Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Kapłani diecezji sosnowieckiej będą pościć w intencji powołań

"Razem szturmujemy niebo" – to wielkopostna inicjatywa w diecezji sosnowieckiej, będąca wyrazem troski o nowe powołania kapłańskie do diecezjalnego seminarium. Przez cały Wielki Post – od Środy Popielcowej, aż do Wielkiej Środy – 40 kapłanów, na czele z bp. Grzegorzem Kaszakiem, będzie kolejno podejmowało całodzienny post o chlebie i wodzie w intencji nowych powołań.

[ TEMATY ]

modlitwa

powołanie

Bożena Sztajner/Niedziela

Pomysłodawcą projektu jest dyrektor Wydziału Katechetycznego sosnowieckiej Kurii, ks. Michał Borda. Wśród kapłanów uczestniczących w tej wyjątkowej sztafecie są kurialiści (w Środę Popielcową rozpocznie ją ks. kanclerz Mariusz Karaś), proboszczowie i wikariusze. Najmłodszy z księży, którzy zadeklarowali post, to neoprezbiter, najstarszy kapłan ma 75 lat. Nie mogło wśród nich zabraknąć także rektora seminarium, ks. Konrada Kościka. "Z wielką radością przyjąłem tę inicjatywę. Post to bardzo biblijny i niezwykle skuteczny sposób na wyproszenie łask od nieba" – mówi ks. Kościk. Ostatnim z poszczących uczestników sztafety będzie w Wielką Środę bp Grzegorz Kaszak.

Poza podjęciem radykalnego postu kapłani zobowiązali się do ofiarowania w tym dniu modlitwy w intencji powołań, a szczególnie litanii do św. Józefa, który jest patronem diecezjalnego Seminarium.

Do włączenia się w inicjatywę – w dowolnie wybrany dzień Wielkiego Postu – zaproszeni są także wszyscy diecezjanie, kapłani, klerycy i osoby życia konsekrowanego. "Każdy może wybrać sobie dowolny dzień tegorocznego Wielkiego Postu, który przeżyje o chlebie i wodzie, modląc się Litanią do św. Józefa w intencji nowych powołań do diecezjalnego seminarium" – wyjaśnia ks. Borda.

Reklama

We wszystkich parafiach naszej diecezji wystawione będą listy, na które wpisać można taką deklarację – imię, nazwisko i wybraną datę. W Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma św. proboszczowie złożą je symbolicznie w sosnowieckiej katedrze w duchowym darze.

"Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo" (Łk 10, 2) - słowa, które Jezus skierował do apostołów, świadczą o tym, że Dobry Pasterz zawsze troszczy się o swoje owce. Robi wszystko, aby „miały życie i miały je w obfitości” (J 10, 10). Jednocześnie zachęca nas do nieustannej prośby o tych, którzy będą kontynuować Jego misję, aby Ewangelia była głoszona ludziom wszystkich czasów" – mówi ks. Borda.

Warto podkreślić, że od 3 lat w diecezji sosnowieckiej trwa "Sztafeta modlitwy o powołania kapłańskie", w ramach której codziennie inna parafia ofiaruje Mszę św. oraz modlitwę przed Najświętszym Sakramentem w intencji powołań kapłańskich.

Reklama

W diecezjalnym seminarium w Częstochowie kształci się obecnie 16 kleryków, w tym zaledwie jeden na pierwszym roku formacji. W tym roku święcenia kapłańskie przyjmie 4 diakonów, a święcenia diakonatu – 2 alumnów.

2019-03-01 12:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Warso: Wielki Post w Rzymie jest nasycony cierpieniem spowodowanym przez koronawirusa

2020-03-19 19:31

[ TEMATY ]

powołanie

Wielki Post

Włochy

koronawirus

PAP/EPA

- Wielkopostne "dotknięcie" krzyża w tym roku jest szczególnie bolesne - mówi ks. Albert Warso, kapłan diecezji radomskiej, który od 12 lat pracuje watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Dodaje, że tegoroczny Wielki Post w Rzymie "jest nasycony dramatem bólu i cierpienia spowodowanym pandemią koronawirusa".

Kościół katolicki we Włoszech – kraju najbardziej dotkniętym w Europie pandemią koronawirusa – stracił już co najmniej 25 kapłanów, w większości powyżej 70. roku życia.

- To wielki cios, gdy we Włoszech dotkliwie odczuwa się brak powołań, a przecież epidemia wciąż jeszcze trwa. Przedwczoraj jeden z księży studentów, pomagających duszpastersko w diecezji Bergamo pokazywał film, na którym widać było całe rzędy trumien stojących w jednym z kościołów. Cmentarze nie są w stanie wyrobić się z pogrzebami. Na innym filmie widoczne są całe strony nekrologów wypełniających wydanie lokalnej gazety - opowiada ks. Warso.

Kapłan dodaje, ze większość urzędów watykańskich pracuje jeszcze normalnie, ale i w Watykanie pojawiają się ograniczenia. Nie jest już możliwie celebrowanie Mszy świętych przy grobie św. Jana Pawła II. - Ten brak Eucharystii jest bardzo dotkliwie odczuwalny. W Wiecznym Mieście otwarte są tylko niektóre kościoły. To naprawdę - jak mówił ks. Grzegorz Suchodolski - "Wielki Post eucharystycznych pragnień" - powiedział ks. Warso.

Dodaje, że zamknięta od kilkunastu dni bazylika św. Piotra jest czymś niespotykanym. - To wielkopostne "dotknięcie" krzyża w tym roku jest szczególnie bolesne. Te dni stają się wielkimi rekolekcjami, które przypominają, że tylko Bóg jest Panem życia i śmierci. W tych dniach powtarzamy często, że "jesteśmy w ręku Pana Boga" - relacjonuje kapłan diecezji radomskiej.

Księża z Papieskiego Instytutu Polskiego, gdzie mieszka ks. Warso, w łączności z całym Kościołem w Polsce, podjęli propozycję abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, i każdego wieczora odmawiają różaniec, prosząc o Boże miłosierdzie, by jak najszybciej ustała szalejąca zaraza.

CZYTAJ DALEJ

Ostre: interwencja policji w sprawie zbyt dużej liczby wiernych na Mszy św.

2020-04-03 12:26

[ TEMATY ]

Kościół

policja

wikimedia.org

W związku ze zbyt dużą liczbą wiernych, którzy uczestniczyli we Mszy św. w kościele parafialnym pw. Matki Bożej Różańcowej w Ostrem na Żywiecczyźnie interweniowała policja. Do zdarzenia doszło 2 kwietnia podczas wieczornej liturgii – potwierdziła rzecznik żywieckiej policji asp. szt. Mirosława Piątek.

Z relacji oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Żywcu wynika, że policjanci przybyli do kościoła w wyniku anonimowego zgłoszenia o tym, że w świątyni zgromadziło się zbyt dużo wiernych – 16 osób i ksiądz. Ponieważ w liturgii, zgodnie z obowiązującymi w czasie epidemii przepisami, może przebywać maksymalnie pięć osób, część uczestników modlitwy musiała opuścić świątynię. Wierni zostali poproszeni przez kościelnego o zastosowanie się do zaleceń, po czym Msza św. została dokończona.

O sprawie ma zostać poinformowany Sanepid. Może on wszcząć postępowanie administracyjne.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent dla "Naszego Dziennika": katastrofa smoleńska była wielką, narodową traumą

2020-04-05 14:58

[ TEMATY ]

prezydent

Krzysztof Sitkowski/KPRP/prezydent.pl

Katastrofa smoleńska była wielką, narodową traumą; przeżywanie żałoby stało się wielkimi narodowymi rekolekcjami - mówi prezydent w wywiadzie dla "Naszego Dziennika", którego pełna wersja ukazała się na portalu Radia Maryja.

Prezydent wspomina m.in. dzień 10 kwietnia 2010 r., kiedy doszło do katastrofy smoleńskiej. "W wielu Polakach obudziły się wtedy bardzo mocne, patriotyczne uczucia. Zrodziło się poczucie niezwykłej wagi tego wydarzenia, nie tylko dlatego, że zginęło wielu zasłużonych dla Ojczyzny rodaków, ale dlatego, że zginęli przedstawiciele całej klasy politycznej" - podkreśla Duda.

Przypomniał, że wszyscy udawali się do Katynia, aby oddać hołd pomordowanym przez NKWD polskim oficerom. "Każdy uczestnik tej delegacji, bez względu na poglądy, znalazł się w niej z pobudek patriotycznych. Tak, ta tragedia miała charakter wspólnotowy" - mówi prezydent. Jego zdaniem, Polacy zareagowali po katastrofie w sposób wyjątkowy. "Przychodzili przed Pałac Prezydencki, godzinami stali w kolejce, aby pokłonić się przed trumnami pary prezydenckiej. Ileż osób uczestniczyło w pogrzebach ofiar. To były tłumy" - wspomina Duda.

Ocenił, że katastrofa była wielką narodową traumą. "Przeżywanie żałoby stało się wielkimi narodowymi rekolekcjami" - mówił prezydent. Podkreślił jednocześnie, że nie wszystkim podobało się to, że naród jednoczy się wokół wartości patriotycznych i religijnych, sięgających fundamentów naszej tradycji. "Stąd było to staranie o rozbicie tej wspólnoty. Pamiętamy, kto to robił" - dodał.

Przekonywał, że dla niego katastrofa smoleńska również była ogromnym przeżyciem. "Poza tym, że zginęli tam wielcy patrioci, to przecież zginęło w tej katastrofie wiele osób, które osobiście znałem, z którymi na co dzień współpracowałem, którzy wreszcie byli moimi przyjaciółmi. Prezydent Lech Kaczyński był moim wzorem, był moim nauczycielem, od którego uczyłem się polityki. Chociaż minęło 10 lat od tej tragedii, to przeżywam ją mocno i widzę wyrwę, jaka została po tych, którzy zginęli" - mówił Duda.

Według niego, Lech Kaczyński "miał wizję, jak powinna wyglądać Polska, jak należy budować pozycję Polski za granicą, gdzie powinniśmy szukać sojuszników". "To wszystko, co robimy obecnie, jest realizacją tamtej koncepcji prof. Lecha Kaczyńskiego, dostosowaną oczywiście do obecnych czasów" - zapewnił.

Pytany, która z idei prezydenta Kaczyńskiego jest jego zdaniem najważniejsza, odpowiada: "polityka bez kompleksów". "Prezydent Lech Kaczyński miał koncepcję polityki realnej. Wiedział, że nie jesteśmy mocarstwem, wiedział, w jakim miejscu Europy leżymy, jak dużym jesteśmy narodem i państwem. Miał jednocześnie świadomość naszej wielkiej historii i tego, że kilka razy przesądziliśmy o losach Europy" - podkreślił Andrzej Duda.

Jego zdaniem, Lech Kaczyński "odrzucał porównanie Polski do +brzydkiej panny bez posagu+, jak to niektórzy mówili". "Przypominał wszystkim, że jesteśmy silnym państwem mającym 38 milionów ambitnych obywateli. To myślenie powinniśmy kontynuować. Lech Kaczyński mówił, że Polska powinna ochronić słabszych i nie może bać się silnych. I taką politykę staram się realizować" - zapewnia obecna głowa państwa.

Duda wspomina ponadto swój pobyt w Moskwie tuż po katastrofie. "Były dwa takie momenty, które najbardziej zapadły mi w serce i w pamięć. Kiedy byłem już na miejscu, w moskiewskim Centralnym Biurze Ekspertyz Medycyny Sądowej, zaprowadzono mnie do sali, gdzie znajdowały się ciała prawie wszystkich ofiar, w tym moich przyjaciół. Pożegnałem się wtedy z Kasią Doraczyńską, Pawłem Wypychem, Władysławem Stasiakiem. Pomodliłem się za nich. Potem byliśmy przy Pani Prezydentowej. Jej brat, dziś już nieżyjący, płk Konrad Mackiewicz nałożył Pani Marii na ręce różaniec, byliśmy przy zamykaniu trumny" - relacjonuje prezydent.

Drugi taki moment - mówi - "to ten, kiedy razem z panią Barbarą Borys-Szopą oraz bratem Pani Prezydentowej modliliśmy się przy trumnie pani Marii Kaczyńskiej".

Andrzej Duda został też zapytany czy widzi szansę "na poznanie prawdy o tym, co zdarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem". "Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Mam przekonanie, że tym, co może dziś pomóc w wyjaśnianiu tej katastrofy, jest wrak samolotu i czarne skrzynki, a te dowody są nadal przetrzymywane przez Rosjan" - mówił Duda. Zauważa przy tym, że wrak jest polską własnością. "Stawia to wielki znak zapytania, jakie naprawdę są ich intencje. Można tylko wyrazić zdziwienie, że Rosjanie nie dążą do transparentności przy wyjaśnianiu katastrofy i nie chcą nam przekazać podstawowych dowodów" - dodał prezydent.

Ocenia zarazem, że przy wyjaśnianiu przyczyn i przebiegu katastrofy przyjęto "niewłaściwą formułę prawną". "Nie skorzystano z umowy polsko-rosyjskiej dotyczącej badania wypadków lotniczych z udziałem samolotów woskowych. Oparto się na tzw. konwencji chicagowskiej dotyczącej lotów cywilnych. Było to kuriozalne samo w sobie, bo samolot Tu-154M był maszyną wojskową, 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, który realizował ten lot, był formacją wojskową, piloci byli wojskowymi" - podkreśla Duda.

Ocenił też, że ówczesny premier Donald Tusk, zgadzając się na konwencję chicagowską, która oddawała śledztwo MAK (rosyjskiemu Międzypaństwowemu Komitetowi Śledczemu - PAP) było sprzeczne z polskim interesem. "To, co potem nastąpiło, było konsekwencją tej decyzji. Zastosowanie umowy polsko-rosyjskiej dawało nam duże możliwości, m.in. współdziałania w czynnościach śledczych" - wskazuje prezydent.

Andrzej Duda wątpi też, by w miejscu katastrofy udało się kiedykolwiek postawić pomnik upamiętniający to zdarzenie. "Jest to bardzo wątpliwe. My musimy czcić pamięć ofiar u nas, w Polsce" - mówi prezydent. (PAP)

mkr/ mrr/

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję