Reklama

Losy Polaków

Po latach do Kazachstanu

Niedziela łódzka 51/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Moja najbliższa rodzina po sześcioletniej i przymusowej deportacji powróciła z Kazachstanu wczesną wiosną 1946 r. Przyszedłem na świat wśród kazachskich stepów. Gdy miałem niespełna cztery lata, matka przywiozła mnie do Polski, o której tak wiele słyszałem w opowiadaniach. Ujrzałem Ojczyznę jako piękny świat marzeń i snów.
Minęło pół wieku. Świat przeżył wielką transformację ustrojową. Od kilku lat do Ojczyzny znów powracają Polacy, których wywieziono do Kazachstanu w 1936 r. z rejonu Żytomierszczyzy. Często są to już ich potomkowie. Ludzie ci przeżyli wieloletnie piekło, byli poddani bardzo silnej rusyfikacji. Za mówienie po polsku groziły im bardzo poważne konsekwencje. Modlono się więc skrycie, zachowując w sercu polskość. Jedną z takich właśnie rodzin, repatriowanych w 1998 r., poznałem na spotkaniu u Sybiraków. Zaprzyjaźniliśmy się i otrzymałem propozycję odwiedzenia Kazachstanu. Oni jechali do swych najbliższych i przyjaciół. Ja natomiast chciałem zwiedzić miejsce mojego urodzenia - Tainszę, którą opuściłem pięćdziesiąt sześć lat temu.
Wyruszyliśmy z Łodzi na początku lipca, mając do pokonania ponad cztery tysiące kilometrów. Jechaliśmy pięcioma różnymi pociągami, wioząc dary od rodziny Adygajewych, zaś od Koła Kresów Wschodnich Związku Sybiraków polskie wędliny podarowane przez Zakłady Mięsne "Wędzonka". Trasa wiodła przez Brześć, Mińsk, Moskwę, Smoleńsk i Jekatierinburg do Piertopawłowska. Musieliśmy pokonać upał, przesiadki. Wreszcie dotarliśmy do Kazachstanu, gdzie oczekiwali nas przyjaciele Halinki i Rusłana. Ostatnie 140 kilometrów do Tainszy przebyliśmy mikrobusem. Po obu stronach szosy na bezkresnym stepie mijaliśmy co kilkanaście kilometrów stada krów, pilnowanych przez pastucha na koniu.
Miasteczko Tainsza liczy ok. 12 tys. mieszkańców i stale się wyludnia. Ludzie wyjeżdżają stąd do Niemiec, Rosji lub Polski. Niemal na każdej ulicy można spotkać ogłoszenie "sprzedajemy dom". Niemiłe wrażenie sprawiają opuszczone bloki mieszkalne - bez okien. Ani mieszkańców, ani zarządu miasta nie było stać na ich utrzymanie. Na budynkach publicznych widnieją tablice dwujęzyczne: kazaskie i rosyjskie. Mimo że językiem urzędowym jest kazaski, spotyka się więcej ludzi mówiących po rosyjsku z naleciałościami ukraińskiego. Starsze i średnie pokolenie nie zna języka kazaskiego. W Tainszy jest katastrofalny stan dróg. W przydrożnych bajorach pływają kaczki i gęsi. Drewniane domki obłożone białymi pustakami i pomalowane na kolor biało-niebieski ustawione są prostopadle do osi jezdni. Tuż przy domkach znajdują się saraje, czyli chlewiki, kurniki i komórki, oraz ogrody i poletka ziemniaków. Każda piędź ziemi jest tu wykorzystana. To konieczność, aby przeżyć. Pensja wynosi tutaj 20-30 dolarów, a i to nie zawsze płacą.
Ludzie pochodzenia polskiego traktują nasz kraj jako pełen dostatku. "Wy to Zachód" - mówią. Większość rozumie po polsku, ale już nie potrafi mówić. Dzieci uczą się polskiego w szkole, po dwie godziny tygodniowo. Latem dzięki staraniom Kościoła i "Wspólnoty Polskiej" wyjeżdżają do kraju pradziadów na kolonie.
Obok meczetu i cerkwi jest też tu kościół katolicki. W niedzielny poranek wypełniony po brzegi. Gdy wszedłem jeszcze przed Mszą św., wierni odmawiali Litanię do Matki Bożej po polsku. Liturgia była sprawowana po rosyjsku, chociaż ks. Jowik włączał doń kilkakrotnie wyrazy polskie. W imieniu Sybiraków przekazałem Księdzu piękny album o Polsce. Większość naszych rodaków w Kazachstanie chciałaby repatriować się do Polski. Trzeba jednak pokonać wiele przeszkód: mieć zaproszenie przez polską gminę, zdać egzamin przed konsulem oraz udowodnić polskość wieloma dokumentami. Nie wszystkim się to udaje. Kilkadziesiąt lat ostrej rusyfikacji zrobiło swoje. Spotkałem też rodziny, które całe swe życie chcą już spędzić w Kazachstanie. Żyją oni na średnim poziomie i potrafili się tam zasymilować.
W Tainszy odwiedziłem miejsce mego dziecięcego zamieszkania (piszę miejsce, bo dom gliniany zburzono 2-3 lata temu). Dziś tu w "Roboczym Posiołku" na Zachodniej 41 gruz porośnięty trawą. Nieopodal stary elewator, który w latach 40-tych budowała między innymi moja matka. W drewnianym budynku dawnego szpitala, w którym przyszedłem na świat, dzisiaj jest przychodnia i apteka. Maleńki cmentarz jest położony poza miasteczkiem w Staro-Suchotinie. Każdy z grobów jest ogrodzony płotkiem metalowym pomalowanym na biało-niebiesko. Cały cmentarz jest porośnięty trawą po kolana, której się nie kosi. Gdy siedziałem na ławce obok grobu, podeszła starsza kobieta i wręczyła mi zawiniątko, mówiąc: "Proszę wspomnieć naszego ojca". Wewnątrz był kotlet mielony, herbatniki i cukier.
Do Tainszy nie dociera TV Polonia ani też telefonia komórkowa. Są cztery programy - dwa po kazachsku i dwa po rosyjsku. Ukazuje się też gazeta Wiadomości Tainszyńskie. Ludzie, z którymi miałem kontakt, są nadzwyczaj gościnni i serdeczni. Kilkanaście dni spędziłem we wsi Mironowka (ok. 5 km od Tainszy). Tutaj mieszkają rodzice Rusłana oraz brat z najbliższą rodziną. W niedzielne popołudnie piekliśmy barana, paląc brzozowe drewno (węgiel drzewny do grillowania nie jest tu znany).
Goszczono mnie również w Kokczetawie. Jest to dość duże miasto, położone nad jeziorem. Gospodarze chcąc sprawić mi przyjemność, nastawili na TV Polonia. Stąd mogłem zadzwonić z "komórki" do domu - impulsy są tu bardzo drogie, bo za półtorej minuty trzeba zapłacić ponad siedem dolarów.
Mili gospodarze - państwo Skakowscy mają korzenie polsko-ukraińskie, lecz chcą tu pozostać na zawsze. Mieszkają w pięknym domu z ogrodem. Wokół nie widać biedy. Pani Luba działa w Stowarzyszeniu "Polonia-Północ". Dzięki niej poznałem niezwykłą osobistość w Kokczetawie - Antoninę Kasonicz, do niedawna przewodniczącą Polaków dla całego Kazachstanu, obecnie działaczkę w "Poloni-Północ". Pięknie mówi i pisze po polsku. W naszym kraju była kilkanaście razy z Zespołem Pieśni i Tańca "Stepowe kwiaty". Nie spotkałem w życiu osoby, która mogłaby się pochwalić taką ilością dyplomów, podziękowań i artykułów prasowych, i to w trzech językach - kazachskim, rosyjskim i polskim. Nic więc dziwnego, że konsul w Ałmat uznał ją obywatelką pochodzenia polskiego. Pani Antonina uczy wnuka języka polskiego, codziennie zadając dyktanda) i marzy o repatriowaniu się do Polski; czeka na stosowne zaproszenie gminy, na które swym życiem w pełni zasłużyła.
Droga powrotna do Polski była równie męcząca i trwała o osiem godzin dłużej. Nasz pociąg jechał przez Czejabiński i Rjazań do Moskwy. Po drodze w rejonie Uralu ukazywał się wręcz bajkowy obraz skalistych gór, który rekompensował trudy tej podróży. I tak oto, wśród egzotyki Kazachstanu przeplatanej licznymi śladami polskości, upłynął mi tegoroczny lipiec.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Schönborn: Nie zdziwmy się, jeśli muzułmanie staną się większością

„Kto ma dzieci, ten ma przyszłość” - powiedział emerytowany arcybiskup Wiednia kard. Christoph Schönborn, komentując rosnącą liczbę muzułmanów w Austrii. W wywiadzie dla dziennika „Heute” przestrzegł przed marginalizowaniem religii w przestrzeni publicznej, sprzeciwił się zakazowi noszenia chust przez dzieci i podkreślił, że chrześcijanie oraz muzułmanie powinni szukać wspólnych wartości.

Według danych przytoczonych przez „Heute” muzułmanie stanowią obecnie 42 proc. uczniów wiedeńskich szkół obowiązkowych. Kard. Schönborn uznał te dane za element szerszego problemu demograficznego.
CZYTAJ DALEJ

Rzecz o aniołach

Niedziela łowicka 40/2002

[ TEMATY ]

anioły

Karol Porwich/Niedziela

Któż z nas nie zna prostych i pełnych ufności słów modlitwy: "Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój..." Dla niektórych była to może pierwsza w życiu modlitwa, szeptana jeszcze na kolanach matki. Ale czy anioły są żywo obecne tylko w świecie dziecięcej wyobraźni? Czy my, dorośli, też możemy wierzyć w anioły?

Jak ktoś kiedyś policzył, anioły są wspomniane w Piśmie Św. Starego i Nowego Testamentu 222 razy! Pismo Święte jest zatem od początku do końca przeplatane wzmiankami o aniołach. Bóg stawia anioły u wrót raju; aniołowie nawiedzają Abrahama; aniołowie wyprowadzają Lota i jego córki z pożaru Sodomy; anioł nie pozwala Abrahamowi zabić jego syna Izaaka. Czasem aniołowie są groźni: Bóg posyła anioła, który zabija pierworodne Egipcjan. Ale to anioł również wyprowadza Izraelitów z niewoli. Anioł zamyka paszcze lwów, żeby nie pożarły Daniela. Także w Nowym Testamencie jest wiele zdarzeń, w których występują aniołowie. Przecież to Archanioł Gabriel zwiastuje Maryi Pannie poczęcie Syna Bożego; aniołowie śpiewają przy Jego narodzinach i sprowadzają pasterzy do stajenki; aniołowie ostrzegają Mędrców ze Wschodu przed Herodem. Anioł objawia św. Józefowi tajemnicę wcielenia i każe uciekać Świętej Rodzinie do Egiptu. Aniołowie służą Jezusowi, przy grobie Jezusowym zapewniają o Jego zmartwychwstaniu, a przy wniebowstąpieniu zapowiadają powtórne przyjście Zbawiciela. Sam Pan Jezus wspomina o aniołach. Mówiąc na przykład o nawróceniu grzeszników, stwierdza: "Tak samo powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca" (Łk 15, 10). Opisując sąd ostateczny zaznacza, że to aniołowie zwołaja ludzi na ten sąd, a On, jako Sędzia, zjawi się tam otoczony aniołami.
CZYTAJ DALEJ

Zawsze gotowi, zawsze blisko

2026-10-03 04:24

2LBOT

Kiedy masz co chronić, warto wiedzieć jak. Ostatni w tym roku nabór do 2 LBOT

13 listopada br. 2 Lubelska Brygada Obrony Terytorialnej rozpocznie ostatnie w tym roku szkolenie podstawowe i wyrównawcze. Listopadowy termin to dobra propozycja także dla osób, które mają już ustabilizowane życie zawodowe i rodzinne, a mimo to chcą zdobyć praktyczne umiejętności, zwiększyć własne bezpieczeństwo i być przygotowane do działania wtedy, gdy sytuacja tego wymaga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję