Reklama

Niedziela Małopolska

Każdy może być twórcą pokoju

W bazylice Mariackiej zgromadziły się tłumy ludzi, zwłaszcza młodych, choć nie tylko.

Niedziela małopolska 2/2020, str. I

[ TEMATY ]

Kraków

Taize

Europejskie Spotkanie Młodych

Bazylika Mariacka

Archiwum M. Fortuny-Sudor

Bazylikę Mariacką wypełnili nie tylko młodzi ludzie rozumiejący, jak istotną rolę w życiu chrześcijanina pełni modlitwa uwielbienia

Po zakończeniu Europejskiego Spotkania Młodych we Wrocławiu, w czwartkowy wieczór 2 stycznia, bracia z ekumenicznej wspólnoty z Taizé zawitali w Królewskim Mieście Krakowie, wspólnie z przeorem – br. Aloisem i br. Markiem z Poznania. Gości powitał metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, który nawiązując do hasła tegorocznego spotkania wspólnoty (wypowiedzianych przez św. Urszulę Ledóchowską) „Zawsze w drodze. Nigdy nie wykorzenieni”, nauczał: – Nigdy nie jesteśmy wykorzenieni, bo wierzymy i doświadczamy obecności Boga, który jest prawdziwym Emmanuelem, Bogiem z nami. On chce być z nami, jest z nami. I stawiał pytanie: – Jak możemy być wykorzenieni, skoro On jest naszą mocą i siłą?  

Wspólny śpiew połączył zebranych. Powtarzały się słowa: Laudate omnes gentes, laudate Dominum czy ,,Przybądź Duchu Boży, przybądź Duchu Święty i odnów oblicze Ziemi’’. Wysłuchano fragmentu Ewangelii św. Łukasza m.in. o aniołach objawiających się pasterzom, również w języku angielskim i francuskim, po czym uczestnicy spotkania w ciszy wielbili Pana.

Reklama

Kyrie eleison… – błagalne wezwanie rozpoczęło następny etap nabożeństwa. W bazylice zabrzmiały kolejne pieśni. Do zebranych przemówił br. Alois, który zaznaczył, że wspólnotę poruszyła gościnność, jakiej uczestnicy ESM doświadczyli we Wrocławiu. Przypomniał, że Taizé odwiedził dwukrotnie sam abp Karol Wojtyła, jako metropolita krakowski, a w 1986 r. przyjechał jako papież. Przywołał pierwsze słowa pontyfikatu Jana Pawła II, w których Ojciec Święty nawoływał do otwarcia drzwi Chrystusowi. I przekonywał, wzywając do jedności chrześcijan: – Nie lękajmy się gwałtownych przemian w naszych czasach, nawet w Kościele, bo przez nie Chrystus puka do naszych drzwi, przynagla nas, byśmy szukali innych dróg przeżywania Ewangelii w tak szybko zmieniającym się świecie. Zaznaczył, że: – Każdy z nas może być twórcą pokoju na świecie, podejmując decyzję, by w swoim codziennym życiu nie używać przemocy.

Przybądź Duchu Boży, przybądź Duchu Święty i odnów oblicze Ziemi

– Byłam pierwszy raz na Taizé i bardzo mi się spodobało. Wcześniej słyszałam różne opinie. Chciałam po prostu sprawdzić, czy to jest coś dla mnie i byłam bardzo podbudowana ilością młodzieży, ilością uczestników. Były też osoby starsze i całe rodziny. Nadal jestem pod wrażeniem tego modlitewnego zaangażowania – zwierzyła się Niedzieli 22-letnia Natalia. Z kolei 26 letni Tomasz wyznał: – Dla mnie tego typu wydarzenia są możliwością wzmocnienia wiary. Na co dzień pracuję w kościele jako organista. Natomiast takie spotkanie stwarza okazję bycia we wspólnocie modlitewnej z innej perspektywy, więc staram się z tego korzystać.

2020-01-08 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zawsze w drodze, nigdy nie wykorzenieni

Niedziela podlaska 3/2020, str. VI

[ TEMATY ]

Taize

Wrocław

Europejskie Spotkanie Młodych

Anita Wojtczuk

Al. Radek Kalicki i al. Rafał Oleksiuk przy krzyżu, znaku łączącym chrześcijan

Takie hasło przyświecało 42. Europejskiemu Spotkaniu Młodych Taizé, na które w dniach 28 grudnia 2019 – 1 stycznia 2020 do Wrocławia zjechało 15 tys. młodych z całego świata. Nie zabrakło tam również przedstawicieli naszej diecezji.

Europejskie Spotkania są namiastką tego, jak wygląda życie w Taizé – małej wiosce we Francji, gdzie od przeszło 80 lat działa wspólnota ekumeniczna założona przez brata Rogera Schütza.

Ojcze, spraw, aby byli jedno…

Bracia pochodzący z różnych narodowości i wyznań chrześcijańskich, wiodąc życie w prostocie i duchu ewangelicznym, starają się być znakiem pojednania pomiędzy podzielonymi wyznawcami Chrystusa. Przez cały rok do tej burgundzkiej wioski przyjeżdżają młodzi, nie w celach turystycznych, ale by przez tydzień dzielić życie z braćmi. Szacuje się, że rocznie przez Taizé przewija się ponad 100 tys. młodych ludzi. Święty Jan Paweł II, odwiedzając wspólnotę w 1986 r., powiedział: „Do Taizé przyjeżdża się jak do źródła”.

Dzień na ESM

Dzień na Europejskim Spotkaniu Młodych rozpoczynał się w parafiach goszczących. Tam w mniejszym gronie był czas na integrację przez wspólne tańce, zabawy, ale również spotkania w grupkach dzielenia, gdzie młodzi w oparciu o fragmenty Pisma Świętego podejmowali różne trudne tematy. Popołudnia to czas warsztatów rozsianych po całym mieście. Każdy uczestnik mógł wybrać, w jakim warsztacie będzie uczestniczył danego dnia. Mogło to być spotkanie i dyskusja z jakimś ciekawym człowiekiem (np. z duchownymi chrześcijańskimi, braćmi z Taizé, artystami, influencerami, członkami różnych wspólnot), bądź aktywny udział w jakiejś formie wolontariatu. Wieczorem w kilku punktach Wrocławia młodzież zbierała się na wspólną modlitwę. Miała ona formę adoracji krzyża, połączonej z Liturgią Słowa, śpiewami charakterystycznych kanonów Taizé, ale również z momentami ciszy, w których zostawiało się miejsce, by to Bóg przemawiał do serc. Pomiędzy poszczególnymi punktami programu można było znaleźć wystarczająco dużo czasu, aby pozwiedzać i poznać uroki stolicy Dolnego Śląska. Szczególnym dniem w czasie spotkania jest noc sylwestrowa. Uczestnicy zaczynają ją wspólną modlitwa o pokój na świecie. Następnie rozpoczyna się „święto narodów”. Przedstawiciele każdej narodowości, mieszkający w danej parafii, prezentują swój kraj charakterystyczną piosenką, tańcem, zabawą. Dzięki temu w radosnej atmosferze można doświadczyć namiastki kultur z całego świata.

Gość w dom, Bóg w dom

Charakterystyczną cechą Spotkań, jest to, że wszyscy uczestnicy są zakwaterowani u rodzin, które zgłaszają w parafiach chęć przyjęcia młodych pod swój dach. Jest to doświadczenie ubogacające obie strony. Przybysze mogli przekonać się o wielkiej polskiej gościnności, doświadczając ciepłego przyjęcia, kiedy nierzadko ludzie odstępowali gościom własne łóżka, karmili ich i opiekowali się na miarę swoich możliwości. Z drugiej strony, mieszkańcy Wrocławia mieli okazję zobaczyć świadectwo młodych ludzi, którzy nie wstydzą się wiary w Chrystusa i poświęcają swój czas oraz wychodzą ze strefy komfortu, by spotkać się i wspólnie wielbić Boga. Te kilka dni wystarczyło, by nawiązało się wiele międzynarodowych przyjaźni. Na tegorocznym spotkaniu Polacy byli najliczniejszą grupą. Z naszej diecezji nie było zorganizowanego wyjazdu. Nie przeszkodziło to jednak, by na ulicach Wrocławia pośród gości z całego świata, można było spotkać reprezentantów diecezji drohiczyńskiej. Kolejne Europejskie Spotkanie Młodych odbędzie się już na przełomie 2020 i 2021 r. w Turynie.

CZYTAJ DALEJ

Rozwodów kościelnych nie ma!

Niedziela łódzka 41/2019, str. 4-6

[ TEMATY ]

Kościół

rozwód

małżeństwo

Archiwum ks. Leszczyńskiego

Ks. prof. Grzegorz Leszczyński

Z ks. prof. Grzegorzem Leszczyńskim, wikariuszem sądowym Trybunału Metropolitalnego Łódzkiego, o tym, co oznacza „stwierdzenie nieważności małżeństwa”, kto może go dokonać i czy bywają podstawy do rozpoczęcia procesu, rozmawia Anna Skopińska

ANNA SKOPIŃSKA: – Co jakiś czas słyszymy, że taki czy inny celebryta jest po „kościelnym rozwodzie” i szykuje się do drugiego ślubu. Przed drzwiami trybunału w łódzkiej kurii też kolejka. Czyżby panowała moda na rozwiązywanie małżeństw? Księże Profesorze – co to są te „kościelne rozwody” i jak mają się do składanej przed ołtarzem przysięgi – „Nie opuszczę cię aż do śmierci”?

KS. PROF. GRZEGORZ LESZCZYŃSKI: – „Rozwodów kościelnych” nie ma. Utarło się jedynie używać takiej terminologii ze względu na terminologię prawa cywilnego. W Kościele istnieje „stwierdzenie nieważności małżeństwa”, czyli potwierdzenie, że od początku dane małżeństwo było z jakiś określonych przyczyn nieważne. Jak to się ma do przysięgi małżeńskiej? By ona była ważna, musi być przede wszystkim wyrażona świadomie i dobrowolnie. A więc wszystko, co eliminuje tę świadomość albo dobrowolność, sprawia, że przysięga od początku była wadliwa, bo złożona w sposób nieważny.

– To możliwe, że ludzie po latach przypominają sobie, że to było nieważne? Czy może robimy to dla wygody, bo weszliśmy w nowy związek i fajnie, bo można byłoby mieć kolejny ślub kościelny?

– Różnie. Myślę, że niektóre osoby chcą uporządkować swoją sytuację, np. sakramentalną, i w sposób zupełnie szczery występują o stwierdzenie nieważności małżeństwa, zwłaszcza jeśli trwało ono bardzo krótko i istniały po drugiej stronie określone przyczyny, np. choroba psychiczna czy jakieś działanie podstępne, albo np. wykluczenie potomstwa czy wierności. Ale jest też z pewnością pewien odsetek osób, które – nieładnie mówiąc – „próbują nieco na siłę” stwierdzić nieważność pierwszego małżeństwa, by otworzyła im się droga do nowego związku.

– Ale powinien istnieć chyba jakiś odsiew tych, którzy mówią prawdę, od tych, którzy chcą rzeczywistość „nagiąć”?

– W procesie małżeńskim jest kilka osób, które pracują właśnie po to, by dojść do prawdy. Jest chociażby obrońca węzła małżeńskiego, który broni ważności małżeństwa i próbuje wyciągnąć te wszystkie elementy, jakie przemawiają za ważnością, czyli zakwestionować zeznania osób, które „kombinują” czy próbują jakoś „naciągnąć” sytuację.

– Faktycznie udaje się takie osoby wyodrębnić?

– Tak. Bo potem jeszcze w każdej sprawie orzeka trzech sędziów, więc każdy z nich czyta akta i wydaje swoje wotum. Tu olbrzymią rolę odgrywają tzw. sędziowie audytorzy – ci, którzy prowadzą przesłuchania, by tak je poprowadzić, aby wydobyć prawdę. Mimo tego, że strona chce, np. czasami powiedzieć coś „na siłę”.

– Ale Ksiądz i ci księża – sędziowie – ciągle jesteście kapłanami i w uszach zapewne dźwięczy wam wypowiadana formuła – „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Ktoś przychodzi i trzeba tą przysięgę kwestionować – to jest chyba trudne...

– Każdy z nas ma też przed oczyma istnienie domniemania ważności tego małżeństwa, czyli to, że skoro ktoś je zawarł, to domniemywa się, że ono było ważne. A po drugie – każdy ma też przed oczyma pewną powagę procesu małżeńskiego i to, że tu dążymy do znalezienia prawdy. A nie do tego, by komuś pomóc w takim sensie, jak to mówił Jan Paweł II, „korzyści” – miłosierdzia czy zlitowania się, by miał nowy związek. Tu chodzi o to, by stwierdzić prawdę.

– Dużo osób zgłasza się do trybunału i składa wnioski?

– W łódzkim sądzie mamy około 120-130 wyroków rocznie. Zgłasza się, oczywiście, dużo więcej osób, ale po wstępnych rozmowach zdarza się, że wiele z nich nie składa wniosków, bo nie ma zgodnie z prawem żadnych podstaw, by prowadzić taki proces.

– A wyroki zapadają na korzyść, czy na niekorzyść?

– Większość jest na korzyść, ok. 70 proc. jest pozytywnych.

– Tak myślę, że w pojęciu moich rodziców, nie mówiąc już o starszych pokoleniach, stwierdzenie nieważności małżeństwa nie istniało. Czy to jest ten kryzys małżeństwa? A może po prostu brak odpowiedzialności za to, co się komuś ślubuje?

– Procesy istniały zawsze, choć może nie było takiej wiedzy na ten temat. Nasz sąd funkcjonuje od 1920 r. i od tamtego czasu mamy już w archiwach akta procesów, które były tu prowadzone. Było ich, co prawda, mniej. Dzisiaj dużo mówi się o takich procesach w mediach, jest ich też znacznie więcej. Przyczyn tego jest pewnie wiele. Kryzys małżeństwa? Z pewnością. Myślę też, że to kryzys osobowości człowieka i bardzo silna niedojrzałość, chociażby emocjonalna. Niezdolność do pokonywania różnych trudności, które pojawiają się w małżeństwie. Czasem wystarczy byle pretekst, by małżeństwo się po prostu rozpadło.

– Z tej całej listy powodów, które podaje się w piśmie procesowym, wyciągam jeden: „poważny brak rozeznania co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich”. Tyle że wchodząc w małżeństwo, mamy najczęściej te dwadzieścia kilka lat i to dla nas kompletnie nowa sytuacja, w której nie da się przewidzieć wydarzeń w życiu...

– W tym tytule, by stwierdzić poważny brak rozeznania, muszą istnieć poważne zaburzenia psychiczne, zwłaszcza psychozy. Bo to zwykle psychozy stają się powodem tego, że człowiek nie jest w stanie rozeznać, na czym polegają jego obowiązki, czy nie funkcjonuje u niego pewna zdolność krytycznego dokonywania wyborów. To nie jest tak, że powiemy sobie, że gdy mamy lat 20-21, to nie do końca wiemy na czym polegają obowiązki. Pewnie wiemy nie do końca, ale by akurat stwierdzić nieważność, musi istnieć konkretna psychoza, np. maniakalno-depresyjna czy dzisiaj bardzo modne tzw. zaburzenia afektywno-dwubiegunowe.

– A jak to stwierdzacie?

– W tego typu procesach bardzo ważnym dowodem, wręcz podstawowym, jest opinia biegłego psychiatry, który spotyka się z daną osobą. Z tą, u której podejrzewa się takie czy inne zaburzenie. I potem on wystawia swoją opinię.

– Może Ksiądz podać najczęstszy powód wpisywany w pozew?

– Niezdolność natury psychicznej do podjęcia obowiązków małżeńskich wynikająca z różnych uzależnień. Przede wszystkim uzależnienie od alkoholu, od pornografii, od hazardu, dzisiaj bardzo często od Internetu. Czy niedojrzałość psycho-emocjonalna – to jest też dość częsty powód. Spotyka się także uzależnienie od rodziców, zwłaszcza syna od matki. I coraz częściej pojawia się wykluczenie potomstwa, gdy małżonkowie nie chcą mieć dzieci, albo wykluczenie wierności – kiedy nie chcą zachować wierności małżeńskiej.

– A zdarza się, że obrońcy węzła małżeńskiego uda się „skleić” to małżeństwo?

– To nie jest zadanie obrońcy węzła, ale pojednanie czasami się zdarza, choć rzadko. Gdy osoby składają wnioski, a potem je wycofują, bo okazuje się, że doszli jakoś do porozumienia. Ale w większości przypadków ludzie, którzy przychodzą do nas, są już po rozwodach cywilnych.

– Dobrze, że istnieje taka instytucja jak „sąd kościelny”?

– Według mnie – tak. To też jest działanie duszpasterskie. Bardzo pomocne ludziom. Ta instytucja poprzez orzekanie nieważności pomaga im uregulować sytuację sakramentalną, zwłaszcza jeśli mogą wziąć drugi ślub, bo pierwsze małżeństwo było nieważne.

– To można wywnioskować, że jeśli nie udało mi się pierwsze małżeństwo, to mogę sobie kogoś poszukać i tworzyć drugie? Czy może powinno się być wiernym, bo kiedyś złożyło się przysięgę?

– Wierność jest wielką zaletą małżeństw i powinna istnieć. Ale nic na siłę. Najpierw trzeba się zastanowić, czy to pierwsze małżeństwo było ważne czy – nie. To nie jest tak, że odchodzę, szukam sobie kogoś innego, a potem dopiero się zastanawiam, co zrobić z tą sytuacją. Najpierw należałoby wszystko rozeznać.

– Ale sam Ksiądz wie, że są różne przypadki – ktoś był w związku małżeńskim, z którego są dzieci, potem były różne inne związki, potem małżeństwo cywilne i mówienie, że to tylko mąż – żona cywilna, więc mam prawo wchodzić w inne relacje i związki, szukając, i jednocześnie pojawia się staranie o unieważnienie małżeństwa. Czy na uczciwość tych ludzi też patrzycie?

– Jeśli ktoś wchodzi w kilka związków, trzeba się najpierw zastanowić, czy ta osoba się w ogóle nadaje do małżeństwa, czy jest dojrzała do małżeństwa. Proszę zauważyć, że jeśli stwierdza się nieważność małżeństwa z jakiejś przyczyny, np. niezdolności psychicznej, to żeby dana osoba wzięła drugi ślub, to zwykle dołączana klauzula musi być zdjęta. Taka osoba ma zakaz zawarcia nowego małżeństwa, dopiero ordynariusz może pozwolić na nowy związek, jeśli psycholog czy psychiatra orzeknie, że coś się zmieniło, że ta osoba jest już dojrzała, albo nie jest uzależniona od takich czy innych używek. Sam wyrok jeszcze nie upoważnia do zawarcia nowego małżeństwa w przypadku osoby, z której winy takie małżeństwo uznano za nieważne.

– Długo trwa taki proces?

– Ok. roku. Od czasu reformy papieża Franciszka nie wymaga się już dwóch pozytywnych wyroków, jak to było kiedyś, i większość spraw kończy się już w pierwszej instancji, czyli u nas zapada wyrok prawomocny.

– Zaczynaliśmy od tego, że „rozwodu kościelnego” nie ma, ale jak wytłumaczyć ludziom to, że ktoś dostaje unieważnienie i ma kolejny ślub w Kościele, że może korzystać z sakramentów, wchodząc w nowy związek? Jak to się ma do tych, którzy żyją w wierności i czystości, wiedząc, że złożona przed Bogiem przysięga zobowiązuje? Jeśli „unieważnienie” nie jest „rozwodem”, to czym? Rozwód cywilny jest też jakimś unieważnieniem małżeństwa...

– Nie. Rozwód cywilny nie jest unieważnieniem małżeństwa, a jedynie stwierdzeniem jego rozpadu. Stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego to nic innego jak orzeczenie prawdy obiektywnej o małżeństwie, które z określonych przyczyn de facto nigdy nie zaistniało. To tak jakby powiedzieć, że istniał zewnętrzny pozór małżeństwa, a tak naprawdę ono nigdy nie zaistniało.

CZYTAJ DALEJ

Watykańskie dementi: stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi niepokoju

2020-08-03 20:18

[ TEMATY ]

zdrowie

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi szczególnego niepokoju. Tymi słowami jego osobisty sekretarz abp Georg Gänswein zdementował podawane dziś w mediach informacje o poważnej chorobie papieża seniora.

Watykańskie biuro prasowe rozpowszechniło oświadczenie abp Gänsweina, w którym uspokaja, że 93-letni Benedykt XVI „przechodzi fazę nasilenia bolesnej, ale nie poważnej choroby”. Nie podaje jednak na co konkretnie cierpi były biskup Rzymu.

Źródłem wiadomości o chorobie Benedykta XVI był niemiecki dziennik „Passauer Neue Presse”, powołujący się na papieskiego biografa Petera Seewalda, który w minionych dniach był w Watykanie. Miał on powiedzieć że podczas spotkania Benedykt XVI był „optymistą pomimo choroby”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję