Rozpoczynając Mszę św. dziękczynną za Rok Łaski 2025 bp Artur Ważny powiedział: – Przeżyliśmy razem Rok Jubileuszowy 2025, którego kulminacją była diecezjalna pielgrzymka do Rzymu. Jako jeden lud wznosiliśmy nasze dziękczynienie i błaganie do Boga, jednocząc się z tymi, którzy często nie mają głosu wśród ludzi, ale których słyszy Ojciec i uznaje za swoje umiłowane dzieci – chorych, starszych, uwięzionych, ubogich, skrzywdzonych. Poprzez jubileuszowy odpust Pan sprawił, że popłynęła rzeka łaski i błogosławieństwa. Wszystkim dał nadzieję i pokój, wzmocnił zwiotczałe ręce, chwiejące się kolana, każdemu z nas powiedział – odwagi, nie lękajcie się. Ożywieni tym doświadczeniem miłosierdzia i spotkania z Nim, dziś jako wspólnota diecezjalna, pasterz i lud, celebrując świętość Rodziny z Nazaretu, chcemy dziękować w Eucharystii i ponownie prosić o przebaczenie, uznając się za grzeszników.
W homilii bp Artur Ważny przypomniał, że przez ostatni rok uczyliśmy się na nowo, co to znaczy mieć nadzieję. Kończąc uroczyście Rok Jubileuszowy, stajemy w blasku Świętej Rodziny z Nazaretu, by zrozumieć, że każdy koniec w Bogu jest początkiem czegoś nowego. W oparciu o Słowo Boże, które Kościół daje nam na święto Świętej Rodziny, warto przejść przez pięć przestrzeni naszego diecezjalnego domu, które splatają naszą przeszłość z przyszłością.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kościół w drodze – pielgrzymi nadziei
Reklama
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy.
Ewangelista Łukasz zapisał zdanie proste, a jakże fundamentalne: „Chodzili co roku”. Święta Rodzina nie była rodziną statyczną, zasiedziałą w cieple domowego ogniska. To była rodzina w drodze. Rodzina pielgrzymująca. My też w tym Roku Jubileuszowym ruszyliśmy z miejsc. Papież Franciszek często powtarzał, że „chrześcijanin, który nie jest w drodze, jest chrześcijaninem, który się zepsuł”. My nie chcemy się psuć. Chcemy iść. Pielgrzymowanie uczy nas także, że nie jesteśmy samowystarczalni. Że potrzebujemy drugiego człowieka, by podał wodę, by podtrzymał, gdy brakuje sił, by wskazał drogę, doradził, czasem upomniał, by zawrócić. To doświadczenie wspólnoty w drodze jest fundamentem, na którym chcemy budować dalej.
Nie bójcie się kurzu na butach. Bóg nie mieszka w sterylnych laboratoriach teologii, ale na zakurzonych drogach ludzkiego życia. Kto idzie, ten ryzykuje potknięcie, ale kto stoi, ten już upadł w pychę samozadowolenia.
Ból szukania z odwagą skruchy
Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie.
Drugi obraz to Maryja i Józef szukający Jezusa „z bólem serca”. Zgubienie Boga – czy może być coś straszniejszego? A jednak, ten ból bywa często błogosławiony, kiedy zmusza do szukania.
Reklama
Ten rok był dla nas, jako diecezji, czasem stanięcia w prawdzie. Nie uciekaliśmy od trudnych pytań: „Gdzie jest Jezus w naszym Kościele sosnowieckim? Czy Go nie zgubiliśmy w rutynie, w grzechu, w skandalach, które raniły Wasze serca?”.
Dlatego tak wielką wagę miały dla mnie – i wierzę, że dla Was również – te wyjątkowe nabożeństwa jubileuszowe w każdym dekanacie. Pamiętacie te wieczory? Kapłani i świeccy, twarzą w twarz. To był czas, kiedy my, duchowni, mieliśmy odwagę powiedzieć: „Przepraszam”. Przepraszam za zgorszenie, za brak świadectwa, za pychę. Ale i Wy, świeccy, mieliście przestrzeń, by wybaczyć i prosić o wybaczenie. Ten moment wzajemnego błogosławieństwa – kiedy ksiądz błogosławił wiernych, a wierni kładli ręce na ramionach swoich kapłanów – to był jeden z najbardziej wzruszających i uzdrawiających momentów mojej posługi pośród Was.
Nowe szaty dialogu – w stronę synodu
Jako wybrańcy Boży (…) obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość.
Święty Paweł w Liście do Kolosan daje nam instrukcję, jak się ubrać. Nie w szaty urzędowe, nie w splendory, ale w „serdeczne miłosierdzie i cichość”. To jest „dress code” na nadchodzący czas. Niech to stanie się „świętą modą” w naszej diecezji, naszym stylem w codzienności.
Reklama
Za dwa, może trzy miesiące, rozpoczniemy oficjalnie wielkie dzieło – II Synod Diecezji Sosnowieckiej – jego etap przygotowawczy. Ale synod to nie jest parlament. To nie jest miejsce, gdzie głosujemy, kto ma rację. Synod to wspólne wędrowanie. Chcę Was zaprosić do tego dialogu. Potrzebujemy Waszego głosu, Waszego doświadczenia, Waszej wiary. Musimy nauczyć się rozmawiać, a przede wszystkim – słuchać. Słuchać, by zrozumieć, a nie, by odpowiedzieć. Synodalność to sztuka słuchania polifonii Ducha Świętego. Czasem brzmi ona w katedrze, a czasem w cichym szeptaniu matki, która martwi się o wiarę swojego dziecka. Jeśli Kościół zatka uszy na ten szept, stanie się głuchy na Ewangelię. Nie możemy być głuchym Kościołem, nie słuchającym ani Boga, ani ludzi. Angażujcie się w proponowane w parafiach katechezy, w formację stałą. Nie bójcie się brać odpowiedzialności. Potrzebujemy starszych oraz małżeństw i rodzin, potrzebujemy Was, młodzi i dzieci, potrzebujemy wszystkich i każdego, by uczyć się nawzajem, jak kochać umiejętnie, wiernie i ofiarnie. Potrzebujemy Bożej mądrości, ale i naszej wspólnej wiary i doświadczenia. Niech synod otworzy przed nami nowy rozdział. Niech to będzie rozdział napisany „czcionką” pokory i dialogu.
Wrażliwość na wykluczonych i siła ukryta
Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu.
Mędrzec Syrach upomina się o najsłabszych, o starszych, o tych, którzy po ludzku „nie nadążają”. W naszym diecezjalnym rachunku sumienia nie może zabraknąć pytania o ubogich, wykluczonych i skrzywdzonych. Jubileusz to czas wyzwolenia, darowania długów. Rozejrzyjmy się wokół. Ilu jest ludzi w naszych blokowiskach czy sąsiedztwie, którzy są wykluczeni nie tylko ekonomicznie, ale przez samotność? Ubóstwo ma dziś twarz starszej pani na czwartym piętrze bez windy, ma twarz nastolatka w depresji, który nie widzi sensu życia. Jako wspólnota musimy mieć oczy szeroko otwarte. Nie możemy być Kościołem zadowolonym z siebie, który nie widzi „Łazarza u bramy”.
Wzrastanie w łasce – Chrystus w centrum
Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
Ostatni obraz. Jezus w Nazarecie. Zwyczajność. Wzrastanie. To jest nasza perspektywa na „po-Jubileuszu”. Nie chodzi o to, byśmy teraz, po zamknięciu Roku Świętego, zwinęli sztandary i wrócili do szarości. Chodzi o to, by łaska stała się codziennością. Rozpoczęliśmy wielkie dzieło – peregrynację Ikony Jasnogórskiej. Matka Boża ruszyła w drogę po naszej diecezji. W wielu miejscach już była. Niebawem zapuka także do innych parafii, a symbolicznie – do Waszych domów. Przyjmijcie Ją. Niech Ona uczy Was, jak tworzyć dom, w którym Jezus jest w centrum. Módlmy się o powołania. Potrzebujemy kapłanów według Serca Jezusowego – nie urzędników, ale pasterzy. Potrzebujemy świętych zakonników i misjonarzy. Ale przede wszystkim potrzebujemy świętych rodzin. Rodzina jest pierwszym seminarium i pierwszym Kościołem. Jeśli Chrystus będzie w centrum Waszych małżeństw, o przyszłość diecezji jestem spokojny.
Drodzy Kapłani – moi Bracia. Dziękuję Wam za ten rok. Za jubileuszowe rekolekcje kapłańskie, za spowiedzi, za trud, który często jest niewidoczny. Wiem, że bywa ciężko. Wiem, że czujecie się czasem oceniani i zmęczeni. Ale jesteście potrzebni. Chrystus Was potrzebuje. Razem z wiernymi świeckimi twórzmy ten jeden organizm – fascynujące Ciało Chrystusa – Jego Kościół.
