Reklama

Wielka zaraza mediolańska

Warto, by dziś biskupi wzięli sobie do serca przykład św. Karola Boromeusza.

Niedziela Ogólnopolska 28/2020, str. 45

Marcin Żegliński

Obecna pandemia COVID-19 ujawniła w niektórych krajach Europy Zachodniej zadziwiające postawy biskupów, którzy okazali się bardziej cesarscy od cezara. Część z nich decydowała się zamknąć kościoły, mimo że nie żądały tego od nich władze państwowe. Zatrzaskiwali więc drzwi świątyń, choć obok otwarte były bary i kawiarnie. Inni natomiast decydowali się nie otwierać zamkniętych kościołów, mimo że zachęcały ich do tego władze cywilne. W wielu miejscach niemal zupełnie zamarła działalność duszpasterska.

Kontrastuje z tym postawa św. Karola Boromeusza, kardynała Mediolanu, podczas wielkiej zarazy w 1576 r. Hiszpański gubernator miasta nakazał wówczas, by wszyscy mieszkańcy zamknęli się w swoich domach na 40 dni. Chociaż świątynie opustoszały, to hierarcha nie pogrążył się w bezczynności, lecz posłał swoich kapłanów, by codziennie odprawiali Msze św. na skrzyżowaniach ulic, zaś wiernych zachęcał, by odmykali drzwi i okna i w ten sposób uczestniczyli w nabożeństwach na odległość. Zalecił też w całym mieście odmawianie siedem razy dziennie modlitw w intencji oddalenia dżumy.

Zorganizował cztery procesje przebłagalno-pokutne, zachowując przy tym maksymalne środki ostrożności. W pochodzie uczestniczyli jedynie dorośli mężczyźni, którzy szli w dwóch pojedynczych rzędach po dwóch stronach ulicy, w odległości 3 m od siebie. Na czele procesji kroczył boso sam św. Karol Boromeusz ze sznurem pokutnika na szyi. Raz niósł ze sobą relikwię Gwoździa z Krzyża Pańskiego, a innym razem dźwigał olbrzymi krucyfiks, przed którym do dziś modlą się wierni w mediolańskiej katedrze.

Reklama

Aktywność kardynała nie oznaczała bynajmniej lekceważenia przez niego reguł sanitarnych. Przestrzegał ich ściśle; często zmieniał i gotował we wrzątku swoje ubrania, oczyszczał ogniem i octem przedmioty, z którymi miał kontakt, a także utrzymywał odpowiednią odległość ze swoimi rozmówcami. Spowiadał mieszkańców, siadając na zydelku przed domem i mając za przegrodę skrzydło drzwiowe lub okienne. Po każdym udzieleniu Eucharystii przesuwał kciuk i palec wskazujący nad płomieniem świecy, by je zdezynfekować. To samo nakazywał czynić swoim księżom.

Gdy chodził po mieście i rozdawał jałmużnę, wyjmował monety ze słoika wypełnionego octem. Kiedy odwiedzał więźniów, nie wchodził do cel, lecz błogosławił ich i pocieszał, pozostając na zewnątrz. Nałożył też karę ekskomuniki na wszystkich, którzy odważyliby się handlować rzeczami należącymi do osób zarażonych.

Kardynał oddał do dyspozycji ziemie kościelne znajdujące się pod miastem, by można tam było zbudować lazarety i ośrodki kwarantanny. Gdy mieszkańcom zajrzało w oczy widmo głodu, wziął na siebie ciężar utrzymania najbiedniejszych obywateli Mediolanu przez ponad 6 miesięcy. Swym kapłanom nakazał codzienne odwiedzanie każdego domu, gdzie mieszkali zarażeni lub podejrzani o zarażenie, i zostawianie tym ludziom pod drzwiami najpotrzebniejszych produktów. Wyprosił też u papieża Grzegorza XIII prawo do udzielania odpustu zupełnego ofiarom zarazy oraz tym, którzy im pomagali.

Reklama

Wbrew pozorom, jego aktywność nie miała wpływu na rozprzestrzenianie się choroby. Historycy szacują, że w czasie wielkiej zarazy w Mediolanie zmarło ok. 17 tys. osób, natomiast w Wenecji, gdzie nie prowadzono tak rozbudowanej działalności duszpasterskiej – aż 70 tys., a więc niemal cztery razy więcej. Warto, by dziś biskupi wzięli sobie do serca przykład św. Karola Boromeusza.

2020-07-08 08:40

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

8 sierpnia Kościół czci św. Dominika

[ TEMATY ]

św. Dominik Guzman

Giovanni Bellini/The National Gallery/pl.wikipedia.org

8 sierpnia Kościół czci św. Dominika, założyciela Zakonu Kaznodziejskiego, zwanego dominikańskim. Dominik Guzman urodził się ok. 1170 r. w Hiszpanii. Pochodził ze znakomitego rodu szlacheckiego. Po skończeniu studiów teologicznych w 1196 r. przyjął święcenia kapłańskie i został kanonikiem w katedrze w Osmie. W czasie podróży do Danii, kiedy przejeżdżał przez Francję i Niemcy, zetknął się z ruchami katarów i albigensów, które niepokoiły i destabilizowały życie Kościoła.

Po otrzymaniu od Stolicy Apostolskiej misji nawracania albigensów na terenie Francji, Dominik pieszo przemierzał kraj, nauczając słowem i przykładem surowego życia. Bł świadom, że jedynie ubodzy ewangelizatorzy dotrą do odbiorców. Przyłączyło się do niego wówczas wielu entuzjastów takiego sposobu życia, z którymi Dominik utworzył Zakon Kaznodziejski. Papież Honoriusz III w 1216 r. potwierdził powstanie zakonu, którego celem było głoszenie słowa Bożego. Szczególnie duży nacisk kładziono w nim na ubóstwo oraz zdobycie gruntownego wykształcenia, aby móc odpierać zarzuty przeciwko wierze i przekazywać jej nieskażoną wykładnię.

Dominik odbywał liczne podróże, wszędzie głosząc Ewangelię. Jego ostatnie słowa, przekazane braciom, brzmiały: "Miejcie miłość, strzeżcie pokory i nie odstępujcie od ubóstwa". Zmarł 6 sierpnia 1221 r. w klasztorze Bolonii.

Papież Grzegorz IX, który kanonizował św. Dominika w 1234 r., powiedział o nim: "Spotkałem w nim człowieka, który w pełni realizował regułę życia apostołów, i nie wątpię, że połączył się z nimi w ich chwale w niebie".

Św. Dominik Guzman i św. Franciszek z Asyżu, zakładając w XIII wieku dwa zakony żebracze, nieodwracalnie zmienili oblicze Kościoła. Jak podają źródła historyczne - w tym m.in. XIII-wieczny pisarz franciszkański br. Tomasz z Celano - św. Dominik spotykał się ze św. Franciszkiem z Asyżu, łączyła ich przyjaźń. Obaj święci żyli niemal w tym samym czasie: Franciszek w latach 1181-1226, a Dominik w latach 1170-1221. Po raz pierwszy spotkali się oni w czasie IV Soboru Laterańskiego w 1215 r. w Rzymie.

Włoski poeta Dante Alighieri w "Boskiej komedii" przedstawia tych świętych jako dwa koła jednego rydwanu. Przykładem duchowego oddziaływania tych dwu wielkich charyzmatyków, jest wspólnota dominikanów świeckich, od kilku lat istniejąca przy klasztorze franciszkanów w Sanoku. Patronami tej fraterni są święci ojcowie: Dominik i Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Trudne wydarzenia są zapowiedzią łagodnego działania Boga [40 PPW - Msza św.]

2020-08-09 09:36

ks. Łukasz Romańczuk

Piesza Pielgrzymka Wrocławska rozpoczyna dzień Mszą święta.

Siódmy dzień Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę rozpoczął się od Eucharystii w kościele franciszkanów w Borkach Wielkich. Mszy św. przewodniczył i homilie wygłosił ks. bp Jacek Kiciński.

Na wstępie proboszcz parafii o. Salezy Szuper OFM przywitał przybyłych pielgrzymów, wyrażając także radość z ich obecności na Mszy św.

Do Borek przyjechały grupy: 12 - Duszpasterstwo Akademickie “Wawrzyny” oraz 13 - “Czarna” - franciszkańska.

W wygłoszonym słowie, ks. bp Jacek Kiciński pocieszył wiernych słowami przepełnionymi nadzieją, mówiąc - Bóg przychodzi do nas w sposób zaskakujący, a niekiedy bywa tak, że trudne wydarzenia są zapowiedzią łagodnego działania Boga.

W nawiązaniu do pierwszego czytania, kaznodzieja przytoczył historię Eliasza i jego 40 dni i nocy wędrówki. Po takim czasie mogło pojawić się zmęczenie, ale przyszła wichura, trzęsienie ziemi, ogień, ale tam Pana nie było. Bóg przyszedł dopiero w powiewie łagodnego wiatru.

- Ta sytuacja obrazuje życie każdego z nas. Pielgrzymujemy na spotkanie z Panem. Mamy swoją górę Horeb i grotę, w której chcielibyśmy się schować przed różnymi sytuacjami - zaznaczył bp Jacek.

Ukazana została symbolika 40 dni, jako oczyszczenia. Mimo, że po tym czasie, można odczuć komfort, satysfakcję, to i tak Pan Bóg chce, aby człowiek wszedł na szczyt.

Bp Jacek porównał sytuację, która spotkała Eliasza do Zesłania Ducha Świętego. To wydarzenie ma nas doprowadzić do spotkania z Bogiem i stawiania czoła trudnym zadaniom, które postawione są na drodze naszego życia.

- Warto postawić sobie pytanie, czy my stawiamy czoło trudnym wyzwaniom naszego życia. Gdy coś jest wymagające, bardzo często idziemy na kompromis - powiedział.

Powołując się na dzisiejszą Ewangelię, kaznodzieja ukazał trudną sytuację, w której znaleźli się Apostołowie. Tam Jezus, krocząc po wodzie, przedstawia się jako Pan Wszechświata. Uczniowie się zlękli, a Chrystus mówi, “Nie lękaj się”.

W postawie Piotra pojawia się zwątpienie, a to nie przyniosło mu korzyści. Zaczął tonąć. Zabrakło mu wiary, że może tego dokonać, ale Jezus nie zostawia go w kłopocie

- Jezus zawsze nam mówi: “Czemu zwątpiłeś”? Ja chcę z tobą się spotkać, ciebie uzdrawiać, zmieniać twoje życie, a ty siedzisz wciąż w tej grocie i boisz się wyjść z łodzi twojego życia - mówił.

Konieczne jest otwarcie się na Pana Boga i powiedzenie Mu wszystkiego, co nie pozwala nam do końca uwierzyć.

Kończąc, bp Jacek wezwał orędownictwa Matki Bożej mówiąc: - Maryjo Matko zaufania, ucz nas wiary, nadziei i miłości, zwłaszcza gdy rozum podpowiada coś innego.

Pielgrzymi dotrą dziś do Blachowni. O godz. 21 Apel na Jasnej Górze poprowadzi ks. bp Jacek Kiciński.

Posłuchaj całego kazania:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję