasz” obwieściło zakończenie inicjatywy podjętej przez księdza Sławomira i miejscowych parafian. Gratulujemy!

2014-10-01 14:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Florian - patron strażaków

Św. Florianie, miej ten dom w obronie, niechaj płomieniem od ognia nie chłonie! - modlili się niegdyś mieszkańcy Krakowa, których św. Florian jest patronem. W 1700. rocznicę Jego męczeńskiej śmierci, właśnie z Krakowa katedra diecezji warszawsko-praskiej otrzyma relikwie swojego Patrona. Kim był ten Święty, którego za patrona obrali także strażacy, a od którego imienia zapożyczyło swą nazwę ponad 40 miejscowości w Polsce?

Zachowane do dziś źródła zgodnie podają, że był on chrześcijaninem żyjącym podczas prześladowań w czasach cesarza Dioklecjana. Ten wysoki urzędnik rzymski, a według większości źródeł oficer wojsk cesarskich, był dowódcą w naddunajskiej prowincji Norikum. Kiedy rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan, udał się do swoich braci w wierze, aby ich pokrzepić i wspomóc. Kiedy dowiedział się o tym Akwilinus, wierny urzędnik Dioklecjana, nakazał aresztowanie Floriana. Nakazano mu wtedy, aby zapalił kadzidło przed bóstwem pogańskim. Kiedy odmówił, groźbami i obietnicami próbowano zmienić jego decyzję. Florian nie zaparł się wiary. Wówczas ubiczowano go, szarpano jego ciało żelaznymi hakami, a następnie umieszczono mu kamień u szyi i zatopiono w rzece Enns. Za jego przykładem śmierć miało ponieść 40 innych chrześcijan.
Ciało męczennika Floriana odnalazła pobożna Waleria i ze czcią pochowała. Według tradycji miał się on jej ukazać we śnie i wskazać gdzie, strzeżone przez orła, spoczywały jego zwłoki. Z czasem w miejscu pochówku powstała kaplica, potem kościół i klasztor najpierw benedyktynów, a potem kanoników laterańskich. Sama zaś miejscowość - położona na terenie dzisiejszej górnej Austrii - otrzymała nazwę St. Florian i stała się jednym z ważniejszych ośrodków życia religijnego. Z czasem relikwie zabrano do Rzymu, by za jego pośrednictwem wyjednać Wiecznemu Miastu pokój w czasach ciągłych napadów Greków.
Do Polski relikwie św. Floriana sprowadził w 1184 książę Kazimierz Sprawiedliwy, syn Bolesława Krzywoustego. Najwybitniejszy polski historyk ks. Jan Długosz, zanotował: „Papież Lucjusz III chcąc się przychylić do ciągłych próśb monarchy polskiego Kazimierza, postanawia dać rzeczonemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika św. Floriana. Na większą cześć zarówno świętego, jak i Polaków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa Modeny Idziego. Ten, przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa dwudziestego siódmego października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedko, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego siedem mil. Wszyscy cieszyli się, że Polakom, za zmiłowaniem Bożym, przybył nowy orędownik i opiekun i że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożenie w niej ciała sławnego męczennika. Tam też złożono wniesione w tłumnej procesji ludu rzeczone ciało, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jego chwała. Na cześć św. Męczennika biskup krakowski Gedko zbudował poza murami Krakowa, z wielkim nakładem kosztów, kościół kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny Idziego, obdarowanego hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedko, odprawiono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak i mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę św. Floriana nadawać na chrzcie to imię”.
W delegacji odbierającej relikwie znajdował się bł. Wincenty Kadłubek, późniejszy biskup krakowski, a następnie mnich cysterski.
Relikwie trafiły do katedry na Wawelu; cześć z nich zachowano dla wspomnianego kościoła „poza murami Krakowa”, czyli dla wzniesionej w 1185 r. świątyni na Kleparzu, obecnej bazyliki mniejszej, w której w l. 1949-1951 jako wikariusz służył posługą kapłańską obecny Ojciec Święty.
W 1436 r. św. Florian został ogłoszony przez kard. Zbigniewa Oleśnickiego współpatronem Królestwa Polskiego (obok świętych Wojciecha, Stanisława i Wacława) oraz patronem katedry i diecezji krakowskiej (wraz ze św. Stanisławem). W XVI w. wprowadzono w Krakowie 4 maja, w dniu wspomnienia św. Floriana, doroczną procesję z kolegiaty na Kleparzu do katedry wawelskiej. Natomiast w poniedziałki każdego tygodnia, na Wawelu wystawiano relikwie Świętego. Jego kult wzmógł się po 1528 r., kiedy to wielki pożar strawił Kleparz. Ocalał wtedy jedynie kościół św. Floriana. To właśnie odtąd zaczęto czcić św. Floriana jako patrona od pożogi ognia i opiekuna strażaków. Z biegiem lat zaczęli go czcić nie tylko strażacy, ale wszyscy mający kontakt z ogniem: hutnicy, metalowcy, kominiarze, piekarze. Za swojego patrona obrali go nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale także Chorzowa (od 1993 r.).
Ojciec Święty z okazji 800-lecia bliskiej mu parafii na Kleparzu pisał: „Święty Florian stał się dla nas wymownym znakiem (...) szczególnej więzi Kościoła i narodu polskiego z Namiestnikiem Chrystusa i stolicą chrześcijaństwa. (...) Ten, który poniósł męczeństwo, gdy spieszył ze swoim świadectwem wiary, pomocą i pociechą prześladowanym chrześcijanom w Lauriacum, stał się zwycięzcą i obrońcą w wielorakich niebezpieczeństwach, jakie zagrażają materialnemu i duchowemu dobru człowieka. Trzeba także podkreślić, że święty Florian jest od wieków czczony w Polsce i poza nią jako patron strażaków, a więc tych, którzy wierni przykazaniu miłości i chrześcijańskiej tradycji, niosą pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia klęskami żywiołowymi”.

CZYTAJ DALEJ

Wytrwajcie w miłości mojej!

2024-05-03 22:24

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Agata Kowalska

Wytrwajcie w miłości mojej! – mówi jeszcze Jezus. O miłość czy przyjaźń trzeba zabiegać, a kiedy się je otrzymuje, trzeba starać się, by ich nie spłoszyć, nie zmarnować, nie zniszczyć. Trzeba podjąć wysiłek, by w nich wytrwać. Rzeczy cenne nie przychodzą łatwo. Pojawiają się też niezmiernie rzadko, dlatego cenić je trzeba, kiedy się wreszcie je osiągnie, trzeba podjąć starania, by w nich wytrwać.

Ewangelia (J 15, 9-17)

CZYTAJ DALEJ

W Rokitnie uczczono NMP Królową Polski

2024-05-03 23:30

[ TEMATY ]

3 Maja

Zielona Góra

Rokitno

bp Bronakowski

Angelika Zamrzycka

Rokitno

Rokitno

W Uroczystość NMP Królowej Polski w Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie bp Tadeusz Bronakowski przewodniczył Mszy św. i modlitwie w intencji Ojczyzny oraz o trzeźwość rodzin.

Tego dnia odbyło się zakończenie pielgrzymki o trzeźwość w rodzinach, która zmierzała w ostatnich dniach ze Szczecina do Rokitna. Eucharystii, która odbyła się w bazylice rokitniańskiej, przewodniczył bp Tadeusz Bronakowski, biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej, który jest przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. W koncelebrze był też biskup pomocniczy naszej diecezji – bp Adrian Put. Tradycyjnie na zakończenie uroczystości na wzgórzu rokitniańskim wystrzelono salwy armatnie ku czci Matki Bożej Królowej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję