Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Makieta Zamku Książąt Pomorskich w skali 1:100

Około 300 kg brązu wykorzystali znani wrocławscy rzeźbiarze do sporządzenia makiety Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie w skali 1:100 na Dziedzińcu Menniczym. Wstęp wolny, wstęp na zamkowe dziedzińce codziennie w godz. 6.00-23.00.

[ TEMATY ]

Szczecin

zamek

makieta

Zamek Książąt Pomorskich

Kamil Robak / zamek.szczecin.pl

- Makieta powstała przede wszystkim z myślą o osobach niewidomych i niedowidzących. Opatrzona jest opisami w kilku językach, także pismem Braille'a - mówi Barbara Igielska, dyrektor Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. - Ale dla wszystkich szczecinian i turystów to wspaniała nowa możliwość zobaczenia Zamku z innej perspektywy - w pełnej formie architektonicznej, nie tylko we fragmentach. A dzięki kunsztownie wykonanym detalom również możliwość przyjrzenia się szczegółom zabytkowej budowli.

Makietę sporządzili rzeźbiarze Stanisław Wysocki i jego syn Michał Wysocki z wrocławskiej pracowni Stan Wys Atelier.

Reklama

- Zadanie było bardzo pracochłonne i czasochłonne - mówi Stanisław Wysocki. - To prawdopodobnie największa makieta z brązu w Polsce. Z wielką precyzją musieliśmy wykonać wiele skomplikowanych detali architektonicznych, których Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie jest pełen.

Artyści najpierw długo pracowali nad projektem. Kształt budowli i detale architektoniczne odwzorowywali na podstawie planów i zdjęć. Komputerowo sporządzili trójwymiarowy projekt. Później wykonali model - rzeźbili go ręcznie, a do niektórych elementów wykorzystali także drukarkę 3D. Następnie powstał odlew.

Rzeźbiarze znakomicie oddali piękno szczecińskiego Zamku. Z wielkim pietyzmem wykonali najdrobniejsze elementy, na przykład renesansowe krużganki i attyki czy zamkowy zegar, na którym widać godzinę. Jest nawet miniaturowy dzwon w Wieży Dzwonów.

2019-02-27 14:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kalonka: Centrum Ojca Pio

2020-09-23 08:02

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Centrum Ojca Pio

Kalonka

Justyna Kunikowska

„Nic bardziej nie może ciebie czynić naśladowcą Chrystusa jak troska o innych. Jeśli nie troszczysz się o bliźnich to oddalasz się od obrazu Chrystusa” – mówił ojciec Pio, kapucyn i stygmatyk, patron parafii w Kalonce.

Pod koniec XX wieku powstał na terenie diecezji łódzkiej Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich, wokół którego zaczęły powstawać osiedla. Wówczas zrodziła się potrzeba, by na tym obszarze powstała parafia. - Pamiętam ludzi, uczących się przy lampach naftowych i chodzących pieszo po wodę do Kalonki, ponieważ tutaj, jeszcze do niedawna nie było prądu i wodociągu. Był to teren trochę zapomniany, ale jednocześnie dziewiczy w swojej naturze. Często jeździłem w te okolice rowerem, dlatego kiedy arcybiskup Władysław Ziółek zaproponował mi objęcie probostwa, nie zawahałem się, by je przyjąć – mówi ks. Paweł Stołowski – proboszcz parafii.

W 2001 roku w Uroczystość Matki Bożej Siewnej został ogłoszony dekret o powstaniu parafii pw. św. Ojca Pio w Kalonce. - Po pierwszej kolędzie, okazało się, że moja parafia liczy 800 osób. Zaczęliśmy gromadzić się w kaplicy, na którą zaadaptowaliśmy stary gmach remizy strażackiej. Zaczęliśmy również z parafianami szukać terenu, gdzie mógłby powstać nowy kościół. Modliliśmy się do Ojca Pio by pomógł nam takie miejsce znaleźć. I tak się stało. Od samego początku, aż do dziś czujemy obecność naszego patrona – świętego Ojca Pio w tym miejscu – podkreśla ksiądz proboszcz.

Ponieważ w okolicy nie było żadnej placówki oświatowej to nasza parafia i kaplica od samego początku animowała życie społeczne, religijne i kulturalne. Ojciec Pio widział wielką moc w modlitwie wspólnotowej. Prosił, by wspólnie celebrować eucharystię, odmawiać różaniec oraz podkreślał, by owocem modlitwy były dzieła charytatywne. – Staramy się codziennie wypełniać te słowa. Grupa Świętego Ojca Pio, która od lat działa tu, przy naszym kościele, pomaga potrzebującym, odwiedzając domy opieki społecznej, a w szczególności angażując się w pomoc Siostrom karmelitankom w Łodzi – mówi ks. Paweł. Każdego 23 dnia miesiąca sprawowana jest Eucharystia z modlitwą o uzdrowienie fizyczne i duchowe przez wstawiennictwo świętego Ojca Pio, wraz z błogosławieństwem relikwiami. – O owocności tej modlitwy świadczy wielość świadectw danych przez osoby przyjeżdżające do naszej świątyni – dodaje ks. Paweł.

Moi parafianie chętnie włączają się w życie kościoła. Od 19 lat organizujemy pieszy i rowerowy rajd „Tour de Kalonka”, który gromadzi ok 500 uczestników. Organizujemy również Parafiadę – gdzie wraz z parafią w Starych Skoszewach i Nowosolnej spotykamy się na wspólnej rywalizacji sportowej, śpiewamy i biesiadujemy.

W listopadzie, odbywa się msza święta w intencji zmarłych muzyków. Organizowane są także koncerty z udziałem muzyków z całej Polski, takich jak: Stanisław Soyka, zespół Raz Dwa Trzy, zespół Coma. Co roku, w pierwszą niedzielę października z inicjatywy pracowników pobliskiego schroniska, w kaplicy polowej sprawowana w intencji właścicieli zwierząt.

Powołana została także Fundacja Centrum Ojca Pio, która w planie ma budowę Centrum Ulgi w Cierpieniu. - Mimo tego, że pojawia się mnóstwo trudności nasz patron pomaga nam w tworzeniu tego miejsca. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, ministrantów, grup charyzmatycznych, rodzin z domowego kościoła, zespołów muzycznych, to miejsce tętni życiem.

CZYTAJ DALEJ

Majdanek. Bez Boga na ziemi można zbudować tylko piekło

2020-09-24 06:58

[ TEMATY ]

Majdanek

Katarzyna Artymiak

Obchody Niedzieli Pamięci o Ofiarach Majdanka były poświęcone kapłanom - więźniom i męczennikom niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady.

Tradycyjnie rozpoczęła je Msza św. w kościele św. Maksymiliana Kolbe w Lublinie, na której terenie znajduje się Państwowe Muzeum na Majdanku. Eucharystii przewodniczył i kazanie wygłosił ks. kan. Stanisław Góra. Modlono się za pomordowanych i żyjących więźniów Majdanka. Podczas Komunii św. została zaśpiewana pieśń „Pójdź do Jezusa” na pamiątkę grupy więźniów skazanych na śmierć w Auschwitz, którzy z tą pieśnią na ustach szli na spotkanie z Panem Bogiem. - Chciałbym, żebyśmy odśpiewali tę pieśń w duchu jedności z naszymi braćmi i siostrami, którzy nas poprzedzili w drodze do wieczności. Abyśmy zaśpiewali tę pieśń na znak komunii, żebyśmy się zjednoczyli. Wsłuchajmy się w słowa i poczujmy też tego ducha i tę trwogę, którą odczuwali więźniowie, idąc na śmierć - powiedział proboszcz ks. Marek Sapryga. Następnie w Domu św. Jana Pawła II miał miejsce wykład Anny Wójtowicz pt. „Kapłani w pasiakach. Duchowni w niemieckim obozie koncentracyjnym na Majdanku”. Na zakończenie wierni udali się na wspólną modlitwę przy Mauzoleum na Majdanku, by złożyć kwiaty oraz odmówić część Różańca - tajemnicę zmartwychwstania Pana Jezusa. - Mamy świadomość tego bardzo trudnego dziedzictwa. W tej parafii jest codzienna modlitwa o godz. 17, z jednej strony wynagradzająca, a z drugiej przebłagalna za wszelkie okrucieństwo. Nie ustajemy w modlitwie. Dzisiejsza Msza św. jest dorocznym zwieńczeniem modlitw i pamięci. Cały czas pamiętamy - powiedział 20 września ks. Sapryga, wspominając dwóch kapłanów męczenników Majdanka: ks. Romana Archutowskiego i ks. Emiliana Kowcza, których planuje upamiętnić na mozaice naściennej.

Ks. kan. Stanisław Góra w kazaniu upomniał się o ducha pamięci w narodzie, która jest naszym wspólnym obowiązkiem i bez której nie da się budować ani teraźniejszości ani przyszłości. Przypominając słowa św. Jana Pawła II, nawoływał do konieczności budowania tożsamości narodowo-chrześcijańskiej. - Nie da się, odrzuciwszy wszelkie normy moralne, etyczne i przykazania, niczego sensownego zbudować. Tylko piekło na ziemi można wtedy stworzyć. Historia nas tego uczy. Nie wolno tego zapomnieć, że walką z Panem Bogiem, z Ewangelią, można na ziemi zbudować nie raj, ale piekło - powiedział. Ks. Góra zwrócił uwagę, że Hitler był, „mówiąc językiem współczesnym, chrystofobem, czyli człowiekiem, który działał z ideologiczną nienawiścią do Chrystusa, do religii”, stąd masowe więzienia, maltretowanie i zabijanie kapłanów. - Próbowano im przede wszystkim odebrać godność człowieka, godność osoby ludzkiej, ale wiara i modlitwa była dla nich siłą i ratunkiem - podkreślił. Zaapelował: - „Jako naród musimy robić wszystko, żeby nie popaść, a są niektórzy, którzy tego oczekują, w narodową amnezję. Nie możemy odwrócić się plecami do naszych męczenników, których przelana krew woła o pamięć. Jesteśmy spadkobiercami tych łez, tej krwi naszych sióstr i braci, którzy właśnie za nas i dla nas polegli lub zostali zamordowani.

Anna Wójtowicz w wykładzie przedstawiła sylwetki i heroizm wiary podczas wojny i w obozie kilku księży z około 20. więzionych na Majdanku, których imiona udało się ustalić z dokumentów. Do Lublina trafiali księża w wagonach więźniów politycznych lub zakładnicy przewożeni z innych więzień z całej Polski. Wójtowicz przywołała nazwiska kolejnych kapłanów. Ks. Edwarda Doleckiego, katechetę z Hrubieszowa, mocno zaangażowanego w działania konspiracyjne, który razem z ks. Romanem Archutowskim oddali sobie przysługę wzajemnej spowiedzi. Ks. Jana Przytockiego ze Lwowa, który po wojnie pracował w archidiecezji krakowskiej. Ks. Andrzeja Osikowicza, któremu w 1995 r. Instytut Yad Vashem nadał tytuł „Sprawiedliwego wśród narodów świata”. Ks. Ludwika Peciaka, współpracownika AK, który ratował Żydów, jednak odmówiono mu nadania tytułu „Sprawiedliwego…”.

Ks. Witolda Giedrowskiego, uczestnika kampanii wrześniowej, zaangażowanego w działalność konspiracyjną, który zajmował się nasłuchem radiowym w językach obcych i redagowaniem komunikatów. Nazywany był tez „aptekarzem”; informował o złym zaopatrzeniu więziennego szpitala, a dzięki tym informacjom PCK wymusiło możliwość zaopatrzenia. Wprowadził w swoim baraku zwyczaj porannej i wieczornej modlitwy, po apelach udzielał zbiorowego rozgrzeszenia, zamykał oczy konającym. Wraz z lekarstwami rozdawał konsekrowane komunikanty, które otrzymywał od proboszcza parafii sąsiadującej z obozem, ks. Ignacego Żyszkiewicza. - „Majdanek dla mnie to kolejny cud Boży. Tam, gdzie życie księdza trwało kilka dni, ja jako aptekarz mogłem wchodzić do wszystkich konających. Na końcu wszyscy wiedzieli, że jestem księdzem, jednak nikt mnie nie zdradził” - wspominał. Po wojnie pozostał we Francji, gdzie dalej się kształcił. Założył polskie seminarium duchowne. Dożył prawie 100 lat.

Wielką postacią był również ks. Emilian Kowcz, obok ks. Archutowskiego drugi więzień Majdanka wyniesiony na ołtarze. Wszechstronnie wykształcony, zaangażowany w wiele spraw, ratował również Żydów. W jednym z grypsów do rodziny napisał: - „Nie marnujcie wysiłków, nie mogę stąd odejść, jestem tu potrzebny. Ci nieszczęśliwi ludzie, których są tutaj tysiące, potrzebują mnie. Jestem ich jedyną pociechą. Zostać tu jest moim obowiązkiem i jestem szczęśliwy”. Dodał także: - „Dziękuję Bogu za Jego łaskawość dla mnie. Poza niebem jest to jedyne miejsce, gdzie chciałbym przebywać. Wszyscy jesteśmy tu równi, Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Litwini, czy Estończycy. Jestem tu teraz jedynym kapłanem. Nie mogę sobie wyobrazić, co oni beze mnie by tu zrobili”. Za serce i oddaną posługę, był nazywany „obozowym proboszczem”.

Obok katolickich kapłanów więźniami byli też duchowni innych denominacji chrześcijańskich, jak pastor Jozef Nierostek z Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Aresztowany dwukrotnie. Mimo dobrych warunków pracy w zakładzie mechanicznym, zmarł. Jeden z więźniów zostawił takie świadectwo o nim: - „Człowiek o kryształowym charakterze, gorący patriota, chrześcijanin w każdym calu, praktycznie naśladujący swoim życiem Chrystusa”.

Ks. Ignacy Żyszkiewicz, proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego, która była w tamtym czasie najbliższą obozowi parafią, też zasługuje na wspomnienie. Od pierwszych dni angażował się w pomoc dla ludności dotkniętej skutkami bombardowań, a od kiedy powstał obóz organizował pomoc dla więźniów. Zaangażował się w tę pomoc razem z PCK. Zajął się przesyłaniem na teren obozu paczek żywnościowych, dewocjonaliów i konsekrowanych komunikantów. W 1962 r. przekazał do zbiorów muzeum obozowy różaniec wykonany z chleba przez nieznanych więźniów. Był ich darem za pomoc.

Wszyscy więźniowie - kapłani byli pozbawieni stroju duchownego, ale pełnili posługę duszpasterską. Organizowali nabożeństwa, wspólne śpiewy. Dawali świadectwo heroicznej wiary. Zachowali godność człowieka i godność kapłana pomimo trudnych warunków obozowych, pokornie znosząc szykanowanie wynikające z ich stanu duchownego. Dodawali otuchy tym, którzy tracili nadzieję. Po likwidacji obozu wśród licznych znalezionych przedmiotów były również przedmioty kultu religijnego: modlitewniki, puszka na komunikanty, korporały, mace.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję