Reklama

Watykan

Papiescy „Aniołowie Stróże”

31 stycznia 2015 r. płk Rudolf Anrig zakończył pracę jako komendant Gwardii Szwajcarskiej. Na jego miejsce Papież Franciszek mianował Christopha Grafa, dotychczasowego wicekomendanta. Graf ma 53 lata i pochodzi z miejscowości Pfaffnau w kantonie Lucerna. Swoją służbę w Gwardii rozpoczął jako prosty halabardzista w 1987 r. W ciągu 28 lat pracy piął się przez wszystkie stopnie hierarchii – instruktora, starszego sierżanta, wicekomendanta, aby w końcu otrzymać prestiżowe stanowisko komendanta w randze pułkownika. Graf stał się znaną postacią Gwardii Szwajcarskiej, bo to właśnie on przez wiele lat nosił flagę korpusu podczas uroczystych ceremonii składania przysięgi przez rekrutów, które odbywają się 6 maja każdego roku.
Z okazji nominacji na komendanta Gwardii papieskiej przeprowadziłem z płk. Christophem Grafem serdeczną rozmowę

Niedziela Ogólnopolska 18/2015, str. 14-15

[ TEMATY ]

Watykan

Włodzimierz Rędzioch

– Dlaczego to robię? Oczywiście – dla Papieża, dla Kościoła, ale jeśli masz wiarę, to wierzysz, że jest to również służba Bogu – podkreśla Christoph Graf

– Dlaczego to robię? Oczywiście – dla Papieża, dla Kościoła, ale jeśli masz wiarę, to wierzysz,
że jest to również służba Bogu – podkreśla Christoph Graf

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak to się stało, że młody człowiek urodzony w szwajcarskim miasteczku Pfaffnau wstąpił do Gwardii Szwajcarskiej? Czy była to rodzinna tradycja?

PŁK CHRISTOPH GRAF: – Służenie w Gwardii Szwajcarskiej nie było tradycją mojej rodziny. To był mój osobisty wybór. Mając 25 lat, pracowałem na poczcie, w pobliżu mojego domu. Pewnego dnia pomyślałem: „Czy tak muszę spędzić kolejnych 40 lat mojego życia? Czy muszę się pogodzić z taką codziennością?”. Stwierdziłem, że powinienem podjąć inne wyzwania. Kiedyś w Lucernie zwiedziłem wystawę nt. Gwardii Szwajcarskiej. Dostałem tam broszurę, którą trzymałem na biurku. Pewnego razu, gdy wpadła mi w ręce ponownie, zadałem sobie pytanie: „Może to jest właśnie wyzwanie, które mam podjąć?”. Postanowiłem więc złożyć podanie o przyjęcie do Gwardii. Ku memu zaskoczeniu mój wniosek został przyjęty – 2 marca 1987 r. przyjechałem do Rzymu, aby rozpocząć służbę.

– Pańskie życie zmieniło się radykalnie – spokój szwajcarskiego miasteczka zastąpił Pan chaosem Rzymu i intensywną służbą w Watykanie...

– To prawda. Ja żyłem praktycznie na wsi, podobała mi się przyroda, często chodziłem w góry (kocham szwajcarskie góry!). Dlatego zmiana była radykalna, ale od początku czułem się dobrze w nowym środowisku.

– Czy nie ciążył Panu wojskowy rygor w koszarach?

– Nie. Przyzwyczaiłem się do tego rodzaju życia podczas służby wojskowej w Szwajcarii. Byłem zadowolony z tego, co życie mi dawało.

– Rozpoczął Pan służbę w Watykanie podczas wielkiego pontyfikatu Jana Pawła II. Kim jest dla Pana ten Papież, którego Kościół ogłosił świętym?

– Jan Paweł II jest „moim” Papieżem. Służyłem mu przez 18 lat, u jego boku dorastałem jako człowiek i jako osoba wierząca. Jan Paweł II był człowiekiem silnej wiary i modlitwy – dzięki niemu ja też zacząłem się modlić więcej. Śledząc go z bliska, podziwiałem go za to, jak potrafił wypełniać swoje liczne obowiązki – niekończące się obowiązki – pracując nawet w niedziele, bez odpoczynku. Był przykładem dla wszystkich chrześcijan, również dla mnie.

– Wspomniał Pan Komendant o wierze. Czy młodzi Szwajcarzy, którzy decydują się służyć Papieżowi, robią to również z motywów religijnych?

– Tak było w moim przypadku – pochodzę z praktykującej rodziny katolickiej. Moi rodzice przekazali mi wiarę. Chodziliśmy regularnie na Mszę św., a ja, jako młody chłopak, prawie codziennie przed pójściem do szkoły szedłem do kościoła – nikt mnie do tego nie zmuszał, po prostu czułem taką potrzebę. Dlatego zaciągnięcie się do Gwardii Szwajcarskiej oznaczało dla mnie również służyć Papieżowi i Kościołowi.
Dla gwardzisty wiara jest bardzo ważną rzeczą. Kiedy jesteś na służbie w nocy – sześć godzin sam w tym samym miejscu, co jest dużym poświęceniem – zaczynasz zadawać sobie pytanie: Dlaczego to robię? Oczywiście – dla Papieża, dla Kościoła, ale jeśli masz wiarę, to wierzysz, że jest to również służba Bogu.

– Wracając do Jana Pawła II – jaki był dla Pana najważniejszy moment jego pontyfikatu?

– Piękne i wzruszające było moje pierwsze spotkanie z Papieżem w Sali Królewskiej Pałacu Apostolskiego po Mszy św. celebrowanej przez niego w Kaplicy Pawłowej. A najsmutniejszym okresem były na pewno dni jego choroby i śmierci.

– W 2005 r. rozpoczął się pontyfikat Benedykta XVI, papieża niemieckojęzycznego. Czy gwardziści posługujący się językiem niemieckim, tak jak Pan, postrzegali tego Papieża jako kogoś bliższego?

– My, gwardziści, znaliśmy go jako kardynała i mieliśmy z nim dobre stosunki. Dlatego byliśmy szczęśliwi, kiedy został wybrany na konklawe po śmierci Jana Pawła II. Postrzegaliśmy go jako kogoś „z naszych”. My, Szwajcarzy – jeżeli chodzi o kulturę i mentalność – bardzo przypominamy Bawarczyków.

– Oczywiście wszystko się zmieniło, gdy rozpoczął się pontyfikat Franciszka. Jego spontaniczność stwarza nieco problemów ludziom, którzy mają dbać o jego bezpieczeństwo...

– Za pontyfikatu Benedykta XVI wszystko było zaplanowane i dzień Papieża był starannie zorganizowany. Natomiast Franciszek jest rzeczywiście bardzo spontaniczny.

– A co za tym idzie, nieprzewidywalny...

– To prawda, a to staje się wyzwaniem dla nas, którzy musimy go chronić. Przede wszystkim musimy przyzwyczaić się do jego bycia wśród tłumu, ponieważ Papież nie chce zrezygnować z bezpośredniego kontaktu z ludźmi. W czasach, w których żyjemy, to jest duży problem i wyzwanie.

– Papież Franciszek zdecydował się zamieszkać w Domu św. Marty. Jak w związku z tym zmieniła się Wasza służba?

– Musieliśmy zorganizować nowe miejsca służby w Domu św. Marty. Ale było to możliwe, ponieważ zmniejszyła się liczba gwardzistów pełniących służbę w Pałacu Apostolskim.

– Został Pan nowym komendantem Gwardii Szwajcarskiej – 35. w historii korpusu – w trudnym momencie: w ostatnich miesiącach krytykowano byłego komendanta za nadmierny autorytaryzm, pojawiły się plotki, że Franciszek chce rozwiązać Gwardię, nie mówiąc już o rzekomych napięciach między Wami a Żandarmerią Watykańską. W ten sposób wokół Gwardii Szwajcarskiej wytworzyła się ciężka atmosfera. Co Pan, jako nowy komendant, sądzi o tym wszystkim?

– Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że chodzi o bezpodstawne plotki. Mój poprzednik musiał odejść, ponieważ skończył się okres 5 lat przewidzianych regulaminem; pozostał półtora roku więcej, a następnie Papież zdecydował się mianować nowego komendanta. Jednym słowem – była to normalna zmiana personelu. Tak samo fałszywa jest wiadomość o rozwiązaniu korpusu – Franciszek bardzo sobie ceni gwardzistów i lubi ich, dlatego sądzę, że nigdy nie myślał o rozwiązaniu Gwardii. Jeżeli natomiast chodzi o Żandarmerię, możemy mówić o dobrej współpracy. Znam dobrze komendanta Domenica Gianiego, ponieważ uczestniczyliśmy razem w wielu papieskich podróżach. Jestem z nim w przyjaznych stosunkach, a to pomaga również dobrze współpracować. Dlatego wiadomości o rzekomej rywalizacji Gwardii i Żandarmerii nie mają żadnych podstaw.

– Zna Pan doskonale życie gwardzistów – rozpoczął Pan służbę jako halabardzista, by po latach stanąć na czele korpusu. Teraz, jako komendant, co chciałby Pan zmienić, aby poprawić jakość życia młodych Szwajcarów, którzy służą Papieżowi?

– Moim celem jest stworzenie w koszarach atmosfery domu. Młodzi ludzie, którzy odbywają tutaj służbę, opuszczają swoje rodzinne domy, przyjaciół, kraj, aby przeprowadzić się dobrowolnie do Watykanu. Naszym obowiązkiem jest stworzyć im tutaj rodzinną, domową atmosferę. Chciałbym również zorganizować dla nich wycieczki: Włochy to piękny kraj, pełen miejsc naznaczonych historią i duchowością, jak Asyż, Cascia, Subiaco czy San Giovanni Rotondo. Chcę ich zabierać również w góry.
Drzwi mojego biura wicekomendanta były zawsze otwarte dla wszystkich, którzy chcieli ze mną rozmawiać – tak będzie również teraz, gdy jestem komendantem.

2015-04-28 11:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

A. Tornielli: chorzy pozwalają zrozumieć, co znaczy kochać

2020-09-22 13:13

[ TEMATY ]

Watykan

Artur Stelmasiak

Andrea Tornielli, włoski pisarz, dziennikarz "La Stampy" i portalu "Vatican Insider", autor wielu książek

Andrea Tornielli, włoski pisarz, dziennikarz

„Nie do uleczenia nie jest nigdy synonimem nie do zatroszczenia się”: oto jest klucz do lektury listu Kongregacji Nauki Wiary „Samaritanus bonus” – „Dobry Samarytanin”, który podejmuje temat „troski o osoby w krytycznej i terminalnej fazie życia”. Dokument, w obliczu zagubienia zbiorowego sumienia odnośnie wartości życia oraz publicznych debat, czasami zbyt uwarunkowanych pojedynczymi przypadkami przewlekłych chorób, przypomina z jasnością, że „najwyższa wartość życia jest prawdą wypływającą z naturalnego prawa moralnego oraz stanowi zasadniczy fundament porządku prawnego”.

Publikujemy tekst komentarza dyrektora programowego mediów watykańskich, Andrea Torniellego.

List jasno podkreśla, że „nie można podejmować bezpośredniego zamachu przeciwko życiu jakiegokolwiek istnienia ludzkiego, również jeśli człowiek o to prosi”. Z tego punktu widzenia nauczanie przedstawione w „Samaritanus bonus” nie zawiera nowości: magisterium wiele razy wyrażało stanowcze „nie” wobec wszelkiej formy eutanazji i wspomaganego samobójstwa, oraz tłumaczyło, że odżywianie oraz nawadnianie są życiowymi podstawami, które należy zabezpieczyć choremu. Magisterium wypowiadało się także przeciwko tzw. „uporczywej terapii”, ponieważ w bliskości nieuchronnej śmierci „właściwym jest podjęcie decyzji o zaniechaniu zabiegów, które prowadziłby jedynie do tymczasowego i bolesnego przedłużania życia”.

List podejmujący nauczanie ostatnich Papieży uznał za potrzebne przypomnienie go, szczególnie w obliczu coraz bardziej permisywnych ustawodawstw dotyczących tych tematów. Jego nowymi elementami są akcenty duszpasterskie, które dotyczą towarzyszenia i troski o chorych znajdujących się na końcowym etapie swojego życia: podjęcie opieki nad tymi osobami nie może być ograniczone jedynie do perspektywy medycznej. Potrzeba zespołowej obecności, aby towarzyszyć z miłością, obecnością, z odpowiednim i zrównoważonym leczeniem, oraz wsparciem duchowym. Znaczące są odniesienia do rodziny, która „potrzebuje pomocy oraz właściwych środków”. Trzeba, aby państwa uznawały pierwszoplanową oraz podstawową funkcję społeczną rodziny „jej niezastąpioną rolę, także w tym obszarze, zabezpieczając odpowiednie środki i struktury, aby ją wspierać”, czytamy w dokumencie. Papież Franciszek przypomina nam, że rodzina „była od zawsze najbliższym szpitalem”. Również dzisiaj, w wielu częściach świata, szpital jest przywilejem dla niewielu, i często znajduje się daleko.

„Samaritanus bonus” oprócz tego, że przywołuje dramat wielu trudnych przypadków, dyskutowanych w mediach, pomaga nam spojrzeć na świadectwa tych, którzy cierpią i tych, którzy się opiekują, na ogrom świadectw miłości, ofiary, poświęcenia dla chorych w stanie terminalnym oraz dla osób z uporczywą utratą świadomości, wspieranych przez matki, ojców, dzieci i wnuków. To są doświadczenia przeżywane na co dzień w milczeniu, często pośród tysięcy trudności. W swojej autobiografii, kard. Angelo Scola opowiedział o historii, która wydarzyła się wiele lat temu: „Podczas jednej z wizytacji duszpasterskich w Wenecji, pewnego dnia, kiedy wychodziłem z domu jednego z chorych, proboszcz parafii wskazał mi na pewnego pana, mniej więcej w moim wieku, który zajmował bardzo dyskretne miejsce. Trzy tygodnie wcześniej umarł jego syn, poważnie upośledzony, który nie mógł mówić ani chodzić, a którym opiekował się on z miłością przez ponad trzydzieści lat, wspierając go w dzień i w nocy oraz umacniając swoją stałą obecnością. Jedynym momentem, w którym oddalał się był niedzielny poranek, kiedy chodził na Mszę. Wobec tej osoby poczułem pewne zakłopotanie, ale jak to często bywa z nami księżmi poczułem przymus powiedzenia czegoś. Bóg to panu wynagrodzi, wybąknąłem trochę nierozważnie. A on mi odpowiedział szerokim uśmiechem: Proszę patriarchy, ja otrzymałem już wszystko od Pana, ponieważ pozwolił mi zrozumieć, co to znaczy kochać”.

CZYTAJ DALEJ

Bydgoszcz: wierni adorowali Najświętszy Sakrament w monstrancji z Medjugorie

2020-09-22 19:34

[ TEMATY ]

Medjugorie

Bydgoszcz

Niedziela

„Jestem ogromnie wdzięczny, że zostaliśmy wyróżnieni i zobowiązani do jeszcze gorliwszej modlitwy o pokój, która trwa na całym świecie” – powiedział proboszcz parafii św. Łukasza Ewangelisty i św. Rity w Bydgoszczy ks. Mirosław Pstrągowski.

Wspólnota stała się kilkudniowym miejscem szczególnej modlitwy, podczas której wierni adorowali Najświętszy Sakrament w monstrancji z Medjugorie.

„Królowa Pokoju” wróciła z Bośni i Hercegowiny i peregrynuje po Polsce. Monstrancja została ofiarowana jako wotum dziękczynne w imieniu pielgrzymów z całego świata, które wpisało się w inicjatywę stowarzyszenia „Comunità Regina della Pace”. Buduje ono na całym świecie dwanaście ołtarzy, gdzie odbywać się będzie wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu z modlitwą o pokój. Dotychczas udało się już stworzyć kilka takich miejsc, m.in. w sanktuarium w Kibeho w Rwandzie, gdzie ćwierć wieku temu doszło do ludobójstwa, oraz w słynnej Grocie Mlecznej w Betlejem. Kolejnym ma być ołtarz w Medjugorje, w który zostanie wkomponowana „Królowa Pokoju”.

Monstrancja powstała w gdańskiej pracowni Mariusza Drapikowskiego. Do jej wykonania użytych zostało dwanaście meteorytów. Ich nieziemskie pochodzenie symbolizuje wieniec z „gwiazd dwunastu”. Monstrancja ma swym wyglądem i konstrukcją nawiązywać do nadprzyrodzonego wizerunku Maryi, która w swym sercu nosi Chrystusa. Osobną symbolikę mają również barwy kamieni, których użyto w monstrancji. Jej wysokość wynosi 1,5 metra, a z tronem do przenoszenia i ustawiania – 185 centymetrów, zaś waga sięga około 50 kilogramów.

Międzynarodowe Centrum Modlitwy o Pokój w Medjugorie jest zlokalizowane w nękanym nieustannymi wojnami i konfliktami kraju położonym na Półwyspie Bałkańskim. To miejsce modlitwy i nawrócenia tysięcy osób. – Znajdujemy się w Diecezjalnym Ośrodkiem Kultu św. Rity, włoskiej augustianki, patronki spraw trudnych i niemożliwych, za której wstawiennictwem również prosimy o ustanie wojen, konfliktów oraz codzienny pokój międzyludzki w naszej ojczyźnie – powiedział proboszcz parafii św. Łukasza Ewangelisty i św. Rity w Bydgoszczy ks. Mirosław Pstrągowski.

Przez siedem dni kapłani, młodzież i wierni uczestniczyli w Mszach Świętych, adoracji, odmawianiu Koronki do Bożego Miłosierdzia oraz Apelach Jasnogórskich.

Szczególny dniem był natomiast 22 września. W Eucharystii wzięli udział czciciele św. Rity, członkowie jej bractwa, przedstawiciele Towarzystwa św. Wojciecha oraz członkowie Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie. Po Mszy św. odbył się koncert muzyki chrześcijańskiej z Bliskiego Wschodu w językach aramejskim i arabskim w wykonaniu Sylwii Hazboun – Polki, katoliczki, która wyszła za mąż za Józefa z Betlejem.

CZYTAJ DALEJ

W poczuciu odpowiedzialności za muzykę kościelną

2020-09-22 22:35

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

W poniedziałek, 21 września br. metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski wręczył dekrety nowym członkom Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej. Uroczystość odbyła się w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich.

- W słynnym przemówieniu w Paryżu, w siedzibie UNESCO,

św. Jana Paweł II powiedział, że przyszłość świata przyjdzie nie przez politykę, nie przez ekonomię, nie przez religię lecz przez kulturę – przypomniał ks. Grzegorz Lenart - przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej. Zauważył, że w szeroko pojętej kulturze swoje miejsce ma kultura chrześcijańska, a jej znaczącą częścią jest muzyka rozbrzmiewająca w świątyniach. I zaznaczył - Te słowa św. Jana Pawła II niewątpliwie intrygują, zastanawiają, zdumiewają, ale przed wszystkim rodzą w nas poczucie odpowiedzialności za to dziedzictwo kultury chrześcijańskiej, któremu na imię muzyka kościelna.

Ksiądz Lenart zapewnił metropolitę krakowskiego, że komisja dołożymy wszelkich starań, by piękno muzyki, wybrzmiewającej w świątyniach naszej archidiecezji, prowadziło do spotkania człowieka z Bogiem i do nawrócenia, aby Słowo Boże, unoszące się na skrzydłach muzyki, trafiało do najciemniejszych zakamarków ludzkich serca. I dodał: - Pragniemy wyrazić ogromną wdzięczność, za zaufanie, jakim ksiądz arcybiskup nas obdarzył, czyniąc nas ciałem doradczym i powierzając odpowiedzialność za najważniejsze sprawy związane z muzyką kościelną

w archidiecezji.

Nawiązując do przemówienia Jana Pawła II w UNESCO, abp Marek Jędraszewski stwierdził, że jest to fundamentalny wykład dotyczącym kultury. Przypomniał, że Ojciec Święty mówił o zwycięstwie kultury. Zauważył, że Ojciec Święty odwołał się do sytuacji Polski, która przetrwała trudne czasy zaborów właśnie dzięki kulturze, a także do okresu II wojny światowej, podczas której, na mocy porozumień między sowiecką Rosją, a hitlerowskimi Niemcami, czyniono starania, aby unicestwić polską inteligencję. I podkreślił: – Stało się wtedy jasne, że naród polski ma szansę przeżyć pod warunkiem, że będzie miał kolejne pokolenia twórców kultury. Stąd udział Karola Wojtyły w Teatrze Rapsodycznym, zafascynowanie poezją, dramaturgią. Papież zdawał sobie sprawę, że trzeba walczyć o nowe pokolenia twórców kultury, bo inaczej będziemy narodem niewolników. Metropolita zauważył, że w tym przemówieniu papież dał definicję kultury, która jest owocem ludzkiego ducha i ma na celu uwznioślenie go. I przekonywał: – W tym stwierdzeniu zawarta jest także, przynajmniej pośrednio, definicja antykultury jako tworu, który pomniejsza ludzkiego ducha. Zauważył, że na tle współczesnych zagrożeń otwiera się przestrzeń dla muzyki sakralnej, dzięki której ludzki duch może wznosić się wysoko w górę.

Jak przypomina ks. Grzegorz Lenart, komisje muzyki kościelnej są organami doradczymi biskupa diecezjalnego, który mianuje ich przewodniczącego i pozostałych członków. Wg instrukcji Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej (z 2017 roku), do zadań komisji należy m.in.: troska o właściwy poziom muzyki w ośrodkach duszpasterskich, pomoc w zachowywaniu prawidłowych relacji między duchownymi i muzykami kościelnymi, troska o odpowiednie regulacje prawne, gwarantujące możliwość należytego wykonywania zadań przez muzyków kościelnych, uzgadnianie z organizatorami repertuaru wykonywanego podczas Mszy św. z udziałem biskupa diecezjalnego i transmitowanych przez media, staranne weryfikowanie kompetencji osób i zespołów, którym powierza się funkcje muzyczne podczas transmitowanej liturgii, a także sprawdzanie zgodności tekstów i melodii używanych podczas liturgii z obowiązującymi normami. Szczegółowo zadania komisji określają regulaminy diecezjalne. W regulaminie organistów Archidiecezji Krakowskiej wyraźnie podkreślono, że Archidiecezjalna Komisja Muzyki Kościelnej reprezentuje Arcybiskupa Metropolitę Krakowskiego w sprawach związanych z muzyką kościelną. Ponadto bardzo ważną i odpowiedzialną funkcję komisja spełnia podczas budowy instrumentów w kościele.

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej podało, że w skład Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej wchodzą:

Przewodniczący: ks. mgr lic. Grzegorz Lenart

Wiceprzewodniczący: mgr Józef Łukasz

Sekretarz: dr Filip Presseisen

Podkomisja ds. budownictwa organowego w Archidiecezji Krakowskiej:

• dr Filip Presseisen

• mgr Józef Łukasz

• mgr Tomasz Kuc

• mgr Maciej Kramarski

• lic. Piotr Matoga

Podkomisja ds. organistów w Archidiecezji Krakowskiej:

• mgr Mateusz Peciak

• mgr Marek Pawełek

• mgr Dawid Rzepka

• mgr Łukasz Sandera

Podkomisja ds. koncertów w kościołach Archidiecezji Krakowskiej:

• dr Krzysztof Pawlisz

• mgr Maciej Banek

• mgr Krzysztof Musiał

Podkomisja ds. kantorów, scholi gregoriańskich, chórów, orkiestr:

• s. dr hab. Susi Ferfoglia

• mgr Stanisław Kowalczyk

• mgr Marcin Kruk-Wasilewski

• lic. Janusz Korczak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję